Prolog.

25 1 0
                                        

Wiatr na chwilę ucichł, aż dało się słyszeć spokojny szum morza. Busańskie powietrze wypełniało ich serca ciepłem, ale wiedzieli, że to ostatnie takie chwile. Księżyc obdarzał ich swoim blaskiem, tak jak żaden inny srebrny krąg na planecie.

- To się nie musi tak skończyć - oznajmił młodszy, który cały czas w to wierzył. Różowowłosa potrząsnęła głową, odwracając wzrok.

- Tylko zakończy się tu i teraz - przemówiła po chwili, wstrzymując zbierające się w oczach łzy - Zgodziłaby się z tobą ja sprzed dekady, tylko, już chyba nią nie jestem.

- Ale noona... - nie było mu dane dokończyć. Starsza położyła mu palec na ustach, jakby mówiła, że jego próby są daremne. Potem podniosła się z chłodnego piasku i ostatni raz spojrzała w oczy, które były dla niej światłem przez ostatnie kilkanaście lat. Uśmiechnęła się, choć starali się nie płakać.

Tak, jak obiecali w przeznaczeniu, tak, jak przyrzekli, mając za świadków wzburzone morze, gwiazdy i busański księżyc, kiedyś ich burza przeminie. Chciała wierzyć, że kiedyś jeszcze się spotkają, lecz nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki.

Łzy zakazywały jej obraz, gdy odwróciła się i podążyła jakże znajomą ścieżką, tylko tym razem sama. Przebiegła most, minęła brzozę, pod którą spotykali się każdego poranka, przeszła aż do końca ulicy, którą chodzili w te niezliczone dni.

Poprzysięgła sobie, że więcej tu nie wróci.


I'm Not Him Stories to obsess over. Discover now