Dzisiejsza noc była dla mnie bardzo ciężka. Sen znowu przejął moje życie... Chciałabym czasami śnić i o tym zapomieć- jednak moje sny zostają długo w pamięci.
Jestem świadoma, że śnię jednak nie mogę z tego uciec. Staję się niewolnikiem własnego życia- a bardziej snu. Każda osoba pewnie śni, jednak moje sny wcielają się zbyt głęboko w moje realne życie.
Jeszcze nie odkryłam, czy sny są przypadkowe czy coś mi sugerują lub pragną pokazać jakąś drogę.
Pewnego dnia pojechałam z klasą na wycieczkę do pewnej miejscowości oddalonej całkiem daleko od mojej wsi.
Dzień zapowiadał się pięknie... Wszyscy byli zadowoleni z wypadu, bo przecież ilość dni na wycieczki szkolne jest ograniczony, więc trzeba korzystać na maxa.
Przeżyłam piękny dzień w gronie znajomych- ale to tylko część mojego życia. Czekała mnie jeszcze noc i mój sen.
Jakoś nigdy nie obawiałam się snów, ponieważ przeważnie były przyjazne dla mnie. Jednak tej nocy stał się wyjątek.
Zasnęłam zmęczona bardzo szybko i zaczęło się moje drugie życie i druga ja. Śniło mi się, że jadę z klasą na wycieczkę. Czułam się tak jakby cofnięta w czasie. Wszystko działo się tak samo. Już po pewnym momencie nie wiedziałam czy to świat realny czy jednak sen.
Jednak to było do pewnego momentu.
Słoneczko bardzo wtedy grzało. Zajechaliśmy do ogromnego hotelu, każdy rozpakował swoje rzeczy i wyruszyliśmy w ponowną podróż. Chłopcy wyczytali, że obok znajduje się dom strachów i bardzo, ale to bardzo nalegali aby tam iść.
I jak to nauczyciele, po wielkich odmowach jednak się zgodzili. Budynek wydawał się stary i już z zewnątrz był przerażający. Wchodząc do budynku odrazu wyskoczył jakiś sztuczny trup i ze strachu upuściłam kluczyk do pokoju i coś jeszcze- ale nie zauważyłam co....
Koleżanka ze śmiechem powiedziała, że mi to podniesie i w sumie poszłyśmy dalej.
Dom strachów jednak okazał się mało straszny. Widać było, że wszystko jest kiepsko zrobione i nie znają się na rzeczy.
Wróciliśmy więc do hotelu i na recepcji stała dziwna kobieta z zakrwawionymi gałkami ocznymi. Stwierdziłam, że pewnie długo pracuje i jest bardzo zmęczona.
Jednak ten wzrok podążał tylko za mną. Gdy pytałam przyjaciółki, czy widziała oczy tej kobiety- twierdziła, że widziała piękne niebieskie oczy. Wyglądało na to, że tylko ja to widziałam.
Otrzymałam kluczyk do pokoju 24- w sumie się ucieszyłam, ponieważ mam taki numer w daienniku i w sumie lubię tą liczbę.
Jednak gdy otworzyłam pokój zaznałam wielkiego zaskoczenia- oczekiwałam, że zobaczę tam pokój jednak zobaczyłam urwisko zbudowane z poduszek i z materacy.
Ostrożnie weszłam i zaczęłam powoli schodzić w dół oczekując, że tam znajduje się pokój i łóżko. W pewnym momencie ześlizgłam się z jednej poduszki i spadłam w dół.
Wszystkie poduszki były tam białe. Było całkiem przyjemnie. W tym momencie przyjaciółka krzyczała, że za 5 minut zbieramy się na kolacje i czy sobie poradzę sama z wyjściem. Oczywiście stwierdziłam, że wyjście nie jest takie straszne i szybko wyjdę więc kazałam jej nie czekać na mnie. Koleżanka się zaśmiała i poszła.
Z dobrym humorem próbowałam wyjść pod górę, aż do momentu gdy coś pociągło mnie za nogę. Obracając się zobaczyłam mężczyznę, który miał zakrwawioną twarz, ręce i usta.
Zaczęłam panicznie krzyczeć i wołać o wolność- jednak nic to nie pomagało.
Na samym dnie zobaczyłam blondynkę, która niestety już nie żyła.
Próbowałam wydostać się od tego mężczyzny, jednak on był o wiele silniejszy i twierdził, że jak będę cicho to dłużej będę żyć.
Byłam wtedy uwięziona w moim śnie.
W pewnym momencie, uderzyłam go niespodziewanie i szybko wydostałam się z pomieszczenia.
Byłam cała przerażona i zapłakana. Szukałam panicznie stołówki i moich znajomych.
W pewnym momencie zauważyłam mojego opiekuna i bez wahania opowiedziałam mu całą historie. Ten odprowadził mnie pod inny pokój i mnie uspokoił. Otwierając nowy pokój zauważyłam pełno krwi i kości i ponownie szybko się oddaliłam z tego miejsca.
Uciekłam na zewnątrz i okazało się, że wycieczka jedzie jeszcze coś zwiedzać i cały autokar na mnie czeka. Chciałam się oddalić jak najdalej od tego miejsca.
Kolejnym punktem wycieczki było muzeum. Opiekun postanowił, że będzie chodzić obok mnie, abym się niczego nie bała.
W hotelu zapomniałam skorzystać z łazienki, więc musiałam skorzystać w muzeum.
No wiecie... trochę głupio, aby opiekun wchodził do damskiej toalety. Więc zdecydowałam się iść sama.
Skorzystałam z toalety i popatrzyłam uśmiechając się do siebie w lustro. Stwierdziłam, że przeciez nic mi nie jest i to co się wydarzyło w hotelu to było tylko w mojej wyobraźni.
Odkręciłam kran, chcąc umyć ręke, aż w pewnym momencie woda zmieniła kolor na czerwony. Po zapachu stwierdziłam, że jest to krew.
Gdy chciałam wyjść, to dokładnie w tym momencie zgasło światło.
Pojawił się ten zakrwawiony mężczyzna z hotelu i zaczął mnie dociskać do ściany. Czułam, że jest to mój koniec i nie jestem w stanie się wydostać.
W tym momencie wszedł opiekun, twierdząc, że wywaliło korki i czy pożyczyć mi latarkę.
Gdy zobaczył zakrwawionego mężczyznę uwierzył mi w moje historie i zaczął mnie uwalniać z objęć tego potwora.
W pewnym momencie ten koleś znikł i nie zostało żadnego po nim śladu. Opiekun stwierdził, że to jest z czymś związane i musimy to wyjaśnić. Te wydarzenia nie dzieją się bez powodu i pasuje nam wrócić do samego początku.
Aby rozwiązać tak zwaną " tajemnicę krwawego mężczyzny" musieliśmy wrócić do hotelu. Panicznie się tam bałam wejść.
Opiekun twierdził, że nie powinnam się bać, ponieważ cała ekipa ze mną wejdzie i razem to wyjaśnimy.
W pewnym momencie usłyszałam głos wołający moje imię na bok. Głos był identyczny do mojego opiekuna więc bez zawahania tam poszłam. W pewnym momencie wszystkie drzwi były pozamykane i znalazłam się w pomieszczeniu bez wyjścia.
Znowu pojawiła się krwawa postać, twierdząc, że tym razem jej nie ucieknę.
Tym razem była przedstawiona w najgorszej postaci. Takiej okropnej jej jeszcze nie widziałam.
Zaczął mnie gonić po całym pokoju... Walczyłam do ostatnich sił, jednak chwycił mnie za nogę i ciągnął do siebie. Powbijałam paznokcie w deski i błagałam o zlitowanie. Czułam, że teraz już umieram... Serce mi biło milion razy na minutę...
Czułam jego dotyk po całym ciele i krew ociekającą z jego twarzy. Ciągnął mnie przez kilka metrów, aż już nie widziałam sensu walki.
W pewnym momencie, coś mi przeleciało koło ręki... okazało się, że to kluczyk i medalik, który mi dużo wcześniej wypadł.
Na łańcuszku był krzyż i stwierdziłam, że ja też będę cierpieć umierając więc przynajmniej go zawieszę na szyi.
W tym momencie z oczu i uszu mężczyzny zaczęła się lać krew, która go pożerała.
Zachowywała się jak jakiś kwas, co zjadał człowieka.
Cały mężczyzna się rozpuścił we własnej krwi a w tym momencie się otworzyły drzwi w pokoju.
Wróciłam do swojej grupy, a oni przytulili mnie z łagodnością. Twierdzili, że wykonałam dzielnie swoje zadanie i medalik mnie uchronił od wszystkiego i nie powinnam się już bać.
W tym momencie usłyszałam moje imię- jednak ono było z realnego życia.
Była to koleżanka, która chciała mnie obudzić.
Otwierając oczy bardzo się ucieszyłam, że to się skończyło i pierwsze co zrobiłam to chciałam chwycić się za mój łańcuszek- jednak okazało się, że go nie mam... Moje serce znowu zaczęło panicznie bić.
W tym momencie wszedł opiekun z łańcuszkiem i zapytał czy to nie nasza zguba.
Oczywiście to był mój łańcuszek i juz nigdy go nie zostawiłam w żadnym miejscu.
Sen przeszedł w życie realne i panicznie bałam się go zgubić, a także bałam się być sama w pustym miejscu.
Nie umiem zapomnieć o snach... ani się z nich uwolnić.
-----------------
Oto moja pierwsza część tej książki- mam nadzieję, że was nie zanudziłam i będziecie czytać kolejne rozdziały.
Dajcie koniecznie znać co o tym myślicie.
Pozdrawiam was serdecznie i życzę dobrej nocy!
Zmykam teraz do mojego drugiego życia.