Przygotowania do świąt szły pełną parą, choć pogoda za oknem całkowicie nie sprzyjała przyjaznemu klimatowi świat. Dziewczyny były tym faktem niesamowicie rozczarowane, bo pomimo tego, że już od dawna w radiach mówili, że ostatnio w pełni zaśnieżone drogi mieliśmy w Polsce w 2010 roku, czyli niemal dekadę temu, co nie było dość optymistyczne, to one nadal miały nadzieję, że coś z tego będzie. Bardziej mylić się mogły. Deszcz padał już od rana, a zamiast malowniczo zaśnieżonych krajobrazów na dworze mieliśmy coś w rodzaju papki.
Za to w domu Magdy od rana unosiły się piękne aromaty. Natalia przyszła na miejsce już o poranku, a pozostale dziewczyny, które miały niestety kilkaset kilometrów do przejechania zapowiedziały swoje przyjście na południe.
Kiedy godzina dwunasta już wybiła, po domu rozległ się donośny odgłos pukania do drzwi
- Puk, puk - zawołała w końcu Justyna.
- Otwarte! - udało się usłyszeć z wnętrza domu.
- Puk, puk.
Nareszcie Magda otworzyła drzwi.
- No przecież mówię, że otwarte - westchnęła.
- Sory, remont robię - oznajmiła rozbawiona brązowowłosa, kręcąc głową.
Gdy cała ekipa była już w komplecie dziewczyny mogły podzielić się zadaniami.
- Justyna i Magda wy zróbcie ciasto na pierniki, Daria ty możesz nakryć do stołu, ja zajmę się dekoracjami, a ty Natalia możesz zająć się...
- Gotowaniem!
- Ok. Dobra. To do roboty!
Wszystkie prace szły doskonale, a Daria w międzyczasie włączyła świąteczne piosenki. Dziewczyny były niesamowicie zadowolone z faktu, że te święta mogą spędzić razem, wspólnie śpiewając, tańcząc i śmiejąc się. W trakcie gdy Natalki i Daria wykonywały przypisane im wcześniej prace, nagle usłyszały pisk dobiegający z kuchnii. Natalia, która akurat była po drugiej stronie pomieszczenia odwróciła się i podskoczyła z przerażenia, a Natalka i Daria, które były dotychczas w salonie odrazu przybiegły. Ich oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki, choć miodowowłosa zdawała się odetchnąć z ulgą. Wszystkie trzy dziewczyny wpratrywały się w tę scenę z szerokim uśmiechem.
- Magda jesteś nienormalna, ja mam to teraz w oku!
- A psik!
- Czekaj...zaraz to wysypiesz...nie...obok cieb...JUSTYNA!!!
W tamtym momencie możnaby powiedzieć, że śnieg wreszcie zawitał w (nazwa miasta). Po kuchni rozsypały się dwa kilogramy mąki, które miały być przeznaczone na pierniczki, a całe pomieszczenie było białe. I to za sprawą wojny na mąkę, którą wcześniej wywołały dziewczyny.
Na szczęście, wojna kuchenna skończyła się dość szybko. Po długiej chwili, gdy kuchnia była już czysta, dziewczyny zorientowały się, że ciasteczka są już gotowe. Magda wyjęła słodkości z piekarnika, oczywiście uprzednio dotykając gorącej blachy.
— No to co? Dekorujemy! — zadeklarowała Daria i dziewczyny zabrały się do roboty.
Każdy fragment blatu był pokryty w kolorowych ludziko - piernikach z przeróżnymi wzorami i symbolami. Tak jak większość z nich miała ozdobne, zwyczajne ubrania czy serduszka, tak niektóre miały jedynie dorysowane męskie genitalia i barwne dopiski typu "Ur (mom) gay". Gdy wszystko było już gotowe, przyjaciółki zasiadły do stołu. Na krótkim brzegu siedziała Magda, bo jest malutka, na jednym z dłuższych zasiadły Natalki a na drugim Justyna z Darią. W przytulnym pomieszczeniu unosił się zapach zupek chińskich, pierników i pizzy, co oddawało prawdziwy klimat świąt. Dziewczyny rozpoczęły wigilijną kolację dzieląc się symbolicznym opłatkiem (mimo że większość z nich była niewierząca) i składając szczere, wynikające z serca życzenia.
— Nawet nie wiecie jak się cieszę, że tu z wami jestem — powiedziała Justyna, ocierając łezki szczęścia i wklepując je w skórę (na lepszą cerę), a dziewczyny jej zawtórowały.
— Czekałam na tę chwilę tak długo, zaraz się normalnie popłaczę — odparła na to Natalka, a przyjaciółki podzieliły się jeszcze kilkoma miłymi słowami.
— Wiecie co jest zawsze dobre na rozluźnienie w towarzystwie? — powiedziała tajemniczo Magda.
— Alkohol oczywiście. — Prychnęła Natalia na co Daria skarciła ją wzrokiem.
— Oj, no. Pamiętasz co mówiła Justyna — powiedziała jej, mimo że sama nie zgadzała się ze słowami okularnicy.
— Właśnie, mówiłam wam, że zero alkoholu! — Justyna krzyknęła rozbawiona, ale surowa (the mom friend, u know) i wyciągnęła z szafki brzoskwiniowe Piccolo
Niebieskooka nalała każdemu do kieliszków odrobinę napoju, rozlewając połowę na stół, jednak nie przejmowała się tym. W końcu to dom Magdy.
— Za nas i naszą przyjaźń! — dziewczęta wzniosły toast po czym zabrały się do zajadania smakowitych potraw z proszku.
Oczywiście większość z nich zostały przygotowane przez Magdę z Natalia, gdyż miały największe zdolności kucharskie. Justyna za to próbowała te dania. Miała doświadczenie bo wiele razy musiała smakować dziwaczne rzeczy, typu rosół z psa. Kolacja mijała przyjaciółkom w cudownej atmosferze. Cały czas rozmawiały, śmiały się i wspominały. Potrawy znikały ze stołu w zastraszającym tępie, jakby biesiadników było conajmniej dwudziestu. Za oknem było słychać szum wiatru, a śnieg powoli pokrywał drzewa za oknem. Gdy dania zostały zjedzone, w pokoju nastała niezręczna cisza, jak zwykle to bywa podczas tego typu spotkań.
— No tak to jest. — skomentowała Daria niczym typowy wuj, jednak cisza nadal trwała.
Po chwili nad głową Magdy zaświeciła się mała żaróweczka. Dziewczyna przypomniała sobie o czymś bardzo ważnym. Po głębszym przemyśleniu, postanowiła podzielić się tym z resztą.
— Laski, chyba nie zapomniałyście co podczas świąt jest najważniejsze, prawda? — odparła, a dziewczyny od razu załapały o co chodzi, a w ich głowach pojawiło się tylko jedno słowo:
prezenty.
— Dobra, siadamy w kółku! — krzyknęła podekscytowana Daria z szerokim uśmiechem na twarzy.
Natalia zmarszczyła brwi.
— Nie wiem, czy wiesz, ale nie jesteśmy już w przedszkolu — powiedziała śmiertelnie poważnym tonem, choć każdy i tak wiedział, że ciemnowłosa nie potrafiła się wściekać na blondynkę.
Zielonooka wbiła złowrogie spojrzenie w twarz przyjaciółki.
— Błagam was, możemy już zacząć? To rzecz na którą czekałam najbardziej przez cały dzień, a wy mi teraz psujecie najlepszą chwilę — fuknęła Magda, zakładając krótkie włosy za uszy.
Justyna zerknęła na młodszą koleżankę. Już miała odpowiedzieć tekstem w stylu "twoja stara", czy "nie zesraj się", ale na szczęście w ostatniej chwili się powstrzymała. Zwyczajnie się uśmiechnęła na myśl dyskusji, jaka mogłaby się z tego rozwinąć i której zdecydowanie nie chciałaby rozpoczynać.
— Proszę was, naprawdę! — krzyknęła ponownie szatynka, która była najprawdopodobniej najbardziej niecierpliwą osobą z całej piecioosobowej grupki.
Reszta tylko wywróciła oczami i zajęła miejsca obok zielonookiej. Jedynie Natalka wstała, po czym podreptała ku choince w celu rozdania wszystkim prezentów. Gdy zrealizowała swoje zadanie, siadła przy przyjaciółkach.
— To na trzy, cztery, okej? — zaproponowała Daria. — Co wy na to?
Dziewczyny spojrzały to po sobie, to po swoich prezentach i przytaknęły.
— To ja odliczam! — powiedziała wysokim tonem Magda, jednak została szybko uciszona.
— Nie, ja odliczam. — Natalia szybko zganiła rówieśniczkę.
— Co masz na myśli przez... — zaczęła ponownie szatynka, jednak brązowooka ponownie jej przerwała.
— To ja zacznę odliczać — rzekła Natalka, nadal słysząc sprzeczkę dwóch dziewczyn. — Trzy, cztery!
Jak na sygnał, przyjaciółki przestały toczyć zawziętą dyskusję i zajęły się tym, czym miały się początkowo zająć. Pokój wypełnił się kompletną ciszą. Raz na jakiś czas słychać było szum rozrywanego papieru ozdobnego, lecz nikt się jeszcze nie odezwał ani słowem.
— Od kogo to? Jest przepiękna, naprawdę dziękuję! — powiedziała Natalka, trzymając w dłoniach sukienkę, o której zawsze opowiadała przy spotkaniach.
— To jest od ciebie, prawda? — zapytała Magdę niepewnym tonem Daria. — Albo ty, albo Natalia mogłyście wymyślić coś takiego.
Obie ze wspomnianych dziewczyn zmarszczyły brwi.
— Co masz na myśli? — odparła niższa z nich, przechylając głowę.
— Dostałam koszulkę z napisem "twój stary pieczara", nie żartuj sobie ze mnie — powiedziała.
Szatynka natychmiast wybuchła śmiechem.
— Stephen King! — wykrzyknęła Natalia, odpakowując pudło wypełnione książkami wspomnianego autora.
— No tak, kto by się spodziewał. — Magda wywróciła oczami.
Jednak tylko jedna osoba nie wyrzuciła z siebie ani jednego słowa. Dziewczyna, siedząca w rogu kanapy, ślepo zagapiona w rozpakowany dziesięć minut temu prezent. Miała spuszczoną głowę, dlatego żadna z jej przyjaciółek nie miała pojęcia, jak zareagowała na podarunek.
— Justyna? Wszystko w porządku? — zapytała Natalka.
— Przepraszam, jeśli ci się nie podoba, naprawdę, nie jestem najlepsza w dawaniu prezentów i... — zaczęła Natalia po zauważeniu, że to właśnie pakunek otrzymany od niej otworzyła niebieskooka.
Wtedy też, szczupła dziewczyna uniosła głowę. Miała załzawione oczy, zaczerwieniony drobny nosek i policzki. Jej dolna warga lekko drgała, a ona sama przycisnęła prezent do piersi.
— Żartujesz sobie? To jeden z lepszych prezentów, jakie kiedykolwiek dostałam.
Trzy pozostałe koleżanki siedziały w ciszy. Nie miały bladego pojęcia, o jakim podarunku dokładnie mówią. Nie miały bladego pojęcia, że Justyna otrzymała oryginał zdjęcia z ich pierwszego kiedykolwiek spotkania. Spojrzały tylko po sobie i niezręcznie się uśmiechnęły.
❄️
Justysiu kochana,
sto lat i wszystkiego najlepszego! <3
💦💦💦
Nastolatka weszła do swojego pokoju, rzucając w jego kąt ciężki plecak. Położyła się, a raczej rzuciła, na miękkie, usłane kolorową pościelą łóżko. Była zmęczona bo długich, ośmiu godzinach w szkole. Marzyła o tym, aby odpocząć i jakoś się zrelaksować. Chociaż wiedziała, że wieczorem będzie musiała się nauczyć na jutrzejszą kartkówkę z biologi.
Nagle jej telefon dostał powiadomienie, więc Justyna chwyciła za niego i zobaczyła, kto do niej pisze. Była to Magda, która właśnie pochwaliła się na grupie, że znalazła wspaniałą kopalnię, pełną złóż diamentów w ich ulubionej grze, Minecrafcie. Szatynka chciała już coś odpisać, gdy nagle sobie coś przypomniała.
Coś tu nie grało? W końcu przedwczoraj Magda mówiła, że nie ma czasu grać, bo przygotowuje się do jakiegoś ważnego konkursu i nie ma czasu nawet, aby odpocząć. A zaś wczoraj jej wymówką było, że jej laptop jest w naprawie. Nie wierzyła, że ten tak szybko został naprawiony. Czy ona ją okłamała? Nie, nie mogła. W końcu Magda taka nie jest, a w sumie po co miałaby to robić?
- Aha? A ze mną nie chciałaś już grać - odpisała w końcu. Było jej przykro, ale z drugiej strony była również zła. - Ale możemy dzisiaj, nie? - dopisała po chwili.
- Niestety później mam gości - odpisała Faja po dłuższej chwili od odczytania. W końcu musiała przedyskutować o tym z resztą, która znajdowała się w jej pokoju. Od kilku tygodni starają się urządzić Justynie najlepsze urodziny.
- I co ty odchajzerowałaś? Teraz będzie jej przykro i możliwe, że nasza niespodzianka się nie uda! Tylko dlatego, że musiałaś się pochwalić, że to ja znalazłam tę kopalnię! - upomniała ją Natalia, marszcząc brwi.
- Oop - odpowiedziała na to Magda, wzruszając ramionami. Jednak było widać, że miała wyrzuty sumienia. Po prostu tęskniła za wspólnym graniem.
- Ok, możesz sobie grać beze mnie tyle ile chcesz. Jestem tak zła, że poskacze po twojej pszenicy, a potem wybuchnę ci domek - odpisała w końcu Justyna i zablokowała telefon. Schowała głowę w poduszki, wzdychając głośno. I z kim ona teraz będzie okradać wieśniaków?
- Moja pszenica! - krzyknęła, patrząc na napisany przez niebieskooką tekst. Zrobiła się cała czerwona na policzkach ze wstydu.
- Teraz pszenica nie jest najważniejsza, tylko to, że musicie się jakoś pogodzić - wtrąciła się w końcu Natalka. Daria jedynie pokiwała głową na zgodę.
- Dlatego musimy zmienić plan! Zrobimy jej tort i pojedziemy do niej. Według mnie to i tak lepszy pomysł niż ten, co miałyśmy teraz - dodała Natalia i pstryknęła Faje w nos.
Dziewczyny w końcu zabrały się za nowy plan. Oczywiście szło im to mozolnie i tort udał im się za trzecim razem, ale nic dziwnego, gdy Daria dodawała co chwilę węgiel, mówiąc, że to dobra witamina C. Natalki to ozdobiły, gdy Magda w tym czasie trzymała Darcy z dala od deseru, aby ponownie go nie zniszczyć. Gdy już skończyły, przybiły sobie niezgrabne piątki. Musiały teraz tylko się spakować, kupić bilety na pociąg i pojechać do Justyny.
Trochę im to zajęło, ale, gdy już były w odpowiednim przedziale, odetchnęły z ulgą. W sumie wszystkie były zdziwione, że tak szybko im to wszystko poszło.
Magda założyła na uszy słuchawki, aby na chwilę się odciąć i przerwać tą niezręczną ciszę. Natalia zaczęła czytać znowu gejowskie fanfiki, gdy w tym samym czasie Natalka czytała jakąś kolejną lekturę szkolną i szturchała co chwilę Darię, aby ta przestała chrapać.
Gdy dziewczyny starały jak najszybciej dostać się do Justyny, ona w tym czasie grała w simsy i jak zwykle ściągała jakieś mody, aby zabawniej jej się grało. Jednak teraz nie potrafiła się jakoś uśmiechnąć. Była zła, ale nie wiedziała czy tak naprawdę na Magdę, czy na siebie. Może za bardzo wybuchła? Spojrzała jeszcze na kalendarz i westchnęła. To były jej urodziny, a w prezencie dostała kłótnie. Jednak z drugiej strony nie chciała przepraszać, ponieważ duma jej nie pozwalała.
Kiedy jej simka miała już brać ślub z własnym synem, ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna bardzo się zdziwiła, ale możliwe, że był to listonosz z paczką dla jej mamy. Z niechęcią wstała i podeszła do drzwi.
- Eluwina, Jesieniaro. Obczaj naszą nową elternatywkę - powiedziała Magda, która od razu się do niej przytuliła. Później dołączyła do niej reszta dziewczyn. - Przepraszam za to, ale to miała być niespodzianka!
- Co wy tu robicie? - spytała w końcu Justyna, nie odsuwając się od nich. Oczywiście była pozytywnie zaskoczona.
- To miała być niespodzianka na urodziny, ale wyszło zupełnie inaczej - odpowiedziała Natalka.
- A to wszystko przez frajerure - dogryzły Magdzie, Natalia i Daria w tym samym czasie. Po czym cała piątka wybuchła śmiechem.
- Słuchaj, nigdy z nikim innym nie będę okradać wieśniaków, ok? Jesteś jedyna - wyznała szarooka, potrząsając jubilatką. Ta pokiwała głową na znak, że rozumie. - Ale chyba nie skakałaś po mojej pszenicy, co?
- Za późno! Byłam zła, ok? - usprawiedliwiła się dziewczyna i zaprosiła je w końcu do mieszkania. W końcu było na klatce zimno, a nie chciała, aby te były chore. Justyna zrobiła im jeszcze coś ciepłego do picia, aby się rozgrzały.
- To wszystkiego najlepszego Justynka, ale zjedzmy już ten tort. Jestem tak głodna, a on wygląda apetycznie - powiedziała Natalka, zacierając dłonie na samą myśl o słodkim smaku deseru.
- Dziękuję dziewczyny. To wiele dla mnie znaczy i przepraszam za swoje zachowanie. Postaram się wytresować Magdę - dodała po chwili ze śmiechem. Magda znowu na to jedynie nadęła swoje słodkie, papuśne policzki.
Cały dzień dziewczyny spędziły bardzo dobrze w swoim towarzystwie, śmiejąc się i opowiadając żarty o "twojej starej". Cała piątka nie potrafiła się ze sobą rozstać następnego dnia, ale w końcu każdy musiał wrócić do swoich domów. Będą się przecież jeszcze wiedzieć za kilka miesięcy.
Justynko,
jesteś naszym promyczkiem i nie żałuję, że cię poznałam. Zawsze potrafisz nas rozbawić do łez lub pocieszyć, gdy jest taka potrzeba. Jesteś naprawdę bardzo złotą osobą i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Z okazji twoich urodzin życzę tobie tego czego tylko sobie chcesz. Ale w szczególności życzę ci zdrowia, siły do szkoły, dobrego samopoczucia oraz, żeby Magda nigdy nie okradała wieśniaków z kimś innym. Wszystkiego najlepszego, kochana.
Darcy.