Nowy świat

By NinaLoyd

45.2K 3K 222

,,Ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat" - taki cytat wisi na jednej z ścian, Avengers T... More

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
23
24
25
26
27
28
29
30

22

1.1K 89 11
By NinaLoyd

,,Każdy chce zmieniać świat,
Nikt siebie"

Przeskoczyłam zwinnie pierwszą przeszkodę, seryjnie strzelam w biegu w tarczę, a teraz zawieszam się na drążku a pode mną jest lodowata woda do której wpadnięcie nie należy do przyjemnych odczuć. Coś o tym wiem. Skaczę dalej i biegnę do wysokiej wieżyczki. Żeby dostać się na szczyt muszę pokonać dwumetrowego mężczyznę, którego zadaniem jest nie pozwolić mi przejść na górę tak łatwo.
Stanęliśmy naprzeciwko siebie i moment mierzyliśmy się wzrokiem. Pierwsza zasada działania: poznaj swojego przeciwnika. Ochroniarz wieżyczki podkula prawą nogę, można to wykorzystać. Podeszłam spokojnie, niech to on wykona pierwszy ruch. Pięścią chciał uderzyć mnie w bok, ale uskoczyłam w prawo i ujęłam jego rękę, obracajac ją w tył. Kiedy mężczyzna zmęczył szarpiąc się cały czas, starając się wydostać z uścisku, ja mocnym kopnięciem w osłabioną nogę powaliłam go na ziemię. Wspięłam się na górę i zdobyłam flagę, której posiadanie oznacza koniec wyścigu.
- Dwie minuty, piętnaście sekund. Wyszłaś z formy, Kwiatuszku.
- Gdybyś w boku miał ranę po zębach smoka, też byś wyszedł z formy... - Pomyślałam i w odpowiedź pokazałam Starkowi język.
- Popatrz na naszego Kapitana! Chłop ma ponad sto lat a pokonał trasę w minutę.
- Daj jej spokój, są ważnejsze rzeczy do zrobienia. - Odezwała się Romanoff i usiadła obok mnie na ziemi, kiedy już zeszłam z wieżyczki. - Jak idzie ci zmiana Lokiego?
- Ostatnio jakoś tak nie rozmawiam z nim często. - Loki faktycznie od kąd może pozostać w Avengers Tower, odnosi się do mnie z wyższoscią. Znaczy wcześniej też tak robił, ale teraz jest zły na mnie za to, że bez jego zgody i możliwości wypowiedzi, po prostu wepchnęłam go pod nasz dach.
- Może ja z nim porozmawiam? - Zaproponował Thor.
- Świetny pomysł! Ciebie nienawidzi najbardziej, ale może zechcę otworzyć przed tobą serce, którego nie ma...
Thor westchnął i do końca siedział już cicho, podobnie jak reszta.
Nikt niestety nie miał pomysłu jak dotrzeć do zamkniętego w sobie bożka, który niczym nastolatek na matematyce nie potrafi okazać zainteresowania czymkolwiek, co w okół niego się dzieje. Po tym co razem przeszliśmy, sądziłam że to będzie proste zadanie, ale trudno zmienić siebie na lepsze, a co dopiero kogoś innego. Podniosłam się na nogi i wyszłam z sali treningowej. Kierowałam się ku pokojowi Laufeysona, który Tony łaskawie mu podarował. Nie jest to duże lokum, znajdują się tu jedynie najpotrzebniejsze rzeczy codziennego użytku. Wszystko jest w nowoczesnym, eleganckim białym stylu.
Loki siedzi w fotelu, zapatrzony w książkę, którą mu dostarczyłam przed kilkoma dniami. Oczywiście jak codzień, udawał że moja osoba nie istnieje i ostentacyjnie dawał mi znać, że nie jestem mile widzianym gościem.
- Cześć. - przywitałam się i usiadłam na końcu łóżka, oczekując odpowiedzi. Na marne. Loki pozostał niewzruszony. Jedyny ruch jaki wykonał to przewrócenie kartki lektury.
- Wiesz co?! Mam cię już dosyć. Ja rozumiem, twoje męskie ego zostało urażone, ale zrozum, że chciałam dobrze. Zresztą najważniejsze męskie decyzję podejmują kobiety.
Leniwie podniósł głowę i z hukiem zamknął książkę.
- Czego ode mnie chcesz?
- Chcę Cię poniekąd... przeprosić? - odkaszlnęłam, by mój głos przybrał barwę pewną i mocniejszą - Tak. Chcę cię przeprosić, Loki.
Siedzący w fotelu mężczyzna uśmiechnął się półgębkiem, zaraz potem wstał i podszedł do mnie, łapiąc za podbródek.
- Powinienem był cię wtedy zabić.
- Więc zabij mnie teraz.
Po tej deklaracji jego uśmiech powiększył się, jakby usłyszał śmieszny żart.
- Teraz? Kiedy już tak pięknie mnie przeprosiłaś? Nie, moja Midgardko, nie zabiję cię.
- Świetnie. To co robimy?
Loki wzruszył ramionami i powrócił do lektury, a mi na myśl przyszła jedna rzecz, dzięki której Kłamca może poczuje się trochę lepiej.
- Już wiem!

Znowu jestem na sali treningowej. Tym razem jednak z Lokim. Staram się popisać, tym jak rzucam nożami. Za piątym razem trafiłam w tarczę.
Po całej sali rozniósł się dźwięk klaskania.
- Brawo. Trafiłaś!
- Ciekawe, czy ty trafisz... - Dobrze wiedziałam, że Loki to mistrz wszechświata w rzucaniu sztyletami do celu, ale chciałam się z nim podrażnić. Wziął trzy noże i zaczął rzucać. Pierwsze dwa trafiły z doskonałą precyzją w dziesiątkę, ale przy trzeciej i ostatniej próbie zawahał się i nie rzucił.
- Wyjmij te dwa. - Rozkazał. Ugryzłam się w język, by mu nie odmówić ze szczególną złośliwością. Podeszłam do tarczy i długą chwilę siłowałam się z wyjęciem broni, która nawet nie drgnęła. Palce mi pobialały, kiedy mocniej zacisnęłam je na lśniącym sztylecie, ale udało się!
Loki był jednak zbyt znudzony i niecierpliwy, by po raz kolejny czekać, aż wyjmę wbite ostrze. Ruszył się z miejsca i ponad moim ramieniem sam wyjął przedmiot, który tak mocno wbił się za jego sprawą. Odwróciłam się szybko i nie wiedząc, że Loki stoi tak blisko uderzyłam czubkiem głowy o jego tors.
- Bolało. -  Dotknęłam się w miejscu uderzenia.
- Mnie też, a nie narzekam.
- Delikatna księżniczka z ciebie... - Oczy poszerzyły mu się, jak gdyby usłyszał najstraszniejszą prawdę o nim samym. Druga w kolejności Księżniczka z Asgardu chwycił mnie za rękę i przyszpilił wyrwanym sztyletem, za rękaw do tarczy. Uwolniłam się mocnym szarpnięciem kosztem swojej nowej bluzki i ręką w której trzymałam tą samą broń, którą przed chwilą posłużył się Loki, wycelowałam w jego głowę. Przechwycił moją dłoń w locie i przeszedł do ofensywy i z Asgardzką precyzją przeciął dużą część moich spodni.
- Jak chciałeś mnie rozebrać , to wystarczyło poprosić.
- Rozebrałabyś się na moje życzenie?
Nie odpowiedziałam, tyko ponownie spróbowałam go uderzyć, zranić co nie wyszło mi na dobre.
Kiedy moja górna część garderoby została pokrojona na paski, wywiesiłam białą flagę.

- A więc wygrałem?
- Nie schlebiaj sobie, Laufeyson. Następnym razem to ja wygram. - O ile dożyje następnego razu. Kiedy jestem zmęczona dobitnie przypomna o sobie rana.
- Jestem zwycięscą, żądam nagrody.
- Nie było mowie o żadnej nagrodzie
- Jednakowoż jej żądam. - Chciał przybrać bezuczuciową maskę, ale zaśmiał się.
- Jaka ma to być nagroda?
Przeszedł wokół mnie, tak jak drapieżnik, który zastanawia się jak uśmiercić swoją nową ofiarę. Końcówkami palców dotknął moich włosów i w końcu na powrót znalazł się naprzeciwko mnie.
- Załóż sukienkę.
- To ma być nagroda?
- Raczej moją osobista rozrywka i jednocześnie nagroda.
- Dlaczego mam to zrobić?
- Jeżeli nie zechcesz tego zrobić... - Celowo umieścił tu pałze, bym sama  miała czas na wyobrażenie sobie tortur. - Sam przyjdę i powolutku cię rozbiorę, a później założę sukienkę i choć ten jeden raz mi uwierz, to nie będzie dla ciebie przyjemne.
Zgodziłam się na jego warunki i już miałam zostawić go samego, kiedy ujżałam podekscytowaną Pepper. Na penwo usłyszała naszą rozmowę i już planuje jaką wybierze dla mnie sukienkę, jak ułoży mi włosy i jak na imię będą mieć nasze dzieci...
Loki też znalazł sobie towarzystwo na wieczór, ponieważ zaczepił przechodzącego Thora, który z zaskoczenia, że Loki się do niego odzywa miało nie wybuchł niekontrolowanym szczęściem.

- O czym chciałeś porozmawiać? - Blond włosy Asgardczyk wszedł do środka pokoju, kiedy przed momentem jego brat poprosił go o rozmowę. Miał nadzieję, że za sprawą Airi, Loki zmieni się i znów ujrzy swojego dawnego braciszka, którego kochał.
- Chcę porozmawiać z tobą o pewnej kobiecie.
- Kobiecie?! - Thor nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Loki nigdy nic nie mówił o swoich problemach miłosnych (o ile chodzi o sprawę sercową), a gdy go o to pytał on po prostu odpowiadał, że nie ma czasu na uczucia. A Airi twierdziła, że "nie otworzy przed nim serca, którego nie ma". - Zakochałeś się?
- Nie. Chociaż... Nie wiem, dlatego proszę cię o pomoc.
Uradowany bóg piorunów ledwo powstrzymał się by nie zacząć skakać z radości. Tego samego wieczoru Kłamca wyznaje mu, że się zakochał i na dodatek prosi go o pomoc w tej sprawie!
- Co o niej myślisz?
- Jest... - zrobił chwilę przerwy, by zastawowić się nad wyborem odpowiednich słów. - Inna niż wszyscy. Jest zabawna i czasem wydaje mi, że to dalej dziecko, ale zaraz potem zaskakuje mnie swoją wytrwałością i charyzmą. Jest pełna energii życiowej, którą darzy każdego do okoła.
Thor był zmieszany. Prawdopodobnie z powodu, że nie miał pojęcia o czym Loki mówi. Nie poddał się jednak tak łatwo i zadał kolejne pytanie:
- A co ona sądzi o tobie?
Zadanie tego pytania zmieszało uczucia Laufeysona. Nie był pewny co może odpowiedzieć.
- Byłem dla niej okropny. Chciałbym cofnąć czas, żeby już w tedy zrozumiała, że dużo dla mnie znaczy. Myślę, że mnie nienawidzi.
- Oh. - Tylko tyle Thor potrafił odpowiedzieć. - Jesteś pewien? Kobiety są zmienne jak pogoda w Asgardzie, raz pogodne i promiennie uśmiechnięte, raz smutne i przygnębione.
- Jak mam to sprawdzić?
- Podaruj jej jakiś prezent. Co lubi robić?
- Lubi na mnie krzyczeć. - Uśmiechnął się od wspomnień, kiedy ta kobieta mało nie wydrapała mu oczu, podczas jednej z kłótni. Thor posłał mu wzrok znaczący jedynie tyle, żeby przestał żartować i skupił się na problemie. - Lubi też czytać książki, chodzić do... kina.
- Co to kino?
- Nie wiem, ale to lubi.
- Zaraz, zaraz... ona pochodzi z Midgardu?!
- Tak. Co w tym złego? Jane też jest z Midgardu. - Loki wzruszył ramionami i wygodnie usiadł w fotelu, podobnie uczynił niebieskooki.
- Ojciec się ucieszy...
- Nie mam ojca.
Blondyn westchnął i pomyślał, że jeszcze przekona przybranego brata do zmiany poglądów. Odyn nie był najlepszym ojcem, ale nigdy nie krzywdził swoich dzieci, jednak Loki już dawno temu poczuł się odrzucony.
- Jak wygląda twoja ukochana Midgardka?
Zielonooki wspomnieniami wrócił do jej wyglądu. Nawet w myślach torturowała go swoim wyglądem.
- Ma piękne blond włosy, zawsze upięte w kucyka, zielone oczy którymi zagląda w najdalsze części mojej duszy, wspaniałą figurę na którą od razu każdy zwraca uwagę.
Każde słowo opisujące tajemniczą kobietę martwiło Thora. Opis Lokiego niebezpiecznie przypomnia jego przyjaciółkę, Airi.
Czy to możliwe, żeby ta dwójka się pokochała? - Myślał. - Spędzili ze sobą dużo czasu. Za dużo.
- Jak ma na imię? - Był zdenerwowany, co Laufeyson zauważył, jednak nie chciał ukrywać już dłużej swoich uczuć. Zbyt długo to robił.
- Myślę, że powoli zakochuje się w Airi.
Zza okna można usłyszeć uderzenia piorunów, pomimo że niebo dzisiejszego pięknego dnia jest bezchmurne. Blond bożek podniósł się z miejsca i chwycił brata za szyję, podnosząc go i dociska do ściany.
- Powtórz jeszcze raz. - Wycedził przez zaciśnięte zęby - Kogo kochasz?
- Kocham Airi.

- Pepper! - Krzyczę, kiedy zapina mi złoty łańcuszek, który jest tylko jej przykrywką bo w rzeczywistości chce mnie chyba udusić.
- Już... Wyglądasz pięknie.
Może i wyglądam nieźle, ale nie jestem sobą co nie pozwala mi się cieszyć z tej kreacji. Sukienka jest krótką, wieczorową kreacją z dużym wycięciem na plecach, w kolorze ciemnej zieleni (kolor nie jest przypadkowy). Jedynymi dodatkami to wspomniany wcześniej złoty  łańcuszek i branzoletka do kompletu. Nie pozwoliłam zrobić nic z włosami. Niech pozostają jedyną moją niezmienioną częścią.
- Prawie bym zapomniała! - w czeluściach swojej szuflady na najróżniejsze kosmetyki, których połowy nie widziałam do czego służą, znalazła perfumy. - Dostałam je od Tonego, ale nigdy ich nie używałam.
Pachniały jabłkami, co zaraz skojarzyło mi się z domem mojej babci, gdzie na stole zawsze leżały świeże, zielone jabłka.
Podziękowałam Pepper, mimo że pomogła mi nie koniecznie z mojej własnej chęci, ale jednak się po starała.
- Jarvis? - Zwróciłam na siebie uwagę sztucznej inteligencji, kiedy szłam w stronę salonu.
- Słucham, agentko Airi.
- Gdzie znajduje się Loki?
Odpowiedź jakiej się spodziewałam nastąpiła po kilku sekundach.
- Jest w przydzielonym mu pokoju, razem z Thorem.
Byłam ciekawa o czym bracia tak długo rozmawiali, ale zaraz mogłam sama ich posłuchać bo jestem już blisko.
W momencie, kiedy miałam wdrzeć do pomieszczenia, drzwi otworzyły się z hukiem i w przejściu stanął ewidentnie wściekły Thor.
- Co się stało?
- Nie zbliżaj się do niego, dobrze ci radzę.
Nie zrozumiałam groźby, ale naszej księżniczki numer jeden, nigdy w takim stanie nie widziałam.
Weszłam głębiej do ciemnego pokoju i moim oczom ukazała się sylwetka Lokiego. Stał odwrócony do mnie.
- Co tu się stało? - Obrócił lekko głowę, tak że widziałam jego profil. - Loki?
- Moje zdanie nie spotkało się z jego akceptacją. - Uśmiechnął się pobłażliwie. - Za to jego pięść chętnie spotkała się z moją twarzą.
Podeszłam bliżej, by przekonać się na własne oczy jak Thor go potraktował. Z kącika jego ust wylewa się spory strumień krwii.
- Jak on mógł... - Dotykam końcówkami palców jego świeżej rany, przez co i moja skóra nabiera czerwonego odcieniu.
- To jest najmniej ważne. Chcę cię o coś zapytać, Airi. - zapytał i chwycił moje dłonie w pewny uścisk. - Czy byłaś ze mną szczera? Czy mówiłaś szczerze na pustyni tamtej nocy, że jesteśmy przyjaciółmi? Czy byłaś ze mną szczera, kiedy widziałaś jak Jesza mnie pokonuje? Czy te wszytkie pocałunki były szczere? - Ostatnie pytanie zadał ciszej, jakby chciał bym nie zwracała na nie uwagi.
- Odpowiedz mi najpierw, czy mogę być z tobą szczera? Czy mogę ci ufać i niezastanawiając się jakie przyszłość przyniesie konsekwencje, być z tobą?
- Nie, nie możesz. - Puścił mnie i chciał się odsunąć, ale nie pozwoliłam mu na to, łapiąc go z powrotem za dłonie.
- Zatem ja teraz opowiem ci na twoje pytanie. - Pewniej niż zawsze popatrzyłam na niego. Zielone oczy utkwione były w podłodze jakby szukał tam czegoś co zgubił. - Wszytkie te momenty spędzone z tobą były i są szczere. Mówiłam prawdę na pustyni, kiedy zacząłeś być moim przyjacielem. Moje łzy smutku, prawdziwego smutku okalały twoją twarz, by po chwili zapłakać ze szczęścia widząc cię żywego. Te pocałunki... One też były szczere i znaczyły dla mnie więcej niż prawda.
Teraz ją stałam się celem jego wzroku. Patrzył na mnie inaczej, niż zawsze.
Dotykał mnie inaczej, niż zawsze.
Pocałował mnie inaczej, niż zawsze. Całował z największą ostrożnością, jak bym miała skruszyć pod jego dotykiem, niczym porcelanowa laleczka.
- Nie jestem wampirem i nie będę pić twojej kriw. - Powiedziałam między pocałunkami.
- Sugerujesz, że moja krew jest niesmaczna? - Tak cudownie się uśmiechnął, że od razu chciałam znów mieć jego usta na swoich. Poczułam uczucie, którego długo się wypierałam i nie rozumiałam. Poczułam...
- Airi?
Popatrzyliśmy na osobę w progu drzwi.
- Natasha?

Continue Reading

You'll Also Like

2.2K 105 8
(Książka nie ma na celu seksualizowania Kyle'a, pamiętajcie że to tylko książka!!) Lojalność w relacjach międzyludzkich to jedna z najważniejszych wa...
684K 16.6K 157
☆Nie wiedziałem, że masz siostrę, Potter. Oryginal by @Seselina Translation by @zadupiacz
1.1K 83 6
Historia opowiada o losie 14 latki której misją było uratowanie Diany Spencer, Księżnej Walii. Czy jej się to uda? Czy zdoła uratować królową ludzkic...
8.1K 609 8
Sequel do mojego opowiadania ,,If our love is wrong"! Jeśli go nie czytałeś/aś, polecam zajrzeć, choć nie jest to konieczne do zrozumienia tej fabuły...
Wattpad App - Unlock exclusive features