Miniaturki HP ✔

By Ka_Milka

91.2K 2.5K 388

Miniaturki z Harrego Pottera☝💕😍 ZAPRASZAM!!! 💛💜💙 # 666 w Fanfiction # 780 w Fanfiction # 583 w Fanfictio... More

Hermiona & Syriusz cz.1
Hermiona & Syriusz cz.2
Hermiona & Syriusz cz.3
Lucjusz & OC cz.1
Lucjusz & OC cz.2
Bill & OC
Severus & OC cz.1
Severus & OC cz.2
Severus & OC cz.3
James Syriusz Potter & OC
Regulus Black & OC
Harry & OC
Remus & OC
Severus & OC
Syriusz & Remus
Draco & OC
Syriusz & OC
Albus & OC
Info #1
Remus & Dora
Fred & OC
James Potter & OC
Harry & Reader
Draco & OC
Albus Severus Potter & OC
Severus & OC
Severus & OC
A jednak
##

Regulus & OC

1.6K 63 5
By Ka_Milka

Ta miniaturka jest dla taka_jedna_13 Miłego czytania 😘💚 Można sobie to umilić piosenką 💝😂😍👆

~°~°~°~°~°~°~°~°~

- Dzień dobry ciociu - Hope Lupin otworzyła drzwi, a pierwsze co ujrzała za nimi była uśmiechnięta twarz jej chrześnicy. Starsza kobieta dosłownie rzuciła się na nastalotkę i zaczęła ją przytulać.
- Vanessa, moje dziecko, jak ty wypiękniałaś - zaczęła się jej przyglądać, na co dziewczyna się zaczerwieniła - wujek na pewno się ucieszy, że już przyjechałaś - puściła jej oczko i zaczęła wołać w głąb domu - Lyall, Lyall kochanie! Zobacz, kto wreszcie do nas zawitał - po kilku sekundach z sąsiedniego pokoju wyszedł mężczyzna o brązowych włosach i niebieskich oczach.
- Czyżby to była moja ukochana bratanica? - zadał pytanie retoryczne przytulając dziewczynę - No proszę, jaka śliczna panienka. Jak ci się podobało we Francji? - uśmiech nie schodził mu nawet na moment z twarzy. Tak właśnie zapamiętała go Vanessa.
- Było dobrze, ale wolę Anglię...
- No moja krew - kobiety się zaśmiały, bo pan Lupin zaczął prężyć muskuły.
Głośne zachowanie zwabiło trzech osobników, obecnie zajmujących obszar pierwszego piętra. Z za rogu wychyliła się najpierw głowa chłopca o brązowych włosach i oczach, trochę wyżej głowa czarnowłosego chłopaka o szarych tęczówkach, a na koniec trochę niżej ukazała się twarz młodzieńca o zielonych oczach i jasnobrązowych włosach. Remus, gdy tylko zobaczył gościa w przedpokoju popędził na dół i dosłownie dusił swoją kuzynkę. Chłopcy popatrzyli na siebie zdezorientowani tak nagłą wylewnością ich przyjaciela. Ciekawi zeszli po schodach, gdzie była wciąż przyklejona do siebie para oraz państwo Lupin.
- Remusie może byś nas przedstawił - uśmiechnął się Rogacz poprawiając okulary.
- No właśnie - poparł go Łapa.
- To jest Vanessa. Vanessa Lupin - przedstawił ją Lunio, a  dziewczyna powiedziała nieśmiałe "hej".
- No no, Remusku nie chwaliłeś się, że się chajtnąłeś - zagwizdał Idiota, ekhem...Syriusz.
- Jestem jego kuzynką baranie - pacnęła się w czoło dziewczyna, czym wywołała śmiech zebranych i szok na twarzy "barana".
- Już ją lubię - szturchnął James w ramię Remusa.
- Potter. James Potter urocza panienko - ukłonił się Rogaś.
- Vanessa. Miło mi panicza poznać - dziewczyna dygnęła, udając damę. Rodzice Lunia, jak i on sam mieli niezły ubaw z właśnie odgrywanego przedstawienia.
- A ten oto szanowny baran to... - zaczął przedstawiać towarzysza Łosiek, ale przerwał mu Łapa przestawiając go i stając przed blondynką.
- Syriusz Black śliczna niewiasto - ukłonił się i ucałował jej dłoń, ciągle patrząc w oczy. Onieśmielona dziewczyna zaczerwieniła się, co wywołało szeroki uśmiech Łapy. Reszta towarzystwa praktycznie turlała się po podłodze ze śmiechu. Po chwili ta dwójka również dołączyła do Lupinów i Pottera.
- Kochanie może weźmiecie Vanessę na górę? - zapytała Hope swojego syna. Dwa razy Huncwotom nie trzeba było powtarzać, bo wzięli pod boki dziewczynę i zaczęli prowadzić do ich pokoju. Za nimi szedł biedny Remus obładowany walizkami...A tak naprawdę to niósł tylko dwie. Rodzice dziewczyny umówili się z jego, że przyjedzie ona do nich na dwa tygodnie. Kuzyn miał jej trochę poopowiadać o nowej szkole, bowiem na przedostatni rok będzie uczęszczać do Hogwartu. Od zawsze chciała tam chodzić, ale niestety z rodzicami nie wygrasz.
- Zaniosłem ci rzeczy do twojego pokoju. Jest obok naszego - powiedział Remus, gdy wszedł do swojej sypialni. Syriusz już wypytywał ją o jakieś koleżanki - francuzki, a James tłumaczył na czym polega quidditch.
- Dziękuję Rem - uśmiechnęła się do zielonookiego.
Vanessa cały dzień spędziła z kuzynem i jego przyjaciółmi. Bardzo polubiła Pottera, ale Black strasznie ją irytował, ciągle mówił o jakichś dziewczynach albo o swoich zaletach albo jakieś głupie teksty rzucał w jej kierunku albo... Dziewczyna nawet przestała po pewnym czasie zwracać na niego uwagę, co bardzo go irytowało, ponieważ on uwielbia być w centrum zainteresowania, więc zaczął jej jeszcze bardziej dokuczać. Wieczorem zajadali wszyscy kolację, bardzo dobrze się przy tym bawiąc, w końcu był to posiłek wśród Huncwotów.
- Vanesso kochanie chłopcy zostaną jeszcze dwa tygodnie u nas mam nadzieję, że nie będą ci przeszkadzać - Hope zwróciła się w stronę dziewczyny.
- To się jeszcze okaże - powiedziała patrząc z pod byka na Łapę, co zaowocowało głośnym śmiechem pana Lupina i Jamesa oraz delikatnymi uśmieszkami Remusa i pani domu, a Syriusz wyszczerzył się tylko głupio. Rogacz uderzył ze śmiechu ręką w stół, a trafił w trzonek widelca w wyniku czego poleciał na drugi koniec pokoju.
- Aport Łapciu ? - zażartował okularnik.
Miła atmosfera trwała jeszcze długo. Panie pozmywały po kolacji, a panowie przenieśli się do salonu, by obejrzeć jakiś film w telewizji. Po chwili Hope i Van również do nich dołączyły i zaczęła się prawdziwa mugolska walka o pilota.
- Jutro zabieramy was wszystkich nad morze - wypalił wujek Lyall.
- Ly miała to być niespodzianka - zganiła go pani Lupin, ale on się tym nie przejął, bo kobieta się uśmiechała, czyli nie była zła. Jakby była już dawno zacząłby ją przepraszać.
- Naprawdę? - zapytał Syriusz, a jego oczy zrobiły się, jak u małego dziecka, które widzi nową zabawkę. O pilocie i filmie dawno już zapomniano. Teraz dzieci rozprawiały, a przepraszam nastolatkowie rozprawiali o jutrzejszym dniu.
- Dobranoc chłopcy - powiedziała ziewając blondynka. Od dwóch godzin siedzieli u nich w pokoju i grali w eksplodującego durnia. Ciocia przychodziła już dwa razy, żeby ich uciszyć, a dziewczyna nie chciała, żeby kolejny raz musiała im zwracać uwagę, więc postanowiła iść spać.
- Dobranoc Van - powiedzieli równocześnie Hunce.
- Masz się od niej trzymać z daleka - powiedział bez owijania w bawełnę wilkołak, gdy tylko drzwi się za nią zamknęły. Martwił się o swoją kuzynkę i chciał ją chronić przed tym casanovą w końcu zna go nie od dziś.
- O co ci chodzi? - zdziwił się Łapa dopiero odwracając wzrok od drzwi.
- Chodzi mu o to, że jak coś jej zrobisz albo będziesz do niej zarywał masz w ryj - powiedział dobitnie James. Nic dodać, nic ująć - A ja mu pomogę.
- Co wy chłopaki? Za kogo wy mnie uważaciem - oburzył się - przecież mnie znacie.
- Właśnie dlatego, że cię znamy masz trzymać się od niej na odległość conajmniej dwóch metrów - sprecyzował Remus.

Dwa tygodnie minęły Gryfonom i Vanessie bardzo szybko. Zanim się obejrzeli, a już musieli wracać do siebie. Znaczy do Pottera, bo tam też mieszkał Syriusz. Chłopcy niechętnie opowiedzieli o tym blondynce. Ona jednak obiecała, że nikomu nie powie o sytuacji Blacka i obietnicy zapewne dotrzymała. Było jej szkoda Łapy, ale nadal traktowała to tak samo, podobnie jak on, co nie podobało się reszcie Huncwotów. Nikt jednak nie podejrzewał, że to nie Syriuszem trzeba się martwić. Był miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego. Dziewczyna została przydzielona, z czego bardzo się cieszyła, ale żałował, że nie może być w jednym domu z Remem i Jamim, jak go nazywała. Na początku się burzył na to określenie, ale z czasem nawet je polubił, a jak Van obiecała, że pomoże mu z Evans praktycznie nosił ją na rękach i nawet jakby nazywała go "Sarenką" to by nie protestował. Zaprzyjaźniła się z Ann Trewis i Amosem Diggory, jednak dużo czasu przebywała w towarzystwie Huncwotów. Petera nie polubiła, ani trochę. Po prostu ją odpychał samym sposobem bycia, zachowaniem, nie mówiąc już o jedzeniu... ble. Świeżo upieczona Puchonka szła właśnie na kolejną lekcję, jaką były zaklęcia. Trzeba wiedzieć, że w dopiero Hogwarcie odkryła talent i zamiłowanie do tego przedmiotu. W poprzedniej szkole miała problemy z nimi, z resztą chyba jak każdy, ponieważ nauczyciel był tak straszny i wymagający, że nawet szkoda o nim wspominać. Wspominając stare czasy, chociaż może nie aż tak stare nie zauważyła osoby przed sobą, na którą wpadła z impetem. Zauważyła tylko czarne włosy i wysportowaną sylwetkę.
Syriusz...
- Łapa, ty cholerny idioto mógłbyś wreszcie uważać, jak łazisz. Merlinie, jak ty mnie dene... - urwała, gdyż zobaczyła, że osoba przed nią też ma piękne szare oczy, ale nie ma już tego irytującego uśmieszku, że gdy się go widzi ma się ochotę sprzedać mu prawego sierpowego.
- Przykro mi, ale to nie Syriusz - powiedział chłopak wstając - swoją drogą musiał ci nieźle podpaść - uśmiechnął się, niby tak jak Łapa, ale jednak zupełnie inaczej - Regulus - podał jej rękę, którą automatycznie uścisnęła.
- Vanessa.
- Lupin? - podniósł jedną brew. Chyba skądś to znam.
- Black?
- Tak - odpowiedzieli w tym samym momencie.
- Kuzynka Remusa?
- Brat Syriusza?
- Puchonka?
- Ślizgon? - popatrzyli sobie w oczy i wybuchli śmiechem.
- Może zaczniemy od początku? - zaproponował młodszy Black. Chyba sami się już pogubili, bo mówili na przemian i to bardzo szybko.
- Regulus Black, Ślizgon z powołania - podał jej kolejny raz dłoń, śmiejąc się.
- Vanessa Lupin, Puchonka z wyboru - odwzajemniła gest.
- Czy nie masz czasem teraz zaklęć? - zapytał po kilku minutach rozmowy Reg.
- O Morgano. Rzeczywiście! Dzięki. Cześć. Pa. I jeszcze raz przepraszam - krzyknęła biegnąc na lekcję, która już dawno się zaczęła. Nie mogła jednak zobaczyć Blacka, który cały czas się uśmiecha i kręci głową.
Dziewczyna cały dzień była jakaś rozkojarzona i zamyślona. Kilka dni później znów rozmawiała ze Ślizgonem. I kolejnego dnia znów i jeszcze kolejnego. Tematy same się znajdowały i praktycznie nie kończyły. Spędzali cudowne chwile, nie przejmując się innymi. Któregoś razu dowiedzieli się o tym jej huncwoccy przyjaciele. Przyszli do niej poważni, jak na delegację i zaczęli tłumaczyć, jaki to Reg jest zły, niedobry, a w końcu stwierdzili, że jest Śmierciożercom. Dziewczyna uważała, że to urocze i kochane, że się o nią troszczą, ale w te oszczerstwa nie uwierzyła. Zapłakana krzyczała, że kłamią. Pobiegła pod drzewo. Drzewo pod którym tak często się spotykali i rozmawiali. Ich drzewo. Liczyła, że może go tam spotka, że wszystko jej wyjaśni, powie, że to nieprawda. Ale jego tam nie było, przyszła za to Lily. Praktycznie się nie znały, jedynie z opowieści Jamesa, ale od razu się polubiły. Zaczęły sobie nawzajem opowiadać o chłopakach. O tym, że Evans zaczyna się przekonywać do Rogasia.
Czyli mój plan działa. Pottter na pewno się ucieszy, ale czy mu powiem? Zależy czy da mi spokój z bratem Syriusza... Może w ten sposób łatwiej to przeciągnę na swoją stronę. Jego będzie najłatwiej przekonać. Ale jeszcze nie teraz. Potem jeszcze o tym pomyślę...
Lily już poszła, ale Vanessa jeszcze została. Po pół godzinie przyszedł Regulus z kurtką, którą zarzucił na plecy blondynki.
- To prawda co oni mówili? - to było jej pierwsze pytanie. Łzy już dawno przestały lecieć. Złość przeszła, a teraz nie wiedziała co ma czuć, co ma myśleć.
- Nie do końca... - miał wzrok zbitego psa.
- Tak, czy nie? - odwróciła się, żeby lepiej go widzieć - to proste pytanie.
- Nie. Jeśli co o to chodzi nie jestem Śmierciożercom - dziewczyna mogła wreszcie wypuścić powietrze, które nieświadomie wstrzymywała - miałem nim zostać, ale nie mogłem, bo pojawiłaś się ty. Dzięki tobie chcę być kimś lepszym. Dzięki tobie nim nie jestem... - dziewczyna go przytuliła. Trwali tak, dopóki nie zrobiło się strasznie chłodno. Zanim jednak się rozeszli, Ślizgon zdążył ją zaprosić na wspólny wypad jutro do Hogsmeade.
Następnego dnia na śniadaniu, gdy Ann się o tym dowiedziała, zaczęła skakać z radości, że jej przyjaciółka idzie wreszcie na randkę.
- Mówię ci to po raz setny. To. Nie. Jest. Randka. - tłumaczyła już znudzona i zawstydzona Puchonka.
- Jest, jest - skończyła widząc spojrzenie przyjaciółki - ale przyznaj, że się zakochałaś - Ann uśmiechnęła się chytrze. Ona powinna zostać Ślizgonką. Nie ma bata, Tiara musiała się pomylić.
- Nie - powiedziała stanowczo, ale się chwilę zastanowiła i jej wyraz twarzy diametralnie się zmienił - O jejuniu...a jak tak? Chyba tak? Tak? Tak. O Merlinie. Nie... - zaczęła panikować, czym wywołała śmiech przyjaciółki.
- Dobra, spokojnie, oddychaj głęboko - mimo, że wciąż chciało się jej śmiać, starała się uspokoić Vanessę - czujesz łaskotanie w brzuchu jak go widzisz? - potwierdzenie głową - Starasz się dobrze wyglądać i wypaść podczas waszego spotkania - skinięcie - myślisz o nim i czekasz kiedy tylko znów go zobaczysz? - kolejne potwierdzenie - Mam werdykt - wyprostowała się Ann - zakochałaś się.
-Morgano. Co ja teraz zrobię? Jak mam się zachowywać? - Puchonka zbladła.
- Tak, jak zawsze... - Nie dokończyła, bo zjawił się właśnie Ślizgon.
- Cześć dziewczyny - powiedział uśmiechnięty.
- Hej Reg - powiedziała za siebie i Vanessę, która nie była w stanie nic odpowiedzieć. Ann uśmiechnęła się przebiegle, a w jej głowie narodził się pomysł. Gdyby mogła zatarłaby ręce - więc idziecie na randkę.
- Tak - potwierdził Regulus.
- Nie - wypaliła w tym samym momencie Van.
- Tak?
- Nie?
- Nie?
- Tak?
- Tak.
- Nie.
- Nie?
- Tak?
- Jak już uzgodnicie wspólną wersję to mi powiedzcie - zaśmiała się z nich Puchonka.
- Może zaczniemy od nowa? - powiedział to co podczas ich pierwszego spotkania.
Ruszyli do Hogsmeade w ciszy, którą po kilku minutach przerwała dziewczyna.
- Więc to jest randka?... - spytała niepewnie.
- Tak... - równie niepewnie odpowiedział. To ją właśnie w nim urzekło i tym się różnił od Syriusza - to może usiądziemy pod naszym drzewem?
Jejku. Powiedział pod naszym drzewem.
- Chciałem ci to powiedzieć w trochę innych okolicznościach, ale skoro tak wyszło... - zaczął, gdy znaleźli się w ich ulubionym miejscu - Ja nie chcę się tylko z tobą przyjaźnić. Ja nie dałbym rady... - wziął głęboki oddech i kontynuował - Kocham cię Vanesso Lupin... - nie dokończył, bo dziewczyna się w niego wtuliła, a po chwili oderwała i powiedziała to samo.
-Ja też cię kocham - Regulus już dłużej nie wytrzymał i zrobił to co już od dawna chciał zrobić. Pocałował ją. Oboje czuli się wspaniale. Nigdy nie myśleli, że przez taki gest można sobie tyle wzajemnie przekazać. Już zawsze chcieli czuć ciepło tej drugiej osoby, bo wiedzieli, że ich serca biją dla siebie i nikogo innego...

~°~°~°~°~°~°~°~°~

No i finisz. 2118 słów 😍💚💙💜💛💖
Przepraszam za opóźnienie, ale...
U siostry na urodzinach, byli goście i była rodzina 😏😂😍💞🎤🎧

Continue Reading

You'll Also Like

131K 5K 39
Hej jestem Nel Nightmare. Mam 15 lat. Pochodzę z czystokrwistego francuskiego rodu. Chodziłam do Beauxbatons dopóki mnie nie wyrzucili. Moje życie by...
5.2K 373 27
Pierwsze co o nim pomyślałam to "potwór". A ja przecież nienawidzę ich, a wręcz nimi gardzę. Są straszne i obrzydliwe. Świadomość, że jeden z nich po...
51.2K 1.5K 23
Co się stanie jeśli do avengersów dołączy nowy bóg? Co jeśli to nie on tylko ona? Jak potoczą się losy boskiej księżniczki? Okładkę wykonała @Marika1...
571 96 12
Niepokój i ciekawość mieszały się w jednym uczuciu. I nagle zrozumiałam, że nic już nie będzie takie samo.
Wattpad App - Unlock exclusive features