Layla Brooks: Córka Nocy

By Ignisvipera

22 3 0

Życie szesnastoletniej Layli Brooks jest całkiem normalne. Mieszka z ojcem na obrzeżach Nowego Yorku. Chodzi... More

Prolog

22 3 0
By Ignisvipera

Zapinam szczelnie moją ulubioną bordową bluzę. Poranki w Nowym Yorku potrafią być chłodne. Nawet bardzo chłodne. Zmierzam w stronę szkoły. Po chwili dołącza do mnie Matt, mój najlepszy przyjaciel.
-Cześć Layla- wita się ze mną
-Cześć Matt- odpowiadam mu
-Uczyłaś się do sprawdzianu z fizyki?
O Boże! Kompletnie o nim zapomniałam. Nie zajrzałam nawet do zeszytu.
-Matt... Możemy się dzisiaj zerwać?- pytam bruneta
-Nie uczyłaś się- to było bardziej stwierdzenie niż pytanie
Znamy się z Matt'em od dzieciństwa.
-A gdzie chcesz iść? Jest za zimno na strzelnicę.
Odkąd nauczyłam się chodzić strzelam z łuku. Nic dziwnego, skoro mój ojciec jest trenerem łucznictwa. Matki nie znam, ale tata mówi, że mam po niej oczy.
Oczy barwy nocnego nieba.
-Matt... Proooszę- zrobiłam minę szczeniaczka
-Nie- odpowiedział
-Tak!
-Nie!
-I tak nie wygrasz Hudson- szturchnęłam chłopaka łokciem
-Nie bądź taka pewna Brooks- oddał mi
-W takim razie idę sama- teatralnie odwróciłam się od niego i ruszyłam w stronę strzelnicy, od której dzielił mnie dobry kilometr.
Nagle ktoś złapał mnie za rękaw bluzy i odwrócił.
-Nigdzie sama nie idziesz. Pójdę z Tobą.
Patrzyłam w jego brązowe oczy. W słabym słonecznym blasku, ledwo można było dostrzec na nich jaśniejsze punkciki.
-Jeżeli chcesz.

***

Nakładam strzałę na cięciwę i strzelam. Prawie zawsze trafiam w cel. Ten strzał zalicza się do tych 'prawie'. Grot wbił się niecałe dwadzieścia cetymetrów od celu. Spoglądam na przyjaciela. Za każdym razem trafia, a zaczął trenować niecały miesiąc temu. Trochę mu tego zazdroszczę.
Nagle w krzakach, za ustawionymi celami, przemyka cień, a raczej skrzący się, bezkształtny dym.
Co to było!?
-Matt...- odpowiadam drżącym głosem- Widziałeś to?
Brunet pokiwał głową. Nie wyglądał na bardzo przestraszonego. Nałożył kolejną strzałę i czekał aż owy stwór się pokaże. I pokazał się... Tylko, że za nami. I to nie jeden, a przynajmniej tuzin.
-Hej, zobaczcie tam są!- usłyszeliśmy głos z lasu
Chwilkę później, zza drzew wybiegły cztery osoby. Pierwszy wybiegł blondyn, który, gdy nas zobaczył zatrzymał się. Jednak stworzenia dalej do nas pełzły. Odwrócił od nas wzrok i wyciągnął złoty miecz i ciął pierwszego potwora. Za nim czarnowłosa dziewczyna radziła sobie równie dobrze. Był jeszcze brunet, który zwalczał potwory równie skutecznie, jak poprzedni. Jedynie niska, rudowłosa dziewczyna została z tyłu.
Może się boi?
Po kilkunastu minutach było już po wszystkim, a przynajmniej tak mi się wydawało. Nagle za blondynem pojawiła się zapewne ostatnia z tych dziwacznych istot. W ułamku sekundy Matt wypuścił strzałę, która ze świstem minęła bark blondyna i przeszyła stworzenie.
-Oni nas chyba widzą- powiedział blondyn do czarnowłosej
-A czemu mielibyśmy Was nie widzieć? Uratowaliście Nas od... Tego czegoś- odpowiedziałam
-To wy widzieliście nosoi? I naszą broń?- blondyn z powrotem wyciągnął swój złoty miecz- Widzisz to?
-Tak, a czemu miałabym tego nie widzieć?
-Jesteście herosami! Musicie iść z nami do Obozu- powiedział radośnie
Że niby czym? Herosami? Czy to nie byli Ci z mitologii? Dzieci śmiertelników i bogów? Tak jak Herakles?
-Jestem Austin Croven, syn bogini zwycięstwa, Nike- przedstawił się- Ta obok- wskazał na czarnowłosom- To Meredith Cold, córka bogini śniegu, Chione. Ta ruda to Maya Stuard, córka Hekate, to ta od magii. A to Max Butler, syn bogini pamięci Mnemosyne. A wy?
-Layla Brooks
-I Matthew Hudson- mierzył wzrokiem Austina- Nigdzie nie musimy z Wami iść
-Wolicie, żeby więcej nosoi przypełzło? W takim razie proszę bardzo- Meredith odwróciła się i odeszła w stronę lasu, a za nią Maya i Max.
-Nie lubią Cię?- spytałam Austina
-Nikogo poza sobą- odpowiedział- Lepiej już chodźmy
-Nigdzie z Tobą nie idziemy, prawda Layla?- warknął Matt
-A co jeżeli tamto coś znowu się pojawi?- zapytałam- Nie damy rady z tym walczyć... Musimy z nim iść.
Matt niechętnie się ze mną zgodził. Po czym ruszyliśmy za blondynem w bliżej nieokreślonym kierunku.
Kto jest moim boskim rodzicem? I jak się tego dowiem? A jeżeli przegapię ten 'znak' i nigdy się nie dowiem? Co się ze mną stanie?
Postanowiłam zapytać o to Austina, który szedł kilka kroków przed nami.
-Austin!- zawołałam, na co chłopak zwolnił kroku, żebym mogła go dogonić- Jak się dowiem, który z bogów jest moim rodzicem?
-Zależy od boga, nad niektórymi pojawiają się świetliste znaki z symbolem, jeszcze innych odwiedzają, aby osobiście im o tym powiedzieć,a jeszcze inni ulegają przemianie, tak jak dzieci Afrodyty.
-A ty? Jak się o tym dowiedziałeś?
-Nike sama mi o tym powiedziała. Jednak inni z mojego domu nie mieli takiego zaszczytu, po prostu na ich głowach pojawiał się złoty winiec laurowy.
-A ja? Czyją mogę być córką?- to było pytanie, na którym najbardziej mi zależało
-Nie mam pojęcia. Jednak jestem pewien, że niedługo się dowiesz. Mam jednak podejrzenia co do twojego kolegi.
-Matta? Serio?
-Strzela z łuku z precyzją Apollina, a przy tym jest stale gotowy do walki, zupełnie jak inne dzieci Aresa- wzdrygnął się- Nie lubię dzieci Aresa. Z resztą żadne dziecko Nike, ich nie lubi- zniżył głos do szeptu- Są okropni
Rozmawialiśmy jeszcze trochę, w drodze do owego Obozu Herosów. Dowiedziałam się, że jest tam 20 domków, każdy dla dzieci innego boga. Jednak dopóki nasi boscy rodzice nas nie uznają, będziemy musieli spać w domku Hermesa.

***

Po niecałej godzinie, byliśmy już na miejscu. Minęliśmy sosnę, pilnowaną przez ogromnego smoka. Austin wytłumaczył nam, że strzeże on Złotego Runa, które tworzy magiczną barierę, nieprzenikalną dla normalnych ludzi i potworów.
W samym obozie nie było dużo ludzi, co było spowodowane przez rok szkolny. Wszystko zmienia się w wakacje, wtedy do obozu przybywają zarówno ci 'greccy' półbogowie, jak i 'rzymscy'.
-Musimy iść do Chejrona, on Wam wszystko wytłumaczy- Austin szedł w stronę największego z domków.
Chejron? To chyba był centaur... Naprawdę zobaczę centaura?

***

Po niecałej godzinie rozmowy z Chejronem, zaczęłam rozumieć zasady panujące w obozie.
-Idźcie już, zdążycie jeszcze na kolacje- centaur wygonił nas z domku Zeusa
Razem z Mattem udałam się w stronę wielkiego ogniska wokół którego stało kilkanaście stołów. Przy jednym z nich siedział Austin otoczony dziewczynami, które sądząc po urodzie, były dziećmi Afrodyty. Jednak, gdy złotowłosy nas zauważył, powiedział coś do nich po czym one odeszły.
-Layla, chodźcie tutaj!- pomachał w naszą stronę ręką
Ruszyłam w jego stronę, gdy nagle ktoś złapał mnie za rękę. To był Matt.
-Matt, co ty robisz?- zapytałam go szeptem
-Musimy z nim siedzieć? On mnie denerwuje- brunet mierzył wzrokiem Austina, który uśmiechał się do nas
-Weź przestań, wszyscy chłopcy, którzy na mnie patrzą cię denerwują- zaśmiałam się i kontynuowałam drogę do stolika Austina. Słyszałam jak Matt wzdycha za moimi plecami i idzie za mną.
Zawsze stawiam na swoim.
Namówiłam Austina, żeby mi opowiedział o bogach greckich, żebym łatwiej mogła przewidzieć mojego boskiego rodzica.
Skoro nie mam mamy to musi być to boginia, a nie bóg. W takim razie kto?
-Nie zdziwiłbym się gdybyś była córką Afrodyty- złote oczy Austina zabłyszczały w świetle ogniska
Kątem oka zobaczyłam minę Matta, kiedy heros to powiedział. Jego oczy zawęziły się niebezpiecznie. To oznaczało tylko jedno...

Continue Reading

You'll Also Like

34K 3K 38
Han Jisung mierzy się z problemami psychicznymi od ponad roku, uciekając od ludzi w świat anime i mangi. Nie przyjmuje pomocy od przewodniczącego szk...
30.1K 1.8K 43
Przenieśmy się do świata, gdzie alfa oznacza władzę, szacunek i siłę. Tym właśnie był. Tak go postrzegali inni. A co jeśli to tylko maska? Do jakich...
50.9K 1.6K 30
Haile, pietnastoletnia dziewczyna z sypiącym się życiem na głowę dowiaduje się że ma pięciu braci. Nie miała kolorowego życia, matka ją biła i nie ko...
52.5K 1.8K 27
Wszyscy wiemy, jak skończyły się historie, które opowiedziało już setki ludzi. Jednak nikt nie wie, jak skończyła się ta, której nie opowiedział jesz...
Wattpad App - Unlock exclusive features