Oczy w kolorze morderczego zaklęcia

9 1 0
                                        

Pov.Draco

-Smoku wstawaj! - usłyszał przy swoich uchu ten nieprzyjemny piskliwy głos po którym nastąpiła fala ruszania jego ramieniem

-Jeszcze raz dotkniesz mnie Parkinson a przysięgam że gorzko tego pożałujesz

Po tych słowach otworzył oczy i przejechał wzrokiem po jej twarzy zatrzymując się dłużej na oczach które wyrażały w tym momencie skruchę.Nie lubił tej dziewczyny i to nie ze względu na jej chorą fascynacje jego osobą bo to  akurat go nie dziwiło.Chodziło tu o fakt, że zaliczyła już chyba każdego chłopaka nie licząc jego oraz Blais'a.Jednak pomimo jego niechęci do niej musiał obracać się w jej towarzystwie ze względu na innych.Rozmyślenia ślizgona przerwał huk który odbył się w drugim przedziale.Niechętnie wstał ze swojego miejsca i poszedł w stronę odgłosu wyzywając w myślach osobę tego zamieszania do tego stopnia, że na kogoś wpadł.Zderzenie było na tyle mocne,że skończył na podłodze, zdezorientowany podniósł wzrok prawie odrazu natrafiając na oczy w kolorze morderczego zaklęcia tak piękne a zarazem zakazane.Szybko zerwał kontakt wzrokowy i zerwał się na nogi.Spojrzał ostatni raz na zdezorientowanego chłopaka i ruszył w wcześniejszym celu.Nie wiedząc, że w tym samym czasie zielonooki myśli o nim intensywnie.

********Trzy godziny później *******

Pov.Harry

Co to kurwa było? Nie odezwał się nawet słowem nic a nic no ja pierdole.Czekałem na te jego obelgę tylko po to żeby go usłyszeć!

Będąc nawet teraz w wielkiej sali nie potrafiłem się skupić bo w głowie miałem cały czas sytuacje z pociągu.Nie rozumiałem dlaczego nie powiedział nawet głupiego „uważaj jak łazisz Potter".Pewnie myślał bym o nim dalej gdyby Hermiona nie wylała na mnie całego soku dyniowego.

-Boże Harry przepraszam! Ja nie chciałam naprawdę- mówiła gestykulując rękami

-Spokojnie Hermiono to tylko sok,nic się nie stało

-Napewno?

-Tak spokojnie- oznajmiłem uśmiechając się

Jednak fakt że byłem cały mokry i kleiłem się był na tyle uciążliwy, że wstałem od stołu i udałem się szybko w stronę dormitorium.Gdy dotarłem na miejsce odrazu poszedłem się umyć.Nie wiem ile mi to zajęło ale chyba z godzinę biorąc pod uwagę fakt że gdy skończyłem i wszedłem do pokoju po świeże ubrania zastałem tam już Rona.

Sprawnym ruchem ubrał się oraz chwycił za różdżkę i wyszedł z pokoju.Postanowił udać się na mały spacer po zamku mimo późnej pory.Podziwiał architekturę tego miejsca już milion razy i mógł to robić kolejny milion, kochał tu przebywać.Dlatego tak bardzo bolało go iż to ostatni rok jego nauki.Szedł powoli rozmyślając aż dostrzegł kocice Filcha, biegiem ruszył w przeciwną stronę nie patrząc za siebie aż poczuł że ktoś łapie go.Przestraszony przymknął oczy a gdy je otworzył dostrzegł tylko ciemność jednak z każdą sekundą jego wzrok przyzwyczajał się aż w końcu dostrzegł sylwetkę stojącą obok niego.Jednak gdy zrozumiał kim jest jego towarzysz dosłownie zaschło mu w gardle.

Malfoy opierał się niedbale o ścianę patrząc wprost w oczy wybrańca.Odepchnął się od ściany i pewnym krokiem podszedł do Harrego na tyle blisko, że tamten czół bijące od blondyna ciepło.Chwile później zielonooki obserwował jak ręka chłopaka znajduje się obok jego głowy a on sam pochyla się na tyle blisko iż ich usta dzieliły może dwa centymetry.Harry chciał tego od czasów pokonania czarnego pana.Bliznowaty bardzo dobrze pamiętał jak to właśnie Draco dał mu różdżkę ratując mu tym życie.Już wtedy wiedział że zdecydowanie czuje coś do blondyna jednak nie był pewny czy chłopak to odwzajemnia zresztą do tej pory nie wie.Przecież mógł tylko grać nic więcej.Jednak teraz gdy miał go tak blisko siebie jego serce biło jak oszalałe a usta pragnęły poczuć te drugie.Draco przyglądał mu się z dziką fascynacją a fakt że tak bliska obecność jego onieśmielała Pottera tylko schlebiała mu.Patrzył uparcie w te zielone oczy jednak gdy brunet podniósł trochę do góry głowę wzrok Draco automatycznie padł na usta wybrańca.Gdy Harry zauważył na co spogląda blondyn nie wytrzymał i musnął je delikatnie obawiając się odrzucenia jednak Draco oddał gwałtownie pocałunek przypierając Pottera do ściany.Zaczęli walczyć o dominację którą rzecz jasna wygrał blondyn.Oderwali się dopiero gdy zabrakło im powietrza.Harry spojrzał na niego niepewnie a zarazem z niemym pytaniem

-Bo miałem ochotę a ty nie protestowałeś

Oznajmił uśmiechając się cwanie a potem jak gdyby nigdy nic wyszedł z jak się okazało składzika na miotły pozostawiając bliznowatego z mętlikiem w głowie oraz motylkami w brzuchu

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: May 16, 2021 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

AppearancesDonde viven las historias. Descúbrelo ahora