World we don't know

By Oppangam

179K 9K 1.1K

Życie Rikki wywraca się do góry nogami kiedy jej rodzice postanawiają wysłać ją do szkoły z internatem. Nowe... More

Prolog
Rikki
Angel's Academy
Uczymy się
Impreza
Magnus
Czarna księga
Operacja Lucek
No to lecimy
Mam tę moc
Jesteś jak ja
Sen
Oblężenie
Valery
Lof
Decyzja
Seth
Nowa Rikki
Aniołku
Rytuał
Czas wracać do domu

On

9.9K 480 137
By Oppangam

Na śniadanie zeszłyśmy oczywiście spóźnione. Bella chciała wyglądać 'zjawiskowo' a po tym co usłyszałam wczorajszego wieczora w toalecie nie chciałam iść sama.
Kiedy otworzyłyśmy drzwi od stołówki, którą znalazłyśmy dzięki mapce szkoły, wszystkie oczy zwróciły się w naszą stronę. Udając, że tego nie widzę szybkim krokiem ruszyłam do wolnego stolika i zajęłam miejsce. Dopiero po chwili rozejrzałam się po sali, którą postanowiłam nazywać jadalnią, zamiast stołówką. Naprzeciw wejścia znajdowało się ogromne okno z przepięknym, kolorowym witrażem. Wpadające przez nie promienie słoneczne tańczyły wesoło nadając surowemu pomieszczniu przytulny wygląd. Z wysokiego sufitu zwisały ogromne żyrandole z masą różnobarwnych, błyszczących kamieni. Wszędzie poustawiane były stare, dębowe stoły i ławy. Przy wschodniej ścianie znajdował się długi blat, przy którym siedzieli nauczyciele.
Nagle obok mnie pojawił się zabawny stworek.
-Witam, jestem Zonko i jestem elfem. Czy naleśniki panienkom odpowiadają?-zapytał skrzeczącym głosem. Miał około metra wzrostu, ogromne, zielone oczy i zabawne spiczaste uszy przyozdobione kolczykami.
-Jeju! Jaki jesteś kochany. Oczywiście, że odpowiadają-odparłam uśmiechając się od ucha do ucha-dziękuję Zonko.
Na moje słowa elf uśmiechnął się radośnie i zniknął równie szybko jak się pojawił.
-Co to było?-zapytała rozbawiona Bella zajadając naleśniki przyniesione przez stworka.
-Zdaje się, że elf-odparłam i również przystąpiłam do jedzenia.
Po posiłku wróciłyśmy do pokoju. Jako że to pierwszy dzień, a my byłyśmy 'pierwszoroczniakami' nie miałyśmy dzisiaj lekcji. Odbywały się natomiast zajęcia zapoznawcze, na które oczywiście też się spóźniłyśmy. Tym razem przeze mnie, nie mogłam znaleźć słuchawek od telefonu...
W każdym razie kiedy dotarłyśmy na dziedziniec wszyscy już czekali. Calutka szkoła PONOWNIE się na mnie gapiła.
-Skoro jesteśmy już wszyscy to możemy zaczynać. Jednym z celów tej szkoły jest abyście znaleźli przyjaciół. Dlatego też w pierwszy dzień roku każdemu pierwszoroczniakowi towarzyszyć będzie osoba ze starszej klasy. Nie ma zajęć, więc dzień możecie spędzić według własnych pomysłów. W celu dobrania par odbędzie się losowanie-oznajmiła pani Moor, mentorka wilkołaków wskazując na wielki słoik z czarnymi karteczkami. Kobieta po kolei czytała nazwiska ludzi, którzy po wylosowaniu odnajdowali swoją 'parę' i ustawiali się po drugiej stronie dziedzińca. Kiedy nadeszła moja kolej, tak jak poprzednicy podeszłam i wyciągnęłam ze słoja papierek, na którym napisane było Seth Black. Rozejrzałam się wokoło i stanęłam jak wryta. W moją stronę zbliżał się bóg. Dosłownie.
Był wysoki, 1,80m na pewno. Miał ciemnobrązowe, prawie czarne włosy, które zmierzwione lekko wyglądały niesamowicie. Podłużna twarz z mocno zarysowaną szczęką, ciemne oczy, super seksowne ciało. No i ten uśmiech. Miałam wrażenie, że ślinka mi cieknie.
-Cześć, jestem Seth-powiedział a jego uśmiech poszerzył się bardziej. Zabawbie zmrużył przy tym oczy i pokazał szereg idealnie białych, równych zębów.
-A j-ja Rikki-odparłam nadal nie wierząc, że chłopak jest prawdziwy.
-Blokujemy kolejkę-powiedział i śmiejąc się odciągnął mnie w stronę czekających już par. Omg. Jak miałam z nim spędzić CAŁY DZIEŃ skoro nie mogłam nawet stać obok niego i nie uśmiechać się jak głupi do sera?!
Po skończonym losowaniu ludzie zaczęli rozchodzić się w różnych kierunkach, a ja nadal stałam podziwiając 'swoją parę'.
-Rikki? Halo. Mówię do ciebie-zaśmiał się chłopak machając mi ręką przed twarzą.
-He?
-Pytałem co chcesz robić.
-Przejdźmy się-odparłam, więc ruszyliśmy w stronę widniejącego w oddali jeziora. Szliśmy ramię w ramię milcząc.
-Więc...Jestem Seth. Ale to już wiesz. Jestem wilkołakiem. Mam 19 lat.
-Fajnie! Opowiedz mi coś jeszcze o tym kim...czym..jesteś.
-Wilkołaki. No to tak. Jesteśmy ludźmi, ale dużo silniejszymi, szybszymi...nasze zmysły są wyostrzone, zwłaszcza przed pełnią.
-Możesz zmieniać się w wilka?
-Tak.
-Tyko w czasie pełni?
-To akurat mit. Mogę się zmieniać kiedy chcę, ale ZAWSZE zmieniam postać podczas pełni.
-Można zostać wilkołakiem przez ugryzienie?
-Hahahaha-zaśmiał się dźwięcznie-To kolejny mit. Wampirem też nie zostaniesz. To kwestia genów, nie ugryzień.
-Nie jest ci zimno?-zapytałam rozcierając ramiona. Był wrzesień, ledwo 20 stopni, a on był jedynie w bluzie. Ja co prawda nawet bluzy nie miałam, bo z roztargnienia o niej zapomniałam.
-Nie, wilkołaki mają podwyższoną temperaturę ciała. Nigdy nie jest mi zimno, ale tobie najwyraźniej tak-wyjaśnił zdejmując czarną bluzę-Trzymaj.
Z wdzięcznością założyłam bluzę i włożyłam ręce do kieszeni.
-Fajna koszulka-powiedziałam spoglądając na górną część garderoby bruneta. Seth miał na sobie koszulkę z długim rękawem i logo Green Day.
-Lubisz Green Day?
-Jasne! Są świetni. Kocham 'Holiday'.
-Tak! Albo 'Jesus of Suburbia'.
-Rany ta piosenka jest niesamowita. Zwłaszcza linia basu!
-Dokładnie! Czego jeszcze słuchasz?
-Różnie, chcesz to mogę ci pokazać playlistę-odparłam wyciągając telefon z kieszeni. Chłopak przez dłuższą chwilę przeglądał piosenki, po czym usatysfakcjonowany oddał mi komórkę, zapisując w niej wcześniej swój numer telefonu.
-Nie dość, że wylosowała mnie najbardziej rozpoznawalna pierwszoklasistka, to jeszcze okazuje się, że ma świetny gust muzyczny.

-Spadaj. Milion razy wolałabym być normalna.

-Dlaczego? Rodzice nie mówili ci, że nie jesteś zwyczajna?
-Nie, okazuje się, że jestem adoptowana. A tak poza tym niby jest ta 'klauzula milczenia'.
-Niby jest, ale znaczna część rodziców tego nie przestrzega.

-A twoi?
-Raczej ciężko im było to kryć, bo mój ojciec jest alfą w watasze.
-Wow, ale super!
-Całkiem.

-Czyli ty będziesz wodzem po nim?
-Prawdopodobnie, ja albo mój brat.

-Masz brata?
-Aha, bliźniaka.
-Czyli jest tak samo seksowny jak ty?-w momencie kiedy uświadomiłam sobie co powiedziałam moja twarz zrobiła się purpurowa. Jaka idiotka ze mnie.
-Haha, nie wiem, nie jesteśmy podobni. Jesteśmy bliźniakami dwujajowymi, ja jestem podobny do ojca a Andy do mamy. Ma blond włosy i błękitne oczy.
-Czyli wygrywasz, bruneci są zawsze przystojniejsi-wypaliłam i ponownie spłonęłam rumieńcem. Dlaczego mój mózg podsyłał mi takie idiotyczne teksty. Założyłam kaptur i naciągnęłam go na oczy. Debilka. Ja to umiem robić 'pierwsze wrażenie'.

-Wiesz co? Mam takie dziwne przeczucie, że chyba wpadłem ci w oko...-zaśmiał się.
-Nah. Wydaje ci się.

-Okey, jak wolisz.

Kilka minut szliśmy w milczeniu. Ostatecznie dotarliśmy na polankę przy jeziorze i usiedliśmy na trawie. Widok był przepiękny. Woda była tak czysta, że można było zobaczyć dno. Polanę otaczał stary las a na drugim końcu stała śliczna sarenka, która nie wzruszona naszym przybyciem piła wodę.
-Cudnie tu, tylko zimno-powiedziałam i poczułam jak Seth obejmuje mnie ramieniem. Faktycznie, temperatura jego ciała była mocno podwyższona. Chwilę później było mi ciepło, ale jednocześnie tak przyjemnie, że nie chciałam się odsuwać.

-Rikki?

-Nom?

-Nie masz jakichś pytań, czy coś? Bo tak technicznie to mam ci pomóc odnaleźć się w szkole i nie chciałbym, żebyś została jedyną, która nie ma o niczym pojęcia.

-Opowiedz mi o tych zabawnych stworzeniach z sali jadalnej.

-O elfach? Ne ma o czym opowiadać. Te maluchy dbają o zamek, tereny dookoła i zajmują się przygotowywaniem posiłków. To ich jakby praca, czy coś.
-Ile żyją takie elfy?
-Całkiem sporo. Niektóre kilkaset lat.
-A wilkołaki?
-To zależy. Generalnie dużo dłużej niż ludzie. Wszystkie nadnaturalne stworzenia żyją dłużej. Najgorzej mają chyba wampiry. Rekordzista żył pond 1000.

-Wow. A jakie jeszcze stworzenia są tak w ogóle?
-Wampiry, wilkołaki, czarownice, elfy, gnomy, olbrzymy, w sumie to nie wiem, ale bardzo dużo. Najmniej jest takich jak ty.

-Mmmm, uwielbiam to 'takich jak ty'. Jakbym była jakąś zarazą.

-Potomków w prostej linii nazywa się Nephilim.
-To brzmi znacznie lepiej. Co potrafią Nephilim?
-Nie wiem, ale możemy zajść do biblioteki i poszukać czegoś na ten temat.
-No to chodź!-zawołałam radośnie i zerwałam się z miejsca.

-O w mordę!-zapiszczałam, kiedy Seth otworzył drzwi od biblioteki. Staliśmy na schodach, które prowadziły do nieskończonej skarbnicy wiedzy. Naprzeciw wejścia znajdowało się gigantyczne okno z witrażem, które podobnie jak to w jadalni rzucało kolorowe światełka na meble. Pod oknem stało biurko, przy którym siedziała starsza kobieta, jak powiedział Seth, pani Book. Całkiem zabawne nazwisko dla bibliotekarki... Na lewo i prawo ciągnęły się ogromne półki pełne książek. Od ziemi do sufitu. Po wejściu czuło się zapach atramentu i kurzu, który w połączeniu z drewnianymi podłogami wyłożonymi grubymi, perskimi dywanami i ścianami, na których pełno było fresków tworzyły niepowtarzalną atmosferę-Mogłabym tu zamieszkać.

-Czasem też tak myślę...Chodź-powiedział i pociągnął mnie w stronę bibliotekarki.
-No proszę, pan Black. Witam.
-Dzień dobry pani-powiedział uśmiechając się słodko-Szukamy czegoś o Nephilim.

-Doprawdy?-zapytała posyłając nam zabawny uśmiech-Sekcja 35.

-Dziękuję pani!-zawołał chłopak i pociągnął mnie w odpowiednią stronę. W milczeniu poszukiwaliśmy odpowiedniej książki.

-Ok, trzymaj te dwie-powiedział w pewnym momencie chłopak wręczając mi opasłe tomy-zaniesiemy je do twojego pokoju i porobimy coś ciekawego.



-Ładny pokój-powiedział siadając na moim łóżku-ale jak na mój gust to za dużo tu różu-dodał wskazując na pudrową połowę pokoju, należącą do Belli. Dziewczyna miała koc, pluszaki i masę innych dodatków w takim właśnie kolorze.
-Jak na mój też, dlatego ja mam tylko Dragona-odparłam wyciągając z pod koca ogromnego, czarnego pluszaka w kształcie smoka.
-Całkiem słodki-zaśmiał się-jak właścicielka.
-Spadaj.

-To co robimy teraz?

-Nie wiem, ty jesteś moim przewodnikiem.

-Hmm...A co powiesz na wycieczkę do kuchni? Zjadłbym coś, a do obiadu zostały jeszcze 2h.

-Okej, a będą tam elfy?

-Jasne, a co?
-Jeden wpadł mi w oko.
-Czyli jeśli mam cię zainteresować to powinienem być o metr niższy i mieć spiczaste uszy?
-Dokładnie tak-zaśmiałam się.

-Jesteś fajnista Rikki.

-Ale wiesz, że nie ma takiego słowa?
-Wiem-odparł uśmiechając się. Rajuśku, jak on się cholernie słodko uśmiechał. Miałam ochotę ucałować te policzki-Idziesz, czy będziesz podziwiać moją nieprzeciętną urodę?
-Nie podziwiam cię, po prostu masz tu coś-powiedziałam wskazując palcem na środek jego klatki piersiowej, a kiedy pochylił głowę pstryknęłam go w nos-MAM CIĘ!-zaśmiałam się i z ogromnym uśmiechem, że udało mi się uniknąć upokorzenia wyszłam z pokoju.




Continue Reading

You'll Also Like

3.5K 145 18
1 Rozdział-5 maja 2020 wtorek Twoja historia z koreańczykiem.
2.5K 113 12
Powrót Laury Smith do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Czy jej życie będzie spokojne i beztroskie, czy jednak szalone i pełne zagadek. Tego...
3.6K 759 34
Życie Hailey Moore od jakiegoś czasu nie było usłane różami. Fala przykrości jaka się na nią wylała w ostatnich latach była zbyt duża jak na jej młod...
20K 533 179
Wielką Brytanią rządzi surowa królowa wraz z mężem kompletnie jej podporządkowanym. Rodzinę królewską obowiązują surowe zasady jak i nakazy, które t...
Wattpad App - Unlock exclusive features