Obudził mnie blask słońca dochodzący tuż zza okna, wschód słońca był piękny aż chciało się wstać i poznać lepiej Katar. Wstałem z łóżka I udałem się w stronę łazienki by ogarnąć to co znajdowało się na mojej głowie, wskoczyłem szybko pod prysznic by być świeżym na resztę dnia.
Po umyciu się zacząłem ogarniać włosy, zwykle poprostu zostawiam je by same wyschły ale tym razem chciałem wyglądać inaczej, wysuszyłem włosy i ułożyłem je w nieład lecz to właśnie mi się podobało. W samym ręczniku udałem się wprost do pokoju, otworzyłem walizkę i wybrałem ubrania odpowiednie do pogody w Katarze.
Postawiłem na coś luźnego ale schludnego, czarne spodenki a do tego szara bluza z nike i by ukończyć outfit dodałem jordany. Gdy miałem sięgnąć po telefon usłyszałem pukanie do hotelowych drzwi, udałem się do nich z zamiarem otworzenia.
- Siema młody, idziemy na śniadanko? - Moim oczom ukazał się Pedri, nie byłem zdziwiony w końcu to mój przyjaciel.
- Tak, dobrze że przyszedłeś jestem okropnie głodny - Nie skłamałem, burczało mi w brzuchu odkąd wstałem z łóżka.
- To dobrze, zabieraj rzeczy I chodź - Dodał Starszy.
Razem wyszliśmy z pokoju I udaliśmy się do bufetu, nie było dużego tłumu więc na spokojnie mogliśmy wybrać pyszne jedzenie. Był duży wybór jedzenia lecz ja postawiłem na gofry z dodatkami oraz owoce, Pedri natomiast poszedł w słone jedzenie, gdy mój przyjaciel dalej wybierał pyszności w tym czasie zająłem nam stolik.
- Mmm, jedzenie jest zarąbiste - Potwierdziłem jego słowa i zabrałem się za jedzenie.
Po skończonym posiłku razem z Pedrim udałem się w stronę swojego pokoju. Chłopak był podekscytowany ponieważ zgodziłem się wyjść z nim na miasto muszę przyznać że byłem trochę przerażony, ponieważ nie znałem dobrze Angielskiego ale miałem nadzieję że nie będę musiał go używać. Zabrałem z pokoju tylko bidon z wodą I słuchawki, nic innego nie było mi potrzebne.
Razem z Pedrim udaliśmy się w stronę która wskazał nam GPS. Byliśmy na miejscu już 15 minut później. Szliśmy przez aleje rynku, z każdej strony były starożytne budynki a zaraz przy nich stoiska z różnymi rzeczami, pamiątkami, ubraniami, jedzeniem oczywiście jedzenie najbardziej zaciekawiło mnie i Pedriego.
- Ej stary, tu się je skorpiony!?!? - Zapytał się mnie przerażony Pedri.
- Na to wygląda - Odpowiedziałem z niedowierzaniem, obok skorpionów były także pieczone karaluchy i inne okropieństwa.
Poszliśmy dalej wzdłuż alej, z daleka zobaczyłem sklep z flagami Hiszpanii i od razu tam podszedłem.
- Spójrz, musimy kupić i wejść w nich na jutrzejszy mecz - Powiedziałem podekscytowany.
Pedri oczywiście zgodził się I kupił 2 flagi byśmy mogli zabłysnąć na meczu z Kostaryką. Starszy dał mi siatkę I kiedy mieliśmy już wychodzić przez przypadek wpadłem na jakąś dziewczynę.
- Oo, I am sorry - Przeprosiłem dziewczynę ale ta zrobiła wielkie oczy.
- Aa, Gavi? Pedri? Mogę zdjęcie? - Zapytała dziewczyna, bardzo mnie to zdziwiło że mówiła po Hiszpańsku w końcu byliśmy w Katarze.
- Oczywiście, ale jakim cudem mówisz po Hiszpańsku? - Zapytałem zaciekawiony.
- Cóż, tak się składa że przyleciałam tu na wasz jutrzejszy mecz - Powiedziała dziewczyna szukając telefonu, spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem anioła, miała anielską urodę jej uśmiech był cudowny a ona sama była przepiękna nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Kurde! Nie wzięłam telefonu z hotelu - Powiedziała spanikowanym głosem dziewczyna, wyglądała na bardzo smutną.
- Ee, może poprostu jutro po meczu przyjdziesz na boisko i zrobisz sobie z nami zdjęcie, załatwię Ci pozwolenie - Powiedziałem pod wpływem emocji, mój przyjaciel spojrzał mnie wielkimi oczami a ja szybko odwróciłem od niego wzrok.
- O boże, naprawdę to zrobisz? - Nieodrywając od niej wzroku Potwierdziłem.
- A, mogę was przytulić? - Pokiwałem lekko głową twierdząco a ta od razu się do mnie przykleiła.
Przytulając ją prosiłem Boga by nigdy się to nie kończyło, a widząc jej uśmiech chciałem mieć go już na zawsze przed oczyma, jej piękne brązowe oczy wpatrywały się we mnie ale czar prysł gdy odkleiła się ode mnie i poszła przytulić Pedriego, poczułem lekką zazdrość ale zaraz się otrząsłem przecież nawet jej nie znałem. Dziewczyna podziękowała I pożegnała się mówiąc że jutro zobaczymy się ponownie.
- Gavi, co w ciebie wstąpiło? To fanka, zwykła dziewczyna nie możesz tak poprostu załatwiać jej wejścia na boisko - Powiedział zdenerwowany Pedri ale mnie nie zbyt obchodziły jego słowa liczyło się dla mnie to że jutro znów ja zobaczę.
- To nic takiego, jak raz tak zrobimy to nic się nie stanie - Powiedziałem lekko podirytowany całą sytuacją a Pedri zamilkł.
_________________
1. Wyobraźcie sobie że oni mówią po Hiszpańsku.
2. Jak się przyjmie książka do rozdziały będą codziennie po jednym a jak nie to co dwa dni będą. Miłego czytania.
YOU ARE READING
Love for a fan || Pablo Gavira
Romance"Przytulając ją prosiłem Boga by nigdy się to nie kończyło, a widząc jej uśmiech chciałem mieć go już na zawsze przed oczyma,,
