I REMEMBER; our conversation on the balcony

201 12 3
                                        

To była jedna z wielu piątkowych imprez organizowanych przez moje kuzynostwo

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

To była jedna z wielu piątkowych imprez organizowanych przez moje kuzynostwo. Było grubo po północy. Podmiejski dom był przepełniony naszymi znajomymi, a niektórzy z nich nawet nie ukończyli 18-stki, więc byli tak jakby „nielegalni”, zupełnie jak my. Tego, jak i każdego weekendowego wieczoru było dość głośno, nawet bardzo. Jednak nikt nie przejmował się tym hałasem, zwłaszcza że dom moich wujków leżał w tej bardziej opustoszałej części osiedla. Zresztą wujek z ciotką sami znajdowali się tego czasu poza domem, co zdarzało się coraz częściej.

Alkohol lał się litrami, a parkiet lepił się od wcześniej wylanych na niego drinków. Dobrze wiedziałam, że rano razem z Avril i tymi, którzy nie będą zgonować do następnego wieczoru, będziemy ogarniać mieszkanie po pozostałościach z tej domówki. Dan znając życie, pomógłby nam dopiero wtedy, kiedy minąłby mu kac, czyli wtedy, gdy dom byłby już dawno wysprzątany. Chłopak czasami naprawdę przesadzał z alkoholem, ale nie tylko on z naszej gromady, nie raz byłam tą osobą, która trzymała kuzynce i koleżankom włosy nad kiblem.

W tamtej chwili, kiedy wszyscy się dobrze bawili, ja stałam oparta o blat kuchenny, na którym panował niemały bałagan. W jednej dłoni trzymałam czerwony kubeczek z drinkiem. Moim celem nie było upicie się do nieprzytomności, chciałam się po prostu odprężyć, zwłaszcza że przed chwilą przetańczyłam z dziewczynami kilka dobrych kawałków. Mimo to, że byłam przyzwyczajona do takiej dużej ilości osób w naszym domu, to jednak wtedy zaczęłam czuć się przytłoczona tym wszystkim. W pomieszczeniu wydawało się robić coraz duszniej, a ja myśląc, że to od alkoholu, odłożyłam swój kubek z zawartością na blat, przy okazji podpierając się o niego dłońmi ze spuszczoną głową. Zagarnęłam włosy spadające mi na oczy za ucho, po czym zaczęłam szukać wzrokiem swojej kuzynki. Po chwili w tłumie dostrzegłam Avril tańczącą z naszymi znajomymi.

Na szczęście szybko złapałam z nią kontakt wzrokowy, dzięki czemu nie musiałam się do niej przeciskać przez tłum. Ruchem ręki pokazałam jej, że idę na piętro, na co ona odpowiedziała mi kciukiem w górę. Omijając obciskającą się na schodach parę, przeszłam na górny korytarz, gdzie też trwała impreza, jednak nie tak duża, jak na dole. Chciałam iść do toalety, jednak przez przypadek przeszkodziłam jakiejś parze w bardzo ważnych sprawach... Lekko speszona, odeszłam do jedynego pokoju, w którym nikogo miało nie być, czyli sypialnia mojego wujostwa. Pokój miał być zamknięty na klucz, który powinien znajdować się ukryty w komodzie. Właśnie, powinien. Jak się okazało, ktoś już otworzył pomieszczenie, którego drzwi były lekko uchylone. Modliłam się, żebym nie zastała sypialni moich wujków w krytycznym stanie. 

Po otwarciu drzwi zauważyłam w półmroku, że ktoś przesiadywał na barierce od balkonu. Tym kimś byłeś ty. Siedziałeś tam, paląc papierosa, przy okazji patrząc się w piękne gwieździste niebo. Dobrze cię znałam. Byłeś jednym z kumpli mojego kuzyna, często też widywałam cię w szkole, ponieważ byłeś tylko klasę wyżej, jednak nigdy nie zamieniłam z tobą ani jednego słowa, mimo że czułam się przez ciebie obserwowana. Zamknęłam drzwi, przez co jedynym światłem był ogromny księżyc. Widocznie usłyszałeś, jak weszłam do pomieszczenia. Uchyliłam drzwi balkonowe, przykuwając tym samym twoją pełną uwagę.

— Kto cię tutaj wpuścił? Dan przecież mówił, że jest zakaz wchodzenia do tego pokoju. — powiedziałam, marszcząc brwi i poprawiając na sobie bluzę, kiedy poczułam lekki podmuch chłodu.

— Sam mi dał klucze, poza tym myślałem, że impreza jest poza tym pokojem, więc co ty tutaj robisz? — mruknąłeś ze swoim wschodnim akcentem, zerkając na mnie tymi czekoladowymi ślepiami, na które spadały twoje czarne, jak węgiel loki. Twój czerwony zmechacony sweter i znoszone ciemne jeansy razem z rozwiązanymi glanami wyglądały na tobie świetnie. Miałeś strasznie bladą cerę, przez co przypominałeś te przystojne wampiry z romansideł, które czytałam kiedyś z Avril.

— Wiesz, duszno jest na dole, a to miał być jedyny pokój, w którym miało nie być ludzi. Nie pójdę do swojego pokoju, bo on znajduje się centralnie nad salonem, a ten jest na uboczu. Po prostu chciałam pobyć chwilę sama. — odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

— Mogę wyjść — powiedziałeś, na co moje źrenice się powiększyły. Wtedy zrozumiałam co palnęłam. Nie chciałam, żebyś stamtąd wyszedł.

— Jeśli Dan ci pozwolił tutaj siedzieć to siedź, ja nie mam nic do gadania. — próbowałam zachowywać się przy tobie naturalnie, miałam nadzieję, że nie zauważysz mojego zdenerwowania. Spojrzałam na twojego papierosa w dłoni. — Przynajmniej ty wychodzisz na powietrze. Inni się nie krępują i palą na dole. Jak podpalą nam kanapę, to nam ciotka nogi z dupy powyrywa. — oznajmiłam, widząc kątem oka, jak się uśmiechasz.

— Chcesz? — zapytałeś, wyciągając do mnie paczkę zielonych marlboro. Uważnie przyglądałam się twojej kościstej dłoni. Wstydziłam ci się przyznać, że jeszcze nigdy nie paliłam, jednak nie chciałam się przed tobą wygłupić. Zagryzając wargę, ostrożnie wyciągnęłam z pudełka jednego skręta. Ty wyjąłeś z tylnej kieszonki spodni swoją zapalniczkę marki Zippo i odpaliłeś papierosa spoczywającego między moimi wargami. Pierwszy wdech. Zaczęłam krztusić się dymem. Poczułam, jak twoja dłoń delikatnie klepie mnie po plecach. Twój dotyk spowodował u mnie dreszcz. Czułam, jak moje blade policzki płoną od zawstydzenia. — Spokojnie, kiedyś musiał być ten pierwszy raz. — od razu się domyśliłeś. Z lekko załzawionymi oczami, zobaczyłam, jak twoje kąciki ust lekko się unoszą. Popatrzyłeś na papierosa, którego ściskałam w palcach, po czym mi go zabrałeś, przy okazji gasząc swojego niedopałka w słoiku na parapecie. Patrzyłam na ciebie lekko zdezorientowana. — Boris — przedstawiłeś się, podając mi swoją dłoń.

— Przecież się znamy. — zmarszczyłam brwi.

— Z widzenia. Nigdy mi się osobiście nie przedstawiałaś. — wyjaśniłeś, naciskając na słowo „osobiście”. Zerknęłam na twoją wyciągniętą do mnie rękę.

— Natasha — powiedziałam, po czym uścisnęłam twoją zimną dłoń. - Ale mów mi jak chcesz.

— To znaczy? — zmarszczyłeś brwi z uśmiechem.

— Inni mówią do mnie Nat lub Tasha. — odpowiedziałam, wzruszając ramionami.

— Masha lepiej brzmi — oznajmiłeś, na co lekko się uśmiechnęłam. Tylko ty mnie tak nazywałeś, tylko tobie pozwalałam, bo z twoich ust brzmiało to inaczej, lepiej.

Zaskoczeniem było dla mnie to kiedy wróciłeś ze mną na dół. Wtedy zaciągnąłeś mnie na parkiet. Nie miałam pojęcia, że tak dobrze tańczysz. Przekonałam się wtedy, kiedy twoje dłonie błądziły po całym moim ciele. Musiałam dostosować się do ciebie, ponieważ w tamtym momencie to ty rozdawałeś karty. Moje biodra poruszały się w rytm piosenki, jednocześnie starając się dorównać ci tempa. Pilnowałeś mnie. Czułam, jak twój wzrok skierowany był tylko i wyłącznie na mnie. W twoim towarzystwie nie czułam zmęczenia, nie zauważyłam nawet, jak przetańczyliśmy dobre kilkanaście piosenek.

Rano obudziłam się w swoim pokoju. Obok mnie leżały kuzynka i jedna koleżanka, której głowa zwisała nad miską. Spałam niecałe trzy godziny. Wyglądałam i czułam się okropnie. W pokoju znajdowało się jeszcze kilka koleżanek i chłopak jednej z nich. Niedługo po mnie obudziła się zmordowana po całej nocy Avril. Niektórzy też już powoli zaczęli się budzić.

Z czasem w domu zostali tylko najbliżsi znajomi, którzy pomagali nam w sprzątaniu domu, w tym ty, który spałeś z Danem i kilkoma innymi gośćmi w salonie. Nie było z tobą tak źle. Wtedy sobie przypomniałam, że tamtego wieczoru to ja za dużo wypiłam. Od mojej kuzynki dowiedziałam się, że trzymałeś mi włosy, kiedy wymiotowałam i zaniosłeś mnie do pokoju, w którym została ze mną Avril i dwie kumpele. Czułam się zawstydzona, kiedy tego ranka podszedłeś do mnie, by zapytać, jak się czuję. Widziałam uśmiech na twoich malinowych ustach, kiedy ci dziękowałam.










____________________
książka pisana pod
wpływem chwili.
mogą występować:
*wulgaryzmy,
*motywy używek
*sceny przemocy,
*toksyczne relacje,
*samookaleczanie,
*sceny 18+
kąśliwe uwagi proszę
zachować dla siebie;)
chętnie poczytam
wasze komentarze.

I Remember Stories to obsess over. Discover now