- Megan to na jakiś czas, a jak będziesz chciała to możesz zamieszkać ze mną i Benem. - powiedziała mama
Ben - narzeczony mojej mamy po tym jak postanowiła zostawić ojaca.
- Nie, wole już jechać do ojaca. Tam mam już swój pokój i będzie WSZYSTKO okay, a wrazie gdyby cos sie stało to przyjadę...- powiedziałam. Lubię Bena i nie mam zadnych zastrzeżeń, żeby z nim nie mieszkać, ale na tą chwile wole pomieszkać z ojcem.
***
- Hej kochanie- powiedział ojciec - jak tam podróż?
- Ee jakoś zleciało i nie było aż tak źle - odparłam, a potem powędrowałam do swojego pokoju gdzie odłożyłam rzeczy. Wszystko tu było takie samo jak przed wyprowadzką. To niesamowite, bo to było jakoś cztery lata temu, a tata nic tu nie ruszył - dziwne. Nagle krzyczy, żebym zeszła na dół. Czekali tam tata jego przyjaciel i syn przyjaciela - Oscar.
Oscar - mój przyjaciel z dzieciństwa i nic do tej pory sie nie zmieniło.
Ojciec odkupił samochód od nich dla mnie.
- To dla mnie?! Łał!
- Podoba ci sie?
- Ty sie jeszcze pytasz?! Oczywiście że tak! - moimo że nie był za ładny to i tak sie z tego ucieszyłam. Stary ale jary😂
Odrazu do niego wsiadłam obok mnie usiadł Oscar -bo to on go reperował, abym mogła nim jeździć bezpiecznie trochę sie zmienił przez te cztery lata.
***
- Megan wstawaj do szkoły. Szkoda by było, żebyś w pierwszy dzień w pierwszej szkole sie spóźniła- krzyknął ojciec z dołu, siedząc w kuchni.
No oczywiście bo to szkoła w końcu... Megan spokojnie jeszcze tylko dwa lata i juz będziesz mogła jako dziewiętnastolatka wyjsć z tego czegoś co nazywają szkołą.
Mozolnym krokiem zeszłam ubrana na dół, zjadłam najważniejszy posiłek dnia, wzięłam torbę i pojechałam do szkoły SWOIM samochodem.
W szkole wszyscy sie patrzyli na mnie- łał może dlatego że jestes nowa w tym gównie - zamknij sie głosie przecież nie jestem taka głupia żeby tego nie wiedzieć. Chyba.
Nagle do szkoły weszła drużyna koszykarska. Byli ubrani na tak samo praktycznie i wyglądało na to że to szkolne "gwiazdy". Skąd to wywnioskowałam? Może dlatego że wszyscy ich unikali... Nagle usłyszałam, że ktoś do mnie mówi.
- Nie ma sensu tracić na nich czasu. McCurtny to kapitan szkolnej drużyny. Wszyscy mówią że to szkolne gwiazdy.- powiedziała Lena.
Lena - moja nowa koleżanka.
- A ten .. ten chopak ? Kto to?
- Nathan McCurtny. Wiem o nim tylko tyle że jest bardzo bogaty i jego rodzice nie są juz razem.
Nie mogłam oderwać wzroku od niego, bo bardzo ciekawiła mnie jego osoba, ale kiedy sie na mnie popatrzył ja jak poparzona odwróciłam wzrok.
Następna lekcja to biologia. Wchodzę. Patrzę. A miejsce wolne tylko obok Nathana. Super. Gwiazda szkoły nie moze przecież usiąść koło takiej zwykłej, nudnej, grubej, brzydkie...ejjjeeejjj czemu ja sie obrażam? Powinnam jego obrażać a nie siebie...zadufany w sobie nastolatek pełen kasy od rodziców rozpuszczony chłopczyk.
-Hej..wolne?- zapytałam.
- Jeśli muszisz to usiądź..
- Nie muszisz byc taki niemiły - zreszta czego ja sie spodziewałam po takim chłopaku- wystarczy powiedzieć że zajęte i poszłabym gdzie indziej ale na tą chwile nie ma wolnego miejsca wiec muszisz schować swoje humorki, niezadowolenia i przemęczyć sie ze mną tą jedna lekcje a na następnej juz mnie nie będzie...
Usiadłam w ławce, wyjęłam książki i zaczęłam słuchać nauczyciela, ale kątem oka widziałam że ten gościu siedzący obok mnie cały czas sie na mnie japi... jakby nie mógł popatrzeć na kogoś innego. Odwróciłam sie i popatrzyłam na niego, ale on nadal sie na mnie patrzył nie wytrzymałam i musiałam mu cos powiedzieć ....
- Przepraszam bardzo, czy ja ci nie przeszkadzam?
- Nie. Czemu pytasz?
- Japisz sie na mnie jakbym nie wiadomo co miała na mordzie...- zdenerwowałam sie i miałam mu coś już powiedzieć, ale nie zdążyłam bo nauczyciel zwrócił nam uwagę.
- Po pierwsze moja droga to masz twarz zamiast mordy, a po drugie patrzę sie na ciebie, bo mogę, kto mi zabroni...?- trochę sie zdziwiłam tym co powiedział. Zapewne chciał cos dodać, ale nauczyciel stanął przy naszej ławce i...
- Upominałem was już żebyście nie gadali, myślałem że jeśli jest pani nowa w naszej szkole- to było do mnie- to zachowa sie inaczej niż ci którzy juz tutaj chodzą dłużej - No to sie pan pomylił - niestety muszę was ukarać. Zostajecie ukarani projektem do końca miesiąca na temat...narządów rozrodczych. Wszystko co sie tego tematu tyczy chce aby było zawarte w waszym projekcie który przedstawicie na lekcji...możecie korzystać ze wszytkich dostępnych wam źródeł. Akurat niedługo będziemy omawiać ten projekt wiec poprowadzicie tą lekcje.
Z otwarta buzia nie mogłam uwierzyć w to co ten palant powiedział...ja miałam zrobić projekt z tym zadufanym w sobie bogaczem i to jeszcze o narządach rozrodczych ?! Serio???! Nienawidzę juz tej szkoły. Popatrzyłam na tego debila a on...sie śmiał! Z czego ja sie pytam?! Co w tym takiego zabawnego?!
- Z czego ty sie ryjesz?!
- Z naszego projektu...i tego, że wpadłaś nauczycielowi w pierwszym dniu.
(Hahahahahahaha) bardzo śmieszne debilu. Wszyscy sie śmiali, a nauczyciel nie mógł ich uspokoić. Wreszcie zadzwonił dzwonek którego tak bardzo wyczekiwałam. Jak najszybciej wyszłam z sali i pobiegłam do szafki zostawić rzeczy i iść na wf. Tak mój kochany wf. Zdałam sobie sprawę że chyba zapisze sie na zajęcia z koszykówki chciałam na ręczną, ale uznałam, że nie będę sie nadawać na tak agresywny sport.. A koszykówka to co?! Nie jest agresywna? Debilny umysł, ale No niech mu będzie.
Weszłam na hale gimnastyczną, a moim oczom ukazały sie męskie sylwetki.. . Czyli tak będzie wyglądał mój wf z chłopakami? I oczywiście kogo nie mogło zabraknąć ?! Nathana?!
****
Witam na moim pierwszym w życiu opowiadaniu!!
Mam nadzieję że sie podoba i zapraszam na zastępne rozdziały ... które będę publikować co miesiąc (chyba)
Za wszystkie błędy przepraszam i poprawie je.