Let's go!

By DontTouchMeHe

140 2 1

More

Prolog! ~~
Info

Rozdział 1

49 2 0
By DontTouchMeHe

Całą nos spędziłam w kącie. Jest już 7:30 a o 8 mam zajęcia.
Dziś odpuściłam sobie zajęcia w szkole, jak zawsze po takiej 'akcji'.
Musiałam odetchnąć. Wzięłam torbę, spakowałam do niej butelkę czystej i paczkę LM no i oczywiście zapalniczkę , jak zawsze z resztą. Zeszłam na dół, ubrałam buty i wyszłam z domu. Szybkim krokiem, by czasem ktoś za mną nie powędrował poszłam do pobliskiego lasu. Nikt tam nie chodził, wszyscy bali się jego gęstości. Ja wychowałam się w tym lesie. Mam tutaj swoje miejsca.
Usiadłam pod najbliższym drzewem, wyciągnęłam fajki i zapaliłam jedną jednocześnie odkręcając butelkę czystej. Zaciągnęłam się i wzięłam dużego łyka. Oczy miałam jeszcze zaspane i było mi zimno. Olałam to. Siedziałam dalej, czułam na sobie czyiś wzrok. Olałam to i piłam dalej.
Fajka po fajce znikały z opakowania, aż w końcu i butelka i paczka były puste. Doszczętnie wstawiona wstałam i powędrowałam głębiej w las. Natrafiłam na stary, chyba opuszczony dom. Usiadłam na hamaku przed wejściem i się bujałam. Z racji tego, że miałam swoje we krwi zaczęłam się śmiać jak głupia.
Mamy jesień. Z rana i wieczorem jest mgła. Nic nie było widać tylko poszczególne drzewa. Nadal czułam na sobie czyjś wzrok. Znów to olałam.
Po godzinie bujania zrobiłam się głodna. Wstałam więc by iść do domu, jednak całkiem straciłam wyczucie, gdzie właściwie się znajduję. Poszłam więc prosto przed siebie,gdzieś ten las musi mieć koniec, no nie?
Zataczałam się od jednego drzewa do drugiego, nagle znalazłam moją torbę.Wnioskować można, że byłam na dobre drodze do domu. Podniosłam torbę, zarzuciłam na ramię i poszłam dalej przed siebie. Usłyszałam kroki za sobą, odwróciłam się, nikogo nie było. Z powrotem wróciłam na moją trasę, patrząc w ziemię. Nagle na kogoś wpadłam. Był to wysoki chłopak, znacznie wyższy ode mnie. O 1,5 głowy.. Czyli jakieś 40 cm? Może więcej.
-Patrz jak leziesz no.. - Powiedziałam podnosząc na niego wzrok. Miał na sobie białą bluzę i czarne spodnie. Twarz idealnie zasłonięta włosami i kapturem.- No wyjazd, przejść chcę no.- On tylko pochylił się nade mną, powąchał i przepuścił mnie.. Poszłam więc dumna do wyjścia z lasu. Usłyszałam dokładnie co on powiedział.. Mianowicie.. '' Eh, pijana.. Dziś się nie zabawię''. Odkrzyknęłam, że nie jestem dziwką, ale chyba nie o tym mówił..
Gy dotarłam pod dom ujrzałam ojca leżącego na kanapie i matkę krzątającą się po kuchni. Chwiejnym krokiem poszłam do pokoju. Pedofil chyba widział w jakim jestem stanie, bo nie przyszedł do mnie.
Ja od razu jak tylko się położyłam, zasnęłam.

***
Obudziłam się wieczorem, ok godziny 21. Wszyscy już spali, bynajmniej tak się mogło wydawać. Zapaliłam lampkę i ujrzałam, iż na fotelu pod oknem ktoś siedzi. Tym kimś był oczywiście ojciec.
Pisnęłam pod nosem, jednak on zdążył już do mnie podejść.
-Czy ten koszmar kiedyś się skończy?- Zapytałam przez zaciśnięte zęby i strzeliłam mu plaska. -Zostaw mnie, słyszysz?!
Ojciec bez słowa zacisnął swoje łapy na moich nadgarstkach, co bardzo mnie bolało, gdyż miałam tam świeże rany po nożu. On chyba jednak wiedział o co chodzi, bo zaciskał mocniej. Gdy miałam już płacz na wierzchu, puścił mnie i zabrał się do roboty. Tym razem nie rozebrał też mnie. Wolał bardziej, bym zrobiła mu gałę.
Wepchnął mi swojego członka głęboko do gardła, prawie zwymiotowałam. Zaczął poruszać. W pewnej chwili zacisnęłam oczy i szczękę na jego fiucie.. Bądźmy szczerzy..
On runął na ziemię i zwijał się z bólu krzycząc że jestem jakąś pojebaną smarkulą, a nie wiem. Nie słuchałam go. W tym samym czasie wzięłam dużą, pakowną torbę i  wszystkie ubrania z półek w szafie wrzuciłam do niej. Jako tako pamiętałam drogę do tamtego opuszczonego domu. To była moja jedyna szansa..
W biegu zakładałam buty i kurtkę. Wychodząc z domu zapaliłam latarkę wcześniej szczelnie schowaną pod biurkiem. Zapomniałam o moim narzędziu do obrony. Zostawiłam torbę przed domem i wbiegłam na górę. Wyjęłam nóż z szafki i zasadziłam nim ojcu po ramieniu, by obezwładnić go jeszcze na jakiś czas..
Sama wybiegłam z domu i zawieszając torbę na ramieniu udałam się do lasu świecąc latarką drogę. Miałam nadzieję, że natrafię na ten sam dom, co wcześniej. Że ukryję się w nim na jakiś czas. Jednak mój 'pijany umysł' znalazł chyba drogę do Narnii.. Wędrowałam i wędrowałam przez niecałą godzinę, a domu nie było widać.
Nagle przed moimi oczami ukazała się jakaś polana. Na jej środku były ruiny jakiegoś domu. Podeszłam do 'budynku' zachowując bezpieczną odległość. Nagle ujrzałam, że są tam 'drzwi' jakby do piwnicy. Otworzyłam je świecąc na schody i wołając, by się upewnić, że będę tam sama.
Zeszłam bezpiecznie na dół, rozejrzałam się i znalazłam włącznik światła.
-Wow, mają tu światło.- Odparłam rozglądając się po czyimś jak widać mieszkaniu.
Cofnęłam się, by zamknąć rzekome drzwi, gdyż wdawało się do środka zimno.Nie dość, że piwnica sama w sobie była ochłodzona, jeszcze miała być zimniejsza?! O nie.
Położyłam torbę na ziemi wyciągając z niej koc. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i próbowałam zasnąć, by w końcu spać spokojnie.
Moja ciekawość jednak wygrała i wstałam by rozejrzeć się po piwnicy.
Znalazłam tu zestaw noży i małą szafę. W niej było kilka białych bluz, takich samych jakie miał ten koleś, którego spotkałam wcześniej w lesie.
-Chyba się nie obrazi, jak przymierzę jedną.- Uśmiechnęłam się sama do siebie zdejmując swoją bluzę. Rzuciłam ją na kanapę wyciągając białą bluzę. Założyłam i wtuliłam się w nią. Była taka ciepła. Ponownie usadowiłam się na kanapie pod kocem pogrążając się w zapachu właściciela bluzy. Sama nie wiem kiedy zasnęłam.

Była godzina 00:43.
Nagle usłyszałam śmiechy dwóch osób. Szybko się obudziłam, gdyż mój sen był bardzo płytki. Nawet najcichsze rozmowy są w stanie mnie obudzić.Leniwie przeciągałam się na kanapie, wówczas w tym samym czasie po schodach zeszły dwie osoby. Obie były płci przeciwnej ok 19-20 lat.
Rozejrzałam się i  chwyciłam z torby nóż, w razie potrzeby.
Dwaj Panowie gdy mnie ujrzeli, stanęli jak wryci. Jeden poprawił granatową, chyba drewnianą maskę, drugi natomiast zasłonił policzki włosami.
-Kim jesteś i co tu robisz?- Usłyszałam jednego z nich, był to ten niższy, ten w masce.
-Eeeem.. Śpię. Nie widać? Przeszkadzacie mi.. - Odpowiedziałam zaspana.
-Ona ma moją bluzę.. Jack, ona ma moją bluzę...- Odezwał się ten drugi zwracając do niskiego. Wywnioskowałam, że jeden z nich nazywa się Jack.
-Wiem Jeff, co z nią zrobimy? Zgłodniałem. - Odparł Jack.
Czyli zwą się Jeff i Jack.. Jakieś kanibale czy co?!
-Ej ej, bez takich.. Już się wynoszę..- Wstałam i zdjęłam biała bluzę Jeffa. Rzuciłam mu ją i sięgnęłam po swoją szybko ją zakładając. Usłyszałam gwizdy obu 'panów'. Eh, żałosne.Zawiesiłam torbę na ramię i szłam w kierunku schodów. Oni zablokowali mi drogę. Jeden był ode mnie o głowę wyższy, drugi o półtorej  głowy..To takie żenujące, jak jest się takim niskim..- Możecie mnie przepuścić? Chciałabym przejść.
-O nie nie koleżanko. Na pewno nie ujdzie Ci to płazem.-Zagabnął Jeff.
-No to co chcecie? Kasy? Nie mam kasy.
Jeff i Jack spojrzeli po sobie, wywnioskować można było, że mieli trochę wzięte.
-Możesz nam zatańczyć.- Odparł po chwili Jack. Nie widziałam czy się uśmiechał, miał tą zasraną maskę na twarzy.
- Ooooo nie, co to to nie.- Spojrzałam na nich z pogardą w głosie. - Zdejmuj maskę a Ty zetnij włosy. To pogadamy.- Potem przecisnęłam się przez nich i gotowa do wyjścia podskakiwałam po każdym schodku.
Nie wiem co z nimi nie tak, ale dogonili mnie, jakby się do mnie teleportowali.
-Zaczekaj.- Powiedział niższy chłopak zdejmując maskę- Nie wystrasz się tylko.
Drugi natomiast odgarnął włosy do tyłu.
-Jestem Jeff The Killer- Wysoki stanął jak jakiś pedzio i czekał na światło reflektorów.
-Okeeej.. - Odpowiedziałam przewracając oczami.
-A ja jestem Eyeless Jack - Dodał drugi patrząc na mnie jak na idiotkę.
-Fajnie, mogę już iść?
-Przedstaw się, my się przedstawiliśmy.- Odezwał się Jeff.
-Jestem Emeli, coś jeszcze?
-Tak, za ile dajesz? -Palnął Jack a obaj zaczęli się bezczelnie śmiać. Strzeliłam mu plaska i wyszłam z piwnicy. Szłam w kierunku lasu, by trafić gdziekolwiek, byle nie do domu.
Oni chyba sobie odpuścili, bo nie powędrowali za mną..

*Monolog Jeffa i Jacka, podczas gdy Emeli wędruje po lesie*
-Stary, ile jej damy? Ona nas wyda na gliny.- Panikował Jack
-Chłopie, jedna noc i po niej. Chodźmy za nią, dowiemy się gdzie mieszka. Rano będzie martwa. - Odparł Jeff zacierając ręce.
-A co jak nas wyda? Nie możemy jej ufać! - Panikował nadal Jack.
-Zobaczy się, no chodź.

*Wracając do Emeli*
Myślałam, że dali sobie spokój, jednak nie. Nagle zauważyłam jak biegną za mną.
-Emelyt, Emelyt zaczekaj, odprowadzimy Cię!- krzyczał Jack.Gwałtownie się odwróciłam.
-Jestem Emeli IDIOTO. Jeśli jesteś pieprzonym analfabetą, to już nie moja wina, ale imię chyba możesz zapamiętać co?! Chociaż nie, lepiej nie, widzę was ostatni raz. Dajcie mi spokój.- Wyrzuciłam z siebie złość w postaci obrazy dla Tego przychlasta.
Jack chyba czuł się urażony, bo stał bez ruchu i milczał. Jeff jednak złapał mnie za nadgarstki podnosząc do góry. Napluł mi na twarz i patrzył mi w oczy. Zaciskał ręce na moich nadgarstkach. Zaczęłam piszczeć, zasadziłam mu kopa w krocze, po czym momentalnie runęłam na ziemię. Złapałam się za nadgarstki i patrzyłam na dalszą ich reakcję. Jack wziął moją torbę, by  nie przeszkadzała w tym sporze. Jeff wyprostował się i napluł mi na twarz. Starłam z siebie jego ślinę wstałam i oplułam mu bluzę. Strzelił mi plaskacza tak silnego, że już prawie miałam runąć na ziemię, jednak w ostatniej chwili złapał mnie za nadgarstek przyciągając do siebie i kopiąc po brzuchu. Nie odpuściłam jednak i wbiłam mu nóż w brzuch. Lekko się skulił, wyciągnął nóż, wyprostował się i popatrzył na mnie krzywo. Ja ledwo co stałam na nogach, on jednak uważał że jestem gotowa do walki z nim.
Nie miałam najmniejszych szans.
Jest:

wyższy

silniejszy

szybszy

zwinniejszy

i bardziej rozeznany w walce niż ja

Ale ja się nie poddam. Będę walczyć puki nie padnę na pysk.

Jack podszedł do Jeffa i powiedział mu coś w stylu '' Koniec''

Jeff opuścił gardę i strzelił mi pstryczka w nos. Potem kopnął z pól obrotu powalając mnie bezbronnie na ziemię. Gdy już leżałam, myślałam, że odpuści. Jednak nieee, bo po co.

Pochylił się nade mną Jack wyciągając starannie wyczyszczony skalpel. Co za pedancik.

Podciągnął mi bluzę i zobaczył blizny na brzuchu. Przeraził się, myślał że nie mam lewej nerki. Odwrócił moje ciało, i na prawej stronie ujrzał to samo. Wstał i stwierdził że coś jest nie tak. Jeff kucnął przy mnie, podciągnął moje rękawy szarpiąc za nadgarstki. Ujrzał świeże rany po ciętym nożu. Kazał mi zdjąć spodnie.

Przypomniał mi się ojciec i panicznie wstałam zabierając nogi za pas.

Mimo, iż nie miałam całkiem sił na ucieczkę, szłam do przodu, by jakoś się oddalić od nich. Oni byli cwańsi. Jeden wziął moją torbę na ramię , drugi podbiegł do mnie i pociągnął dresy na dół. Rozejrzał się po moich udach stwierdzając te same blizny co na brzuchu i rękach. Ubrał mi spodnie, wziął na ręce. Był to Pan Jeff. 

Wydawać się mogło, że oni idealnie się dopełniają.

Jeff- stanowczy, silny, wysportowany.

Jack- miły, troskliwy, pedancik ._.

Zanieśli mnie na początek lasu zostawiając na chodniku razem z torbą. Całą noc obserwowali, czy aby nic mi się nie dzieje.

Następnego dnia rano, około godziny 8:30 cała obolała udałam się do domu.

Tam matka zabrała się za oczyszczanie ran, a ojciec nawet na mnie nie patrzył.Dla niego liczyło się tylko jedno.

Continue Reading

You'll Also Like

MALBAT TOM 4 By Zuzaannx

Mystery / Thriller

202K 11.2K 63
"Ile jesteś w stanie poświęcić, by ocalić swoją kobietę i ukochaną przyjaciółkę?" - takie pytanie mogli zadać sobie członkowie Malbatu, gdy Alice zos...
Porwanie ✔ By Laxie

Mystery / Thriller

224K 4K 13
Osiemnastoletnia Violet wiedzie piękne życie ze swoim chłopakiem Peter'em i przyjaciółką Alice. Jednak pewnego dnia jej życie staje się piekłem. Zost...
16.4K 713 36
Anastazja przez lata żyła jednym celem - zemstą. Mafia odebrała jej rodzinę, przeszłość i poczucie bezpieczeństwa, zostawiając tylko gniew i determin...
Cape Fear By semeniuk77

Mystery / Thriller

45.7K 713 9
Castle Rock jest więzieniem - miejscem, gdzie zatrzymał się czas. Pustką bez początku ani końca. Według wielu posiada własne uczucia, myśli, jest zdo...
Wattpad App - Unlock exclusive features