Szliśmy, albo biegliśmy, a nie staliśmy?
Szłam, biegłam, stałam.
Pamiętam, lub nie.
Słyszałam tylko małe kamienie cicho uciekające spod moich butów. Czekałam. Wiatr mozolnie rozwiewał moje czerwone, falowane włosy. Miałeś zaczekać. Znowu uciekasz. Chciałabym cię złapać. Dawno się nie widzieliśmy. Pamiętasz nasz ostatni pocałunek? Ja pamiętam, zbyt dobrze. To samo miejsce. Te same drzewa, zmieniające swe okrycie tylko w zależności od pory roku.
Ten sam peron.
Ten sam pociąg.
Ta sama ławka.
Ta sama ja.
A może jednak nie?
Prędko, już nie mogę się doczekać. Stara winylowa płyta się zacięła. Pamiętasz jak tańczyliśmy do jednej ze starych piosenek w tamtym salonie? Zimny wiatr musnął moje żebra, przedzierając się przez warstwę grubego, brązowego swetra. Czas się zbierać. Ostatnio nie ma mnie tu tak często. Ale dalej mam nadzieje. Może to czas by zamknąć puszkę Pandory? Ale przecież ty nie wrócisz. Nie tak się umawialiśmy. Dalej pamiętam twój uśmiech. Delikatny, ale zadziorny. Półpełne różne usta. Bardzo ładne jak na mój gust. Dawno się nie widzieliśmy. Wyjechałeś chwile temu. Ale ja poczekam.
Chciałabym znów zobaczyć twoją twarz w czwartym przedziale Pociągu do Nikąd.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Opóźniony pociąg
ContoKolejna zwiedzona uliczka. Kolejne zapomniane miejsce. Kolejny przystanek Pociągu do Nikąd.
