Gdy kobieta weszła do pomieszczenia, z początku mnie nie zauważyła.
Przytulila Madison i zaczęła krążyć wzrokiem po jasnym pomieszczeniu aż wreszcie zobaczyła mnie.
-Kim on jest? -spytała z lekko otwartymi ustami.
-Yy mamo, to Justin. Justin, to moja mama.
Usmiechnalem sie lekko i wstalem by podac rękę i lepiej przyjrzeć sie kobiecie. Skads kojarzylem jej twarz.
-Widać ze od dzisiaj jesteśmy nowymi sąsiadami -mama dziewczyny lekko skrzywila sie na ostatnie słowo.
-Z kim rozmawiacie? Mamy tu jakiegoś gościa co próbował już zaciągnąć Madi do łóżka? -usłyszałem męski glos z korytarza na co wszysycy sie odwrocilismy. Madison wysłała mi nerwowy uśmiech.
No tak, przecież był jeszcze tata.
*MADISON*
-Cześć tato -uśmiechnęłam się i podeszłam bliżej niego.
-Mówiłem ci że gdy przyjedziemy jakiś chłopak będzie z nią? -spytał na co mama ze śmiechem pokręciła głową.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy aż usłyszałam Justina.
-To może ja już pójdę -stwierdził chłopak.
Nikt mu nie odpowiedział więc ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
-Będę na ciebie czekał -usłyszałam cichy głos gdy przeszedł obok mnie. Oblizał lekko usta a w moim brzuchu zaczęło latać pełno motyli.
-Do widzenia -powiedział wychodząc przez drzwi.
Gdy chłopak wyszedł, mama i tata zaczęli normalne życie. Mama, poszła do kuchni a tata do swojego gabinetu. Zostałam sama w pokoju.
-Idę do sklepu -powiedziałam ubierając buty.
Nikt mi nie odpowiedział, jak zawsze. Rodzice udają że sie przejmują tylko przy obcych lub znajomych.
Wyszłam przed dom i rozczarowałam się ponieważ nigdzie nie mogłam zobaczyć Justina, jednak z boku zauważyłam Harry'ego. Pokiwałam przyjaźnie a chłopak pokazał swoje dołki w policzkach.
-Nie wiesz przypadkiem gdzie mogę znaleźć Justina? -spytałam.
-Nie, właściwie to sam go szukam. Myślałem że jest z tobą ale skoro sama go szukasz to chyba zapadł się pod wodę -zaśmiał się.
-Uh, szkoda.
-Mogę ci coś powiedzieć? Obiecaj tylko że nikomu o tym nie powiesz -zbił mnie tym z tropu.
-Tak, jasne.
-Radzę ci trzymać się z daleka od Justina.
-Co?
-To nie jest odpowiedni chłopak dla ciebie. Widzę, że jesteś porządną osobą, która nie chciałaby zepsuć swojej reputacji, a spotykając się z Justinem właśnie do tego doprowadzasz.
-Żartujesz.
-Nie, po prostu nie chcę żebyś zmarnowała sobie przez niego życie. Zapewne już próbował zaciągnąć cię do łóżka, co nie?
Moje policzki zaczerwieniły się gdy przypomniałam sobie sytuację z przed niecałej godziny.
-Widzisz? Mówię prawdę. Justin to nie chłopak który zostaje z dziewczyną na dłużej, dziewczyny są dla niego zabawą.
Wszystko się zgadzało. Spodobałam mu się, zaciągnął mnie do łóżka i zniknął. Nie chciałam utrzymywać z nim dłużej kontaktu. Jeden dzień wystarczy.