ostatnia noc

28 0 0
                                        

                             23:47
Dźwięk dzwonka z telefonu rozniósł sie po całym pomieszczeniu. Na wyswietlaczu pojawiło się imię przyjaciela jego dziewczyny. Chłopak odebral z zamiarem zwyzywania go, jednak to co usłyszał rozsypało go na drobne kawałki. Wlasnie dowiedzial sie ze jedyna osoba, na której mu zależało zdradziła go. Kiedy zobaczył nagranie i uslyszal jej słowa zamarł...

Jego puste tęczówki zaszkilily się, a po policzku spłynęła mala kropelka. Wlasnie w tamtym momencie wiedział ze to koniec. Jego zycie właśnie straciło całą egzystencję.

Jak najszybciej wycierajac łzy w rękaw swojej czarnej bluzy, rozłączył się. delikatnie usmiechajac sie schowal telefon do kieszeni, wyszedł z pokoju jak najciszej mógł tak, aby nikogo nie obudzić. Udalo się...

wychodzac z domu usmiechniety, z zaszklonymi oczami, wspominal jej osobe a na jego policzkach zaczal powstawac strumien lez

dzis na spacer poszedl sam, drogami ktore przechodzil juz z nia.
dokladnie pamietal gdzie razem chodzili, gdzie byly te szczesliwe chwile a gdzie spedzali te gorsze, poszedl w kazde to miejsce, chcial sobie przypomniec o tym wszystkim po raz ostatni

gdy uniosl glowe ku gorze, ujrzal ciemne niebo pelne gwiazd, przypomnialo mu sie, jak za dawnych lat ogladal je z nia, przypominal mu sie czas gdy byl naprawde szczesliwy, a jego usmiech nie byl udawany

z zakochaniem ogladali wtedy mrok na ktorym bylo milion swiatel

myslac o tym, wiedzial ze to koniec, koniec tego korytarza krwi i cierpienia zwanego zyciem, wiedzial ze nie dozyje nastepnego dnia, jednak byl swiadomy ze gdyby ktos sie o tym dowiedzial prawdopodobnie otrzymalby pomoc, ktorej nie oczekiwal, nie chcial zmienic tego w jaki sposob to wszystko mialo sie zakonczyc, ale nie byl z tego powodu smutny, doskonale wiedzial ze ten moment nadejdzie jednak nie sadzil ze tak nagle, na jego twarzy widoczny byl usmiech, byl dumny z tego ze jego ostatnie chwile spedzil z osobom ktora wywolywala na jego twarzy szczery usmiech

wyciagnal z kieszeni telefon, po czym napisal do niej

- gdy kiedys do mnje przyjdziesz, aby opowiedziec mi o swojej nowej milosci, ktora napotkalas na swej nowej drodze, wyslucham cie, i z checia opowiem ci o kazdej osobie ktora moglaby byc lekiem na twoja nieobecnosc.

po napisaniu wiadomosci do dziewczyny schowal telefon, odslonil rekaw i spojrzal na swoje rece, pokryte milionem starych blizn, dalej wygladaly okropnie, jednak juz nie bylo na nich swiezych ran

usiadl na krawedzi dachu, i rozmyslajac nie chcial dopuscic do mysli tego ze wlasnie nadeszla ta noc, noc w ktorej musial zrozumiec ze wszystko co mial, czego chcial i o co dbal jak tylko mogl zniknelo. jak deszcz sie rozmylo i zadnego sladu po sobie nie zostawilo. I dopiero tej nocy kiedy scisk w brzuchu sprawil ze zabraklo mu tchu, i zatonal w lzach rozpaczy, musial zrozumiec ze to nie koniec ktory oni razem sobie pisali, to wlasnie koniec ktory on sam sobie pisal byl blizej niz za chmurami, niz za drzewami.. byl tuz przed nim

po powrocie do domu, wyjal kartke i piszac swoj ostatni list, mial nadzieje ze przeczyta go jak najwiecej osob w tym jego matka, wiedzial ze to ona znajdzie go jako pierwsza. gdy skonczyl schowal dlugopis, odlozyl kartke w widoczne miejsce i..

po raz ostatni, trzymajac zyletke przy nadgarstku, chcac przycisnac mocniej niz wczesniej, nagle ujrzal wylaniajacy sie spod chmur promien slonca, dalej mial lzy w oczach, lecz byl szczesliwy, z usmiechem na twarzy, identyczny blask slonca rozkwital gdy trzymal w ten sam sposob zyletke po raz pierwszy..
Historia sie zatacza, jak wczesniej plomyczek ucichl razem z nadzieja, i znow ujrzal blask ksiezyca, jednak tym razem byl to koniec.
w otchlani rozpaczy i cierpienia, utonal szesnastoletni chlopak.

rano, jego mama wchodzac do pokoju syna zamarla patrzac na jego cialo lezace zakrwawione na podlodze, gdy zorientowala sie ze jest zimny, zalewajac sie lzami podniosla karteczke lezaca na biurku

"mialas takie sliczne niebieskie oczy, byly tak cudowne, ze moglbym wpatrywac sie w nie godzinami, mozna bylo w nich dostrzec najcudowniejsza osobe na calym swiecie, najlepsza dziewczyne, najlepszy przyklad do nasladowania, za kazdym razem jak na nie patrzylem, czulem sie wspaniale, dopoki nie zdalem sobie sprawy, ze wtedy patrzylem na nie poraz ostatni.
co z tego ze kazdy widzial moja zagojona reke skoro uda ktore wygladalo jak futro tygrysa nie widzial nikt? co z tego ze kazdy slyszal moj smiech skoro nikt nie slyszal moich mysli, ktore krzycza bez przerwy? co z tego ze wygladalem na spokojnego skoro nikt nie widzial  mojego strachu, bolu i lez bezradnosci? jak mialem spelnic oczekiwania wszystkich i naprawic swoje wszystkie bledy, skoro nikt nie dawal mi na to szansy? co z tego ze sie staralem, skoro sie nie zmienilem?
oddalalas sie ode mnie, kazdego dnia jedna czasteczka ciebie opuszczala moje serce, codziennie sobie wmawialem, ze jest to spowodowane przez moje egoistyczne zachowanie, prawda byla inna, bylem w tobie cholernie zakochany, dlatego nie zwracalem uwagi na sygnaly ktore wysylalas mi chcac ode mnie odejsc.
kochalem ciebie bardziej niz siebie samego, zylem tylko i wylacznie dla ciebie, bylas dla mnie wszystkim. kochalem kazdy centymetr twojego ciala, kazdy wlos na twojej glowie, a nawet kazda twoja lze, ktora co jakis czas splywala po twoim delikatnym jak porcelana policzku.
traktowalem cie najlepiej jak tylko potrafilem a ty mimo to zdecydowalas sie mnie opuscic. odchodzac ode mnie zabralas mi wszystko, bo to wlasnie ty i tylko ty bylas moim wszystkim. a wiec nie pozwole na to, zeby ktos inny byl na twoim miejscu i zeby ktos inny byl moim nowym wszystkim, wiec ze soba skoncze, chcialem cie tylko przeprosic za moje bledy z powodu ktorych mowilas swoim znajomym jak bardzo mnie nienawidzisz, jakim ogromnym atencjuszem jestem, jakim psycholem.. chcialbym zebys rowniez wiedziala ze nawet po mojej smierci bede cie kochal najbardziej na calym swiecie, i ze nikt juz nigdy nikt nie bedzie mial szansy byc dla mnie tak waznym jak ty, i mam nadzieje ze bedziesz miec najlepsze zycie na calym swiecie. chcialbym tez przeprosic ciebie mamo, bo zapewne ty znajdziesz ten list jako pierwsza, przepraszam ze to zrobilem bez slowa, lecz nie chcialem zadnej pomocy, a juz nie wytrzymywalem, pamietaj ze ciebie rowniez bardzo mocno kocham i jestem ci wdzieczny za te wszystkie lata, gdybys mogla chcialbym cie prosic, to moja ostatnia prosba jest to abys przekazala mojej bylej juz dziewczynie ten list, tak zeby go przeczytala, to dla mnie duzo znaczy.
mysle ze juz na tym musze zakonczyc ten list, glosy w mojej glowie mowia ze moj czas sie skonczyl i musze odejsc z nimi, zegnajcie"

matka chlopaka plakala, myslala, czy gdyby poswiecala synowi wiecej czasu, czul by sie lepiej. czytajac list zabrudzony krwia jej zmarlego syna, czula bezradnosc, zalamanie, czula sie winna, ten list to ostanie co jej po nim zostalo, chciala go zachowac lecz przekazala go jego dziewczynie, tak jak on o to prosil, chciala zeby dostal ostatnia rzecz o ktora poprosil.

matka chlopaka przyszla pod dom dziewczyny, dalej niedowierzajac szlochala i trzymala kartke od syna w rece, powiedziala dziewczynie ze jej chlopak zostawil cos dla niej, to jedyne co byla w stanie powiedziec, wreczyla jej kartke i z jej oczu zaczal wyplywac strumien lez. dziewczyna nie wiedzac co sie stalo, objela mame chlopaka po czym wziela kartke i spytala o nia, jednak nie uzyskala odpowiedzi, tlumaczyla sie tym ze chlopak nie odbieral od niej telefonow, jednak matka chlopaka nie byla w stanie nic powiedziec. dziewczyna otworzyla list i zaczela czytac, w trakcie czytania zaczela czuc niepokoj, jej oczy zaszklily sie, wypelnily sie bolem i strachem, wszystkie chwile z nim przelecialy jej przed oczami, uswiadomila sobie ze juz nigdy go nie zobaczy, stala i nie wiedziala jak zareagowac, zamurowalo ja. zaczela przepraszac matke chlopaka, mowila ze nie chciala zeby cos mu sie stalo, blagala ja o wybaczenie, jednak w takiej sytuacji ani placz ani blaganie nic nie daly, on nie zyje, odszedl, zadne slowa nie przywroca go do zycia. ostatnie co mogly dla niego zrobic to pogrzeb taki jaki sobie kiedys wymarzyl, oraz aby nie mialy mu za zle jego smierci..

last nightDonde viven las historias. Descúbrelo ahora