Cyrk... Z czym nam się kojarzy to słowo? Kolorowe namioty, klauny, zwierzęta wykonujące różne sztuczki. A co jeśli pod przykrywką kolorów, szczęścia i zabawy kryje się grup przestępcza? Trafiają tam osoby głównie młode które mają złą przeszłość. Kradzieże, uliczne bijatyki, alkohol. Niektórzy posuwali się do substancji psychotropowych a nawet morderstw.
Do tego groma trafiła 15-letnia Chloe Jones. Z początku jej życie było całkowicie normalne. Zniszczyło się to wszystko kiedy dowiedziała się, że jej ojciec jest szefem groźnego gangu. Niszczyli, kradli i mordowali innych z zimną krwią. A matka? Gdy się dowiedziała o tym... zabiła się. Strzeliła z pistoletu w głowę na oczach wtedy 10-letniej Chloe. A kiedy pojmali ojca to i on podzielił los taki jak matka. A ona? Została sama jak palec. Żadnej rodziny, krewni by jej nie przyjęli bo przecież to "Córka mordercy". Co ją czekało więc? Jeszcze większe piekło.
Sierociniec w którym ją gnębiono i co raz bardziej psuto psychikę. Wychowawcy nic z tym nie robili. Mieli gdzieś to jak traktują dziecko które nikomu nic nie zrobiło.
Po ukończeniu 15-roku życia postanowiła się zemścić za te wszystkie lata męki i cierpienia które przeżyła. Pobiła, cięła ich prawie zabijając. W końcu po tym uciekła z miejsca które dla niej było "Piekłem na ziemi".
Tygodniami się kryła w ciemnych uliczkach tylko po co aby nie wysłali jej z powrotem do tego piekła. Gdy nachodził ją głód kradła. Lecz natrafiła na tajemniczą osobę która zaoferowała jej pomoc. Dach nad głową. pożywienie, nocleg. Ogółem odeszła by dziewczyna od koczowniczego trybu życia. Ostatecznie przyjęła pomoc którą tak rzadko przyjmowała. Gdzie ją zaprowadził... do cyrku!? To jakiś żart!? Miała ona trafić do kolorowego przestawienia. Rzygać się chciało jej na myśl o bandzie kolorowych popaprańców. Jednak ta myśl poszła w nie pamięć kiedy tam dotarła.
Dzisiaj miało odbyć się uroczyste przyjęcie Chloe do grupy przestępczej i przydzielenie jej opiekuna.
-Uwaga! Uwaga! Wszyscy cisza!- krzyknął na co wszyscy zapadli w głęboką ciszę.
-Dzisiaj oficjalnie do naszego groma zostaje przyjęta ta o to dziewczyna Chloe Jones- wskazała na nią a wszyscy patrzyli na nią jak na dzieło sztuki. Lecz ona nie byłą na nich skupiona. Jej główną uwagę skupił pewny blondynie który nie był za bardzo zainteresowany wydarzeniem.
-
Trafiła tu z tego samego powodu co wy- Odrzucona , skrzywdzona, zraniona przez życie i ludzi.- Jakaś taryfa ulgowa?- zapytał publiczność.-Nie! będzie traktowana jak wszyscy. Bez wyjątku. Ale teraz to nie to jest najważniejsze. Ktoś się piszę na opiekuna dla tej o to dziewczyny? - zapytał.-Zgłasza się ochotnik ?- Ponownie się spytał. Odpowiedzi żadnej nie uzyskał. Wszyscy stali jak słupy soli.- Banda leni-mruknął.-Ale doskonale wiedziałem, że tak będzie, więc wybrałem odpowiednią osobę dla tej o to damy- z szyderczym uśmiechem wykrzyczał imię...
-Clint Barton!- po chwili ciszy wykrzyczał jakiegoś chłopaka i z tłumu wyszedł na pierwszy szereg. Blondyn, wysoki, niebieskie oczy i dobrze zbudowany jak na swój wiek.-Zabierz ją do swojego domku. Wszystko już jest gotowe a teraz wracać do treningu! I wszyscy rozeszli się kontynuować treningi.-Za to wy moi drodzy macie dodatkowe 10 minut na przygotowanie. A potem marsz na trening bez żadnego ale-powiedział i poszedł w swoją stronę.
-Chodź nie będziemy tu stać cały dzień-rzekł poważnym tonem chłopak. Chloe nie odpowiadając mu poszła za nim do swojego swojego miejsca zamieszkania. Żadne z nich nie rwało si do rozmowy. Clint by lekko podenerwowany i zniechęcony. Nie chciał być opiekunem jakiejś gówniary. Ale wiedział, że nie mógł się sprzeciwić szefowi. Więc trzymał język za zębami.Źle mogłoby się to skończyć dla niego. Po krótki spacerze doszli do drewnianego domku.
-Szału nie ma, ale lepsze to niż spanie na śmietniku- mówiła do siebie w głowie. Po wejściu wielkiej rewelacji też nie zobaczyła. Dwa łóżka, jakieś szafki, zlew, kuchenka jak z początków XX wieku, jedna szafa i drzwi do łazienki.- Twoje łóżko jest po lewej stronie- mruknął i poszedł do łazienki. A ona rozłożyła wszystko na łóżko. Wszystkie noże, scyzoryki, gazy i wiele innych broni. Z drugiej torby zaś wyciągnęła ubrania które po rozpakowaniu włożyła do szafy.
-No typ z ubraniami to marnie ma w tej szafie- skomentowała garderobę swojego współlokatora. Nagle przypomniała sobie o czym gadał ten facet.- W sumie to co mam na sobie nadaje się na trening. Więc po co mam się przebierać- pomyślała i położyła się na łóżko.- Nie leń się tylko wstawaj i na trening- Odezwał się Clint który stał przy drzwiach do łazienki.- Nie chcesz chyba dostać kary na sam start- dopowiedział bardziej surowym tonem. Na co dziewczyna wywróciła oczami i razem poszli w miejsce treningu.
KAMU SEDANG MEMBACA
Cyrkowcy
Cerita PendekSą tak blisko, a jednocześnie tak daleko od siebie. Początek nieśmiałość, złość, nienawiść. A później przyjaźń, przywiązanie, zrozumienie... Miłość?!
