Rozdział 1

7 1 0
                                        

Florencja
Uratowała mnie róża.Nie rosarium,o którym kiedyś marzyłam,nie różany zakątek w ogrodzie, którego nie miałam,nawet nie bukiet róż.Uratował mnie skromny,ale niezwykły krzaczek,z trudem walczący o promyk słońca.
Tę różę przywiózł przed rokiem mój tatuś właśnie dla mnie.Postawił ją w doniczce na balkonie niedaleko mojego okna,tak żebym przez szybę widziała parę kolczastych gałązek i dwa pączki, które lada chwila miały się przemienić w przepiękne kwiaty o ciemno różowych płatkach okolajacych kremowobiały środek.
Nastalgia,bo tak nazywała się ta piękność,miała przywrócić mnie normalnemu żuciu.
Ale przecież to,co nie udało się psychiatrom i psychologom,nie mogło się udać nawet najpiękniejszej róży, prawda?
A jednak „psychiatrzy psychologowie?", zapytasz.Pewnie niepokojem.„coś z tobą nie tak?"
Wszystko ze mną nie tak.Bardzo nie tak.Musisz wiedzieć,droga wymyślona przyjaciółko, że siedem lat temu byłam zupełnie zdrową, szczęśliwą,usmiechniętą dziewczyną.
Miałam superrodziców-kochanych, wspaniałych i prawdziwie dobrych.
Rozpieszczali mnie-ale tylko troszeczkę.byli tacy...moi.Miałam paczkę wspaniałych przyjaciół,na dobre i na złe- jezulu,co myśmy wyrabiali...Na dołek przez nich trafiłam,serio!Podkochiwałam się w chłopaku z sąsiedniego bloku, który zadurzył się w mojej siostrze,a ja z kolei stałam się obiektem westchnień pewnych bliźniaków- normalnie brazylijska telenowela.
Liwii nigdy powodzienia nie zazdrościłam.Nieziemskiej urody też nie- a jest naprawdę piękna.Ja miałam swoje „miłości", we mnie bujali się moi adoratorzy,ona miała swoich wielbicieli.
Tylko ten Ziemek... Chyba jego jedynego pokochałam naprawdę.Całym nastoletnim sercem.Był najfajniejszym chłopakiem w szkole. Na mój widok zawsze się uśmiechał.Nie można było odpowiedzieć tym samym.On pierwszy zaproponował pomoc, gdy miałam kłopoty z fizyką.I właśnie podczas koleżeńskich korepetycji się w Ziemku zakochałam.Po tym,jak mi się zwierzył, że za uśmiechem, który przykleja do twarzy przed wyjściem z domu,kryją się smutek i strach. Że wcale nie jest dzieckiem szczęścia i wybrańcem losu. Że tak naprawdę ma przechlapane- tak powiedział. Ale zanim otrząsnęłam się z zaskoczenia- chłopcy zwierzali mi się na tyle „żadko" co wcale- żeby wyciągnąć z Ziemka,co tak tragicznego działo się w jego życiu, on umilkł. A potem szybko zmienił temat.I już do niego nie wrócił.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 29, 2023 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Piastunka Róż🥀Stories to obsess over. Discover now