Ciężkie powietrze Paryża przytłacza mnie całkowicie, nadchodząca sesja dobija mnie nawet gdy leżę już na grząskiej ziemi, mimo że podobny materiał przerabiałem na pierwszym kierunku studiów, nie potrafię znaleźć spokoju w swoim ciele. Może jest to spowodowane tym, że nie przeprowadziłem ostatnio terapii z Andree, kuzyn od strony mojej mamy, od 4 lat zmaga się z problemami psychicznymi spowodowanymi ludobójstwem w jego szkole. Uznałem, że to idealna okazja, by poznać z bliska wszelkie procesy myślowe młodego poszkodowanego. Spotykamy się dosyć często. Jesteśmy ze sobą całkiem blisko, przynajmniej w ten sposób postrzega to nasza rodzina. Matka Andree uwielbia to, że jej syn się przy mnie otwiera, ja natomiast widzę go tylko jako obiekt badań, dla którego potrzebna jest rodzinna relacja z odbiorcom jego przekazów. Oszaleję zaraz, wszystko nad czym pracowałem może pójść na marne jeżeli dalej będę zachowywać się jak psychol. Staram się uspokoić poprzez zadrapywanie do krwi skóry między palcem wskazującym a kciukiem.
Każdy oddech jest coraz głośniejszy, postanawiam ofiarować mojemu organizmowi odrobinę spokoju poprzez przyglądanie się łagodnym ruchom Sekwany. Moje ciało w końcu zaczęło zachowywać się w sposób, w jaki bym chciał, znowu czuję się jak bym słyszał mój ulubiony utwór Bacha. Podążając wraz z rytmem, docieram pod drzwi mojej pracy, w której dorabiam na swoje większe potrzeby. Znowu zastygam, gdy wpatruję się w te wszystkie zdobienia, inspirowane renesansem, na starym wejściu do firmy rachunkowej, w której pracuję już od 3 lat. Zrobiłem w końcu pierwszy krok w tym nawet nowocześnie zagospodarowanym pomieszczeniu. Pomimo że za murami tego budynku jest prawie 30 stopni, temperatura tutaj jest przyjemnie znośna. Pobyt zaczynam od podpisania karty potwierdzającej moje przybycie, a następnie podchodzę do akwarium, w którym znajduje się przepięknie wybarwiony krwistym odcieniu bojownik. Łapię za pojemniczek z pokarmem w kształcie walca i zbliżam się, by wsypać jego zawartości do szklanego więzienia, jednak gdy wyleciało już trochę granulatu, po chwili zatrzymał mnie niski zachrypnięty głos francuza.
Miło że zajmujesz się naszym firmowym pupilkiem, ale został już dzisiaj nakarmiony.
Ach ta francuska elokwencja, potrafią rzucać przesłodkie słówka w tak miły sposób byś nie odczuł prawdziwie gorzkiego przekazu. Odwracam się w stronę znajomego mi osobnika, jest nim piesek amerykańskich dyrektorów naszej firmy, innym znany również pod imieniem Gabriel. Co prawda dzięki jego siwym włosom i ładnej posturze wygląda na przystojnego tatuśka, ale jego osobowość jest bardziej upierdliwa od baby z recepcji szpitalnej. Jednak sposób, w jaki go widzę nie zwalnia mnie z bycia dla niego sztucznie miłym, zakręcam pojemniczek który ciągle trzymałem w ręce i prostuję nogi, by się z nim przywitać.
Dzień dobry Gabrielu, dobrze że mnie ostrzegłeś. Zmuszony uśmiecham się w stronę współpracownika, na tyle by odszedł jak najszybciej i nie prowadził dalszej rozmowy ze mną.
BINGO zadziałało to na niego, może po prostu dobrze wie, że nie marzy mi się z nim prowadzić żadnych dłuższych wymian zdań. Jedyne, o czym wspomniał to czy pamiętam, na czym skończyłem pracę i życzył mi powodzenia, dupek.
Miło, że jestem pierwszą osobą z mojego działu, która weszła do tego pomieszczenia, czuję się niekomfortowo gdy to jednak mi przypada witanie się ze wszystkimi współpracownikami, mimo że jest tu wiele wspaniałych osób, które umilają mi pracę nad wszelkimi rachunkami. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nie potrafią sami upilnować swoich wydatków i muszą załatwiać takie rzeczy poprzez firmy takie jak nasze, płacą grube pieniądze za utrzymanie swojego konta w stabilnym stanie finansowym, jakby sami nie mogli po prostu zobaczyć jaką ilość swoich środków wydają w przeciągu tygodnia, a nawet dnia. Ba, jeszcze będą przesyłać pretensje, że rachunek mają zablokowany, albo będą kazali, byśmy im go otwarli, by na następny dzień przelać całą winę na nas, że nie dopilnowaliśmy odpowiedniego poziomu salda na ich koncie.
YOU ARE READING
List of my obsessions
RomanceZapewne większość z was pragnie chociaż jednego dnia spędzonego w Paryżu. Ja spędziłem tu całe swoje życie, poświęcając cały czas na pragnieniach nie tylko swoich, ale również rodziców. Ogromna presja, natłok mediów, dawna miłość i wiele innych, to...
