Nie znasz mnie

By Motokiller_girl

403 31 1

Ona myśli, że ucieka przed przeszłością. A w rzeczywistości jest inaczej i ucieka przed czymś co może jej życ... More

# 2
# 3
# 4
# 5
# 6
# 7
# 8
# 9
# 10
# 12
# 13
#14
#15
# 16
INFO
# 17
# 18
# 19

# 11

19 2 0
By Motokiller_girl


                                  ××××× Hannah×××××

Żałowałam tego ostatniego wyjazdu do Seattle. Widziałam ich, widziałam tam Luck'a co on robił, a raczej z kim to robił. Nie mogłam znieść tego widoku i wyszłam. On nie wiedział, że w tamtej chwili byłam w jego domu, miałam jego klucze zapasowe.

Na tamto wspomnienie zrobiło mi się nie dobrze. Żałowałam każdego intymnego pocałunku jakim się dzieliłam. Po długiej podróży byłam wykończona psychicznie i fizycznie, ale miałam już obrany cel. Muszę się umyć. I to porządnie, bo nadal czuję dotyk tych brudnych rąk, które zawsze dawały mi radość i uspakajały mnie. Po długotrwałej kąpieli udałam się do mojego pokoju. Lecz odrazu się nie walnęłam na łóżko. Tylko rozjebałam moim scyzorykiem materac, na którym leżałam z nim i robiłam z nim seks. Wywaliłam materac z mojego pokoju, a przyniosłam koce i zrobiłam prowizoryczne łóżko.

Przez cały weekend byłam zamknięta w swoim pokoju. Tato nie wiedział co ze mną jest. Na początku dzielnie walczył, lecz z każdym natarciem na mnie był coraz słabszy i dał mi spokój.

Tylko w poniedziałek byłam w szkole. Widziałam jak dziewczyny się na mnie patrzą, bo widziały pierwszy raz na moim ryju tyle tapety. Lecz w następne dni wagarowałam. Niby jechałam do szkoły, a w rzeczywistości włóczyłam się po mieście i jego obrzeżach. Aż znalazłam tą rzekę.

I tak oto tu jestem. Stratowana przez życie, z butelką whisky i tabletkami. Jestem przed barierką, która jeszcze ratuje mi życie, ale już niedługo nie. Już kolejną butelkę tego paskudztwa piję. Pomimo tego, że w moim przełyku tworzy dziurę płonącą, która leci aż do żołądka. A zostaje zgaszona dopiero przez moje soki trawienne.

Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale napisałam do niektórych osób wiadomość, typu żegnaj. Tylko, że był jeden jedyny przypadek gdzie nieco się rozpisałam. A był nim Sebastian.

Tak, Sebastian. Przystojny chłopak, ale nie dla mnie. Zapowiada się on na całkiem niezłego rekina biznesu w przyszłości. Na to ostatnie uśmiechnęłam się pod nosem, co na pewno dla innych wyglądało jak grymas.

Dobra, trzeba wziąć kroki w dupę i zacząć robotę. Wzięłam całą garść tabletek nasennych i połknęłam to popijając whisky. Połykając je czułam jak każda z nich ląduje z plaśnięciem w żołądku, a whisky zostawia płonące koryto lawy w przełyku.

Wzięłam jeszcze jeden solidny łyk, taki dla odwagi. Odrzuciłam butelkę gdzieś przed siebie i wylądowała ona w korycie rzeki. Wzięłam jedną nogę przez barierkę, a później i drugą. I już stoję. Jeszcze tylko puścić się tej barierki i będę wolna.

Przeżucia łam jedną nogę i się zachowałam, ale złapałam się mocniej barierki i druga noga towarzyszyła pierwszej. Od mojego unicestwienia dzielił mnie krok i będę wolna. W myślach pojawiły mi się przed oczami twarze ludzi, których kochałam jakby ktoś puścił film i każde zdjęcie mijało mi w zwolnionym tępię.

- Żegnajcie- szepnęłam to, a wiatr niósł moje ostatnie słowo z taką delikatnością jakby to było dziecko i poszło to gdzieś dalej.

Puściłam się barierki i poczułam jak wiatr wystąpił na mojej twarzy pieszcząc moje włosy i usłyszałam.

- Nieee....- nie otworzyłam oczu i poczułam jak boleśnie zderzam się z taflą wody i już odpływam.

××××× Sebastian ×××××

Nagle ujrzałem ją na moście, jej włosy były w nieładzie a ona taka krucha w tej chwili się wydawała. Szybko zahamowałem i wysiadłem, biegnąc w jej stronę. Ona już była w powietrzu a z mojego gardła wydobył się krzyk.

- Nieee....- biegłem ile w sił nogach i pojawiłem się w miejscu gdzie ona była.

Na jezdni były jakieś butelki, ale nie zwróciłem uwagi a wskoczyłem do rzeki. Musiałem ją znaleźć, nagle jakieś dwa-trzy metry przede mną były włosy na powierzchni wody. Szybko podpłynąłem i ją za kaptur. Płynąłem z nią do brzegu, wyjąłem ją z wody i rzuciłem na plecy.

Jej twarz była koloru trupiobladego co podkreślały jaj czekoladowe włosy, będące kosmykami na jej twarzy. Rozpiąłem ją i zacząłem masarz serca.

- Żyj, kurwa żyj- przez zaciśnięte zęby do niej przemawiałem.

A jej twarz nadal nie dostawała rumieńców. Zaprzestałem masarzu serca, a zdjąłem z twarzy jej włosy. Odchyliłem jej głowę do tyłu, zatkałem nos i przybliżyłem twarz do jej warg, lekko odchyliłem jej żuchwę i zacząłem dmuchać.

Miałe ona zimne wargi niczym sople lodu. Znów zacząłem masaż sreca i bez skutku, znów zacząłem dmuchać jej w usta.

××××× Hannah ×××××

Miałam już tak pięknie. Szłam właśnie w stronę światełka, aż tu nagle poczułam ból w klatce piersiowej i jak ktoś dmucha mi powietrze do płuc. Dziwne. Przecież nieboszczycy niczego takiego nie odczuwają. Co nie?

Nagle zachciałam wypluć to co było w moich ustach. Cały mój organizm zaczął się szarpać, a ja kaszleć, wypluwając wodę.

Moja ścieżka właśnie ucieka spod nóg i spadam w jakąś dziurę. Moje ciało jest nieważkie, a ja nawet nie wydaję dźwięku tylko czekam na dno. I dostaję je w postaci mojego ciała i bólu.

Nie, tylko nie to... Nie ja nie chcę żyć... Proszę.... Nie to tylko próba....

Ale tak nie było. Otworzyłam oczy, a nad sobą widziałam Sebastiana. Był cały mokry, włosy przykleiły się do jego czoła. Jego przepięknej urody oczy, były pogrążone w złości i radości.

Nie umiałam czegokolwiek wydusić przez to, że całe gardło mnie bolało. A oczy gdzieś mi uniknęły tak samo jak moja jaźń.

Obudziłam się pod ciepłą kołdrą.

Że co? Zaraz co jest?

Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jestem w czyimś pokoju. Podciągnęłam się i byłam pół siedząco na łóżku. Ściany tego pokoju były koloru szarości, a meble koloru mahoniowego. Byłam pod prześcieradłem kolory ciemnej zieleni. Obok łóżka stała szafka nocna na niej nocna lampka i w szklance woda. Sięgnęłam po nią i zaczęłam z niej pić. Cudownie było pić wodę, ale był jeden problem. Czułam ból gdy spływała mi ona gardłem niżej.

I zaczęłam dokańczać oględziny tego pokoju. Na przeciwko łóżka były ciemne półki w ścianie z książkami i jakimiś płytami. Jak spojrzało się na prawo było biurko obok stolika nocnego pod oknem i również koloru mahoniowego. Pod prawą ścianą była szafa z lustrem i zobaczyłem siebie.

Była to dziewczyna o moich rysach twarzy. Jest ona strasznie blada i w innych ubraniach, w których wyglądała jakby ona była wieszakiem, a rzeczy na niej wisiały.

I spojrzałam się na siebie. Rzeczywiście miałam na sobie bluzę z napisem zespołu rockowego. Imagine Dragons. Bałam się spojrzeć pod kołdrę i w tej samej chwili pojawił się w drzwiach Sebastian. Gdy zobaczył moje pytający wzrok, przeczesał włosy i podrapał się po karku.

- Musiałem ciebie przebrać byłaś cała mokra- po czym podszedł do łóżka i usiadł się na kancie.

Chciałem się spytać która godzina, ale z mojego gardła wydobył się przedziwny pisk.

- Nic nie mów. Dobrze ci radzę-widząc, że wskazuję na nadgarstek, wyjął telefon z kiszeni i sprawdził, która jest godzina.- Jest czwarta po południu.

Moje oczy się zrobiły się wielkie, niczym orbita. Że co? Spałam chyba ze jakieś sześć godzin?

- Dlaczego nie jestem w szpi...- nie umiałam dokończyć pytania, ale zajarzyłam się o co mi chodziło.

- Pomyślałem, że nie będziesz chciała ujawnić...no wiesz, że chciałaś się zabić- i spojrzał się na mnie. W jego oczach zobaczyłam skruchę i coś jeszcze czego nie umiałam opisać.

I dopiero teraz przyjrzałam się jego ubiorowi. Był on ubrany w biały T-shirt i szare dresy.

- Dziękuję- wychrypiałam i znów zjechałam do pozycji leżącej w jego łóżku.

Chłopak do się mnie uśmiechnął i zszedł z łóżka z zamiarem opuszczenia pokoju.

- A mogłabym u ciebie jeszcze zostać?- spytałam się, a jego brwi poleciały hen daleko do góry.

- Pewnie. Mojej mamy nie będzie aż do poniedziałku- uśmiechnął się i wyszedł. W ostatniej chwili podniosłam głos i spytałam się.

- A ty gdzie?- chłopak wychylił głowę za drzwi i się na mnie spojrzał.

- Do kuchni coś ugotować- tym razem, naprawdę opuścił pokój. Zostawiając mnie samą z myślami, ale zmęczenie nade mną górowało i znów odpłynęłam do błogiego stanu, takiego jak sen.

Nagle poczułam jak ktoś delikatnie szarpie mnie za ramie. Wciągnęłam więcej powietrza do płuc i pożałowałam. Ściągnęłam brwi w dół z bólu, ale też wyczułam pewien zapach i to przez niego otworzyłam oczy. Przede mną był Sebastian z lekkim uśmiechem na twarzy.

- Wstawaj pora coś zjeść- zmusiłam moje mięśnie do tego, abym usiadła opierając się plecami o wezgłowie.- Ugotowałem dla ciebie rosół- i stawił mi stoliczek śniadaniowy z talerzem parującego rosołu.

- Dziękuję- sięgnęłam po łyżkę i zachłannie brałam każdą porcję rosołu zaserwowaną przez łyżkę.

Chłopak widząc moje zachowanie zaśmiał się. Ładnie to zabrzmiało, a ja mordercze spojrzenie skierowałam na niego. Ten zakrył dłonią usta i uspokoił się.

- Co cię rozśmieszyło?

- Nic- i znów musiał pohamować wypływający uśmiech na jego twarzy.

- Jestem głodna, a zresztą nieźle gotujesz- i spowrotem wróciłam do jedzenia.

- Dzięki babcia mnie nauczyła- ale tym razem nie słyszałam radości w jego głosie i musiałam się na niego spojrzeć.

Siedział na łóżku podtrzymując głowę na rękach, jakby ważyła tonę. Dopiero teraz zauważyłam jaką ma wysportowaną sylwetkę. Bicepsy rzucały się w oczy, ale nie tak jak typowy młodociany kulturysta. Plecy było można też jednoznacznie powiedzieć, że również były zbudowane z mięśni, a nie tkanki tłuszczowej. A osądziłam tak, bo za każdym wdechem widziałam jak każdy mięsień pracuje pod koszulką. Jego ciemne włosy były w uroczym nieładzie. Nagle spojrzał się na mnie i nasze oczy się spotkały. Zawstydzona spuściłam wzrok i wyczułam lekkie rumieńce wypływające na moje policzki.

- Dlaczego chciałaś się zabić?- na te pytanie poderwałam do góry głowę i spotykając znów jego wzrok. Poczułam jak w mojej duszy zrobiła się wielka otchłań, która wszystko co napotka na swojej drodze.

- Nie chcę o tym mówić- i znów spuściłam wzrok na miskę rosołu.

W miseczce pływały oczka tłuszczu, marchew i makaron. Powoli za każdą podniesioną i dostarczoną łyżeczką ten roztwór się kończył w tym talerzu. I nadszedł ten moment, gdy wiesz że to jest twoja łyżka tego cuda. Ale nie powiem rosół pozwolił mi na to, że poczułam się lepiej i trochę zapomniałam o tamtym moim nieudanym targnięciu na życie. Moja głowa pokierowała się w górę, a gałki oczne natrafiły na twarz uśmiechniętego bruneta z tymi niezwykłymi oczami.

- No co?

- Nic po prostu nie umiałem oderwać wzroku od ciebie- na ten komentarz zarumieniłam się wewnątrz siebie.- Ej to nic wstydliwego- wyczułam jak wstaje i siada bliżej mnie, a później podnosi mój wzrok na wysokość jego wzroku.

Zauważyłam jak coraz mniejsza robi się przestrzeń między nami i spanikowałam strącając jego rękę z mojej szczęki.

- Przepraszam nie powinienem tego robić- po czym wstał wziął mój talerz i już wychodził.

- Gdzie będziesz spał?- on odwrócił się do mnie i pokazał kciukiem na ścianę gdzie stoi szafa.

- Obok jest pokój gościnny więc tam będę spał.

- Mógłbyś dziś spać ze mną?- jego brwi podniosły się do góry ze zdziwienia- Bo ja nie umiem tak łatwo się przyzwyczaić do nowego miejsca.

- Okey jeżeli się nie boisz, że cię zgwałcę- nieco rozluźnił tym komentarzem atmosferę przez uśmiech.

- Nie wydaje mi się, że jesteś takim typem chłopaka- delikatnie się uśmiechnęłam.

- Za kilka minut będę tylko pomyję i się umyję. A ty przy okazji wymyśl co napisać do swojego taty dlaczego ciebie nie ma w domu- zauważając moje pytające spojrzenie pod tytułem „Gdzie ono jest?"- Twoja komórka jakoś przeżyła kontakt z wodą i jest w pierwszej szufladce w stoliku nocnym.

Po jego wyjściu walnęłam się na łóżko, a łzy zaczęły same spływać z moich policzków. Przygnębiło mnie to, że chciałam tacie wbić sztylet prosto w serce, moją śmiercią. Jak ja mogłam mu to zrobić?

Starłam szybko łzy z policzków i sięgnęłam ręką w stronę stolika. Rzeczywiście był tam mój telefon. Po wyjęciu dokładnego obejrzałam. Oprócz pojedynczego pęknięcia na szybce był cały.

Weszłam w kontakty i kliknęłam na ikonę z nazwą „tata". Gdy pisałam palce mi się trzęsły, ale musiałam się skupić i napisałam:

Tatuś dzisiaj zostaję u Tiffany na noc i nie jestem pewna kiedy wrócę, bo mamy zrobić wspólnie projekt z historii. Teraz nie mogę rozmawiać, ale jutro po siedemnastej gdy będziesz w domu, przedzwonię. Całuski Hannah

I kliknęłam wyślij. Po kliknięciu całe wstrzymywane przeze mnie powietrze uciekło z płuc. Nagle przyszła wiadomość , aż w ręce mój telefon zrobił fikołka. Spojrzałam na ekran i zobaczyłam, że to tata.

Okey. Tylko mogłaś wcześniej jakkolwiek dać mi znać, bo o mało bym nie zadzwonił na policję. Tata

Uradowana, że nie przedzwonił ostatni raz spojrzałam na ekran i zobaczyłam, która jest godzina. A była 20:48. Czy ja musiałam niemal cały dzień przespać? W ogóle po co ja się spytałam Sebastiana czy chce spać w jednym łóżku? Skąd się wziął mój pomysł?

Ja nie chcę znów się pakować w związek. Znowu kolejne gówno na odległość. Aż musiałam potrzeć czoło z tego natłoku myśli. Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi i spojrzałam się w tamtą stronę. Był tam w nich on, ale skierował się w stronę szafy.

- Ja tylko po rzeczy i niedługo będę- szybko otworzył drzwi i wyjął to co potrzebował.

Nie wiem co wyjął, bo zasłonił to swoimi plecami. Po czym szybko wyszedł.

Nie minęło dwadzieścia minut, a on pojawił się przy łóżku. Z dołu jak patrzyłam tak na niego to aż serce mi zabiło szybciej. Był on w białym T-shirt i bokserkach. Jego włosy były w nieładzie, a jego twarz strasznie pociągająca.

- Nie patrz się tak na mnie tylko przesuń się pod ścianę- z uśmiechem na twarzy.

Nieco zawstydzona przesunęłam się pod ścianę i odwróciłam się twarzą w stronę ściany. Poczułam jak ktoś podnosi kołdrę, przez co chłodniejsze powietrze się wydostaje. Aż gdy on usadowił się w łóżku, a materac się dopasował się do jego ciała, zgasił światło i zamknęłam oczy.

Długo nie mogłam spać i odwróciłam się w stronę chłopaka. Miałam nadzieję, że to są jego plecy.

- Śpisz?- szepnęłam.

- Nie- poczułam powiew ciepłego oddechu na mojej twarzy.

Musieliśmy być bardzo blisko twarzami, więc speszona się odwróciłam w stronę ściany.

- Wiesz muszę coś tobie powiedzieć.

- Yhmm...- mruknął nieznośnie blisko moich pleców. 

Continue Reading

You'll Also Like

Teatr Masek By Garisia Maiu

Mystery / Thriller

4.7K 559 22
Co zrobisz, gdy po pościgu z bronią wylądujesz na cmentarzu z prawnikiem, a w bagażniku będzie leżeć naga policjantka? Oczywiście, twoim ratunkiem bę...
46.4K 1.2K 131
Elizabeth Salvatore - ukochana młodsza siostra Stefana i Damona. Śliczna oraz miła ale zarazem z pazurem. Uwielbiają czytać książki oraz gotować. Po...
Wattpad App - Unlock exclusive features