Chiaki mógł być uznawany za najszczęśliwszą osobę na ziemi. Zmienił swój status z bycia singlem za pomocą jednej, niebieskowłosej osoby z jego zespołu. Mowa dokładniej była o Kanacie. Kanata był dla Chiakiego kimś bardziej wyjątkowym od innych. To Kanata sprawiał, że Chiaki uśmiechał się częściej niż kiedykolwiek. Obaj spędzali dużo czasu razem, niektórym wydawało się, że spędzali ze sobą wręcz za dużo czasu, ale czy im to przeszkadzało? Oczywiście, że nie. Po prostu byli razem szczęśliwi i nikt nie potrafił im tego odebrać, przecież ich szczęście było najważniejsze, prawda?
Aktualnie spędzali czas siedząc pod salą i czekając na resztę ich zespołu. Mieli mieć dzisiaj krótką próbę, ponieważ dwóm osobom z ich piątki nie pasowało dłużej niż pół godziny, a w gruncie rzeczy to oni byli najważniejszymi osobami w choreografii. Potrzebowali jak najwięcej prób przed występem, który był dość... Istotny dla nich.
- "Kanata, nie zasypiaj, niedługo przyjdzie reszta i zaczniemy próbę... Wiem, że jest już trochę późno, ale wytrzymaj jeszcze trochę, okej?" - złożył na jego czole delikatny pocałunek, a następnie otulił go ręką, przy czym bardziej przytulił go do siebie.
Mieli jeszcze około pięciu minut do rozpoczęciu próby, dlatego ani Kanata, ani Chiaki nie mieli być jak złymi na to, że się jeszcze nie pojawiają. Faktem było to, że skończyli lekcje godzinę temu i nie mieli co ze sobą zrobić przez godzinę, a wracanie do domu nawet nie miało jak mieć miejsca, bo mieszkali dość daleko, a nie opłacało się na parę minut przychodzić do domu.
- "Mówiłem Ci dzisiaj, że Cię kocham? I do tego, że masz strasznie miękkie włosy w dotyku" - brunet delikatnie uniósł kąciki ust wplatając dłoń w pojedyncze, niebieskie kosmyki włosów.
- "Ah?" - zerknął na niego starszy delikatnie otwierając oczy. Uśmiechnął się zadowolony w kierunku chłopaka. Nie wiedział dlaczego, ale komplementy Chiakiego mocno sprawiały, że uśmiech często gościł na jego ustach. Jego brunet był idealny. Lepszy od kogokolwiek innego i nie widział żadnego powodu, by tak nie uważać. Tak samo mógłby podejść do kogoś i zapytać się o wadę Morisawy. Był pewny, że nikt by mu nie powiedział ani jednej.
- "Dziękuję" - odparł z delikatnym różem na policzkach, po czym sięgnął do plecaka. Wyciągnął z niego mniejszą muszelkę, a następnie podał ją brunetowi.
- "Zrobiłem dla Ciebie muszelkę, podoba Ci się? Starałem się, aby była podobna do koloru czerwonego, skoro jesteś Ryusei Red" - uśmiechnął się szerzej niż poprzednio.
Czerwonooki od razu ja przyjął bez żadnego gadania, schował ją w bezpieczne miejsce by mieć pewność, że nic się jej nie stanie. Miał pełno tego typu muszelek, ale każdą z nich kochał tak samo, bo były od jego wspaniałego chłopaka, którego kochał ponad swoje życie.
-" Oczywiście, że mi się podoba. Jest idealna, perfekcyjna... Tak jak Ty, skarbie" - odwzajemnił uśmiech chłopaka, złożył pocałunek na jego czole już kolejny raz.
- "Kocham Cię, Kana"
KAMU SEDANG MEMBACA
Bad time || ChiaKana < Enstars >
Fiksi Penggemar,, Naprawdę nie daję sobie bez niego rady. Był moim wszystkim. Wszystko straciło sens bez niego. "
