Kapłanki ponownie wylały na moją głowę lepką, wodnistą ciecz. W mrokach nocy wydawała się być całkowicie czarna jednak wiedziałem, że substancja nawet przy najdrobniejszym świetle nabierała koloru krwi. Powstrzymując wymioty starałem się ignorować słone krople które dostały się do moich ust. Z wnętrza studni, pod moimi stopami wypłynął palec. Być może orka lub trolla, w sumie nie byłem znawcą. Do czasu inwazji widziałem te gatunki jedynie kilka razy w życiu. Tchórzliwi najeźdźcy którzy od czasu przybycia na brzegi Kalimdoru kawałek po kawałku powoli zabierali nasze terytoria. Niczym pasożyt który z każdym dniem pragnął coraz więcej i więcej.
Siostra Eluny przyniosła kolejny szkarłatny dzbanek, wlewając zawartość do księżycowej studni w której stałem. Nie dało się rozpoznać jej piękna kiedy błękitny gwiezdny blask nocy zastąpił czarny muł. Jeszcze pełnie temu te święte studnie przyśpieszały regenracaje ciała, pomagały uspokoić roztargnione umysły czy były światkiem przysięgi wierności nowych małżeństw. Teraz gdzie nie spojrzeć były one otoczone zieloną stęchł mgłą wywołaną przez chemikalia wrogiej nacji. Technika spalonej ziemi, skurwysyny nawet nie pozwolą nam uzdrowić rannych. Znowu poczułem mdłości. - Już czas. - siostry zaczęły wycierać moje ciało. Choć powinienem czuć się zawstydzony, kiedy dotykała mnie tak piękna elfka, nikt z obecnych nie czuł żadnych emocji. Wyglądaliśmy niczym gnomie roboty, wykonujące rozkazy swych twórców.
Idąc przez puste pole mogłem zobaczyć z daleka las w ogniu, czy błyski zaklęć ponad drzewami daleko poza moją wizją. Nad tym wszystkim majaczyło próchno spalonego drzewa wielkości góry zakrywające część horyzontu. Zwęglone gałęzie unosiły się ku niebu jakby błagając boginie księżyca o łaskę. Nie chodziło o ratunek. Jak cały naród Kaldorei, mój naród, błagało o skrócenie męki. Najwyższa kapłank Tyrande Whisperwind stała przed ogromną studnią z której wydobywały się powiewy magicznej energii. Kawałki głazów leniwie lewitowały na około czystych żył magii widzianych gołym okiem. Nad taflą wody unosił się kryształ przypominający łze. Oko Eluny. Patronki i najwyższej bogini panteonu nocnych elfów. Kościół Księżyca zawsze głosił prawdę o miłości i jedności z naturą. Nie przypuszczałem, że te kobiety pełne gracji i zrozumienia mogłyby znać tak mroczne arkana. Duchowa przywódczyni mego ludu spojrzała na mnie nienaturalnie czarnymi oczami, których czarny blask wydawał się skradziony samemu księżycowi majaczącego nad koronami drzew.
- Jesteś gotowy ponieść śmierć? - słowa Tyrande jeszcze niedawno wprawiłyby mnie w osłupienie, jednak zrozumiałem, że nie mówię z dawnym uosobieniem mądrości, ciepła i litości. Nawet miłosierdzie Bogini ma swoje granice.
- Tak. Nie mam nic do stracenia. - przyznałem pustym głosem. Mimowolnie podrapałem się po zwęglonej skórze gdzie niedawno znajdowało się moje prawe oko. Nie byłem pewien czy naprawdę chcę zemsty, czy po prostu pragnę, by to wszystko się skończyło. Jeśli umrę w taki sposób nikt nie nazwie mnie tchórzem.
- Jak my wszyscy. Stań pośrodku studni. - kiedy zaczeła wypowiadać inkantacje, zacząłem rozglądać się na kości które pływały przy moich stopach. Kościół Elune nie okłamywał nikogo. Poza najwyższą kapłanką jedynie trójce spośród dziesiątek Kaldorei udało się przeżyć rytuał. Stałem na kościach własnych braci. Jednak ta moc była tego warta.
Kiedy po raz pierwszy udało się odprawić rytuał, sama Tyrande rozgromiła główną siłę armii, gniew Elune wstrząsnął siłami tego świata, zmuszając wroga do rozproszenia sił walk na wielu frontach. Efekt był lepszy niż ktokolwiek zakładał. Tyrande jednak nie mogła być wszędzie, a niemal całe ich wojsko wysłane flotą na południe w celach politycznych nie da rady wrócić jeszcze przez dwa tygodnie. Jedynie ludność cywilna i okoliczne garnizony poczuły potęgę uderzenia hordy. Nawet Tyrande z pomocą swego małżonka i grupy elitarncyh wojowników nie byli w stanie powstrzymać natarcia. Z każdym nowym raportem zgony kolejnych generałów i legendarnych wojowników szarpały morale pozostałych, aż w końcu uznano o potrzebie powtórzenia rytuału. Wielu dyplomatów sojuszniczych nacji odradzali nam te techniki. Celem wroga była jak największy liczba zgonów, by naród dzieci gwiazd nigdy nie wstał z kolan. Jednak bezczynność była jeszcze gorsza.
- Aaaaaaa! - ból wystrzelił z nieba niczym spadająca gwiazda. Purpurowy ogień palił moją skórę do kości, a nienormalne ciśnienia zgniatało moje wnętrzności. - Przestań! - krzyczałem chociaż, mój język już dawno został spalony. Więc tak umrę, mogę w końcu zjednoczyć się z przodkami w konstelacjach gwiazd, tuż obok Bogini, mistrza i jedynej przyjaciółki, a może tylko sam siebie okłamałem wiedząc w duszy, że była dla mnie kimś znacznie więcej. Być może to nie takie złe, po śmierci nikt by nas nie skrzywdził.
- Nie.
Siłą woli odepchnąłem przygniatającą fale, jednak boski ogień nadal spalał moje ciało. Wciąż widziałem uśmiechy nieumarłych i orków, kiedy palili rozgrzanym węglem moją twarz, nadal pamiętam krzyki mordowanych mężczyzn i gwałconych kobiet. Gdybym umarł brak sprawiedliwości dręczyłby mnie po kres istnienia.
Ogień nie przestawał palić, jednak teraz dodawał siły. Zemsta i nienawiść jest tym z czego ta moc czerpie energię. Elune, bogini miłosierdzia, co za cholernie słaba propaganda. Jedyne miłosierdzie jakie mogłem komuś ofiarować to szybka śmierć. Pragnąłem by dręczące mnie uśmiechy zmieniły się w okrzyki bólu. Wielu samozwańczych moralnie wywyższonych uzna, że to ideologia zła i destrukcji, jednak większość tych głupców nigdy nie straciła nic cennego. Kiedy jesteś na wojnie etyka i moralność są tylko przeszkodą do zwycięstwa. Płomienie samoistnie ustały, a ja wziąłem głęboki oddech. Upadając na kolana ujrzałem w mieniącej się magią wodzie odbicie czarnych jak księżyc oczu.
W ustach poczułem pragnienie które tylko metaliczny smak krwi mógłby uspokoić. Jak mawiali druidzi tym światem rządzi łańcuch pokarmowy. Teraz, czując się jak na jego szczycie pragnąłem jedynie pożerać.
YOU ARE READING
Wybraniec Księżyca
FantasyKiedy wszystko co kochasz zostanie ci odebrane w najbardziej bolesny sposób, jak wiele poświęcasz dla sprawiedliwości? Czy odróżniasz ją od zemsty? Avian na własne oczy widział jak jego dom i rodzina zamieniają się w proch podczas największego pożar...
