— Matko, list do ciebie.
— Z Ministerstwa?
Draco znajduje matkę w rodzinnej bibliotece, gdzie kobieta od pewnego czasu lubi się ukrywać. Słabe światło jednej z lamp sprawia, że pomieszczenie pogrążone jest w półmroku, co w znamienny sposób odzwierciedla ich życie. Nad nim też zapanował taki półmrok, z którego każdego dnia próbują się wydostać.
Narcyza bierze czarną kopertę i spogląda na nią ze strachem. Mija miesiąc od procesu Lucjusza, a jej serce nadal boleśnie bije w piersi na myśl, że kolejny będzie syn. Że jego też utraci.
— Zdaje się, że z Francji.
Draco uważnie patrzy na matkę. Narcyza ma się już lepiej, pierwsze dni po skazaniu Lucjusza Malfoya były wręcz walką o jej zdrowie. O to, by świat nie zawalił się doszczętnie.
— Z Francji — powtarza kobieta i rozpakowuje przesyłkę. Szybko przebiegła wzrokiem tekst i na jej twarzy pojawia się dojmujący wyraz smutku.
— Złe wieści?
— Tak. Moja przyjaciółka Rosalie... Może ją pamiętasz, byliśmy kiedyś u niej na wakacjach w Nancy. Miałeś pięć czy sześć lat...
— Coś pamiętam. — Draco przywołuje w pamięci przebłysk sylwetki kobiety i towarzyszącej jej małej dziewczynki — Co z nią?
— Przysłała ostatni list... — Pergamin w dłoni Narcyzy odkształca się, kobieta mocno zaciska palce, oczy stają się wilgotne i szkliste. — Kiedy Rosalie wyprowadzała się do Francji obiecałyśmy sobie, że nigdy o sobie nie zapomnimy. Była bardzo uzdolnioną czarownicą. Znalazła zaklęcie zwane Paktem Pamięci. Zawarłyśmy go. Po śmierci jednej z nas, ta która żyje miała otrzymać list z ostatnią prośbą. To naprawdę niezwykłe, ale i smutne czary, bo uświadamiają, że tej drugiej osoby już nie ma... Rosalie zmarła tydzień temu. Jej córka, Clair, została sama. Oscar, mąż Rosalie i ojciec Claire zmarł cztery lata temu. To naprawdę straszne, taka młoda dziewczyna, a straciła oboje rodziców... A ten list to ostatnia prośba Rosalie. Prosi, bym zaopiekowała się Clair.
Draco spogląda na matkę z uwagą. Narcyza zmieniła się od czasu wydarzeń w Hogwarcie i zamieszania w związku z procesem Lucjusza. Nadal jest majestatyczna i dumna, ale Draco coraz częściej dostrzega w niej troskę i wrażliwość. Tak jakby przez te wszystkie lata ukrywała w sobie to, co było w niej najlepsze.
— Co chcesz zrobić?
— To proste. Zaproszę ją do nas. Choćby na miesiąc, dwa. Tam we Francji wszystko musi jej kojarzyć się z rodzicami. Tutaj może łatwiej będzie jej pogodzić się z ich stratą... W ten sposób spełnię ostatnią prośbę Rosialie. Oczywiście, o ile się zgodzisz. To też twój dom.
Draco nie potrafi odmówić matce. Stara się robić wszystko, by pomóc jej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ich relacja nabiera nieznanego dotąd znaczenia, nieskrępowana przez chłód Lucjusza i to ciągłe staranie się, aby sprostać wydumanym oczekiwaniom. W końcu może być po prostu synem, powoli uczy się tej roli, która nie ogranicza się tylko do brania i oczekiwana na spełnianie zachcianek. On też próbuje dawać coś od siebie.
— Nie mam nic przeciwko. Zrób co uważasz za słuszne.
Narcyza kładzie dłoń na policzku syna i uśmiecha się, choć w jej oczach nadal gości smutek. Draco jest już dorosły i swoje przeszedł. Nie zwierza się, jest zamknięty w sobie jak jego ojciec i ma trudności, by wyrażać uczucia. Ale Narcyza wierzy, że w głębi serca jej syn jest dobrym człowiekiem, nawet jeśli nie zawsze potrafi to okazać.
— Wyślę jej zaproszenie. I przygotuję pokój gościnny. Mylisz, że ten z balkonem wychodzącym na ogród będzie odpowiedni? Rosalie chyba kiedyś pisała, że Clair kocha kwiaty. Może tam odnajdzie spokój.
YOU ARE READING
Czysty Bursztyn || Draco Malfoy
Fanfiction(Wolno pisane) "Świat potrzebuje dobra. I czerpie je ze spotkania dwóch samotnych osób. Samotność odbiera kolory. A przecież nie chcemy dać pogrążyć się szarości. " ~*~ W opowiadaniu mogą pojawić się motywy i wątki, występujące w moich pozostałych h...
