1.

41 4 0
                                        

Eve była 14 letnią mugolaczką, jej rodzice zgineli w wypadku samochodowym, dlatego też wychowywała ją siostra. Gdy do dziewczyny przyszedł list z Hogwartu, było to nie lada zaskoczenie. Jakaś magiczna szkoła? coś takiego istenieje? Eve mocno w to wierzyła, lecz jej siostra Diana uważała to za żart..

Myślicie, przecież list dostaje sie w wieku 11 lat! Nie wiadomo z jakiego powodu Eve otrzymała go tak późno. Lecz to nie mógł być przypadek.. (chyba)


-proszę Diano! przynajmniej sie przekonajmy..
-Ev nie widzisz że to nie ma żadnego sensu? Jaka magia? o czym ty do mnie mówisz?
-Jeśli mnie tam nie zawieziesz i sie nie przekonamy to nie pójde do ŻADNEJ szkoły.
-pakuj sie, skoro ci tak zalezy to zobaczymy..-wzdycha

po 2 godzinach Eve była już gotowa i obie wylądowały w aucie. Dziewczyna była bardzo szczęśliwa, wierzyła w magie. Wierzyła też, że nic nie dzieje się przez przypadek. Może to był znak? Całą podróż na peron przemilczały, i reakcja Diany oczywiście była przewidywalna.

-No i co? gdzie niby ten twój peron 9 i 3/4? - zaśmiała się
-Diana, spójrz tam! Ktoś nam macha.. - pobiegła natychmiast do starca z długą siwą brodą, odzianego w jakąś sukienkę?

Eve nie wiedziała co myśleć, ale czuła że to właśnie musi zrobić. Poszła w jego stronę, jak się domyśliliście był to Dumbledor. Zapewniał Diane, że siostra będzie bezpieczna w Hogwarcie. Co prawda bała się, pozostawić swoją młodszą siostrzyczke. Jakby straciła jeszcze ją.. nie wybaczyła by tego sobie. Eve jednak bardzo nalegała, więc Diana wreszcie uległa...

- Dowidzenia Diano! -krzyknęła szczęśliwa.

Diana nie odpowiedziała bo wiedziała, że załamie sie jej głos. Po tym jak sam Dumbledor dotarł z nią do Hogwartu, nie miała wątpliwości. To było jej miejsce, to był jej nowy dom.. Eve trafiła odrazu na 4 rok, chodź wydawało się to niemożliwe. Mugolaczka odrazu na 4 roku? Starzec utwierdził ją w przekonaniu, że chodź o tym nie wie to naprawdę posiada ogromną wiedzę na temat magii.. Została przydzielona do gryfindoru, gdzie róznież zaprowadził ją dyrektor. Do pokoju wspólnego weszla już sama..

Fred i George wymyślali nowe słodycze, ginny czytała ksiązkę w dormitorium. Harry, Hermiona i Ron natomiast chodzili po błoniach.. Eve poszła do dormitorium, które miała dzielić z rudowłosą dziewczyną. Ginny gdy tylko zobaczyła dziewczynę bardzo się zdziwiła, i wyszła z pokoju. Eve troszkę to speszyło, wiec kontynuowała rozpakowywanie kufra. Następnie wzięła książke i udała się do pokoju wspólnego, usiadła na kanapie i zaczęła czytać..


-Fred przestań! Jak cie zaraz dorwe, ODDAWAJ TEGO CUKIERKA!
-OJJ GEORGIE CHCIAŁBYŚ!
-jak cie zaraz.. , ZGINIESZ!

George rzucił sie na Freda

Eve wyłoniła się z zza kanapy

-przepraszam, moglibyście troszeczkę ciszej?

Fred i Geo zamarli..

-prawie bez głowy nick'u to ty?
-eeee co przepraszam bardzo? - dziewczyna uniosła jedną brew i stanęła tak by chłopcy ją widzieli.

Fred popatrzył się na dziewczynę, po chwili powstali z ziemi

-Kim jesteś?-zapytał zdziwiony george
- Ja jestem nowa, mugolaczką jestem, chyba tak sie mówiło tak?..
-tak, a to pierwszoroczna?
-nie..dyrektor powiedział że jestem w tym niezła i nie widzi przeszkód by odrazu postawić mnie na 4 roku..
- JAK TO? TO MY SIE TU Z FRED'EM TYLE MĘCZYLIŚMY W TEJ SZKOLE A TY ODRAZU NA 4 ROKU?!

W tym momencie Harry, Ron i Hermiona weszli do pokoju wspólnego. Usłyszeli krzyk george'a i podeszli do bliźniaków..

-hej, co wam? znowu sie drzecie? - rzekł harry.
-nie rozumiecie, że niektórzy wolą ciszę? to nieodpowiedzialne! - powiedziałą naburmuszona Hermiona.
- no dobra, ale patrzcie ta dziewczyna odrazu przeszla na 4 rok!
-wow to jest mozliwe wogóle? w takim razie gratulacje czy coś..

-moglibyście sie przedstawić?-zapytała uprzejmie.
-jestem George
-ja Ginny
-Harry
-Ron
-witaj, jestem Hermiona
- o dzięki -uśmiechneła się.

Inni jeszcze rozmawiali z nową uczennicą, o wszystkim. Jak sie tu dostała, jak sie żyje jako mugolaczka, dopytywali wręcz o wszystko.

-Fred, patrzysz na nią jak na jakiś 8 cud świata- wyszeptał z szelmowskim uśmiechem George
-ja? co? o co ci chodzi wogóle, ucisz sie już lepiej - odszeptał.

-a mógłby mnie ktoś z was oprowadzić po szkole? nie dokońca sie tu odnajduje..-odparła troche zawstydzona

-jasne, fred sie do tego nadaje zna tu każdy kąt - zaśmiał sie lekko George

fred popatrzył na geo wzrokiem "zabije cie"

-przepraszam, ale kto to Fred? nikt mi sie tym imieniem nie przedstawił..
- to ten pan obok ciebie - Geo zaśmiał sie.
-a okej, to idziemy? - powiedziała szczęśliwa.
-yyy wiesz co myśle, że będzie lepiej jak ja cie oprowadzę - ginny uśmiechneła sie.
-okej, super. - eve zaśmiała sie.

Eve i fred siedzieli na jednym stoliku, gdy dziewczyna wstała musiała przecisnąć się przez przerwę pomiędzy kanapą a stolikiem. Była ubrana w krótką spódniczkę, białą koszę i krawat gryfindoru. Przechodząc przez szpare byłą obrócona tyłem do freda, jej pośladki nigdy nie były tak blisko kogoś twarzy. Brakowało 5 cm by dotknąć policzków Freda. Czego oczywiscie Eve nie poczuła, lecz Fred owszem. Rudowłosemu chłopakowi stanął...

Fred odrazu zakrył swoje krocze, lecz Geo zdążył to zauważyć
-o kur.. - George zakrył buzię by nie było widać, że sie z czegoś smieje.

Dziewczyny wyszły, a pozostali rozeszli się. W pokoju wspólnym zostali tylko bliźniacy.

george usiadł obok freda
-ona ma 14 lat...-odpowiedział zmartwiony fred.
-no i co w związku z tym?
-georgie my mamy 17 lat zaraz wychodzimy z tej szkoły.. ona jest dzieckiem, jak to możliwe...?
-normalnie, zakochałeś sie braciszku.
-musze sie odkochać... potrzebny mi eliksir.
-liczysz na Hermione? "przecież to niebezpieczne" - powiedział irytującym tonem, naśladując dziewczynę.
-liczę na ciebie bracie..

postaram sie wrzucać nowy rozdział co tydzień, zobaczymy jak wyjdzie :p







"NIEMOŻLIWE" || Bliźniacy Weasley ||Stories to obsess over. Discover now