Prolog

109 4 1
                                        

Dzwonek budzika zadudnił naglę do moich uszu, wstałem tak szybko jakbym się miał spóźnić na jakąś ważną uroczystość. Choć może przeprowadzka to jakaś ważna uroczystość? W moim przypadku nie. Rodzice dwa dni temu powiedzieli że przeprowadzamy się kolejny raz... chyba już z dziesiąty. Nie robi to już na mnie dużego wrażenia. Nie przywiązywałem się do nowych miejsc zamieszkania, bo wiedziałem że i tak się zmienią. Przez te przeprowadzki nie poznałem nawet żadnej osoby na stałe. Fakt może rozmawiałem i trzymałem się z niektórymi osobami z moich szkół ale starałem się nie wchodzić w głębsze relacje.
Napiłem się wody z wczoraj która leżała na mojej szafce obok łóżka. Rozciągnąłem się i usłyszałem strzyk w barkach. Zszedłem na dół, a moich rodziców jak zawsze nie było w domu, zostawili tylko karteczkę że pojechali za miasto. Zostawili mi trzysta złoty na blacie, a na karteczce było napisane:

Masz i kup sobie jakieś śniadanie. Oby starczyło ci to na dziś. Jutro wielki dzień -Rodzice

Tak... wielki dzień. Kolejna przeprowadzka. Zrobiłem grymaśną minę i poszedłem do mojego pokoju. Mam już dość przeprowadzek, jedyne pytanie które sobie zadaje codziennie to czy kiedyś wreszcie zamieszkamy gdzieś na zawsze. Kolejny nasz dom miał być ulokowany w Wisconsin w miasteczku Ephraim. Nazwa jest intrygująca nie powiem.
Otworzyłem szafę szukając czegoś do ubrania. Wybrałem zwykłą białą podkoszulkę, czarne jeansy i czarną kamizelkę. Wyszedłem z domu do mojej ulubionej knajpy na rogu ulicy, gdzie pracował kolega mojego taty. Zamówiłem angielskie śniadanie z podwójną fasolką. Było pyszne.
Gdy wróciłem do domu nie miałem za bardzo nic do roboty, była niedziela więc leżałem jedząc pojemnik lodów. Przeglądałem twittera i instagrama na przemian modląc się o jakieś nowe wieści ze świata muzyki, ale nic.
Wieczorem wrócili rodzice, powiedzieli że załatwiali sprawy z przeprowadzką. Jestem ciekawy jaki jest powód tych wszystkich wyprowadzek... rodzice zawszę mówią że to ze względu na prace ojca który zajmuje się nauką filozofii. Od razu słychać że to ściema. Prawda?
Zacząłem się już pakować. Wszystko posegregowałem do kartonów które zostawił mi tata.
Bokserki, skarpetki, koszulki, bluzy, spodnie były w osobnych kartonach. Wszystkie moje pierdoły z pokoju również były posegregowane. Potem lepiej jest mi się wypakowywać.
Gdy skończyłem umyłem się, potem zęby i wszedłem pod kołdrę. Czuje pustkę. Mam już dość tych wszystkich przeprowadzek. Co roku to samo i jak zawsze niby przez prace ojca. Nagle stałem się cały czerwony i czułem jak ciepłe krople wody spadają na kołdrę. Zacząłem płakać i nie mam pojęcia dlaczego. Nigdy tak nie miałem... myślę że za bardzo mnie to wszystko faktycznie przytłacza. Przeprowadzka - nowa szkoła - wszyscy nowi - przyzwyczajaj się - Wyprowadzka. I tak co roku.
Następnego dnia obudziłem się nieco wcześniej bo chciałem jeszcze się przespacerować. Wyszedłem na dwór. Poczułem zimny powiew na moim karku więc wróciłem się po kurtkę.
Gdy już chwile pochodziłem po parku naszła mnie pora na ciepła herbatę. Nagle przyszła mi wiadomość na telefon.

Gdzie jesteś!??! zaraz wyjeżdzamy! wracaj!

To była wiadomość od mojej mamy. Tak się zatraciłem że w ogóle zapomniałem o godzinie! Była już 10:00. Biegłem ile sił w nogach żeby dotrzeć jak najszybciej do domu. Gdy podbiegłem pod dom rodzice już stali przy aucie.

No to co kochanie, pora się pożegnać z tym domem - Powiedziała mama
Jak co roku - odpowiedziałem

Wszyscy stanęliśmy przed domem patrząc się chwilkę na niego, po czym wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Podróż minęła szybko, zanim się obejrzałem byliśmy już prawie na miejscu. Po drodze stanęliśmy jeszcze na szybki obiad. Ja zamówiłem kurczaka w sosie słodko kwaśnym a moi rodzice kurczaka w sosie pikantnym.
Gdy dojechaliśmy na miejsce ukazał mi się duży szary dom. Wyglądał jak willa jakiś bogaczy, chociaż my nie wywodziliśmy się z bogatej rodziny, nie powiem że jesteśmy biedni ale nie jesteśmy też bogaci.
Wysiadłem z auta i jeszcze raz popatrzałem na dom. Byłem w szoku ponieważ jeszcze w takim nigdy nie mieszkaliśmy. Rodzice wysiedli z auta:

Nowy początek synu. Mam nadzieję że zostaniemy tu na dłużej. - powiedział tata
Przewróciłem oczami (Zawsze tak mówią) - Powiedziałem w myślach

Zaczęliśmy nosić nasze rzeczy do środka. Jak zobaczyłem swój pokój byłem w szoku, był ciemno-szary a łóżko wyglądało jak dla króla. Było tak duże że mogłyby w nim spać aż 4 osoby.
W pokoju znajdywały się duże okna, a od lewej strony stała duże przestronna szafa. Było też biurko z fotelem, jakieś palmy, duży telewizor oraz regał na książki.
Gdy przyniosłem wszystkie swoje rzeczy do pokoju, poszedłem obejrzeć resztę domu.
Pokój moich rodziców przypominał wielkościowo mój choć miałem wrażenie że był troszkę większy. Na górze był jeszcze 2 spore łazienki. Jedna posiadała kabinę prysznicową a druga wannę. Na dole znajdywały się kolejne 2 łazienki, salon z ogromnym telewizorem i gigantyczna kuchnia. Na podwórku znajdywał się duży basen. Stał też grill i jakieś leżaki.
Moje oczy przypominały pięciozłotówki.. nie spodziewałem się że będę kiedyś mieszkał w takim domu. Rodzice też są zadowoleni. Tylko jest jedno pytanie... skąd mieli na to pieniądze?

Następnego dnia

Już wczoraj wiedziałem co mnie czeka... Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe wszystko. Chyba tylko to mnie przeraża w przeprowadzkach. Do szkoły miałem na godzinę 8:00. Wstałem o siódmej i jak zawsze wypiłem szklankę wody rozciągając się. Zjadłem śniadanie i zacząłem się szykować do szkoły. Ułożyłem moje ciemno-brązowe włosy i założyłem zieloną bluzę i czarne dresy.
Wyszedłem z domu i znowu zawiało. Poczułem na karku ten zimny powiew, otrzepałem się i poszedłem dalej.
Gdy stałem już pod szkołą już miałem wrażenie że wszyscy się na mnie gapią i plotkują.
Starałem się na to nie zwracać uwagi, choć nie za bardzo mi to wychodzi, ponieważ jestem bardzo emocjonalnym człowiekiem. Pierwsza lekcja była w klasie A7 i była to fizyka. Zajęcie odbywały się z naszą wychowawczynią, która ma na imię Alice. Gdy wszedłem do klasy wszystkie ławki były już zajęte. Dostrzegłem na szczęście na końcu klasy wolną ławkę. No prawie wolną bo siedziała tam jakaś dziewczyna. Miała blond włosy do ramion a ubrana była w czarną koszule i czarne spodnie które podkreślały jej figurę. Podszedłem i zapytałem się czy mogę się dosiąść a ona optymistycznie odpowiedziała że tak.

--------------------------------------------------------

Ciąg dalszy nastąpi.

Dramatic ActWhere stories live. Discover now