Nazywam się Ayla Collins, w wieku 11 lat dostałam swój list z szkoły magii i czarodziejstwa w hogwarcie, nie wiedziałam że istnieje w ogóle taka szkoła i najpierw bałam się jechać, ale teraz wiem że zrezygnowanie z tego byłoby okropnym wyborem.
Tiara przydzieliła mnie do slytherinu, poznałam w tym domu Draco'na Malfoy'a, John'a Murphy'ego i Bellamy'ego Blake'a. Aktualnie jestem na 5 roku i radzę sobie nieźle z nauką. Ogółem otaczam się tylko chłopcami. Nie mam przyjaciółki, której mogłabym zaufać na 100% i to czasem mnie przygnębia. Razem z chłopakami lubię czasem żartować z pierwszorocznych, straszyć i gnębić co wydaję się dla nas śmieszne. Mamy wroga w Gryffindorze, a w zasadzie wrogów - Harry Potter, Hermiona Granger i Ron Weasley. Reszta nie jest nam bardzo wroga, ale tej trójki wszyscy nie trawimy... Zazwyczaj wyśmiewamy się z nich i robimy sobie żarty. Oczywiście nie bez powodu ich nie lubimy, Potter, czyli wielki chłopiec który przeżył myśli że jest kimś ważnym, ale jednak w moich oczach jest przystojny. Granger to szlama a Weasley to zdrajca krwi i dodatkowo jest biedakiem i dlatego co rok nosi szaty po swoich starszych braciach, którzy także są ładni.
Siedziałam z Bellamy'm w dormitorium, cały salon miał zielone ściany i czarne meble z dodatkiem srebrnych ozdób. Była już 21:15, powinniśmy zaraz iść spać ale nigdy tego nie przestrzegaliśmy, a to miało pewne skutki rankiem...
- Uczyłaś się na jutro zaklęć? Ponoć mają sprawdzać naszą znajomość. - Oznajmił brunet.
- Skąd wiesz? Nie, nie uczyłam się. - Odpowiedziałam wpatrując się w strzelający ogień w kominku.
-Przecież Flitwick mówił na lekcji. - Zaśmiał się.
-Jak widzisz nie słuchałam. - Uśmiechnęłam się.
Nastała chwilowa cisza, oboje wpatrywaliśmy się w ogień ale ten moment przerwał John, jego brązowe włosy były rozczochrane, wyglądał jakby dopiero co wstał.
-Przeszkadzam wam gołąbeczki? - Zapytał wskakując na czarną kanapę od tyłu, siadając pomiędzy mną a Bell'em.
-Nie, nie przeszkadzasz. - Uśmiechnął się.
Nastała kolejna chwila ciszy. Chłopcy patrzeli się w kominek, a ja patrzałam się na Johna, w jego niebiesko-zielonkawych oczach odbijały się płomienie. Mogłam przyznać że był przystojny, tak samo jak Bellamy czy Malfoy.
-Boże jak tu z wami wytrzymać? Co wy Potter jesteście że tacy sztywni? Trzeba się ogarnąć. - Uśmiechnął się.
-Gramy w prawdę czy wyzwanie? - Spytał Bell.
-Ależ oczywiście. - Zgodził się.
-Wait, gdzie Draco? - Spytałam.
-Właśnie. - Dodał Bellamy.
-Czekajcie, zapytam się Pansy. - Podszedł do drzwi i zapukał, ale nikt nie otwierał. Zaczął pukać jeszcze mocniej i głośniej i w końcu otworzyła drzwi.
-Czego chcesz? - Zapytała dziewczyna.
-Może najpierw zapnij koszulę jeśli chcesz ze mną rozmawiać... - Spojrzał się na podłogę, a dziewczyna zaczęła się zakrywać. - Gdzie jest Draco?
-Nie wiem, chyba w łazience prefektów. Mówił mi że idzie się wykąpać. - Oznajmiła.
-Aa... A Zabini? - Spytał.
-Tego akurat nie wiem, a teraz proszę, dać się ubrać. - Zamknęła drzwi.
-Walić, gramy sami. - Usiadł.
Trochę się bałam że chłopcy zadadzą mi jakieś niezręczne pytanie. Zaczęliśmy grać, jak na razie wyzwania i pytania nie były jakieś trudne. Nagle do dormitorium wszedł Draco z mokrymi blond włosami. Wyglądał... Cholernie przystojnie.
-Bawicie się beze mnie? - Zapytał, rzucając ręcznik na podłogę i siadając obok mnie. - Ayla, prawda czy wyzwanie?
-Prawda.
-Kogo najbardziej nienawidzisz z Hogwartu? - Zadał pytanie.
- Weasley. - Odpowiedziałam szybko.
-A nie Potter? - Spojrzał na mnie Draco.
-Nie, jakoś tak Weasley działa mi na nerwy. John, prawda czy wyzwanie?
-Prawda, dawaj najmocniejsze pytania.
-Kogo byś najprędzej pocałował z tego pokoju oprócz mnie? - Zadałam pytanie, John spojrzał się na mnie i zrobił lekko obrzydzoną minę, a Bellamy, Malfoy i ja wybuchnęliśmy śmiechem.
-Hmm... Malfoy jest przysto ale Bell bardziej... Bellamy! - Krzyknął. Było widać że Blake poczuł się niezręcznie.
-On przystojniejszy? No chyba cię posrało. Ja za to na pewno lepiej całuje! -Zaśmiał się blondyn.
-Dobra, Ayla. Prawda czy wyzwanie? - Zapytał Bell.
-Wyzwanie.
-Jutro na lekcji musisz odpieprzyć coś na lekcji z Potter'em, a jak nauczyciel zacznie do ciebie gadać to go zlej. - Rzekł.
-Ugh... Czy ty chcesz się mnie pozbyć? - Zaśmiałam się.
-Niee... Najwyżej zrobisz to u Flitwicka bo jest najłagodniejszy. - Uśmiechnął się.
-Dobra ja idę chyba spać. - Powiedział John wstając.
-No okej, ja chyba też. - Dodałam.
-Czyli koniec imprezy... Dobranoc. - Rzekł Draco i wszedł do pokoju.
Położyłam się spać. Bałam się trochę jutra, bo Flitwick pyta a dodatkowo mam coś zrobić z Potter'em, ale nie wiem co to znaczyło według Blake'a.
-----------------------------------------------------------
Mam nadzieję że nie było aż takie nudne i nie było dużo błędów. Wybaczcie że jest to trochę krótkie, myślę że 740 słów mało ale może starczy. Piszcie czy wolicie dłuższe czy krótsze rozdziały.
Dzięki za przeczytanie 1 rozdziału <3
VOCÊ ESTÁ LENDO
Jeden z czterech | Harry Potter
RomanceCzwórka przyjaciół dokucza innym w Hogwarcie. Jedna z nich zakochuje się we wrogu pozostałych przez co zostaje odsunięta. Po pewnym czasie w szkole dochodzi do morderstwa a winny zostaje odnaleziony. -------------------------------- Zawiera wulgary...
