Smugi szarego dymu unosiły się w powietrzu i ginęły w mroku nocy. Bursztynowooka brunetka stała na balkonie swojego mieszkania z papierosem w ręku. Zaciągnęła się głęboko i poczuła jak płuca wypełniają jej się gryzącym acz przyjemnym szaro-białym obłokiem. Powoli mięśnie zaczęły się rozluźniać, a umysł ogarnął spokój. Tak... fajki zdecydowanie były czymś, bez czego nie umiałaby żyć. Wiedziała, jaki wpływ mają na jej zdrowie, ale starych nawyków ze szkoły trudno jest się oduczyć. Kiedy w dłoni została już tylko odrobina tytoniu i ustnik, wyrzuciła niedopałek do słoika. Wpatrywała się w miejski krajobraz. To co się kryje w czeluściach tego miasta, przeraziłoby niejednego dorosłego. A co dopiero niewinną nastolatkę! A jednak ta z pozoru upiorna rzecz, nauczyła ją więcej niż rodzice i szkoła.
Smoki były jej początkiem i końcem nauki o życiu...
***
Ósma rano. Pierwsza lekcja. Weronika jak zwykle ubrana w spódnicę i koszulę siedziała w trzeciej ławce środkowego rzędu - idealnie na środku sali. Nauczycielka właśnie oddawała sprawdziany. 90% ...
- Szlag - zaklęła cicho pod nosem.
Wiedziała, że dostanie 4 zamiast 5. Jak tylko wróci do domu, rodzice zaczną się na niej wyżywać. Musiała to znosić przez całe 11 lat swojej edukacji szkolnej. Westchnęła ciężko i zajęła się lekcją. Na przerwie jak zwykle siadła sama na ławce i zaczęła przeglądać różne rzeczy w telefonie. Jednak po chwili zauważyła, że stoi nad nią jakiś cień. Spojrzała w górę. Zobaczyła wysoką blondynkę z heterochromią. Była to niejaka Aurora Mrozowska - dziewczyna znana w całej szkole ze względu na pracę modelki. Na twarzy Weroniki malowało się zdziwienie i uniosła brew w niemym pytaniu.
- Wolne? - zapytała wskazując miejsce obok brunetki, na co ona kiwnęła głową. - Widziałam, że nie byłaś zbytnio zadowolona z tego sprawdzianu. Co dostałaś?
- 4.
- Co?! Jak można być smutnym z powodu 4?
- Jak widać można - odpowiedziała oschle.
- Dobra, never mind. Mam dla ciebie propozycję. Widzisz, nie rozumiem zbytnio matmy. Znaczy... wcześniej byłam w tym dobra, ale jakoś tak wyszło, że sprawy modelingu chyba za bardzo mnie wciągnęły. W każdym razie, może mogłybyśmy się spotkać i wytłumaczyła byś mi co i jak?
Weronika spojrzała na nią badawczo. Zastanawiała się, dlaczego Aurora nie może wynająć sobie jakiegoś korepetytora. Było to co najmniej dziwne. Postanowiła jednak, że przystanie na jej propozycję, ale będzie bardzo ostrożnie stąpać po cienkim lodzie, jakim jest znajomość z tą dziewczyną.
- Chyba mogłabym ci pomóc. Spotkajmy się dzisiaj u mnie. Adres wyśle ci esem. No chyba, że masz jakieś plany - uśmiechnęła się drwiąco.
Blondynka skrzywiła się nieznacznie.
- Niby coś tam planowałam, ale mogę to odwołać. 16? - Kruk kiwnęła potwierdzająco głową, a Mrozowska odeszła do swoich znajomych.
„To może być ciekawe spotkanie" - pomyślała bursztynowooka jeszcze chwilę patrząc za koleżanką z klasy.
***
Aurora już stała przed domem Weroniki. Jeżeli ten budynek można było w ogóle nazwać domem. To była wielka rezydencja. Państwo Kruk mogli ponadto poszczycić się wielkimi ogrodami pełnymi różnorodnych roślin. Cała sceneria prezentowała się bardzo majestatycznie i aż ciężko było uwierzyć, że tak cicha i skromna dziewczyna mieszka w takim magicznym miejscu. Widok doprawdy zapierał dech w piersiach. Blondynka wkroczyła na teren posesji przez bogato zdobioną bramę. Natychmiast do jej nozdrzy dotarł zapach świeżo skoszonej trawy, który osobiście uwielbiała. Zapukała do drzwi. Otworzyła Weronika i razem weszły do pokoju, gdzie leżały już przygotowane książki oraz różne pomoce matematyczne. Sypialnia brunetki była urządzona nowocześnie, tak samo jak całe wnętrze domu. Zdecydowanie gryzło się to z jego wyglądem zewnętrznym, który przypominał o czasach Polski Szlacheckiej. Blondynka z nieukrywaną ciekawością lustrowała każdy drobny element pomieszczenia, trochę się w tym zatracając.
YOU ARE READING
Dracones
Short StoryZagubiona dziewczyna pod wpływem apodyktycznych rodziców. Dzięki miłości do dziewczyny rozpościera skrzydła. Do czasu...
