nowa-stara historia, więc miło mi powiedzieć "hejo" każdej osobie, która czekała, jak i każdej , która zdecydowała się tutaj zajrzeć
będzie mi miło, jak zostawicie coś po sobie zostawicie
JENNA
4 lata wcześniej...
Poruszyłam się niespokojnie w pościeli i stęknęłam niepocieszona, czując że pęcherz nie pozwoli dłużej wygrzewać mi się w łóżku. Potężne ramię, które dociskało mnie do swojej klatki nawet w trakcie snu nie straciło na sile. Jednak udało mi się zgrabnie wysunąć i niezauważona, że wyszłam nie ze swojego pokoju, czmychnęłam do łazienki za potrzebą.
Wczorajszy wieczór był magiczny i zakopał moje wszelkie obiekcje w zaspie śniegu. Mając go przy sobie, wszystko stawało się łatwiejsze, jaśniejsze, bardziej przejrzyste. Nie wiedziałam, czym było to spowodowane, ale postanowiłam się tym cieszyć. Faktem, że po takim czasie udało nam się spotkać kompletnym przypadkiem i miałam go wreszcie dla siebie.
Na paluszkach wróciłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Odwróciłam się i popatrzyłam na mojego wymarzonego faceta. Spał okryty do połowy kołdrą, a ta bez okrycia powodowała falę podniecenia w podbrzuszu. Myśl, że niedługo będzie mi dane rozkoszować i napawać się nim do woli, wywołała wyszczerz na twarzy.
Mój Dwayne, rozmarzyłam się, gdy telefon na szafce zabrzęczał. Olałabym ten fakt, gdyby nie to, że wiadomości nagle zaczęły napływać jedna po drugiej, a ja nie chciałam, żeby się przez to obudził. Podeszłam do smartfona z myślą by go wyciszyć, ale nagle krew ścięła się na lód, gdy na ekranie podświetliło mi się jej imię.
Ogarnęła mnie niewytłumaczalna panika. Odruchowo złapałam za telefon i sprawdzając czy brunet dalej spał, rozwinęłam powiadomienia. W porę zakryłam usta dłonią, bo mój jęk mógłby obudzić ludzi w zasięgu kilku kilometrów. Nogi się pode mną ugięły, a telefon opadł na pościel.
Amy: Wiem, że chciałeś tym wyjazdem się odciąć i przemyśleć nasz związek.
Amy: Cóż, ja także poszłam w ślad za tobą i dużo myślałam.
Amy: Kocham cię i wiem, że to jest wzajemne.
Amy: Chociaż chyba powinnam była napisać: kochamy cię.
W załączniku kolejnej wiadomości było zdjęcie testu ciążowego. Był pozytywny.
Amy: Wracaj do nas szybko, bo cholernie tęsknimy.
Łzy zatańczyły mi w oczach. Niekontrolowanie zaczęły spływać mi po twarzy i skapywać na podłogę. Musiałam czym prędzej stąd wyjść, bo byłam na granicy załamania. Poświęciłam ostatnie spojrzenie facetowi, którego kochałam jak nikogo na tym świecie i opuściłam jego sypialnie. Nie dostałam wyboru.
Padłam na swoje łóżko, zanosząc się płaczem. Tłumiłam go poduszką, bo reszta domowników jeszcze spała. Nie widziało mi się wytłumaczyć komukolwiek powodu tragicznego stanu.
Bańka została przebita. Pękła zupełnie jak serce, gdy pojęło powagę sytuacji.
On nigdy nie będzie mój.
Co ważniejsze, nigdy nie był mój.
Zostanie ojcem, a kimże bym była, żeby odbierać dziecku rodzica i zmuszać go do życia, w którym nie będzie naocznym świadkiem jego dorastania. Musiał z nią zostać. Załkałam głośniej. Musiał zostać z nimi, a ja powinnam zniknąć. Rozpłynąć się w powietrzu jak bańka szczęścia, w której byliśmy odporni na problemy codzienności. Ale one nas dopadły i czekały w Nowym Jorku.
Dzisiaj wyjeżdżaliśmy i to co narodziło się tutaj w Banff, musiało tutaj pozostać.
Nigdy nie było dla nas szansy, ale chciałam się łudzić, że będzie inaczej.
Nie było nic wyjątkowego w świętach, a świąteczne cuda to wytwór komedii romantycznych, a nie realnego świata.
Czas wrócić do szarej rzeczywistości, w której byłam tylko ja i oni.
______________________________
Twitter: #rightwrongwatt
ig, tiktok: a.dralewska_autorka
YOU ARE READING
Right person, wrong time [18+] ✔️
RomanceSpotkali się po latach na świątecznym, rodzinnym wyjeździe, ale jedna wiadomość wszystko zaprzepaściła. Ona usunęła się w cień i ze wszystkich sił starała się żyć bez niego. On jednak nie wyobrażał sobie innej kobiety przy swoim boku. Jedynym bufor...
![Right person, wrong time [18+] ✔️](https://img.wattpad.com/cover/294377168-64-k484130.jpg)