chcę zdusić, zmiażdżyć i zabić
deskami
do duszy, tej słabej, w środku
zbłąkany
do myśli, w sypialni pozrywać
firany
do siebie, bo w Boga nie wierzę
mam siebie, swój kontrakt i czerwoną pieczęć
tak stałem nad lasem
gdzie wciąż się pytałem
gdzie jestem - nie w niebie
nie czuję
nie wierzę
anty-rama
nad łóżkiem
z malowanym duszkiem
przypomina mi ciągle,
że jestem
anty-bohaterem
nie czuję
nie wierzę
