-Niewierzę, że to ona pierwsza musiała umrzeć.
Powiedziałarozpłakana dziewczyna patrząca na gazetę leżącą kilkacentymetrów przed nią gdy kolejna kropla z jej oczu uderzała olekko pogiętą cześć pierwszej strony danego przedmiotu. Gdypodeszłam do niej bliżej można było zobaczyć nagłówek tekstu,nad którym tak mocno użalała. "Tragiczny finał poszukiwań16 latki - ciało zostało wyłowione z rzeki" popatrzyłamtroche niżej na bardziej małe i rozmazane od płaczu dziewczynyliter - "Prawdopodobnie dziewczyna popełniła samobójstwo".Spojrzałam na dziewczynę, która mozolnie wstawała złóżka,otarła łzy w rękaw swojej nowej czarnej bluzy, którąkupiła razem z swoją rodzicielką w jakimś tanim sklepie z odzieżąpo czym spojrzała w odbicie w lustrze. Wiedziałam, że ten dzieńdla dziewczyny będzie jednym z najgorszych jakie przeżyła wswoim całym życiu. W tym momencie chciała pójść spać izapomnieć o wszystkim, lecz nie mogła. Wiedziała, że zaraz musiwyść z swojego pokoju by uczestniczyć w ceremoni, o którejjeszcze dwa dni temu nie miała pojęcia. Dziewczyna po dosyćdługiej chwili gdy uznała to że jest na tyle dobrze by niktnie zauwarzył, że płakała zeszła na dół czekając na reszterodziny, która jeszcze się zbierała do wyjścia z domu.
Pokrótkiej chwili wszyscy znajdowaliśmy się w aucie. Podczas gdy jaw czasie drogi zajęłam się obserwowaniem otaczających nasbudynków, radosnych dzieci beztrosko bawiących się w piaskownicyczy przytulającej sie pary w parku nikt w tym ciasnym samochodzięnie chciał się odezwać, jakby bali się że spowoduje to jakąślawinę rozpaczy. Nikt nie chciał poruszyć tematu zmarłejdziewczyny, bo tylko w tym momencie wszyscy mogliby się obwiniać zajej smierć.
Gdyauto zaparkowało rodzicielka powiedziała aby dziewczyna sama poszła pod kościół, ponieważ ona razem z ojcem jadą jeszcze powiązanki. Dziewczyna bez żadnego słowa wyszła z samochodu ipowolnym krokiem kierowała się w stronę kościoła. Powolnymkrokiem jakby nie chciała tam dojść. Do puntu docelowego nie byłojakoś sporo drogi, więc doszła tam w kilka minut. Była jużblisko ogromnych drzwi kościoła, gdzie już zebrało się jakieśgrono ludzi lecz dopiero gdy podeszła bliżej można było poznaćtwarze niektórych z zgromadzonych. Czy to ciotki, którą ostatniomoże widziała rok temu albo sąsiada od którego kupywała mleko odniedawno wydojonej krowy. Dziewczyna stanęła na przedzie całegotłumu, gdzie po dłuższej chwili przyjechało czarne auto zogromnym tyłem. Popatrzyłam się jak czterech meżczyzn wgarniakach, którzy wyszli z samochodu otwierają bagażnik. Wyłoniłasię z niego jasno brązowa trumna. Dziewczyna obok mnie lekko sięprzechyliła, jej nogi się trzesły, zaczęła szybciej oddychać.Bałam się, że mogłaby w tym momencie odlecieć. Jedna łza, lekkoprzechodząc po jej policzku spłynęła na ziemię a jeszcze w domuobecywała sobie że nie bedzie płakać. Mężczyźni wzięli trumnena ramię i powolnym krokiem weszli do kościoła. Dziewczyna usiadław jednej z pierwszych ustawionych ławek, które były na samympoczątku kościoła. Po niedługim czasie jej rodzce weszli dokościoła z dwoma ogromnymi wieńcami. Podeszli do trumny, po czympołożyli je po jej lewej stronie. Wyciągneli żółte wstążki,które sie podwinęły podczas układania i dosyć szybkim krokiem -jakby bojąc się, że ta trumna miała ich zaraz pociągnąc dosiebie - usiedli na ławce obok brunetki, która siedziała zapłakanapatrząc przed siebie bez celu.
Różanieci msza przeszły dosyć w szybkim tempie, lecz dla dziewczyny to byłjeden wielki koszmar, z którego nie mogła sie otrząsnąć. Wciążpatrząc przed siebie, nie była w stanie skupic wzroku na tympięknie wyrzeźbionym jasno brązowym drewnie, w myślach zadającsobie głupie pytania typu: "A co jeśli jednak w ten dzień niespózniła by się na autobus?" Czy uchroniła by dziewczyne odśmierci? Czy dziewczyna w innej rzeczywistości siedziałaby teraz zswoją siostrą i przygotowywałyby jedzenie na dzisiejszy maratonfilmowy, który miał się odbyć w ich domu razem z najlepszymiprzyjaciółmi dziewczyny? Czy poszłyby na długi spacer, gdziemłodsza dziewczyna opowiadałaby brunetce co działo się kiedy onasiedziała w szkole? Niestety żadne z tych rzeczy, o którychaktualnie marzyła dziewczyna się nie spełni, ponieważ siedziałana pogrzebie, gdzie jej siostra przebywała nieruchomo w trumnieczekając na zakopanie w ziemi, które za niedługo miało siestać,ponieważ meżczyźni w garniturach właśnie zabierali trumnę.Kierując się do wyjścia, wyszliśmy z ławek i podążaliśmy zasiostrą dziewczyny, która powoli wstała z ławki. Lekko sięzachwiała czując zawroty w głowie, lecz nie dała po sobie poznać,że źle się poczuła i że przed chwilą mogła przewrócić sięna dywan, który łączył jeden koniec kościoła z drugim. Powolidoszła do siebie i zaczęła iść za tłumem ludzi. Wyszliśmy zkościoła, po czym czekaliśmy jak panowie wsadzą trumne zznajdującą się w środku jej martwą siostrą do tyłu samochodu.Ostrożnie odłożyli ją na miejsce i szybko przeszli na miejscekierowcy, po czym odpalili auto i powoli zaczęli się kierować wstronę cmentarza. Kierował się za nimi cały tłum ludzi, którzyniekontrolowanie trzęśli się od zimnego wiatru. Odczuła go teżdziewczyna, która stała obok mnie. Momentalnie wsadziła swojedłonie do kieszeni kurtki, bo nie pomyślała o rękawiczkach na tenchłodny, listopadowy dzień. Podciągneła również zasuwkę swojejkurtki, tak aby jej kołnierz stał. Mogła w ten sposob spokojniewtulić w niego jakąś cześć twarzy. Robiła wolne kroki,obserwując obraz przed sobą i myśląc nad tym co się miało zachwilę stać.
Gdywielki samochód był już na cmentarzu, mężczyźni wysiedli zniego i zaczeli wyciągać trumne z siostrą dziewczyny. Położyliją na stojakach. Dziewczyna postanowiła podejść do niej jaknabliżej, jakby bała się, że w tym momencie ktoś by chciałzrobić coś jej młodszej siostrze. Wiedziała, że mogłaby zrobićwszystko by ją uratować, lecz teraz to już nie miało znaczenia.Dziewczyna i tak leżała martwa w drewnianym pojemniku, bez drogiucieczki. Brunetka dopiero obudziła się gdy ksiądz, który stałna środku wszystkiego zaczął się żegnać i składać kondolecjewszystkim tu obecnym członkom rodziny zmarłej. Po chwili odszedł.Ludzie zaczęli się zbierać obok trumny i żegnać się zdziewczyną. Brunetka podeszła do zamkniętego wieka, dotykającopuszkami palców jego górnej części, po czym z jej oczu kropla zakroplą potoczyły się łzy, które zaczeły spadać na trumnę jejmłodszej siostry. Dziewczyna położyła lekko twarz na górzetrumny, ręce kładąc jakby chciała przebić się przez tą ciemnąskrzynkę i ostatni raz przytulić ciało siostry, a zarazempowiedzieć jej że już wszystko będzie dobrze. Po chwili podeszłado niej jej matka która chciała zabrać roztrzęsioną córkę ztrumny, która powinna być już zakopana w ziemi. Rodzicielka lekkochwyciła dziewczynę od tyłu, przybliżając ją do siebie.Zapłakana brunetka szybkim ruchem odwróciła się i przytuliła doswojej matki, która tak samo jak ona po śmierci córki potrzebowałatego najbardziej. Grabarze chwycili trumnę i powoli wsadzili ją dodosyć sporej dziury. Po chwili było słychać uderzania spadającejziemi o jasno brązowe drewno, lecz dziewczyna nie miała zamiaru nato patrzeć. Przytuliła się mocniej do swojej rodzicielki, zamknęłaoczy i czekała jak to się wszystko skończy.
Dziewczynauchyliła powieki dopiero wtedy gdy jej matka się od niej odsunęła,aby wziąść wieniec i postawić go na kopę ziemi, która zakrywałaciało jej najmłodszego dziecka. Wszyscy zaczeli się kierować dowyjścia z cmentarza, jakby chcieli jak najszybciej zapomnieć ośmierci dziewczyny. Jedyną osobą, która została w miejscu niemogąc zrobić kroku przed siebie była jej siostra. Nadalrozmyślała. Nie mogła wyobrazić sobie dalszego życia bez jednejz swoich ukochanych osób na tej zasranej planecie. Po krótkiejchwili do dziewczyny podeszła jej mama.
-Jedzieszz nami?- kobieta chwyciła lekko za ramię dziewczyny patrząc sięna ten sam brązowy krzyż co jej córka obok.
-Chcęjeszcze zostać- powiedziała obojetnie brunetka która podeszłamozolnym krokiem do ławki przed nią.
Usiadłana niej i spuściła lekko głowę w dół, próbując okiełznaćchaos, który zagościł w jej umyśle. Kobieta odeszła oddziewczyny, chcąc dać jej chwilę samotności i prywatności.Skierowała się do tłumu ludzi, który stał przy bramie. Zwróciłasię do jednej z znajomych osób która tam stała i poszła doauta.
YOU ARE READING
Quare mortem
Teen FictionCzy tak właśnie wyobrażasz sobie strate bliskiej osoby? Ciągłe niedowierzanie że jej już nie ma? A jeśli ktoś by ci powiedział że jej śmierć nie była taka oczywista jak mówią media i twoi rodzicę uwierzyła byś? Zapraszam do czytania:)
