rok 1995.
Nazywam się Noah Anderson. Mam dorosłego syna, który przyjechał do mnie na kilka dni razem z rodziną. Mam wspaniałą wnuczkę nazywa się Mia natomiast syn Parker.
***
Siedzę na ławce w ogrodzie przyglądam się całemu światu, bo co innego pozostało takiemu staremu człowiekowi jak ja. Przez okno w kuchni widzę jak krząta się tam moja synowa, a syn w oddali bawi się razem z psem. Pewnie wszyscy się zastanawiają gdzie moja żona? Ahhh Amelia to była wspaniała kobieta, uwielbiała tańczyć w deszczu, śpiewać przez całe życie dążyła za marzeniami. Niestety zmarła pięć lat temu, zachorowała bardzo poważnie na zapalenie płuc.
***
Bardzo za nią tęsknie. Od kąt ona zmarła, a syn się wyprowadził zostałem całkiem sam.
-Dziadku !!! Dziadku !!!
-Oooo Mia, chodź kochanie- Powiedziałem do biegnącej dziewczynki.
-Dziadku ...
-Tak moja mała księżniczko?
-Opowiedz mi jakąś historię ... Proszę
- No dobrze skarbie. Usiądź koło mnie i słucha. Tylko bardzo uważnie słuchaj.
A było to bardzo bardzo dawno temu więc ...
