Piorun uderzył z ogromną mocą, jak gdyby chciał rozsypać niebo w drobny mak. Mężczyzna, słysząc ten raptowny dźwięk, gwałtownie poderwał się, siadając na łóżku. Dyszał ciężko niczym sprinter, po świeżo ukończonym biegu. Złapał się za klatkę piersiową w obawie o nagłe zatrzymanie akcji serca. Jego uszy wypełnił przeciągły pisk, trwający kilkanaście długich sekund. Próbował się uspokoić, łapczywie nabierając powietrza. Prawą dłonią przetarł zmęczoną twarz. Zamrugał nerwowo, czując piekące powieki. Długie i przeciągłe ziewnięcie, było oznaką tęsknoty za snem. Mimo to wiedział, że nie zaśnie. I nie była to wcale wina, burzy za oknem. Bezsenność powróciła jakiś czas temu, wysysając wszelkie pokłady energii z jego organizmu. Stanął przed oknem, podziwiając błyskawicę rozcinającą ciemną wstęgę nieba. Uderzenie pioruna, nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Swoje własne lęki uznawał za coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Zdawało się, że ciemność i cisza, wypełniające hotelowy pokój, zjawiły się tak nagle. Damy mroku, które gotów były rozgościć się pośród najczarniejszych myśli.
Sięgnął po telefon, by wyłączyć tryb samolotowy i uruchomić bluetooth. Następnie połączył się z głośniczkiem, postawionym na szafce. Gdy przestrzeń dookoła wypełnił znany, kojący dźwięk, zamknął oczy. Hans Zimmer, jako jeden z nielicznych kompozytorów filmowych, często gościł na jego wirtualnej playliście. Wprowadzał niewielką, lecz jakże cenną dozę spokoju. Mężczyzna trwał w bezruchu, delektując się ukochanymi dźwiękami. Po chwili mimowolnie otworzył oczy. Zamknięte powieki budziły w nim irracjonalny strach. Jak gdyby już nigdy więcej miał ich nie otworzyć. Nagle z czarnego nieba zerwała się ulewa płynąca jak z wodospadu. Nadal trwał przy oknie, przyglądając się Warszawie z pogardą w oczach. Nienawidził tego miasta. Cały ten sztuczny blichtr, przepych i życie na pokaz. Wszystko wypełnione hucpiarzami, nieudolnie maskującymi swe kompleksy w drogich garniturach. Gniewnym spojrzeniem, otaksował pałac kultury. Pragnął, by jego powierzchnia runęła, zabierając ze sobą monument wstydu, który prezentował. W głowie słyszał ogłuszający trzask, wielkiego gmachu, sunącego na samo dno. Tam, gdzie jego miejsce. Odetchnął głęboko, a wizja katastrofy, sprawiła, że przestał odczuwać lęk. Jego blada twarz wykrzywiona uśmiechem w świetle błyskawicy wyglądała upiornie.
Delektując się tym stanem, odblokował telefon. Nie miał zamiaru sprawdzać maili ani tym bardziej kontaktować się z kimkolwiek. W zasięgu sieci przebywał tylko do godziny dwudziestej drugiej. I nie było takiej siły, która odseparowałaby go od tego nawyku. Stukot klawiszy w smartfonie zlewał się z jego myślami. Włączywszy znaną witrynę z rozpiską lekarzy, znalazł interesujący go termin. Nie było sensu zwlekać. Wiedział, że kolejna wizyta u psychiatry jest konieczna. Doktor Monika Wyborska była naprawdę dobra w swoim fachu. Czasami jednak miewał wrażenie, że przepisuje mu zbyt wiele leków. Dla niego natomiast istotne było działanie psychotropów, jak i fakt, iż naprawdę lubił rozmawiać ze swoim psychiatrą. Kliknął przyszły wtorek, godzina dziewiąta – idealnie. Prowadząc własny biznes, miał nieokreślony czas pracy, co zaraz po profitach, liczyło się najbardziej. Nie potrafił sobie wyobrazić, systemu zmianowego. Poranek był jego ulubioną porą dnia i nie wchodziło w grę, by jakakolwiek forma zarobku, odebrała mu tę uciechę.
Nazywano go rekinem e-commerce. Niezaprzeczalnie zapracował sobie na takie miano. Zawsze, gdy o tym myślał, w głowie słyszał głos przyjaciela, który mówił o nim, o to i on, Megalodon rynku e-commerce. Dzięki tej funkcji mógł rezerwować apartament w jednym z lepszych hoteli w stolicy, na dzień przed spotkaniem biznesowym. Odkładając telefon, zerknął na godzinę, była druga w nocy. Wypuścił powietrze z taką siłą, jak gdyby chciał oczyścić płuca.
Na zewnątrz rozpętała się wichura. Deszcz gwałtownie uderzał w okna, próbując przebić się do środka, jak gdyby chciał zalać luksusowe wnętrze. Mężczyzna stojący w środku, nagle zaczął oddychać coraz szybciej, czując kołatanie w klatce piersiowej. Zupełnie jak gdyby wizja utonięcia w strugach deszczu stała się realna. Dokładnie słyszał własne serce dudniące, odgłosem pędzącego pociągu. Poczuł się bezradnie, gdy do jego uszu powrócił przeciągły pisk. Gwałtownie zerwał się z miejsca w obawie, że lęki pochłoną go całkowicie.
CZYTASZ
SE-Xual
Mystery / ThrillerMężczyzna cierpiący na zaburzenia lękowe, mimo później nocy, nie potrafi zasnąć. Na zewnątrz silna burza, wzmacnia jego niepokój. Przyglądając się Warszawie za okna apartamentu hotelowego, dostrzega mroczną zjawę... Kobieta związana przez swojego ko...
