Ten rok szkolny rozpoczął się inaczej od pozostałych. Gdy powoli wracano do nauki, jeszcze bujając w obłokach minionych wakacji, coś zakłóciło spokój niemalże wszystkich. Wiadomość o zabójstwie dwójki uczniów, już w drugim tygodniu nauki, zachwiała poczucie bezpieczeństwa zarówno uczniów jak i nauczycieli. Fakt, że jeszcze nie złapano sprawcy budził dodatkowy lęk. Mógł przecież znajdować się wszędzie, tylko wypatrując następnej ofiary. Spora część miasta wierzyła w szybkie rozwiązanie sprawy, jednak osoby bardziej obeznane w tym temacie już dawno straciły nadzieję. Mimo wszystko rok szkolny musiał trwać. I tak właśnie trwał, w strachu i niepewności.
Byli w pokoju, po przeciwnych stronach masywnego stołu. Widok był znajomy, wręcz monotonny. Jeden z gazetą w ręku, drugi czyszczący swoje pióro umazane atramentem. Robił to każdego dnia, nawet jeśli wydawało się czyste. Korpus pióra ze starannie wygrawerowanymi literkami zdawał się odczuwać codzienną rutynę. Napis na nim stał się już dawno temu nieczytelny. Zgrabną czcionkę zastąpił sentyment.
Panowała cisza, przerywana niekiedy dźwiękiem przewracania stron tygodnika, tarcia pióra i odstawiania kubka z kawą.
- Wszyscy piszą tylko o tym, jednak poza nagłówkami wszędzie jest to samo. - oznajmił mężczyzna z gazetą.
- Obawiam się że tak pozostanie przynajmniej przez jakiś czas. Brak dowód czy też świadków na pewno nikomu nie pomaga. W każdym razie nie spodziewam się żadnego przełomu.
Mężczyzna odłożył gazetę, w której i tak już go nic nie interesowało. Spojrzał na zegar, skrupulatnie skracający czas do rozpoczęcia zajęć. Stary, drewniany zegar często się zatrzymywał, ale tym razem działał perfekcyjnie.
- Zapewne to też wpłynie na reputację szkoły. - dodał mężczyzna czyszczący pióro.
Miał rację. Szkoła była wyjątkowa. To co czyniło ją inną od pozostałych to jej historia. Założycielem uniwersytetu był Jan Sakashi. Zmarły, przed trzydziestoma laty, detektyw. Pracował w pojedynkę, uważając to za bardziej efektywne. Po zakończeniu kariery detektywa założył szkołę, w której swoją wiedzę przekazywał innym. W ten sposób powstał Uniwersytet Kryminalistyczny im. Jana Sahashiego. Szkołę wyróżniała zależność - współpraca z policją. Jan założył kółko kryminalistyczne, którego celem było rozwiązywanie spraw razem z uczniami, co umożliwiło im naukę poprzez praktykę. Oczywiście nie działali na własną rękę. Jan dokładnie wiedział w jaki sposób prowadzić swoje dochodzenia. Tym razem jednak pracował w grupie. Robił to czysto hobbystycznie, nadal dokładając wszelkich starań. Gdy udało się im zebrać wystarczające informacje, dostarczali je do pobliskiego komisariatu. Tam wspólnie je weryfikowano. Nie było sytuacji w której kółko kryminalne się myliło. W ten sposób pomagali rozwiązać wiele spraw. Teraz jednak ta współpraca została ograniczona. Można powiedzieć, że od kilkunastu lat nikt jej nie praktykował. Jednak historia po niej jest widoczna w postaci wielu odznaczeń uczniów umieszczonych w gablocie przy sali, w której odbywały się spotkania. Teraz, gdy współpraca żyła jedynie w wspomnieniach, niewiele osób oczekiwało włączenia się do sprawy. Jednak niektórzy, głównie dawni absolwenci szkoły, znający jej przeszłość narzekali między sobą na jej bezradność.
Stare, skrzypiące, drzwi pokoju nauczycielskiego otworzyły się.
Zza nich wyszedł wysoki mężczyzna z wyraźną łysiną. Na oko koło pięćdziesiątki. Elegancko ubrany, szedł jakby inaczej niż zwykle. Był przygnębiony, zrezygnowany, może również zmęczony. Podszedł do kranu znajdującego się w kącie pokoju. Opierając ręce zapatrywał się w ścianę. Nie było na niej niczego prócz ozdobnych kafelek, które w pewien sposób nadawały klimatu. Skupił na sobie wzrok dwóch mężczyzn. Po chwili chłodno, lecz niespodziewanie spokojnie, oznajmił, że właśnie odbył trudną rozmowę z rodzicami zmarłych uczniów. Był to powód jego zmęczenia. Coraz częściej dochodziło do tych rozmów. Śledczy badający sprawę mieli informować szkołę o postępach w sprawie. Teoretycznie. Krótko po zdarzeniu przestały przychodzić jakiekolwiek informacje.
Wziął do ręki kubek. Swój ulubiony, na którym widniało logo uniwersytetu. Zaczął robić kawę, ale nie tak jak zwykle, jakby bez chęci, lecz z przyzwyczajenia. Tym razem zrobił mocniejszą kawę. Zbyt mocną.
- Dyrektorze, czy sądzi pan, że ta sytuacja odbije się na szkole? - zapytał mężczyzna trzymający gazetę, którą ponownie postanowił otworzyć.
-Czy się odbije? Chciałbym wierzyć, że nie, panie Hans.
Zapadła cisza. Nikt już nie próbował rozpoczynać rozmowy. Tym bardziej nie mężczyzna z piórem, który kończył je czyścić. Wydawał się być zadowolony z efektu. Wyszło mu prawie perfekcyjnie. Jedynie szczeliny podrapanego korpusu gdzieniegdzie miały lekko niebieskie zabarwienie. Minęła dłuższa chwila. Mężczyzna z gazetą rozglądał się po pozostałych osobach w pomieszczeniu jedynie udając, że czyta. Natłok myśli nie pozwolił mu na dokończenie tygodnika. Zaobserwował napięcie na twarzy mężczyzny pijącego kawę tak mocną, że jej aromat musiał być odczuwalny w każdym zakamarku szkoły.
Ciszę przerwał dzwonek, oznajmiając, że zajęcia się rozpoczęły.
- Profesorze Moru, mógłbym zająć panu trochę czasu po zajęciach?
Starszy mężczyzna, wkładając pióro do brustaszy, twierdząco odpowiedział najpierw skinieniem głowy, później dodając, że chętnie odbędzie tę rozmowę.
Opuścili pokój nauczycielski i udali się do klas. Nie wszyscy. Dyrektor jeszcze chwilę spędził w pokoju nauczycielskim. Potrzebował jeszcze chwili, żeby dojść do siebie. Po pięciu minutach udał się aby prowadzić wykład.
Dzień był ciężki.
YOU ARE READING
Notatki Zmarłego
Mystery / ThrillerGdy ginie para uczniów cała szkoła wpada w panikę. Śledczy stoją w martwym punkcie a sprawca jest nieuchwytny. Życie pod ciągłym strachem - tak właśnie wygląda ich codzienność. Gdy w sprawę miesza się dwójka uczniów zaczynają dziać się niepokojące...
