Fall In Love, Try

By imonlybitch

351 27 3

~ Nie licz dni, spraw by to dni się liczyły. ~ Okładka oraz cytat zostały zmienione. Dziękuję z całego serdu... More

1. Kocham Go.
2. Jesteś durniem, O' Connell.
3. Żyj chwilą William.

Prolog

118 11 1
By imonlybitch


Emma's POV

Weszłam po cichu do domu po czym delikatnie zamknęłam drzwi i przekręciłam klucz w zamku. Zdjęłam swoje białe trampki i odłożyłam klucze na szafkę obok. Na palcach udałam się w stronę schodów aby jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym miejscu jakim jest mój pokój.

Pierwszy stopień

Drugi stopień

Trzeci stopień - skrzypnięcie.

KURWA.

Szybkim, ale jednocześnie cichym krokiem popędziłam ku górze aby już więcej nie dać po sobie znaku, że pałętam się o tej porze w domu, cała brudna i mokra. Gdy dotarłam do pokoju pierwsze co zrobiłam to przekręciłam zamek w drzwiach. Było już grubo po drugiej w nocy i nie mogłam sobie pozwolić aby ktoś mnie zobaczył lub usłyszał.

Nie teraz. Nie tak jak wyglądam.

Swobodnie wyciągnęłam rękę w bok po czym nacisnęłam włącznik światła. Ten wydał z siebie przytłumiony dźwięk uderzającego plastiku rozświetlając całe pomieszczenie, przyprawiając mnie jednocześnie o ból oczu od rażącej jasności. Zmrużyłam powieki aby  przyzwyczaić się do światła. Po chwili podeszłam do biurka i odłożyłam telefon po czym odwróciłam się w stronę łóżka aby wziąć leżącą na nim koszulkę i spodenki.

– Mama będzie zadowolona – usłyszałam szept, który przyprawił mnie o atak serca i o nie lada zgon. Na łóżku siedział mój starszy o rok brat, który szczerzył się jak głupi do sera na mój widok.

– Musisz tak straszyć?! O mało zawału nie dostałam! –  wyszeptałam z szybko bijącym sercem. Jego brązowe  włosy były w nieładzie a oczy lekko opuchnięte co oznaczało, że nie dawno wstał. Jego mina wnioskowała, iż nie był zadowolony, że przerwał sobie sen ze względu na mnie.

– Muszę straszyć. Jest prawie trzecia a ty dopiero wracasz do domu, brudna i...mokra? dlaczego jesteś mokra? – zapytał zaskoczony. W sumie nie ma co się dziwić. Nie codziennie widuje się wracającą prawie o trzeciej w nocy siostrę, która jest mokra i brudna. – ach tak, Will. Mogłem się wcześniej domyślić.

– Nic ci do tego, idź...

– Mamie dużo do tego – nie skończyłam bo mi przerwał. Przewróciłam oczami na jego słowa. Jednak to niestety była prawda. Mama by mnie zabiła, że wracałam sama do domu, około trzeciej w nocy, w dodatku w tym stanie. Bez wahania sięgnęłam ręką do tylnej kieszeni spodni wyciągając z niej 20 funtów i rzuciłam mu je na klatkę piersiową. – Nic nie widziałeś.

– Jasne. – parskną śmiechem.

– Z czego się śmiejesz?

– Wyglądasz jak menel – spojrzał mi w oczy jeszcze bardziej się śmiejąc. Kretyn.

– Wiem o tym, ale teraz wypad do swojego pokoju. Muszę się ogarnąć i wziąć prysznic. Nie mam też ochoty na ciebie patrzeć. – chłopak podniósł się do pozycji siedzącej a następnie wstał i cichym krokiem pomaszerował do drzwi. Wciąż miał banana na twarzy, który najwyraźniej nie chciał mu z niej zejść. Po chwili przekręcił kluczyk w drzwiach i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Ruszyłam w ich stronę i ponownie przekręciłam klucz. Zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam do łazienki. Po wziętym prysznicu najzwyczajniej w świecie poszłam spać.

***

– Masz jakieś plany na dzisiaj?– spytała mnie mama, podczas gdy ja jadłam płatki a ona stała za wyspą kuchenną i mieszała coś w garnku.

Tak bardzo mnie boli głowa.

– Jestem dzisiaj umówiona ze znajomymi na trzynastą a co tam?

– Myślałam może że zostajesz w domu. Dzisiaj przyjeżdża babcia z dziadkiem o szesnastej. Oni jak i ja, chcieli by żebyś spędziła z nimi trochę czasu – powiedziała a następnie odwróciła się i sięgnęła do szuflady po jedną z przypraw, która chwilę później wylądowała w garnku. Jej włosy były lekko roztrzepane ponieważ zazwyczaj spała w spiętych. Miała na sobie jedwabny biały szlafrok, który ładnie odzwierciedlał jej kształty. Moja mama była ciemną blondynką z krótkimi do ramion prostymi włosami. Nie była za gruba ani za chuda. Miała wyraziste kości policzkowe i piwne oczy. Wzrostem nie była ani za niska ani za wysoka. Dopiero gdy wkładała swoje szpilki, była wysoka. Miała kilka drobnych piegów w okolicy nosa.

– Postaram się wrócić na siedemnastą.– westchnęłam, biorąc kolejną łyżkę płatków kukurydzianych, których nawet nie chciało mi się jeść. Najchętniej poszłabym jeszcze spać. Powolnie wstałam od stołu i odłożyłam miskę na blat, po czym zaczęłam zmierzać do swojego pokoju. Cholernie bolała mnie głowa po wczorajszych wydarzeniach i możliwe, że złapał mnie lekki katar. Wczoraj byłam mokra i wracałam w chłodny wieczór do domu więc mogłam się przeziębić. No tak. Will.

Lekki uśmiech wdarł się na moje wargi przypominając sobie wczorajszy wieczór, kiedy ze stoickim spokojem siedziałam sobie przy ognisku jedząc ciepłe pianki, gdy nagle zostałam porwana na plecy i wyrzucona do pobliskiej wody przez tego pajaca.

Wzięłam głęboki wdech gdy moje ciało zderzyło się z lodowatą wodą. Wypłynęłam na powierzchnię kasłając i biorąc głębokie oddechy. Woda była tak zimna, że nie byłam w stanie zapanować nad swoim drżącym ciałem.

Oszalałeś?! Ona jest cholernie zimna!

– Za długo siedziałaś przy tym ognisku i jadłaś te pianki. Potrzeba Ci trochę ochłody. – powiedział lekko się przy tym śmiejąc.

– Teraz będę potrzebowała jeszcze więcej ciepła – wydyszałam, powolnie wychodząc z wody, jednak wystarczyła sekunda bym poczuła lekki opór wokół kostki i zanim zorientowałam się co było tego przyczyną, porządnie rąbnełam na suchy piasek, który przykleił się do moich przemoczonych ubrań.

Nosz kurwa! – syknęłam gdy zobaczyłam, że wokół mojej kostki oplątany był jakiś glon. Mimowolnie podniosłam się do pozycji siedzącej odwracając się do tyłu by zerwać oplątaną roślinę na mojej kostce. Mocno pociągnęłam za łodygę, ta zaś rozerwała się i opadła. Wstałam na równe nogi, strzepując nadmiar piasku jaki przylepił się do moich ubrań. Cudownie. Powolnie unisłam głowę, wpatrując się w jego oczy z uśmiechem na ustach. Przysięgam, że miałam ochotę powyrywać mu te brąz włosy.

– I jak? Chłodniej? – zadowolenie jakie opanowało jego umysł ze zdobytego zwycięstwa nie było dla mnie niczym zabawnym. Było mi cholernie zimno, miałam suche dłonie, dygotałam i byłam cała mokra. W dodatku dochodziła prawie druga w nocy i było cholernie ciemno a jedynym źródłem światła w tym miejscu to było palące się ognisko, które rozświetlało kawałek plaży.

– Nie kurwa, ciepłej. Dlaczego to zrobiłeś?! Ta woda jest cholernie zimna a powietrze też nie jest za ciepłe.

– To była zemsta, kochanie. – powiedział po czym podszedł do mnie i przykrył mnie swoją czarną bluzą. Objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę ogniska.

Zaśmiałam się na to wspomnienie jakim było wrzucenie go do fontanny w parku. Pewnego wieczoru poszliśmy razem do parku. Usiedliśmy sobie na brzegu fontanny i po prostu rozmawialiśmy. Ni z tą ni z owąd naszła mnie ochota żeby go tam wrzucić. Z racji tego, że jego telefon leżał obok nadarzyła się do tego dobra okazja. Zwinny ruchem pchnęłam go do tyłu. Chłopak solidnie się zachwiał a następnie wpadł do wody. Fontanna nie była za głęboka to jeszcze się do tego potłukł uderzając o twardy grunt. Wyszedł z wody cały mokry i do tego nieźle wkurzony. Przez całą drogę powrotną wysłuchiwałam jego przekleństw, że musiał wsiąść mokry do swojego samochodu i jaka to nie zrównoważona jestem.

Twoja mina była bezcenna. I jeszcze to twoje marudzenie gdy byłeś zmuszony wsiąść mokry do samochodu mocząc całą tapicerkę. – mówiłam zmierzają w stronę samochodu. Gdy byliśmy już przy aucie, Will otworzył je kluczykiem, po czym wsiedliśmy i pojechaliśmy wprost do mojego domu. Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Oczywiście musiał śmiać się z mojego wyglądu i mojej miny kiedy wynurzyłam się z wody.

Właśnie w ten sposób dotarłam do domu. Szybkim ruchem podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę szafy żeby wziąć jakieś ubrania. Wybrałam dla siebie czarne dresy z czerwonymi paskami po bokach, do tego luźny szary t-shirt. Ubrałam się i włosy związałam w luźnego kucyka. Dzisiaj postanowiłam się nie malować by dać skórze trochę odetchnąć. Podeszłam do okna i uchyliłam je, a zimne powietrze od razu wypełniło całe pomieszczenie. Usiadłam przy biurku biorąc do ręki czarny i biały lakier do paznokci. Ułożyłam wygodnie rękę na lakierowanym drewnie, lekko rozchylając wszystkie palce. Powolnym i starannym ruchem starałam się pomalować paznokieć dopóki nie zadzwonił telefon. Wstałam i wzięłam do ręki mojego srebrnego IPhone'a patrząc kto dzwoni. Z uśmiechem odebrałam połączenie.

– No heeeej – usłyszałam zadowolony glos Willa. – Jak się dziś czujemy, hmm?

– Zajebiście. Czego chcesz?– zapytałam robiąc na paznokciu kolejną białą kropeczkę. Włączyłam  tryb głośno mówiący i odłożyłam telefon na bok.

– Nic. Po prostu jest dwunasta trzydzieści a ciebie nadal niema. – z szokiem wymalowanym na twarzy szybko odblokowałam telefon i spojrzałam na godzinę. Faktycznie.

– Że co?! Przecież jak jadłam śniadanie była dziesiąta! – wydarłam się na cały pokój.

–Była jedenasta skarbie! – usłyszałam z dołu krzyk mamy, który uświadomił mnie jak bardzo straciłam rachubę czasu.

– Masz jeszcze pół godziny. Jeżeli do tego czasu się nie ogarniesz, sam cię z domu wyniosę. – powiedział a następnie usłyszałam dźwięk odkładającej słuchawki. Rozłączył się. Szybko wstałam z krzesła i poszłam do łazienki. Paznokcie zdążyły mi już wyschnąć. Zwykłe czarne w białe kropki. Przemyłam twarz zimną wodą a następnie wykonałam makijaż, który składał się z bazy, podkładu, pudru, tuszu do rzęs, bronzera, rozświetlacza i pomadki ochronnej. Następnie poszłam do pokoju i ubrałam się w granatową do pasa bluzę z kapturem i wiśniowego koloru jeansy. Włosy poprawiłam i związałam w wysokiego kucyka. Przejrzałam się w lustrze i doszłam do wniosku, że źle nie wyglądam. Zwykły makijaż dla blondynki z piwnymi oczami. Nie byłam ta zgrabną, wysoką blondynka jak te wszystkie gwiazdy. Nie byłam chuda ale też i nie gruba. Miałam około sto sześćdziesiąt cztery centymetry wzrostu.

Jebać. I tak piękniejsza nie będę.

Zabrałam jeszcze telefon z biurka i pieniądze z szuflady po czym schowałam do kieszeni bluzy. Zeszłam na dół i założyłam tym razem białe converse, ponieważ moje trampki były bardziej szare niż białe. Wyszłam z domu i zmierzałam do miejsca, w którym wszyscy mieliśmy się spotkać.

Hejka! Mam nadzieję, że choć trochę rozdział ci się spodobał.

Rozdziały niestety nie będą regularnie. Będę starała się pisać jak najlepiej.

:)

Continue Reading

You'll Also Like

21.1K 1.7K 53
Elias Carter jest przyzwyczajony do bycia niewidzialnym. Sierociniec nauczył go przetrwania. Szkoła pełna bogatych dzieci nauczyła go milczenia. A po...
775K 3K 6
Koszykarze i cheerleaderki rywalizowali ze sobą od zawsze. Zaczynając od sali treningowej, po miejsca w autokarze, przez stołówkę, wyniki w nauce, im...
66.7K 1.7K 35
Tom pierwszy Gdy 14-letnia Madison traci ojca, jej świat wali się w gruzy. Razem z mamą i braćmi - Lukiem i Natem - opuszcza ukochane Malibu i przen...
73.6K 3.2K 40
„rozpaliliśmy iskrę, przywołując do życia nasze piekło." Witajcie w Sleepy Hollow, mieście tych, którzy odważyli się przekroczyć granicę, między życ...
Wattpad App - Unlock exclusive features