Szum fal, wszechobecny ocean, jedyne miejsce w układzie słonecznym gdzie można na żywo zobaczyć taki widok. Stał wpatrzony w wodę opierając się o stalową barierkę. Usłyszał kroki za sobą, ktoś wyszedł z głównego budynku bazy i zmierzał w jego stronę. Młody, krótko ścięty chłopak stanął obok niego wpatrując się w kradziony rosyjski datapad.
- Gdzie ona jest? - zapytał z wyrzutem, nie odrywając się od urządzenia.
- Trenuje - odpowiedział spluwając na taflę wody.
- Trenuje - powtórzył z wyrzutem rozumiem, że chcesz dać jej ostry wycisk, ale wszystko w ramach rozsądku.
- Trzymam się rozsądku najmocniej ze wszystkich w tym kurwidołku.
- Stary - przetarł zmęczone oczy - szanuję co zrobiłeś dla mnie i dla niej ale wszystko ma jakieś granice, w ciągu trzech miesięcy dwa razy kleiliśmy jej piszczele. Jak tak dalej pójdzie też będzie trzeba je wymieniać.
- To też je wymienimy - siąknął nosem - włókno węglowe sprawdzi się dużo lepiej niż naturalna kość.
- Nie widzisz, że powoli ci odbija? Nie możesz przelewać swoich chorych ambicji na dziecko. Wiesz jak to wpłynie na nią w przyszłości?
- Pokładam w niej wszelką nadzieję. Jest silna, nie pamiętasz co zrobiła temu kozowcowi.
- Ma dziesięć lat, musiała zabić człowieka przez twoje beznadziejne decyzje.
- Chciałem zobaczyć czy w pełni nadaje się do tego kogo chcę z nią zrobić. Ćwiczyłeś z nią dzisiaj?
- Od szóstej do jedenastej.
- Na ile robotów treningowych?
- Dwa, do tego opaska na oczy i szachy.
- Ograła cię?
- Przecież wiesz, że tak.
Wybuchł śmiechem, wszystko układało się po jego myśli.
- Kto z nią teraz ćwiczy? - ziewnął spoglądając przez ramię co działo się na ekranie trzymanym przez jego rozmówcę.
- Ma przerwę, bawi się z Imi, potem Karin ją przejmuje.
Jego przyjaciel zorientował się, że próbuje przeczytać tekst na ekranie jego urządzenia, obrócił datapad tak by ten mógł na spokojnie zapoznać że z treścią. Jego oczu ukazały się raporty na temat procentowych stopni opanowania sztuk walki przez dziewczynkę. Ziemskie CQC-A, używane przez żołnierzy Komitetu Ochrony Ziemi opanowane miała w stu procentach. Naukę ME-LC, sztuki zabijania w biegu, używanej przez komandosów Jowisza zaczęła miesiąc temu, w ciągu dwóch lat również tę sztukę doprowadzi do perfekcji.
- Jeszcze jedno - dodał odsuwając od niego swój gadżet - mam coś dla ciebie.
Mówiąc to wyciągnął z zamocowanej na udzie torby olbrzymi rewolwer z czarnego polimeru.
- No proszę - zaśmiał się pod nosem.
- Nieseryjny WAR50, tylko z rozsądkiem bo nadgarstek ci wysiądzie.
- Haha, widzę, że rusznikarz normami o produkcji broni to się tylko podcierał.
Z chęcią wziął rewolwer do ręki i zakręcił heksagonalnym bębnem. Dobrze nasmarowany mechanizm obrócił się kilka razy klikając satysfakcjonująco. Przyciskiem na lufie złamał broń przyglądając się sześciu pustym komorom na pociski. Złożył go z powrotem i wycelował w niebo. Muszka ze szczerbinką zeszły się perfekcyjnie.
- Powiesz mi co robiliście przy Uranie? - zapytał nagle ze śmiertelną powagą - nie możecie tak o znikać sobie na prawie rok i to przemilczeć, a ona mi nie powie bo jej „tatuś zabrania" - chrząknął wściekle.
Bez słowa oparł się o barierkę chowając podarunek za pas.
- Stary zabije was obu jeśli dowie się co tam robicie, a dowie się bo mu powiem - zaczął się wygrażać wymachując trzymanym urządzeniem.
- Ale, że ty taki tani jesteś? Tym cię kupili? Przechodzimy w Manchesterze przez największe gówno jakie dało sobie wyobrazić a ty wybierasz ich bo co? Dali ci parę zabawek? Czy po prostu wyprali łeb.
YOU ARE READING
Solar Trzęsienie na Ziemi
Science FictionW roku 2245 wojna powoli wraca na Ziemię, przeciwko broniącemu jej Komitetowi Ochrony Ziemi stanie dokonująca ataków na obszarze planet wewnętrznych nieznana organizacja. Wkrótce po tym okazuje się że plany jej członków sięgają daleko poza orbitę ro...
