Rozdział 1

17.5K 300 64
                                        

SKY
Moja szefowa jest okropną kobietą, z kruczoczarnymi włosami przypomina mi Cruelle i to chyba najmilsze skojarzenie jakie z nią mam. Siedzę przy biurku przeglądając sterty dokumentów, którymi mnie zawaliła. Czy wyjdę przed 21 do domu? Wzdycham i biorę się za kolejną teczkę. Oczy płatają mi już figle a literki zlewają się w jeden, niewyraźny, rozmazany ciąg. Zamykam je na moment i rozprostowuję ręce, opierając się o mój skórzany fotel. Zegarek wskazuje godzinę osiemnastą gdy Cruella de mon zamyka za sobą drzwi gabinetu.
- Mam nadzieję, że uporasz się z tym wszystkim do jutra - patrzy na mnie wymownie a mnie aż skręca. Chętnie nawrzeszczałabym na nią i powiedziała co o niej myślę ale nie chcę stracić pracy, zamiast tego kiwam głową i delikatnie się uśmiecham.
- Postaram się - demonica odwraca się i zadowolona z siebie wychodzi a ja oddycham z ulgą. Zazwyczaj wychodzę ostatnia z biura, nie wiem czy to przez moją chorą ambicję, która chce piąć się po szczeblach kariery, czy to przez to że boję się zwolnienia. Po dwóch kolejnych, długich godzinach w końcu kończę robotę i odnoszę dokumenty na biurko szefowej.
- Ty, ja i Wino dzisiaj? - odczytuję smsa od najlepszej przyjaciółki Judith. Mieszkałyśmy obok siebie w naszym rodzinnym miasteczku Annsville i od dziecka byłyśmy jak siostry. Spędzałyśmy ze sobą każdą wolną chwilę.
- Pewnie. Wpadnij do mnie - zbieram swoje rzeczy i wychodzę. Po zamknięciu biura, idę przez pusty parking w kierunku mojego samochodu. Zawsze rozglądam się wokół siebie nerwowo i tak jest i tym razem. Jestem chyba zbyt wielką panikarą żeby tego nie robić. Nowy Jork to duże i niebezpieczne miasto. Gdy wsiadam do auta, mimowolnie wypuszczam powietrze z płuc. Odpalam silnik i wyjeżdżam na drogę. Podgłaśniam radio, gdy słyszę moją ulubioną piosenkę Halo, Beyonce. Zaczynam ją nucić a później śpiewać na głos co daje mi niesamowitą frajdę.

It's like I've been awakened
Every rule I had you break it
It's the risk that I'm taking
I ain't never gonna shut you out

Niemal na cały głos śpiewam słowa, które już znam na pamięć. Droga do domu nie jest długa. To jedyny plus tej pracy, moje mieszkanie znajduje się dziesięć minut drogi od biura przez co nie tracę czasu na dojazdy. Parkuję samochód i sprawdzam czy jest zamknięty, po czym wchodzę do klatki. Używam windy ponieważ moje mieszkanie znajduje się na szóstym piętrze a nie mam zamiaru wychodzić tam pieszo. Otwieram drzwi, i wchodzę. Nie zakluczam ich ponieważ zaraz przyjdzie Jud. Piję szklankę wody i cały bałagan znajdujący się w salonie, wrzucam do sypialni. Ściągam marynarkę i zakładam bluzę a na nogi zwykłe jeansy.
- Jesteeeeeeem - do mieszkania wpada Jud jak zwykle bez ostrzeżenia.
- Kiedy nauczysz się pukać? - uśmiecham się do niej a ona jeszcze bardziej się szczerzy.
- Kiedy nakryję cię w łóżku z jakimś przystojniakiem, ale obie wiemy że to się nie zdarzy więc nigdy - rozkłada na wyspie kuchennej chipsy i dwie butelki słodkiego wina. Ma rację, to się nigdy nie zdarzy. Jestem zbyt wymagająca lub to faceci są dziwni. Kiedyś chodziłam na kilka randek w tygodniu próbując znaleźć tego jedynego ale szybko mi się znudziło. Żaden facet nie był w stanie mnie zainteresować na dłużej. Czy nie istnieje taki który mnie zaintryguje? Szybko dałam sobie spokój z randkami, czując ciągły niedosyt. Chyba nie istnieją w dzisiejszych czasach silni i tajemniczy mężczyźni.
- Żaden nie jest dobry - tłumaczę po raz kolejny mojej przyjaciółce.
- Daj spokój - macha ręką, wyciągając kieliszki z szafki. Dla Jud facet musi być jedynie przystojny ale mnie to nie wystarcza. Chcę żeby chwycił mnie za serce i nigdy nie wypuścił. Jeśli ktoś mnie nie zaintryguje, u mnie nie ma już szans. Rozkładamy się na kanapie po przeciwległych jej końcach a miskę z chipsami kładziemy pomiędzy nami.
- Jak w pracy? - pyta Jud
- Jak zawsze szefowa daje mi mnóstwo roboty, nie szanując przy tym nawet mojego wolnego czasu w czasie przerwy.
-Powinnaś odejść - słyszę po raz kolejny.
- Nie mogę, ludzie nie mogą znaleźć pracy, teraz nie jest na to odpowiedni czas - Jak w barze? - zmieniam temat ponieważ nie chcę rozmawiać o mojej szefowej. Jud jest barmanką i cieszy ją ta praca.
- Świetnie, codziennie poznaję innego przystojniaka - w zabawny sposób unosi brwi, rozśmieszając mnie tym - wczoraj poznałam faceta z którym wylądowałam w łóżku. Nawet nie wiem jak miał na imię! - wykrzykuje zadowolona - Ale och - wzdycha - Jakiego miał fiuta, cała noc była nasza - śmieję się w głos unosząc rękę.
- Proszę, oszczędź mi szegółów.
- Powiem tylko że było gorąco, namiętnie i ostrooooo - znów wybucham śmiechem, ciesząc się z jej szczęścia - Jutro idziemy do baru!
- Dobra - odpowiadam po krótkim namyśle. Muszę się rozerwać bo jeśli moje życie będzie wypełniała tylko praca, to oszaleję. Wypijamy półtorej butelki wina i wydaje mi się że zaraz zwymiotuję. Kiedy Jud wychodzi, kładę się do łóżka i zasypiam.
Bezlitosny budzik dzwoni o 7 rano a ja muszę wstać. Chwytam się za głowę, która pulsuje. Mało snu plus alkohol to katastrofalny w skutkach poranek. Biorę szybki prysznic, ubieram koszulę, spodnie i szpilki i wychodzę. Nie jem śniadania bo czuję się źle i jest mi niedobrze. 7.50 docieram do biura i pochłania mnie wir pracy. Odbieram telefony i maile, zajmuję się dokumentacją oraz tym co zleci mi w międzyczasie szefowa a wcale nie jest tego mało. Dzień mija szybko i o 18 godzinie w piątek wychodzę z biura. Umawiam się z Jud na 20 i kiedy przychodzi jestem już gotowa. Ubrana w czarną obcisłą sukienkę i szpilki wyglądam wyzywająco.
- O cholera, ale laska - gwizda Jud kiedy mnie widzi. Obdarzam ją uśmiechem i zjeżdżamy na parter. Wsiadam jako pasażer do jej samochodu, ciesząc się że się rozerwę. W barze często odbywają się imprezy i dzisiaj jest jeden z tych dni. Tłum ludzi w środku tańczy na parkiecie jakby był jednością a my przeciskamy się do baru. Zamawiamy drinki i zabawa się zaczyna.
- Widzisz tego faceta? - wskazuje na mężczyznę ubranego w czarny garnitur. Stoi oparty o ścianę, z rękami włożonymi do spodni. Kiwam głową w stronę przyjaciółki a ona kontynuuje - Przygląda ci się od jakiejś godziny, idź i zabaw się Mała - zachęca mnie ale nie mam zamiaru jej słuchać. Mam dość facetów, są nudni.
- Nie ma mowy - oponuję ale Jud jest zbyt uparta żeby odpuścić.
- Weź coś od życia, a ten przystojniak zdecydowanie jest tym czymś - mierzy go wzrokiem więc i ja się przyglądam. Obojętnym wzrokiem mierzy otoczenie. Jest naprawdę przystojny. Kiedy nasze spojrzenia się krzyżują, uśmiecham się delikatnie i idę w stronę parkietu. Po kilku minutach, czuję na talii czyjeś dłonie a gdy spoglądam przez ramię, wiem że to ten sam mężczyzna. Pachnie bosko, co potęguje moje zainteresowanie a nie pomaga ilość wypitego dzisiaj alkoholu. Ocieram się o Niego, prowokując go. Nie wiem dokładnie co wyprawiam ale to nie w moim stylu. Zastanawiam się czy nie przerwać tego ale wcale tego nie chcę. Z każdą minutą jestem coraz bardziej zainteresowana mężczyzną z którym nie zamieniłam jeszcze nawet słowa.
Kiedy piosenka się kończy, wyciąga mnie za rękę na zewnątrz i bez słowa atakuje moje usta. Jestem napalona gdy czuję że jego ręce zaczynają błądzić po moim ciele.
- Jedźmy do mnie - mówię zanim się rozmyślę. Miałam zaszaleć więc to robię. To tylko seks. Mężczyzna ciągnie mnie za rękę i otwiera drzwi od swojego robiącego wrażenie Mercedesa a sam siada na miejsce kierowcy. W czasie podróży pada tylko kilka słów kiedy kieruję go do mojego domu. Gdy winda się za nami zamyka nieznajomy popycha mnie na ścianę i zachłannie całuje. Wdycham jego odłużający zapach, gdy drzwi się rozsuwają. Wyjmuję klucze i otwieram drzwi mieszkania a gdy wchodzimy, zatrzaskuję je nogą. W drodze do salonu ściągamy ubrania i lądujemy na podłodze przed kanapą. Leżę w skąpych majtkach, które założyłam na siebie tego wieczoru lecz nie długo. Mężczyzna o ciemnych oczach, jednym ruchem zdziera je ze mnie i rzuca gdzieś na bok. O Boże!
Wydaję z siebie cichy jęk gdy zaczyna całować mnie w szyję, jego palce ściskają jeden z sutków, wywołując przyjemny ból. Wreszcie jakiś mężczyzna z charakterem! Gdy schodzi do cipki nie umiem się powstrzymać, jestem taka podniecona że jęczę, wypełniając ciszę wokół nas.
- Cicho - to pierwsze słowo, które do mnie wypowiada a następnie sięga po krawat, zwija go w kulkę i wkłada mi do ust. Boże, co za perwersja! Podoba mi się jego pewność siebie..
Wraca do mojej mokrej cipki, zaczynając ją lizać. Doprowadza mnie do szaleństwa, gdy wkłada jeden z palców do środka. Moje jęki są tłumione przez materiał w moich ustach. To wszystko jest tak podniecające że aż kręci mi się w głowie. Nagle przestaje i podnosi mnie do klęku. Wyjmuje krawat z moich ust i przejeżdża kciukiem po wilgotnych wargach. Najpierw wkłada go do środka a gdy podnoszę na Niego oczy, zastępuje go swoim penisem. Twardy jak skała i gruby dusi mnie swoją objętością. Zaczyna się poruszać a ja ochoczo go przyjmuję. Czuję że ręka nieznajomego ląduje na moich włosach za które lekko szarpie.
Nagle jego dotyk staje się jeszcze bardziej stanowczy i władczy. Zatyka mi nos, utrudniając dopływ powietrza a w usta wchodzi bezzmiennie. Po chwili daje mi zaczerpnąć powietrza i sytuacja znów się powtarza. Wbijam mu paznokcie w uda ale nie przestaje, jak gdyby wiedział na ile jeszcze może sobie pozwolić. W końcu wyjmuje penisa i podnosi mnie, rzucając na kanapę. Kleczę na niej rękami opierając się o oparcie. Nie muszę długo czekać żeby znów go poczuć. Dłonią wymierza mi siarczystego klapsa po czym wchodzi we mnie bez ostrzeżenia. Słyszę jedynie jego oddech, który wypełnia ciszę pomiędzy moimi jękami. Wolną dłonią szarpie mnie za włosy, co tylko wzmaga żar całej tej sytuacji. Przyjemny ból miesza się z przyjemnością gdy pieprzy mnie jak swoją własność.
- Proś żebym nie przestawał - Jego głos wywołuje na całym moim ciele gęsią skórkę, jest niski i seksowny a chrypka dodaje mu mroczności. Nie reaguję, jestem zbyt zajęta odczuwaniem - Nie słyszałaś co powiedziałem?! - tym razem warczy na mnie, znów łapiąc za włosy. Odchyla mi głowę do tyłu i szepcze prosto do ucha - Proś bo przestanę - tym razem zwalnia i wiem że wcale nie żartuje.
- Błagam, nie przestawaj - sapię robiąc dokładnie to co mi każe. Perwersja całej tej sytuacji nie mieści mi się w głowie. Czy to jest właśnie to, czego szukałam od dawna? Mężczyzna, który mnie pieprzy jest brutalny, ostry i władczy. Nie chcę żeby przestawał już nigdy! - Proszę - szepczę kolejny raz a on przyspiesza. Daje mi to czego chcę i potrzebuję.
- Jesteś moją dziwką - Chcę nią być! Kolejne uderzenie spada na mój pośladek i w tym samym momencie zaczynam szczytować. Nieznajomy wcale nie przestaje, wykonuje jeszcze kilkanaście ruchów, które doprowadzają go do spełnienia po czym wychodzi ze mnie. Po chwili przestaje mi się kręcić w głowie, podnoszę się dostrzegając że się ubiera. Ma tatuaż na piersi lecz w mroku nie jestem w stanie dostrzec co to konkretnie jest.
- Masz ochotę coś zjeść? - proponuję przerywając ciszę.

DAMIEN
To słodkie że myśli, że zostanę na kolację. Patrzę na nią obojętnym wzrokiem dokładnie tak jak robiłem to wcześniej. Nie zamierzam zmieniać zachowania tylko dlatego, że przed chwilą uprawialiśmy seks.
- Powiedz chociaż jak masz na imię? - pyta gdy dopinam mankiety swojej koszuli i kieruję się do wyjścia.

KATStories to obsess over. Discover now