Wyszłam bardzo zadowolona ze szkoły. W ręcę trzymałam koszulkę z papierami do wypełnienia. Od następnego poniedziałku mogę iść do szkoły.
- Isac, wypełnisz ze mną te papiery? - zapytałam przeglądając co w nich pisze.
- Okej, ale jak dzisiaj wieczorem wpadają chłopaki to to będzie troche trudne.
- No okej spoko, przecież nie musimy tego robić od zaraz. To co teraz zakupy?
- Tak, tylko zajedźmy do domu zostawić to - powiedziałam i podniosłam koszulkę z dokumentami.
- Okej - odpowiedział Isac i ruszyliśmy w ciszy na parking. Wsiadłam na swój motocykl, chłopak na swój i odjechaliśmy z pod szkoły. Zajechaliśmy szybko do naszego domu i odłożyłam papiery. Usiadłam spowrotem na motocyklu i pojechaliśmy na zakupy. Zaparkowaliśmy na parkinu pod ziemnym i ruszyliśmy do centrum handlowego.
- Isac, a Justin to z Roxi dalej kręci?
- Nie wspominałem ci o nich?! Człowieku co oni odwalali to normalnie nie uwierzysz - odrazu się ożywił - zaczeli za sobą kręcić i to tak dosyć ostro, po jakiś dwóch tygodniach, zaczeli ze sobą chodzić. Justin chodził ciągle jakby był na haju, Roxi z resztą też. Po jakims miesiącu zerwali, Justin oczywiście nie chciał powiedziać i chodził ciągle przymulony, nawet na piwo ni przychodził do mnie, bo nie miał ochoty. A raz jak przyszedł to się tak najebał, że zaczął rozmawiać z laską z telewizora. A następnego dnia był ledwo żywy. Po dwóch tygodniach znowu wrócili do siebie, potem znowu zerwali, a teraz są razem. I chyba nawet nie zamierzają się rozstawać.
- Ile tu się działo jak mnie nie było. Matko bosko.
- Dzisiaj przyjdą na piwo, to sobie z nim pogadasz.
- Jak bym zapomniała że jestem Brotnie, to mi przywal.
- Okej, to gdzie wchodzimy na początku?
- No nie wiem, możemy tutaj - powiedzialam i wskazałam na pierwszy lepszy sklep.
- Dobra, to chodź - odpowiedział i ruszyliśmy do pierwszego sklepu.
- Isac, sądzisz że mam zmienić styl na bardzej kobiecy, emo, hipster czy tumblr girl? - zapytałam ze śmiechem.
- Po co się mnie spytasz, skoro i tak zmieszasz je wszystkie i stworzysz swój własny? - zapytał Isac przeglądając damskie krotkie spodenki.
- W sumie to tak, czemu przeglądasz damskie krótkie spodenki?
- Przecież musisz w czymś chodzić
- Isac, jest zimno, mamy listopad.
- No i co z tego, bierz te i te.
- Dobra, idź lepiej wybierać mi bieliznę, a ja sie zajmę ubraniami dla siebie.
- Jasne - powiedział rozweselony i ruszył w stronę działu z bielizną.
- Boże, co za człowiek - westchnęłam sama do siebie i wróciłam do przeglądania spodni. Kiedy już zabrałam ze sobą masę ubrań poszłam szukać Isaca. Oczywiście stał dalej przy bieliźnie i wybierał.
- Isac, co mi wybrałeś? - zapytałam podchodząc do chłopaka. Podniósł cztery komplety - majtki i stanik.
- Więcej nie mogłeś? - zapytałam, a po chwili dodałam - bedziemy jeszcze w innych sklepach. I te odłóż bo są beznadziejne.
Wskazałam na jednej komplet. Ja idę to przymierzyć, a ty jak chcesz to poszukaj może w końcu czegoś dla siebie.
- Miałem nadzieję, że mnie zaprosisz do przebieralni.
- Taa, chciałbyś - odpowiedziałam i ruszylam przymierzać rzeczy. Gdy już wszystko przymierzyłam odłożyłam ubrania, które mi się nie podobały i ruszyłam szukać Isaca. Znalazłam go w meskim dziale, przy wybieraniu spodni.
- Bierzesz coś, czy już idziemy?
- Możemy iść - odpowiedział i ruszyliśmy do kasy. Zapłaciłam i udaliśmy się do kolejnego sklepu. Isac kupił sobie tam koszulkę, a ja dwie pary spodni, ogrodniczki i trzy T-shirty. Weszlismy do następnego sklepu, w którym kupiłam sobie dwie czerwone, matowe pomadki, puder, kredkę do oczu i masakre. Weszliśmy do kolejnego i kolejnego i jeszcze jednego sklepu i byłam tak obładowana zakupami, że ledwo chodziłam. Isac z resztą też.
- Nie wiem, czy damy rade przewieźć to wszystko na motorach - powiedziałam.
- Ty, faktycznie, poczekaj zadzwonię po Justina.
- On ma samochód?!
- No, ostatnio na spółe z Kevinem kupili.
- I ja nic o tym nie wiem?!
- Nie pytałaś się.
- Dobra, już lepiej dzwoń - powiedziałam i wzięłam z jego ręki torby z zakupami. Chlopak pośpiesznie wybrał numer i zadzwonił.
- Mam sprawe...a jesteś z Roxi....sory, że wam przeszkadam i pewnie, zapraszam....a Kevin robi coś konkretnego....dobra, dziena, zabezpieczcie się - i rozłączyl się
- Jest z Roxi, wpadną razem na piwko, więc sie "poznacie" - powiedział kreśląc cudzysłów w powietrzu - i zadzwonię po Kevina. Wybrał numer i przyłożył telefon do ucha.
- Siema stary...robisz coś konkretnego...jestem z Brotnie i mamy mnóstwo zakupów, a przyjechaliśmy na motorach, więc nie mamy się jak zabrać, chcesz przyjechać...dziena, ratujesz nam dupe...dobra, będziemy...no siema.
- Przyjedzie po nas - powiedział i schował telefon do kieszeni. Ruszyliśmy w stronę parkingu, na którym umówił się Isac.