Upragnione niebo |Dramione

By kornerEL

32.2K 162 50

Będąc z tobą, piekło zamarza. Zapraszam na nowo narodzoną Dramione! Muszę przyznać, że praktycznie zmieniłam... More

Rozdział 1 - Zapominając o Przeszłości

5K 162 50
By kornerEL

Nie nowością było to, że Hermiona Granger potrafiła przesiedzieć całe dnie w Biblotece. Czas spędzony tym pomieszczeniu mijał jej
niezmiernie szybko, za co dziękowała Merlinowi. Ze swoimi przyjaciółmi, którzy również postanowili wrócić do Hogwartu, widywali się tylko w Wielkiej Sali w trakcie trzech posiłków dnia.

Oczywiście sama Ginevra nie była zadowolona z faktu, że tak rzadko mogła ją widywać. A gdy już to się stawało Hermiona wydawała się nieobecna. Fizycznie rzecz biorąc była z nią, ale psychicznie znajdowała się gdzie indziej. Rudowłosa z rodzinny Weasley tłumaczyła sobie, że Hermiona była zawalona obowiązkami Prefekta Naczelnego oraz nauką.

Dość tego!

Ginny ruszyła szybkim krokiem w stronę Hermiony, która właśnie szła Wielkiej Sali na drugi posiłek.

- Hermiona! - krzyknęła, nieco głośniej niż zamierzała.

Kasztanowowłosa Gryffonka obróciła się w tył i posłała Ginny pytając spojrzenie. Kiedy była już wystarczająco blisko, Ginevra zaciągneła Hermione na bok, z dala od ciekawskich spojrzeń.

- Ginny co...

- Mam już dość tego, że za każdym razem, gdy staram się do ciebie przybliżyć, ty mnie odsuwasz - zaczęła, biorąc głęboki wdech. - Staram się ciebie zrozumieć, dać czas, ale to na nic. Zaczęłaś nas wszystkich ignorować. Codziennie chodzisz do tej głupiej Bibloteki. Odkąd zaczął się rok szkolny, zmieniłaś się i ...

Hermiona, która do tej pory ze spokojem słuchała słów Ginevry, spojrzała z politowaniem na dziewczynę.

- Tak, Ginny zmieniłam się - odparła oburzona. - Każdy się zmienia. Wojna dała nam wszystkim w kość i dobrze o tym wiesz. Więc dlaczego masz mi za złe, że ja też się zmieniłam?

Ginevra nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Zabrakło jej na chwilę słów. Przecież chciała tylko porozmawiać i wszystko wyjaśnić, ale nadzwyczajnie Hermiona nie miała takiego zamiaru.

- Nie mówię, że to źle, że się zmieniłaś - odpowiedziała po chwili, wzdychając. - Ja po prostu chce wrócić do tego czasu, gdzie razem rozmawialiśmy o chłopakach. O tym jak rozamialiśmy o tych wszytkich przygodach, które przeżychaś z Harrym i Ronem. Chciałbym wrócić do tych czasów, Herm.

Dziewczyna, słysząc swoje przezwisko, powstrzymała się od prychnięcia. Nie lubiła gdy ktoś mówił do niej skróconym imieniem.

- W tym rzecz, Ginny. Ja nie chcę wracać do tego. Nie chcę stać w miejscu, jak ty - odpowiedziała. - Idę naprzód, Gin. Ty też powinnaś.

Rudowłosa prychnęła niezadowolona.

- O czym ty mówisz? Wcale nie stoję w miejscu! Po prostu chce, żebyś wróciła do normalności! Chcę, żebyś była taka jak wcześniej.

Hermiona, zrezygnowana pokręciła głową na boki.

- Zważasz tylko na swoje potrzeby. Masz gdzieś to, że nie chce wracać do tego, co było - Ginny wzdrygneła się, słysząc chłodny głos przyjaciółki. - Powinnaś pogodzić się z tym, że to było kiedyś.

Po tych słowach Hermiona odwruciła się i ruszyła w stronę Wielkiej Sali, jakby ta rozmowa nie miała miejsca. Usiadła na szarym końcu, zadziwiając tym wszystkich. Można było usłyszeć szepty:

Czy ona się właśnie oddaliła od swoich?

Czy to na pewno ta Hermiona Granger?

Dlaczego nie siedzi ze swoją paczką?

Co się stało?

Granger czuła, że za każdym kolejnym pytaniem, wybuchnie i rzuci na pomieszczenie zaklęcie wyciszajace. Ewentualnie wyjdzie ze stąd i pójdzie do spokojnego miejsca, jakim jest jej ukochana Biblioteka.

Szepty przerwał głos Minevry McGonagall, która po śmierci Dumbledore, została dyrektorem. Podziękowała w myślach McGonagall, że ją uratowała.

- Witam wszystkich uczniów tej szkoły- zaczęła, przyciskując różdżkę do gardła, dzięki czemu każdy mógł ją usłyszeć - Zanim rozpoczniemy ucztę, chciałabym ogłosić bardzo ważną nowinę - przerwała na chwilę, rozglądając się. - Za namową Ministra Magii, każdy z uczniów poza uczniami z pierwszego roku Hogwartu, musi ponownie przejść przedział domów.

Większa część uczniów zaczęła dość głośno szeptać pomiędzy siebie, wyrażając w tym swoje zażalenia. Zarazem mniejsza część była pod wrażeniem oraz nie mogli się doczekać tego wydażenia.

Sama Hermiona czuła się dziwnie na tą wieść. Nie musi tego przechodzić, bo wie, że zawsze będzie Gryffonką z krwi i kości, ale za to z drogiej strony była ciekawa, czy mogłaby trafić do Ravenclaff? Przecież w tamtym roku tiara przydziału rozważała, czy nie dać ją do Krukonów.

Z jej rozmyśleń wyciągnął ją głos McGonagall.

- Cisza! - krzyknęła - Tak decyzja jest ostateczna i nic ją nie zmieni. Ostatnie klasy mają przyjść o godzinę wcześniej przed ostatnim posiłkiem. Radzę wam się nie spóźnić. Smacznego, moi drodzy.

Na stole zaczęły pojawiać się różnorodne potrawy. Każdy zaczął nakładać sobie porcję, rozmawiając o decyzji Ministra Magii. Jedynie Hermiona nie miała ochoty za bardzo jeść, dlatego nałożyła sobie na talerz tylko kawałek kurczaka i przez dłuższy czas starała się go zjeść. Dopiero po zjedzeniu połowy kurczaka i wypiciu soku dyniowego, wstała jako pierwsza i udała się do wyjścia. Czuła jak każdy wypala w niej dziurę, lecz zignorowana ten fakt. Udała się do swojego ulubionego miejsca.

*****

Straciła rachubę w poszukiwaniu książki, której niezmiernie potrzebowała. Spojrzała na zegar wiszący nad wyjściem i otworzyła szerzej oczy. Miała tylko niecałe pięć minut na dostanie się do Wielkiej Sali. Jak oparzona ruszyła w stronę wyjścia. Nie zważając na innych, Hermiona biegła tak szybko, że prawie przewróciła Krukona. Oczywiście nie obeszło się obelg w jej stronę, lecz zignorowała je. Poczuła ulgę, kiedy uświadomiła sobie, że przyszła w samą porę.

Usiadła obok Deana Thomasa, który również wrócił ukończyć ostatni rok nauki. Chłopak był zawsze pozytywnie nastawiony do życia. Zawsze był do wszystkich miły, nieważne kto, jaki miał staus krwi. Był bardzo towarzyski, dlatego w momęcie, kiedy zobaczył Hermione uśmiechnął się i odwrócił się w jej strone.

-Cześć Hermiona, jak myślisz dalej będziemy w Gryffindorze? -zapytał.

Dziewczyna uśmiechła się do niego i kiwnęła potwierdzająco głową.

-Oczywiście, że tak, Dean - odparła.- To jest nasz dom, jesteśmy Gryffonami.

- Też tak myśle- odparł, uśmiechając się i odwrócił głowę w stronę nadchodzącej Pani Dyrektor.

- Witam moi drodzy i dziękuje, że przyszliście wcześniej. - zaczęła uśmiechając się do wszystkich przyjaźnie. - Dziś moi uczniowie po raz kolejny zostaniecie przydzieleni do należytych wam domów. Nie chcąc przedłużać, zaczniemy od Hufflepuff. Prosimy Hanna Abbott.

Wymieniona dziewczyna ruszyła w stronę stołku, stojącego obok Minevry. Kiedy była już na miejscu usiadła i czekała na odpowiedź Tiary Przedziału.

-Zawsze należałaś do tego miejsca, kochana. HUFFLEPUFF!

Uczniowie tego domu zaczęli wiwatować oraz głośno klaskać w dłonie. Hanna sama się ucieszyła i wróciła na swoje miejsce.

Tylko Zachariasz Smith, który trafił do Griffindoru oraz Susan Bones, która natomiast trafiła do domu Krukona.

Następni byli Ślizgoni, którzy byli pewni, że nikt z ich domu nie zostanie przydzielony do innego.

-Pansy Parkinson!

Dziewczyna, która do tej pory siedziała z Draco i Blaise, ruszyła dumnie ku tiarze. Usiadła wygodnie po czym założyła nogę na nogę.

-Mogłabyś trafić nawet do domu Ravenclaff, ale twój spryt przeważa wszystko - odparła Tiara. -SLYTHERIN!

- Draco Malfoy!

Hermiona, która do tej pory patrzyła na swoje ręce, spojrzała na jasnowłosego chłopaka, który wyglądem przypomina prawie mężczyznę. Szedł dumnie nie ukazując żadnych emocji. Zmienił się, musiała przyznać Hermiona. Jego postawa dużo o nim mówiła. Był zdecydowany i nie bał się niczego.

-To zawsze będzie SLYTHERIN!

Blondyn z gracją wstał z niewygodnego stołka i ruszył do swoich znajomych. Jednak zanim usiadł, uniósł swój wzrok patrząc w czekoladowe tęczówki dziewczyny. To była jedna chwila, praktycznie sekunda.

Dziewczyna speszona odwróciła wzrok na dyrektorkę, czując, że zaraz każdy zobaczy jak na jej policzki dostają czerwonego koloru. Poczuła się żałośnie, wiedząc, że została przyłapana za gapieniu się na niego.









# Witam wszystkich czytelników!

Niektórzy z was znają moją starą i badziewną Dramione, a inni zapewne są nowi.
Tak czy siak, chciałabym wam przedstawić moją nową Dramione, która po części dalej jest tą starą.

Po przeczytaniu tego ścierwa, które napisałam, chciało mi się płakać. Bo kurde, ale to, co tam pisałam było tak beznadziejne, że nie aż nie chciało mi się tego czytać po pierwszym zdaniu. Jezu...

Tak czy siak, mam nadzieję, że ta książka nie będzie takim gównem jak poprzednia i będzie można ją przynajmniej przeczytać.

Co do nowej książki to, zmieniłam dość dużo, ale fabuła wydaje się prawie ta sama.

Dawny tytuł książki: "Bauty and Lovers"

Zapraszam do czytania, kochani!

Continue Reading

You'll Also Like

37.6K 1.6K 105
Bo czasami najstraszniejszym potworem nie jest ten, który pije krew, ale ten, którego zaczynasz kochać.
CEO By SilverMoon

Fanfiction

24.9K 1.7K 40
Historia osadzona jest w realistycznym świecie korporacyjnym, ale w ramach konwencji omegaverse. Nie znają się, a pracują w tej samej firmie. Co się...
178K 6.3K 119
Maddie Monet, najstarsza z córek Camdena Monet zostaje rozdzielona z braćmi na kilka lat. Bliźniaczka Tony'ego i Shane'a odnajduje się w swoim nowym...
12.3K 801 48
DRUGA CZĘŚĆ "STAY AT HOME" Felix i Hyunjin są już razem od dwóch lat i w ich związku zaczynają pojawiać się pewne problemy. W tym samym momencie nie...
Wattpad App - Unlock exclusive features