Rozdział 1

21 3 0
                                        

  Zawsze chciałam być Elfem. Stworzenia te są niezwykle piękne i hipnotyzujące. Każdy z nich jest jednak okrutny. Okrutny do bólu. Dąży do celu bez względu na jakiekolwiek przeciwności. Jednak w byciu elfem jest pewien haczyk, nie mogą kłamać. Wiem, że dla nich to przekleństwo jednak dla mnie jako śmiertelnika to jedyna gwarancja przeżycia. Ludziom ciężko tu egzystować, ponieważ miejscowi tego nie ułatwiają. Gardzą ludźmi i ich śmiertelnością. Mieszkam w Elfmoor, odkąd moi ludzcy rodzice oddali mnie jednemu z elfów, któremu byli dłużni. Nie pamiętam okresu mojego dzieciństwa. Nigdy nie czułam się kochana przez co, ja Elizabeth wyrosłam na bardzo nie czułą twardzielkę. Przez pierwsze kilka lat tęskniłam za rodzicami, ale to również mi przeszło, przecież to oni dobrowolnie mnie oddali, nie kochali i pozbyli się.

Obecnie mieszkam w pałacu ze swoim ojcem Zogiem, jego żoną Uną i ich biologicznym synem Derekiem. Zog jest przywódcą armii i jedną z najbardziej szanowanych postaci w królestwie. Dba on o moją formę, katując mnie codziennymi treningami. Una, jego trzecia żona nie przepada za mną, uważa, że przyniosę całej rodzinie rozczarowanie chociaż nigdy nie sprawiałam problemów. Derek jako jedyny elf w całej krainie szczerze kocha mnie i szanuje.

Jedyną formą wykształcenia w Elfmoor są lekcje, które odbywają się codziennie wieczorem, zajęcia te imitują ludzką szkołę, jednak całą tą wiedzę przyswoiłam kilka lat temu przy pomocy książek, dlatego chodzę tam tylko z przymusu.

Dzisiejszego dnia przybyłam na zajęcia trochę wcześniej przez co miałam chwilę, aby w spokoju się rozpakować i poczekać na wykładowcę. Rozglądając się z nudów po polanie zauważyłam Cordana i jego jakże wspaniałych przyjaciół, Lilith, Luciego i Lirę. Lilith to nimfa o zabójczej urodzie, ma bladoniebieską cerę i długie granatowe włosy. Lucy, to ciemny brunet, który jest równie przystojny jak jasnowłosy Lira. Cordan za to ma kruczo czarne włosy i bladą cerę jego ciemne oczy patrzą na ludzi z pogardą i nigdy nie zmieniają swojego wyrazu.

W pewnym momencie Cordan jako przywódca grupy wzajemnej adoracji podszedł do młodszego od niego samego elfa i kompletnie bez powodu kopnął chłopaka w brzuch. Wpatrzona w tą sytuację nie zauważyłam, kiedy elf wypatrzył sobie nową ofiarę i właśnie zmierzał w moim kierunku. Po chwili stanął przy mnie i popatrzył mi prosto w oczy jednocześnie przywołując ręką resztę. Nie odrywając ode mnie wzroku kiwnął palcem na Luciego który doskonale wiedział co robić. Brunet szybkim ruchem podniósł mnie i nie zwracając uwagi na moje desperackie protesty ruszył w kierunku klifu. Metr od krawędzi położył mnie na ziemi po czym usiadł na mnie i trzymając za nadgarstki uniemożliwiał mi ucieczkę. Ja wykorzystując moment nieuwagi kopnęłam Luciego w krocze i popędziłam w stronę drzew, gdy ten zwijał się z bólu. Jednak ostatnio opuściłam się w treningach przez co nie zdziwiłam się, kiedy czyjeś palce wbiły się w mój bok i powaliły mnie na ziemię. Napastnik zdjął koszulę po czym pomimo moich protestów związał mi ręce i nogi kawałkami materiału. Półnagi Cordan usiadł na mnie i z wyższością przejechał ręką po moim policzku. Ja odwdzięczając się ugryzłam elfa w rękę najmocniej jak tylko potrafiłam. Chłopak zawył z bólu i uderzył mnie zdrową ręką w twarz przez co odruchowo z oczu popłynęły mi łzy. Rozwścieczony napastnik wepchnął mi resztkę materiału do ust abym nie mogła go ponownie ugryźć po czym zbliżył swoją twarz do mojej.

-Nie chcę robić ci zbędnej krzywdy, dlatego proszę cię idiotko uspokój się – wyszeptał mi do ucha, a ja zawyłam z rozpaczy- Nicassio, czy byłabyś tak dobra i zawołałabyś Lirę? - zapytał piękności stojącej nieopodal.

- Lira się zmył, nie mam pojęcia, dokąd poszedł- odparła.

- Przestańcie się bawić- wtrącił się Lucy który ewidentnie stracił cierpliwość- Nie mam zamiaru więcej tolerować śmieci, załatwmy to raz a porządnie.

Sens jego słów pojęłam dopiero, gdy Lucy ponownie mnie podniósł i trzymał nad klifem. Desperacko piszczałam o pomoc jednak wiedziałam, że ta nie nadejdzie. Cordan i Nicassia stali obok i przyglądali się rozwojowi wydarzeń, elfka ewidentnie podekscytowana sytuacją uśmiechała się od ucha do ucha, natomiast książę stał z obojętną miną i zastanawiał się nad czymś.

- Twoje ostatnie słowa? – zadrwił Lucy, po czym wypuścił mnie z rąk, a ja zaczęłam spadać w przepaść...

Mortal WorldTempat cerita menjadi hidup. Temukan sekarang