Pierwszy dzień w nowej szkole. Lucas nie był pewien, co dokładnie robi tu, ani czego właściwie oczekuje. Po prostu musiał przyjść. Czuł się, jakby wszyscy patrzyli na niego, chociaż w rzeczywistości mało kto zwracał uwagę na chłopaka, który trzymał głowę nisko, strefując wzrokiem ściany korytarza.
Był jednym z tych, którzy nie szukali towarzystwa, nie szukali przyjaciół. Wolał być niezauważony. Wolał czuć, że nie ma zobowiązań, że może żyć w cieniu. Zresztą, nic i tak nie miało znaczenia - nie po wszystkim, co zdarzyło się w jego życiu.
Tego dnia jednak coś się zmieniło. Na przerwie, kiedy wychodził z klasy, aby znaleźć spokojniejsze miejsce do nauki, jego wzrok zatrzymał się na jednej postaci.
Emma - dziewczyna, której nie sposób było nie zauważyć. Nie chodziło tylko o jej wygląd, choć jej uśmiech był jak promień światła w tym ponurym świecie szkoły. To była jej pewność siebie, to jak swobodnie przechodziła przez korytarz, jakby znała każdą cegłę w tej szkole. W tłumie rozbawionych nastolatków, jej obecność była wyraźna, jakby nie należała do tego świata.
Kiedy ich spojrzenia się spotkały, Lucas poczuł coś, czego nie potrafił wyjaśnić. To nie był typowy przypadkowy kontakt wzrokowy. Było w nim coś, co sprawiło, że poczuł, jakby cały świat na chwilę zwolnił, a ona - nieznajoma dziewczyna - dostrzegła w nim coś, czego on sam nie rozumiał.
Emma, zamiast odwrócić wzrok, tak jak zrobiłby to każdy inny, lekko się uśmiechnęła. Chciał to zignorować. Chciał przejść obok, zniknąć, jak zawsze. Ale ona nie dawała za wygraną. Podeszła, nie czekając na to, co on zrobi.
Emma: „Cześć, jestem Emma. Wydajesz się trochę zagubiony. Potrzebujesz pomocy z czymś?"
Była uprzejma, ale nie wymuszała niczego. Lucas poczuł, jak jego serce przyspiesza, jakby pierwszy raz od dawna ktoś chciał się z nim połączyć, choć nie prosił o to. Jego usta otworzyły się, by odpowiedzieć, ale zabrakło słów. Tylko cisza i to dziwne uczucie, które nie dawało mu spokoju.
A ona po prostu czekała. Uśmiechając się, nie zważając na jego milczenie.
Lucas: ,,Em...cześć, jestem Lucas.
Lekko się zająkał, nie wiedział jak dobrze się zachować i co powiedzieć. Chciał dobrze wypaść przed tak uprzejmą dziewczyną jak Emma.
Lucas: ,,Właściwie szukam klasy pod numerem 82a, nie za bardzo wiem jak do niej dotrzeć, jeśli to nie problem..-"
Emma nie dając dokończyć zdania Lucasowi od razu się lekko uśmiechnęła lekko pociągnęła plecak chłopaka i ruszyła pod salę o ktorą prosił chłopak.
Emma: ,,Mamy w tej samej klasie lekcje, jeśli nie czujesz się zbyt komfortowo możesz usiąść ze mną w ławce zanim kogoś poznasz."
Lucas tylko się miło uśmiechnął i przytaknął dziewczynie na którą spoglądał. Nie wiedział jak rozwinąć rozmowę, aby się kleiła ze sobą, więc pozostał w ciszy, a gdy tylko zadzwonił dzwonek wszedł do klasy i zajął miejsce obok Emmy tak jak mu doradziła.
Przez całą lekcję razem rozmawiali o sobie, aby bliżej się poznać. Lucas otworzył się bardziej przed dziewczyną, czuł w głębi duszy że przy niej czuje się jakoś inaczej, rozmowa z nią była inna niż z innymi dziewczynami, czuł w głębi duszy że może przed nią się otworzyć i czuć się komfortowo.
Po szkole Lucas wracał do domu z głową pełną myśli. To był jeden z tych dni, które zaczynały się zwyczajnie, a kończyły w zupełnie inny sposób, niż się spodziewał. Spotkanie z Emmą, jej spokojnym, ale otwartym podejściem, sprawiło, że zaczął zastanawiać się nad rzeczami, których wcześniej unikał.
