Początki

5 2 2
                                        

      Godzina 18:37 siedze na spotkaniu biznesowym już trzy godziny, a dowiedziałam się że mogę dostać 3000 na ręke już pierwszego dnia, mimo że za każdym razem mi to mówiono, udawałam zaciekawienie.
-więc, co sądzisz o tym? - zapytał mnie mój nowy szef opierając ręke o stół.
-Tak, tak, dobry pomysł- odpowiedziałam z widocznym znudzeniem.
-widzę że zbytnio cię to nie interesuje- mówił z powagą w głosie mój pracodawca. Wstał zasunął krzesło i podjechał swymi pięknymi łyżwami do kelnerki coś do niej po cichu powiedział, gdy skończył podjechał do naszego stołu, zabrał swoje rzeczy i się pożegnał.
-z dzwonimy się później- odpowiedział i wyszedł.
    Byłam uszczęśliwiona że mogę wkońcu samemu zostać i odpocząć. Włączyłam telefon i przeglądałam social media.
-nic tutaj nie ma- gdy nagle coś mnie dotknęło od strony pleców.
-boo~- powiedział głoś za moich pleców.
-aa! - krzyknęłam po cichu.
-haha, nie bój się siostro- powiedział mój przyszywany brat który wyszedł za mojego krzesła.
-co ty tutaj robisz? - zapytał z zaciekawieniem w głosie.
-miałam rozmowę w sprawie pracy- powiedziałam po cichu.
-HAHA! Ty i spotkanie z pracy?! W ogóle ty i praca?! Śmieszne, śmieszne- zaśmiał się siadając obok mnie.
-tak ja, w porównaniu do ciebie mam pracę- odpowiedziałam z powagą w jego stronę.
-luz luz, żartuje- odpowiedział, położył głowe na lewej dłoni a całą ręke trzymał na stole -widzisz ją? Ładna jest- zapytał
-ją? To znaczy kogo, nie rozumiem- naprawdę nie rozumiałam o co mu chodzi.
-o tam- mówiąc to delikatnie pokazał palcem na dziewczynę ubraną w mundurek kawiarenki że tak to nazwę, miała blond włosy, niebieski oczy, śliczna talia, poruszała się na lodzie z gracją, przy czym nie wylewając czy wywracjąc tac z jedzeniem.
-przepiękna.... -odpowiedziałam rozmażona nad jej cudem.
-masz rację, idź do niej zagadać- brat odpowiedział z obojętnością.
-c-co?! Ja nie umiem... Wiesz o tym, i to dobrze- odpowiedziałam ze smutkiem w głosie.
-

EJ TY! KELNERKA! -zawołał z uśmiechem na twarzy. Kelnerka się obróciła w stronę naszego stolika, za zaciekawieniem na twarzy podjechała na swych zniszczonych łyżwach.
-tak? Coś państwu podać? - gdy to mówiła miała swój piękny uśmiech na twarzy.
-tak, po proszę dużą cole i dwie W-Z etki, a ty coś chcesz? -odpowiedział patrząc na mnie z swoim "słodkim" wyrazem twarzy.
-uhm, j-ja b-bym chc-ciała jedno ciasto czekoladowe- powiedziedziałam strasznie się jąkając.
-dobrze, za chwilę państwu to podamy-kiwnęła głową i chciała odjechać, jednakże jakiś dzieciak podjechał centralnie pod nią, z całej siły upadła na lód.
-o jezuniu! Spokojnie, pomogę tobie jestem po szkole medycznej- powiedziałam prawdę, jestem po szkole medycznej, ale studiuje kryminalistyke.
-nie trzeba- kiedy to mówiła chciała wstać, jednak kolano jej nie pozwalało.
-o matko, masz całe zakrwawione je, wiem że się nie znamy, jednak musimy podejść na ostry, możliwe że jest jakieś uszkodzenie- mówiłam całkiem poważnie, nie chciałam żeby coś jej się stało, i to jeszcze w święta.
-bardzo ci dziękuje- powiedziawszy to uśmiechnęła się delikatnie, z łzami w oczach.

لقد وصلت إلى نهاية الفصول المنشورة.

⏰ آخر تحديث: Dec 26, 2021 ⏰

أضِف هذه القصة لمكتبتك كي يصلك إشعار عن فصولها الجديدة!

Lodowa Kawiarenkaقصص لتهوسّ بها. اكتشف الآن