----Amnestia---- Morwin

By strachowyjec

344 19 15

nie wiem co tu napisać , morwin moi drodzy More

xxx

344 19 15
By strachowyjec


 ---------------------------------------------------- od autora-----------------------------------------------------------

 Stary morwin ( tak z 2022 ) opuszcza mój docs .Wszelkie błędy jezykowe i interpunkcyjne są winą wattpad , nie biore za to odpowiedzialności.Mam nadzieje ze sie komuś spodoba.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  - " SĄ BLISKO, MUSIMY SPIERDALAĆ" - wykrzyczał David siedząc na miejscu pasażera dociskając z wściekłością nieistniejący pedał gazu.

- " Stary po ostatnich zmianach na mechaniku ten samochód jeździ jak gówno" - powiedział jeden z napastników który spoczywał na jednym z tylnych siedzeń.

- " Mówiłem żebyśmy wzięli Sutana zamiast tego pierdolonego GTR'a" - po raz kolejny został usłyszany głos Gilkenly'ego który nieprzerwanie dociskał nogę do tapicerki osuwając się tym samym na siedzeniu.

-" OD MOJEGO MALEŃSTWA TO TY SIĘ ODPIERDOL DAVIDEK" - rzucił mężczyzna zaciskając ręce na kierownicy. Pomimo skórzanych rękawiczek na dłoniach zaczynała mu się wyślizgiwać. Pod czarną bałakławą było widać kosmyki białych włosów, których ułożenie mogło wskazywać tylko na jednego z braci Carbonara.

-" PRZESTAŃCIE JAZGOTAĆ MAMY JUŻ PSY NA KARKU I TO NAM WYSTARCZY" - wybuchł nagle najniższy z mężczyzn który już dawno ściągnął maskę z twarzy i miętosił ją w dłoni jakby była to zabawka antystresowa.

Lekko potrząsnął głową a krople potu które pojawiły się na jego czole opadły na torbę którą nerwowo trzymał na trzęsących się z zmieszanego zdenerwowania i przypływu adrenaliny kolanach.

Po chwili jakby w przypływie boskiej sugestii mężczyzna rzucił ściskaną dotychczas maskę na posadzkę i rozpiął torbę z łupem zaczynając przeszukiwania.Widzący to siedzący po obu stronach przyjaciele w zbrodni spojrzeli na niego pytająco.

-" CO SIĘ TAK GAPICIE ?! WYCIĄGAJCIE TELEFONY I PRZELEWAJCIE SLT, RAZEM UZBIERAMY NA EKSPLOZJE SILNIKA" - ryknął a jego niekiedyś ułożone do góry siwe włosy opadały teraz na spocone czoło .

Reszta pasażerów zaczęła pośpiesznie przeszukiwać kieszenie wyciągając telefony. Szybko kliknęli na aplikacje na czarnym tle z napisem 5d.

Na konto Erwina Knuckelsa który siedział na środku tylnego siedzenia wpłynęły kolejne kwoty waluty które już za chwili miały pomóc w wyeliminowaniu goniących ich pojazdów.Odetchnął z ulgą widząc na swoim koncie wystarczającą kwotę SLT. Spoglądając szybko przez tylną szybę pojazdu wyszukiwał okazji by wcisnąć opcję eksplozji silnika samochodu który podążał za nimi z zawodną prędkością. Oczy mężczyzny zaświeciły się charakterystycznym złotem gdy nacisnął na opcję użyj i czekał aż pojazd wybuchnie ....

Jego usta lekko się otworzyły, a brwi które jeszcze przed chwilą były zmarszczone teraz podniosły się ze zdziwienia gdy Dodge Challenger nie stał w płomieniach, tak jak było to zaplanowane. Resztę Erwin pamiętał jak przez mgłę; jak cisnął torbę w ręce Vasqueza który siedział po jego prawej , jak krzyczał na Laboranta że ma mu otworzyć lewe drzwi

pamiętał jak krzyknął do swoich przyjaciół że kupi im czas i żeby go odbili z konwoju, i w końcu jak sięgając do kabury wyciągnął Micro SMG i oddał strzały do pojazdu oraz wysiadających z niego funkcjonariuszy.

Przez cud jakim było uniknięcie wybuchu Erwin wpadł w szał , wszyscy w pojeździe nie byliby zdziwieni gdyby na jego miejscu był Nicollo Carbonara, jednak taka bezmyślność ze strony Knucklesa była zaskoczeniem. Zazwyczaj wolał on zabezpieczyć łup niż strzelać się z policją i prawił morały swoim przyjaciołom gdy służył im za podwózkę gdy ci wychodzili z Bolingbroke Penitentiary.

Jego myśli były jednym wielkim mętlikiem, żałował że jednak nie poszedł na terapię z panowania nad gniewem na który bon dał mu Kui Chak jako prezent świąteczny.Knuckles poczuł jak momentalnie pocisk drasnęła jego czarną jeansową kurtkę, a kula trafiła go w prawe ramię.Opadając na asfalt błagał o to by jego maska zamortyzowała upadek, przeliczył się a blady policzek otarł się o żużel.Wizja rozmyła się a ostatnim co umiał wyczytać z konturów były buty policjanta podchodzącego w jego stronę.

Zimne białe światło mimowolnie sprowokowało Erwina do otworzenia jego złotych oczu, dobrze znał miejsce w którym przebywał.Jasna lampa była w centrum jego uwagi, jej blask oślepiał przeszkadzając mu , po chwili dochodząc do faktu że ktoś do niego mówił. Był to stłumiony głos jego ulubionej medyczki Kassy Clock która pewnie marnowała na niego kolejną tubę hydrożelu będącym priorytetowym wyborem siwego w kwestii zdrowia.

-" Nie mam już plastrów z Harrym Potterem,będziesz musiał zadowolić się takim z pieskami" - rzuciła życzliwie choć Erwin mógł wyczuć nutkę złośliwości. Już miał zacząć się produkować gdy ta poprawiła okulary i zakleiła mu plaster na policzek.

- " Jeśli chcesz inny,to będe musiała go zerwać ale radziłabym ci się pogodzić z wyborem.Inaczej nawet hydrożel nie ukoi bólu"- dorzuciła z uśmiechem i podeszła do drzwi za którymi czekała policja. 

Mężczyzna który przed chwilą z nadzieją podnosił głowę myśląc że jego przyjaciele odbili go w trakcie przejazdu na szpital, spadła do zera widząc 01 policji Juana Pablo Pisicele wkraczającego przez drzwi.Siwowłosy z zamachem opuścił głowę na szpitalny stół którego poduszka wydała lekki pisk,a Pastor pożałował strzelania focha którego nikt nie widział gdy nagła styczność z twardym materiałem przyprawiła go o zawrót głowy.

-" NO PASTORKU, wjebał się Pan. Myślałem że jest Pan mądrzejszy niż strzelanie do nas bez maski podczas pościgu z kasyna.I to na kodzie czerwonym?... Plus to SMG, najbliższa msza będzie odprawiana na celach bo idzie pan pierdzieć w pasiak" - zaśmiał się Szef Policji przybliżając się do łóżka

-"A to wszystko zasługa naszego nowego nabytku" -Juan wskazał na wchodzącego za niego niższego policjanta który dumnie wchodził do pomieszczenia kręcąc przy tym biodrami .

Knuckles podnosząc głowę miał ochotę znowu zderzyć się z asfaltem.Billy Babe był w policji od niedawna ale jego zalotna osobowość była nie do ominięcia.Jako jeden z niewielu policjantów miał ekstrawagancką osobowość, i było też na czym zawiesić oko.

Gdyby lokalny wszedł na komendę, miałby problem z odróżnieniem funkcjonariuszy po wygolonych bokach, z resztą włosów zaczesaną na jakiś tani żel. Zakszot często siedział na zapleczu tutejszego Burger Shoota i grał w grę, która polegała na rozpoznaniu policjanta tylko po fryzurze. Niestety zabawa kończyła się gdy tylko większa grupa wchodziła do restauracji.

Erwin miał w poważaniu co mówił do niego policjant.Żałował że przez impuls nie będzie mógł wziąć udziału w evencie własnego baru,a z myśli wybił go słowotok Pisiceli odnośnie kadeta.

-"Wiedziałem że nasz Billy ma wiele talentów ale nie myślałem że jego szybkie palce przydadzą się na nic innego jak zabawianie się z funkcjonariuszami na nocnych patrolach" - Mówiąc to Pisicela jedną ręką klepał kadeta po plecach,drugą przecierając oczy które zaszkliły się od jego jakże udanych żartów.

Erwin z pomocą medyczki wstał ze stołu i już z chciał iść o własnych siłach gdy mroczki przed oczami sprawiły,że potknął się o własne nogi.Jakie było jego zdziwienie gdy po chwili złotowłosy kusicielsko objął jego talie i uśmiechnął się do pastora.

                - "Oh niech pan uważa panie pastorze,bo będę musiał przebrać się w inny kostium by pana ocucić" - powiedział Billy przeciągając kokieteryjnie połowę słów w charakterystyczny dla niego sposób.                                                                                                                                                                        Erwin ubóstwiał psotne flirty z każdym kto mu się nawinął i nie miał kija w dupie, chociaż co do statusu tego w przypadku Billyego miał pewne wątpliwości. Z uśmiechem odpowiedział kadetowi imitując jego styl wypowiedzi.     

                   - "No panie policjancie, byle by pan nie był dla mnie za ostry, wystarczająco już mnie poturbowano" - Knucklesi spojrzał na niego i próbował zatrzepotać rzęsami, jednak skręcił się z bólu trochę wyolbrzymiając swój faktyczny stan.

Przechodząc przez korytarz szpitalny będąc u boku Billyego,czuł Pisicelie dyszącego mu na kark z podekscytowaniem że będzie mógł udupić Pastora na sporo miesięcy ,a jeśli dobrze to rozegra to i wyjazd na Majorkę. Wzdłuż korytarza minęli paru funkcjonariuszy którzy wchodzili z grupą zatrzymanych na jedną z sal. Jednym z policjantów był stojący przy drzwiach z żółtym papierowym kubkiem pełnym jakiegoś trunku, który szczególnie zainteresował Erwina.            Wyższy od niego co najmniej o 20 centymetrów, zabójczo przystojny, brązowowłosy niegdyś szef policji Gregory Monthana do którego złotooki miał wyjątkową słabość. Billy spoglądając to na przełożonego przy drzwiach, to na bandytę któremu robił teraz za kule zauważył maślane oczy jakie przestępca robił w stronę Gregorego, zacisnął ręce na tali osobnika któremu pomagał, i przyśpieszył kroku zwyciesko się uśmiechając, gdy przechodził przez drzwi przy których stał Gregory. Na ten widok kubek z napojem został upuszczony a zawartość znalazła się na mundurze policjanta w końcu lądując na ziemię, mimo opaski na jednym oku Monthana wyraźnie widział co właśnie miało miejsce..                                                                                          Poddenerwowany dotknął radia na jego klatce i wymamrotał status pierwszy. Udał się do recepcji a Pani Basia bardziej przejęła się że cynamonowe cappuccino poplamiło jeden z korytarzy jej kochanego szpitala, niż to że funkcjonariusz wypisywał się sam po ranie postrzałowej. Siadając w jego ukochanej Corvettcie, poczuł jak jego spięte ciało ogarnia spokój który nie trwał długo.

Przypominając sobie zaciśniętą dłoń złotowłosego lalusia na szanownej ekscelencji sprawiła że uderzył w dach pojazdu,a po chwili przepraszając samochód położyłam głowę na kierownicy wypuszczając całe powietrze z płuc. Po chwili nieuwagi w uszach zaczął mu brzęczeć dźwięk klaksonu Veci.

Erwin Knuckles był jego.

Tylko jego.

Widocznie inni kadeci nie zostali tego nauczeni na akademii tak jak jego grupa. Mężczyzna był jego nemezis, jedynym przeciwnikiem którego nie ważne ile razy złapał, wracał z taką samą ekscytacją, tego którego w telefonie miał zapisanego jako CHUJ OD NOŻA, i o liczne potyczki właśnie o ten nóż który niejeden raz był obtoczony w maśle. Siwowłosy miał w sobie to coś, jego charakter był wyjątkowy, to jak mówił nie ważne jak bardzo wyssane z palca kłamstwa, nie dało się go nie słuchać. Gdy tylko złotooki był w pobliżu cała uwaga była skupiona na nim, co miało swoje dobre i złe strony. Monthana wiedział że za każdym razem gdy jego oczy się spotykały z pastorem pragnął go, pragnął go poskromić, jakoś ujarzmić tą bestie która siała zniszczenie w całym Los Santos. Nie umiał określić czy to miłość, bo nigdy nikogo nie kochał, jego byłe partnerki szybko traciły jego uwagę. Jednak spotkaniu z Erwinem zawsze towarzyszyło to ciepło którego tak brakowało w życiu policjanta. Gregory nie zdał sobie sprawy kiedy dotarł na komendę, był zbyt zajęty rozmyślaniem o pastorze który prawdopodobnie nadal był w towarzystwie blond pupilka jego szefa.Wszedł na komendę i zachodząc do socjala zaparzył kawę dolewając do kubka ciecz znajdującą się w piersiówce i pośpiesznie schował ją w kieszeń kurtki tak by nikt nie zauważył, po czym podążył w kierunku cel w których było dość głośno.

Billy był w trakcie przeszukiwania Pastora po raz kolejny a jego satysfakcji nie było końca zwłaszcza gdy opuszkami palców przejechał po podbrzuszu pastora które było odsłonięte przez brak dwóch dolnych guzików koszuli. Włosy na ciele Erwina stanęły dęba przez nagły dotyk. Myślał że dzięki pewności siebie i wdziękowi kadet zejdzie mu z co najmniej parudziesięciu miesięcy, i już była na to szansa gdyby nie Pisicela podchodzący do celi

- "Billy,czy ty możesz szybciej ?. Pobawisz się z pastorem innym razem, teraz trzeba go wsadzić bo zaraz mam spotkanie z Rightwillem, a ty masz zapierdalać na patrol" - mówił zdenerwowany podliczając wyrok, gdy ktoś położył ciężką rękę na jego ramieniu; jakby omen nadchodzącego problemu. Ręka należała do Monthany który był wyższy od Pisiego i przyglądając się co wystukuje na tablecie mruknął zdenerwowany.

- "Dlaczego mu wpisałeś napad na Pacyfik ?.Nie znaleźliśmy żadnych dowodów na to że to był on, poza tym aresztowany nie miał też broni policyjnej" - Juan spojrzał na niego, i wyraz twarzy Monthany przyprawił go o przełknięcie śliny.

Nadal miał przepaskę na lewym oku, jego zdrowe mimo że brązowe jaśniało iskrami nienawiści do obu mężczyzn stojących przy celi w której przebywał Knuckles. Juan burknął i sprawdzając telefon zauważył nieodebrane połączenie od Sonnego ,przygryzając wargę rzucił do Billyego .

– "Zwijamy się Billy, innym razem dokończysz"- mówiąc to podał Monthanie tablet i z ciężkimi krokami opuścił pomieszczenie z celami, wychodzący z celi kadet podał Grzegorzowi telefon pastora i uśmiechając się mrugnął do niego, po czym zgłosił status pierwszy. Ten jeden gest sprawił że w brązowookim zaczęło się gotować.Oddech stał się płytszy i szybszy jakby pierwotny, chciał przycisnąć Erwina do ściany i złożyć pocałunek na jego szyi który pozostawił by siniaki tak by każdy wiedział że już do kogoś należy. Jednak tego nie zrobił, wszedł do celi i położył tablet na łóżku które wyglądało na niewygodne do siedzenia, a co dopiero do spania.

Erwin stał przy ścianie bał się ruszyć od czasu dotyku przez blondyna, nie dziwiło go to że policja nie zna czegoś takiego jak przestrzeń osobista, ale nigdy nie czuł tak nachalnego dotyku mimo że sam na niego pozwolił, a gdyby zastanawiał się nad nim dłużej przekonałby sam siebie że sam go sprowokował.

-Wszystko w porządku?.Zazwyczaj biegasz po celi i się rzucasz a tu taki spokój, czyżby stał się pan przykładnym obywatelem ? - Gregory próbował odwrócić uwagę siwowłosego. Bał się jak zareaguje na dotyk więc usiadł na tym niewygodnym łóżku i zaczął kasować wyroki dodane przez Pisicele, Erwin jakby na autopilocie usiadł obok niego i spojrzał na tablet .

- "A to chuj chciał mi wlepić połowę kartoteki" - próbował zabrzmieć groźnie jednak jego ton był pełen rezygnacji.

- "Nie martw się Ekscelencjo,i tak już usunąłem większość, muszę cię wsadzić na trochę przez to kasyno, ale to innym razem, teraz pójdziesz na wizytę resocjalizacyjną bo zrobili z ciebie tarcze strzelniczą, cud że cię poważniej nie uszkodzili" - Mówił beznamiętnie nie spuszczając wzroku z tabletu mimo iż w połowie zdania poczuł jak Erwin położył mu głowę na ramieniu.

- "Myślisz że mają kubeł zimnej wody w więzieniu" - zapytał z lekkim uśmiechem siwy -" Czuje jakbym ktoś inny mną sterował odkąd wyszedłem z kasyna"

- "Nigdy nie byłem, ale powinni mieć tam prysznice" - spojrzał na niego i się uśmiechnął - "Ale zamiast tego mam lepszy pomysł... "- Mężczyzna chwile szukał w kurtce czegoś a potem podał Erwinowi klucz z zawieszką z wygrawerowanym numerem, po czym pogładził go po policzku.

-"Słodki plasterek chociaż myśle że bardziej pasowała ci chihuahua." - Oczy pastora się zaświeciły i sam się zaśmiał pod nosem. Mimo tak głupiego tekstu poprawiło mi to humor, ale nie tak jak brelok który trzymał w ręce.

-"Życzymy spokojnej resocjalizacji, służby więzienne zaraz się panem zajmą."- Gregory wyrecytował standardową formułke po czym uśmiechnął się dodając -"Będę czekać pod wyjściem"-

Po tych słowach nacisnął przycisk akceptujący wyrok a służba więzienna po chwili weszła, zabrała Knucklesa i wyszła bez słowa.Monthana zgłaszając status trzeci udał się do przebieralni popijając zimne pozostałości jego niecodziennej kawy.Po godzinie osiemnastej zmiany powoli się kończyły a funkcjonariusze którzy mieli zaczynać zmianę już popijali melisę na uspokojenie.Gdy Gregory otworzył drzwi do przebieralni spotkał tam tylko Capele siedzącego z rękami w dłoniach. Wieści o kolejnej nieudanej relacji komendanta z jakąś przypadkową kobietą rozniosły się szybko po całym mieście.Monthana chciał go jakoś pocieszyć jednak jego myśli były zajęte wieczornym zamówieniem z restauracji makaroniarzy.

-"Dante wiesz że nigdy nie widziałem cię w cywilnych ciuchach ... "- Brunet próbował zacząć rozmowę by jakoś sprowadzić kolegę z pracy na ziemię - "No może oprócz tej ohydnej szarej bluzy "-

Dante lekko się wzburzył i wyprostował, prawdą było że nie miał za dużo ubrań poza tymi pracowniczymi, ale jakoś nigdy nie miał głowy do wyjścia na zakupy .

- "Jakbym miał się dla kogokolwiek stroić, moim zadaniem jest zapewniać bezpieczeństwo a nie wyglądać jak modelka" - parsknął lekko złośliwie

- "To że Top Model dla mężczyzn nie zostało w końcu zorganizowane, nie znaczy że nie możesz jakoś wyglądać "- Monthana chciał już wystawić język jak dziecko jednak przystał na złośliwym tonie podobnym do swojego rozmówcy. - "Tak właściwie to jestem po służbie, i mam chwile wiec odpalaj Mustanga i jedziemy coś ci wybrać ."

Capele wryło, zazwyczaj na docinkach ze strony współpracowników się kończyło.Mimo znikomej relacji z Monthaną, bo tak naprawdę to łączył ich tylko status byłego szefa policji, mężczyzna zgodził się na propozycje zakupów. Obaj skończyli się przebierać i po chwili wyjechali z podziemnego parkingu komendy w aucie Dantego. Pasja z jaką czarnowłosy opowiadał o swoim ukochanym samochodzie, dała do zrozumienia Gregoremu że może jednak łączy ich więcej niż tylko zawód. Spędzili przynajmniej pół godziny wybierając same spodnie, bo Dante upierał się przy każdej propozycji czegokolwiek innego niż dresy, jednak w końcu wyszli ze sklepu z paroma torbami, większość należało do Capeli , jednak Gregory nie mógł oprzeć się by zakupić coś na spotkanie z pewnym kryminalistą.

Erwin siedział na jednej z ławek znajdującej się w pokoju socjalnym więzienia, czas dłużył mu się niemiłosiernie.Ból po postrzale sprawiał że nie myślał nawet o przekroczeniu progu siłowni.To co nie tak dawno zdarzyło się na celach było dla niego zaskakujące.Monthana nie był osobą która okazywałaby uczucia w miejscu publicznym,tym bardziej w miejscu pracy, jednak było to miłym zaskoczeniem zwłaszcza w tak męczącym dniu.Bawiąc się kluczem który dostał od policjanta.Myślami był już dawno w wannie z bąbelkami.

Czekał na to by w końcu mógł ogarnąć go błogi spokój o który modlił się od czasu przewozu na więzienie.Jego bujanie w obłokach przerwał jeden ze strażników który odchrząkną by zwrócić na siebie uwagę.Poinformował go o zakończeniu wyroku,kierował się do szatni by przebrać sie w cywilne ciuchy.Erwin powoli zakładał biały oversize t shirt, który posiadał każdy obywatel Los Santos, oraz szare spodnie dresowe, ile on by oddał za poczucie jego ulubionych czwórek które opinałyby jego skórę.Ostatnim przystankiem zanim trafił na wolność była wizyta przy okienku sekretariatu,gdzie zazwyczaj oddawano mu jego rzeczy tym razem jednak pudełko było puste.

Monthana mimo spóźnienia spowodowanego przez wybór sosu do makaronu w restauracji All Oro, czekał na pastora dziesięć minut.Mimo tendencji do spóźniania się partnera w jego głowie pojawiło się już parę nieciekawych scenariuszy, co jeśli zemdlał albo został napadnięty przez Vagosów którzy niedawno zostali skazani na dożywocie?.

Ręce stróża prawa zaczęły się mimowolnie trząść, jednak pisk jaki towarzyszył otwieraniu wielkich metalowych drzwi które prowadziły do wnętrza więzienia szybko przerwały myśli.Jego źrenica poszerzyła się widząc sylwetkę mężczyzny z postawiona do góry niechlujną czupryną.

Na widok policjanta opartego o cywilny samochód kąciki ust pastora uniosły się do góry,a jego ciało nagle rozpierała energia.Gregory widział jak dumny chód pastora zmienia się w rozbieg a następnie w sprint pozostawiający za sobą kłęby kurzu.Siwowłosy próbując się zatrzymać wpadł z rozpędu w ramiona policjanta, a ten nie kryjąc się otulił go jednocześnie składając pocałunek na czole niższego. 

-"Spóźniony jak zawsze"- powiedział lekko rozbawiony brunet czując jak Erwin wtula się w jego klatkę piersiową

Knuckles nie odpowiedział, chciał trwać w uścisku mężczyzny jak najdłużej.Zapomniał o długiej kąpieli, zapomniał o ściśniętym żołądku i prawie zapomniał o tych nieudanych zaczepkach które blond włosy kadet kierował w jego stronę przez całe zatrzymanie.Jednak uścisk nie mógł trwać wiecznie, mimo zejścia ze służby Monthana zawsze nosił ze sobą radio co tym razem okazało się przydatne, gdy usłyszał komunikat o rozpoczęciu konwoju więziennego z komendy Mission Row.

 -"Musimy się zbierać malutki, inaczej oboje wylecimy do ciepłych krajów "- Wiedział że             dla partnera byłoby to bez różnicy, miał pieniądze oraz kontakty więc nie ważne gdzie by był jego życie potoczyłoby się dalej ,dla niego bycie funkcjonariuszem stało się już nierozłączną częścią tożsamości.  Erwin doskonale o tym wiedział dlatego odsunął się od bruneta i stojąc na palcach musnął usta partnera czując na skórze szorstki zarost ukochanego.                                                               Po chwili siedzieli w samochodzie, Gregory jako kierowca który w skupieniu wystukiwał w gps cel ich podróży mimo znania trasy na pamięć,i Erwin leżacyna siedzeniu pasażera, przykryty wytartą czarną skorzaną kurtka. Oboje uznali że tak będzie lepiej na wypadek spotkania konwoju, Monthana wiedział że zapomniał kupić parę rzeczy więc dopasował trasę tak by przejechać przez pobliski sklep które przy Paleto Bay.Jechali dość długo a powieki Erwina robiły się coraz cięższe i już planował oddać się snu,dopóki nie usłyszał tej wkurwiajacej zapętlonej melodyjki którą ustawił jako dzwonek.

Gdy odebrał telefon z drugiej strony słyszał już piskliwy ton starszego mężczyzny.

       -"GDZIE JESTEŚ MISIU KOLOROWY ?"- wykrzyczał Kui Chak -"Szykowaliśmy odbicie z                           komendy ale Carbo dał się złapać przed akcją "-  

         -"Ja jadę z kimś" - Erwin powiedział śpiąco nie zastanawiając się

         -"Ktoś cię odebrał ?. Przecież nasi są na kodzie ósmym na Arcade" - mimo braku obrazu można było zobaczyć uniesienie brwi na twarzy Chaka.                                                                                     W tym momencie Knuckles uświadomił sobie jak bardzo zjebał nie trzymając języka za zębami, na szczęście pastor umiał przegadać każdego.

             -"To nie będzie konieczne, zabrał mnie jakiś lokalny co stał na parkingu i zaraz będę przy apartamencie."- Erwin mówiąc to przetarł oczy i podniósł się z tylnego siedzenia i skanując wnętrze pojazdu zauważajac w nim brak bruneta.

W międzyczasie Gregory kładł na ladę mleko, sproszkowane kakao,truskawki oraz butelkę owocowego szampana. Mężczyzna rozglądał się po półkach umieszczonych przy kasie,wiedział że potrzebuje jeszcze dwóch rzeczy. Patrzył na półke która była na wyciągnięcie jego ręki, w rzędzie stały poukładane smakowo lubrykanty mianowane jako żele do masażu.Walczył ze swoją toksyczną męskością i poczuciem dumy, gdy pomyślał o swoim ukochanym. Monthanie coraz częściej zdarzało się przeglądać raporty i notatki policyjne uwzględniające Erwina,przez co wiedział kiedy może pozwolić sobie na bardziej brutalne zabawy łóżkowe.Brązowooki nie zdawał sobie sprawy że przez dobre minuty stał z wzrokiem wbitym w półke.Z niepewnością położył na lade tubkę truskawkowego żelu wraz z paczką prezerwatyw dla niepoznaki dorzucając lizak w kształcie serduszka na ladę.Błagał w myślach by kasjer nie podniósł wzroku. Na jego szczęście młody mężczyzna był nieobecny i w swojej głowie planował pewnie jak spędzi wieczór po zamknięciu sklepu gdy tylko funkcjonariusz z niego wyjdzie. Niemniej jednak Monthana nie umiał ukryć zawstydzenia i po spakowaniu towarów pośpiesznym krokiem wrócił do auta. Knuckles dzięki smukłej posturze przesunął się na przednie siedzenie i zniecierpliwiony przeklikiwał utwory które znajdowały się na płycie będącej w środku odtwarzacza. Otwierając bagażnik, oczy mężczyzn spotkały się pierwszy raz od dłuższego czasu. Oboje nie pamiętali kiedy ostatni raz mieli trochę czasu dla siebie, każde spotkanie było przerywane kodem ósmym, nagłym porwaniem czy też progresem Zakszotu do napadu.Ich drogi krzyżowały się tylko podczas akcji gdzie walczyli po przeciwnych stronach. Każde stracenie przytomności na akcji było przez współpracowników Monthany powodem do oskarżanie o korupstwo, a żarty Erwina podczas przesłuchań nie pomagały i w podbudowaniu pozycji.                                                                Mimo że każdy wiedział o relacji między Erwinem a Gregorym, nikt nie odważył się o tym wspominać. Jedynymi wyjątkami byli członkowie Zakszotu którzy, gdy Erwin uciekał przed 23 do apartamentu śmiali się że, musi wyprowadzić psa. W policji tematy były pomijane, bo gdyby, funkcjonariusze byli zawieszani za kolegowanie się z przestępcami,komenda świeciłaby pustkami.                                                                                                                                                                  Mężczyźni wymienili uśmiechy gdy Monthana zamykał bagażnik, by po chwili znaleźć się na siedzeniu kierowcy.

Cieszę się, że usunąłeś, widziałem jak podkrążone masz oczy już na szpitalu- mówiący to przejechał reką po policzku na którym znajdował się plaster by następnie poczuć między palcami siwe poplątane włosy kochanka. Oczy pasażera zaszkliły się a światło konsoli pojazdu odbijało się w jego złotych oczach.

       -"Tak się cieszę że tam byłeś "- Erwin mówiąc to czuł ścisk w gardle .- "Ja...nigdy nie czułem takiego strachu ".Monhana próbował nie okazać furi jaka wstąpiła w niego po usłyszeniu wyznania.

       -"Ktoś ci coś zrobił ?" - spytał. Knuckles już chciał odwrócić wzrok jednak dłoń która przeczesywać jego włosy dawała mu poczucie komfortu,mimo chęci ucięcia tematu kontynuował.

       -"Ten kadet blondyn"- zaczął 

       -"Billy Babe, nowy solo kadet"- uprzedził Monthana z uśmiechem,wiedząc że rozmówca nie miał głowy do imion.

       -"Tak, właśnie on. - stwierdził Erwin, próbując znaleźć resztę słów- Ja.. flirtowałem z nim parę razy .. znasz mnie, nigdy nie jest to nic poważnego, zwykłe zaczepki.."- siwowłosy wziął wdech próbując opanować narastającą panikę w jego głowie.                                                                                  -"Boje się, że mógł to źle odebrać. Wiem że nie wszyscy potrafią odczytywać sygnały.W końcu ty sam musiałeś być ze mną bardzo bezpośredni bym zrozumiał że nasza relacja znaczy dla ciebie równie dużo co dla mnie." - Jego myśli zapętlały się, to na pierwszym pocałunku z Gregorym na dachu jednego z budynków, to na flirtach z przyjaciółmi, to na blondynie który opuszkami palców mimo niewerbalnego sprzeciwu dotykał jego podbrzusza podczas przeszukania.                                                                                                                                                                            Nie wiedział kiedy znalazł się w objęciach szatyna, ale czuł się bezpiecznie. Emocje tłumione od parunastu dni ciągłej bieganiny bez wytchnienia dawały mu się we znaki, lecz w objęciach ukochanej osoby wszystko odpłynęło

           -"Nie zrobiłeś nic złego"- Gregory wiedział jak ironiczne są te słowa, jednak w tej sytuacji naprawdę był niewinny.- "Dostaliśmy już parę zgłoszeń o nachalności, jednak Pisicela zawsze znajduje nam inną robotę gdy poruszamy temat." - dodał, gładząc plecy ukochanego, jednocześnie składając pocałunek na czubku jego głowy.

Erwin oddychał głęboko, sam głos i to z jaką tonacją mówił jego wybranek, dawało mu poczucie ciepła którego pragnął z wytęsknieniem.

          -"Dziękuje że mi pomogłeś.."- powiedział cicho dalej wtulając się w klatkę piersiową.

          -"Mimo wszystko,wybacz mi że trwało to tak długo"- odrzekł brunet składając pocałunek na delikatnej ręce pastora.

           -"Myślę że powinniśmy już jechać, co jeśli ktoś wracający z polowania nas zobaczy.."- wymamrotał Erwin odsuwając się powoli od mężczyzny.

             - "Najwyżej w ładujemy mu śrut w dupe i wypchamy"- zażartował Montahna. Wydając z siebie śmiech brzmiący to odgłosu mew, które tak chętnie przylatywały do niego zawsze gdy przechadzali się po plażach Los Santos.Erwin również się zaśmiał, mimoże ten typ humoru nie należał do jego ulubionych.Brunet wyciągnął z kieszeni lizak o kształcie serduszka i podał siwemu.

          -"Dla ciebie słodki" - Na te słowa Erwin zareagował jak szczeniak, jego oczy rozszerzyły się a złoty kolor emanował jasnym blaskiem, pośpiesznie otworzył smakołyk i wpakował go sobie do ust, poprawiając się na przednim siedzeniu.

Jechali dłuższą chwile, rozmawiając o tym co aktualnie się dzieje na mieście.O tym jak wiele organizacji prócz Zakszotu zniknęło z miasta,jak policja znowu się nie zorganizowała.

Erwin jak zawsze wychwalał swoją grupę. Jak świetnie potrafią się komunikować nawet bez radia, a Monthana słuchał przytakując co chwile umiłowanemu pastorowi.

Tematy rozmów się nie kończyły ale Erwin przeskakując z tematu na temat postanowił czytać na głos najnowszą drame, jaka odbywała się właśnie na twitterze.Podobno szczury opanowały kanały miasta pod przywództwem jednego z ptaków, jakiego Erwin często widywał podczas przesiadek na zapleczu Burger Shota.

Telefon Erwina zawibrował po raz kolejny,po chwili zostawiając uśmiech na jego twarzy uśmiechnął się.Widząc do wiadomości o treści miłej nocy, zdjęcie swoich przyjaciół bawiących się wyśmienicie w Arcade.

         -"Grzesiu...?"- Zaczął wyjątkowo słodkim tonem.

        -"Słucham cię Ekscelencjo ?" -Odpowiedział kierowca pojazdu w podobnej manierze.

        -"Myślisz że mogę wysłać nasze zdjęcie do ekipy?". Mówiąc to siwy bawił się telefonem, niecierpliwie

         -"Jeśli nie będziesz miał przez to przytyków,to myśle że są na tyle godni zaufania. Chociaż nie wiem czy nie pozazdroszczą ci takiego przystojniaka.."-kończąc zdanie Monthana zaśmiał się.

Po tych słowach Erwin włączył aparat i szybko zrobił zdjęcie. Mimo słabego światła, głupkowatej miny Grzegorza oraz rozmazania obrazu przez ekscytacje, zdjęcie dla było idealne.Nie minęły sekundy od wysłania zdjęcia,a mężczyzna czytał już na głos wiadomości zwrotne składające się głównie z

"SZYJA MONKE"," ZPASTOREM",czy napisane przez Laboranta "Lokalny cię zabrał tftt".

Mężczyźni dojechali do celu swej podróży "Dream View Motel" w Paleto Bay, który niedawno został odrestaurowany przez Dii'e Garcon jako część planu zawładnięcia miasteczka.Zaparkowali pojazd na miejscu które mimo piątkowego wieczoru świecił pustkami.Erwin zabrał z siedzenia kurtkę Monthany i narzucił na siebie ,pogoda na paleto zawsze była chłodniejsza przez bliskość wody.Siwowłosy bawił się i wsadzając ręce w kieszenie wyczuł coś pod opuszkami palców. Wyciągając rękę z przedmiotem zorientował się że jego ukochany trzymał w kurtce blanta.Imitując typowy chód dla policjanta podszedł bliżej niego.Gdy Monthana odwrócił się do ukochanego w jego oczach zobaczył iskierki niczym fajerwerki. Niższy dumnie pokazał mu jointa, z wielkim uśmiechem na twarzy.

     -"Panie policjancie..."- jego uśmiech tylko się powiększał, a źrenice zmniejszyły.

     -"Policjant miał ciężki dzień, plus to ty go ostatnio zostawiłeś go w kurtce księciuniu"- odwzajemnił uśmiech

Dolna warga Erwina wysunęła się w nadąsanym grymasie, wiedział że jego ukochany miał rację, poczuł jak Gregory tarmosi jego włosy, doprowadzając je do jeszcze większego nieładu.

      -"Chodźmy już do pokoju , znając nasze szczęście posiłki będą odgrzewane w mikrofali"- powiedział Monthana zmierzając w stronę wejścia do budynku.

Erwin skocznym krokiem podążał za partnerem I przechodząc przez recepcję, zostawili koperte z napisanym numerem pokoju.Mężczyźni przeszli przez szklane drzwi prowadzące do wewnętrznej strony budynku , kierując się po schodach do swojego pokoju. Mimo zmienionej numerologi pokoi szybko znaleźli drzwi z numerem 369 .Po przekręceniu klamki drzwi otworzyły się z lekkim piskiem, mężczyźni zaniemówili widząc odnowione wnętrze. Gregory był podejrzliwy gdy dzwoniąc do Dii ten uprzedził go że ma przygotowane coś specjalnego dla pary, jednak nie spodziewał się pokoju hotelowego który wnętrzem przypominam apartament z bogatej dzielnicy.

Wejście do pokoju było takie jak każde inne.Przeszkolone duże okna obok na zasłonięte żaluzjami pod którymi stało plastikowe krzesło ogrodowe, reszta oddzielona była ścianą obłożoną boazerią ,z zawieszoną rzutnią do lotek. Przejściu przez łuk w ścianie któremu towarzyszyło dzwonienie koralików tworzących zasłonę, i pozorną prywatność.Ich oczom ukazał się przestronny pokój podzielony na nowoczesną jednak dopasowaną do stylu kuchnie z wyspą przy której dostawione były stoły barowe. Resztę pokoju zajmowała sypialnia z wielkim łóżkiem okrytym satynową pościelą przy którym stał stolik nocny z lekko zwiędła paprotką. Na końcu pokoju znajdowały się drzwi prowadzące do łazienki ,której połowę zajmowała marmurowa wanna przypominająca jacuzzi. Znając udziwnienia Dii prawdopodobnie taka opcja była tam wbudowana.

      -"Ale się Dia postarał" - podsumował Erwin kończąc zwiedzanie. W międzyczasie jego partner zabrał się za rozładunek zakupów.

      -"To prawda, nadal mnie dziwi że jego ojciec nie zamroził mu konta."- odpowiedział brunet wstawiając do lodówki alkohol.

-"Zdziwiłbyś się ile razy Dia prosił mnie o otwarcie kościoła by pokazać ojcu że nadal jest biednym zakonnikiem." - zaśmiał się i usiadł na stołku barowym.

Gregory wstawiał właśnie styropianowy pojemnik do mikrofali. Wiedział że ostatnie próby gotowania tej dwójki skończyłby się pożarem, gdyby nie spędzający u nich nocy Vasquez ,był jedną z pierwszych osób która dowiedziała się o ich związku.Sindacco zawsze widział chemie między tą dwójką,a od kiedy sypiał z nimi dokształcając ich w sprawach igraszek z mężczyznami ich więź tylko się zacieśniła. Z rozmyślenia Gregory'ego wybił go dźwięk głośnego YŚ do którego Knuckles właśnie się przymierzał.

     - "BŁAGAM .... tylko nie na pościel"- szybko krzyknął , nie kontrolując tego jak głośnie brzmiał.Gdy spojrzał na Erwina zobaczył tylko jak niewinnie stał przy łóżku poprawiając nierówność materiału.

    - "Ja .. chciałem tylko sprawdzić ile wytrzymuje." - powiedział niewinne , jednak jego wielki uśmiech mówił coś innego. Po chwili dźwięk mikrofali oznajmił że jedzenie jest gotowe na co siwowłosy znowu zasiadł do blatu.

     - "Bardzo prosze Ekscelencjo, Rigatoni z ekstra serem, jak zjesz ładnie na deser będzie tiramisu z bitą śmietaną." - Monthana przysunął pojemnik złotookiemu z uśmiechem.

    - "Czemu kupujesz u makaroniarzy ?! Przecież mogli do tego nasrać.." - Erwin parsknął z wyrzutem.

   - "Bo zamiast krwii bedziesz mieć zaraz tłuszcz" - odpowiedział rozdrażniony policjant wstawiając kolejny pojemnik do mikrofali.                                                                                                          Erwin tylko mruknął, po czym napchał usta makaronem.Jedli przez chwile zarzucając znowu kilkoma tematami.

  - "Wiesz, że ostatnio była corvetta na licytacji ?" - zaśmiał się Erwin

   - " Wspominałeś coś , ale chyba nie udało ci się jej zdobyć ?" - odpowiedział Monthana a z jego ust wypadł kawałek makaronu.

    - "No kurwa niestety , nie podziałało nawet jak powiedziałem że chcę takie same auto jak mój chłopak." - powiedział nabijając makaron na widelec.

   -  "Zawsze mogę cię aresztować i pojeździsz sobie trochę poza miastem." - Uśmiechnął się ciepło

    -" To co innego nie jestem blacharą , po prostu chce żeby inni mi zazdrościli , a tobie i tak kiedyś je zabiorą " -Erwin przewrócił oczami

Gdy sprzątali zmęczenie Erwina znowu dawało o sobie znać, co nie umknęło jego partnerowi.

   - "Słodziutki... może pójdziesz się wykąpać i się położymy ?"- mówiąc to ,Gregory otworzył walizkę, szukając piżam.

   - "Naprawdę nie jestem jeszcze zmęczony"- powiedział Knuckles ziewając w połowie zdania.

Monthana podał mu stos różnych materiałów oraz kosmetyczkę i pocałował go czule.

    - "Idź nalać wodę do wanny, ja przygotuje napoje i dołącze do ciebie."

Erwin nie miał siły się sprzeczać , w końcu marzył o poezadnej kąpieli.Poszedł do łazienki, i od razu zabrał się do szukania w kosmetyczce czegoś co umożliwiłby powstanie piany.Ku jego uciesze w torbie znalazł kule do kąpieli , balsamy do ciała oraz peeling do twarzy. Erwin lubił przywiązywać wagę do swojego wyglądu, od malowania się, po ekstrawagancki ubiór.Jednak od czasu dostępu do dolnego woltu banku Pacyfik, jego rutyna urodowa została zaniedbana. Perfekcyjne niegdyś kreski pastora, zmieniły się z zaschnięte i wybrakowane rozmyte linie, a czerwony cień do powiek rozmazany wokół oczu, zlewał się teraz z podrażnioną skórą. Mężczyzna patrzył przez chwile w lusto, zastanawiajac się kiedy dokładniej jego życie nabrało takiego tempa.Ściągnął powolnie biały t-shirt uważając na obandażowany bark, nie mógł doczekać się aż wskoczy do wanny. Usłyszał lekki pisk drzwi, a po chwili w lustrze widział odbicie ukochanego, który stanął za jego plecami.

- " Hej seksowny często tu przychodzisz ?"- powiedział zadziornie Monthana opierając się o framugę.

- " Wiesz jakoś ostatnio nie miałem czasu ale ja mogę się wykąpać, u ciebie sztynk mokrego psa jest w pakiecie" - parsknął Erwin po czym wrócił do przeglądania się w odbiciu lustra.

- " Mogę ci jakoś pomóc księdzu?" - zapytał zmartwiony ,opierając głowę o zdrowy bark Knucklesa.Lubił się z nim przekomarzać ale widząc że był nie w humorze wolał nie przeciągać struny                                                                                                                                                                                      Po tych słowach, Erwin złapał mężczyznę za rękę i położył ją na własnym boku. Mimo traumy jaką przeżył przez kadeta, wiedział że z Gregorym jest bezpieczny, że on nigdy nie przekroczy wcześniej ustalonych granic. Mężczyzna doskonale rozumiał co insynuował jego partner.Opuszki jego palców zaczęły wędrować po ciele niższego. Z początku skupiał się na jego wystających żebrach, na tym jak pomiędzy każdym dało się wyczuć wgłębienie. Dla nich obojgu uczucie było miłą sensacją, Erwin uwielbiał raz na jakiś czas czuć się bezbronny ,mimo że nigdy by tego nie przyznał w świetle dnia. Czuł jakby umięśnione ręce otulały go niczym koc termiczny.

Kontakt fizyczny był tym czego Monthana potrzebował w związku , mimo fasady twardziela uważał że nie ma nic lepszego niż zaśnięcie z ukochaną osobą w ramionach. Jego ręce zbliżyły się do talii czując cienki dresowy materiał spodni.Erwin nie zauważył gdy zostały zsuniete s z jego ciała. Cała jego uwaga skupiona była teraz na pocałunkach jakie jego oblubieniec składał mu na szyi.Był to jeden z nielicznych czułych punktów na ciele mężczyzny,mimo tego jak przereklamowane było dla jego przyjaciół. Mimo bycia aktywnym seksualnie zawsze towarzyszyła temu niechęć i poczucie wstydu. Zwłaszcza podczas igraszek z jego byłą partnerką Eva McCarrot. Popęd seksualny u mężczyzny zawsze był bliski zera, jednak widok fioletowo żółtych śladów wokół górnych części jego ciała, pozostawionych przez ukochanego sprawiał że jego libido wzrastało.

    -  "Co ty na to że już wskoczymy ?" - zapytał Monthana przerywając pocałunki. Erwin mruknął z niezadowolenia, wiedział że kąpiel będzie miła , jednak trwanie w objęciach lubego sprawiło że jego świadomości się oddaliła.

     - "A zmieścisz się z tymi barami ? "- odpowiedział złośliwie ściągając bandaż z barku. Dopiero teraz mógł zobaczyć szycie jakie zafundowała mu styczność z policją.

     - "Tylko jeśli pozwoli na to twoje ego"- zaśmiał się Gregory wskakując do wanny

Kraniec wanny był na tyle szeroki że taca z dwoma kubkami gorącej czekolady udekorowanych różowymi piankami i bitą śmietaną stała ze spokojem . Chwilę później niższy mężczyzna również był otoczony ciepła woda popijając czekoladowy napój którego opary mieszały się z tymi z gorącej wody wypełniającej wannę.Przestrzeń wanny dała im swobodę siedzenia naprzeciwko siebie i mimo że oboje lubili siedzieć blisko siebie podczas kąpieli, nie mogli odmówić komfortu. Erwin siedział ze zgiętymi kolanami, upijając zarówno swój napój jak i ten należący do Gregorego leżał rozciągnięty pozwalając w końcu na odpoczynek obolałych nóg, opierając głowę o krawędź wanny..

        - " Dawno nie było mi tak dobrze" - Gregory praktycznie mrucząc z zadowolenia.

        - " Mi też... znaczy było dopóki nie zacząłeś biadolić"

        - " To dziwne ostatnio prosiłeś żebym się do ciebie odezwał" -

        - " No bo miałeś swoje humorki , co ja poradzę ze czasem nie mam czasu odebrać , tak jakoś przez tydzień" - wykrzyczał Erwin kręcąc nosem

        - " Męczy cię ten napad ..? "- znał odpowiedź ale wolał żeby jego ukochany zrzucił to z siebie.

        - " Oczywiście że męczy , tak jak każdy ale nie mogę tego pokazać ekipie w końcu mi ma się wszystko zawsze udawać , jak ja pierdole to wszystko inne automatycznie też" - kończąc wydał z siebie krzyk zmieszanej bezsilności i zdenerwowania.

      - " Trzymaj" - Monthana poklepał go po ramieniu i podał skręta wyjętego z kieszeni spodni.

      - " Przykładny pan policjant..." - zaśmiał się Erwin

     - " Jestem po służbie, nie liczy się a wiem że ci pomoże , najwyżej spalimy na pół" - uspokoił go Gregory.

Erwin zaciągnął się i zakasłał, mimo bycia gangsterem narkotyki były dla niego tylko ostatecznością podczas akcji ,Monthana za to miał wprawę w utylizowaniu narkotyków na własną rękę. Mimo że podzielenie się nie było tak efektowne obu mężczyzn ogarnął przyjemny stan.

      - " Nawet nie probój Erwin" - ostrzegł go Monthana czując stopę która ocierała się o wnętrze jego uda.

      - " No weś.... Tak na spróbowanie" - przeciągał Erwin chichocząc

      - " Mówiłem ci że nie jestem stupkarzem" - mruknął Gregory chociaż jego ciało nie potrafiło ukryć że sprawiało mu to przyjemność

     - "Ale jesteś Erwiniarzem więc powinno ci się podobać wszystko co robię"- skwitował z uśmiechem nie przestając zaczepek

Monthana tylko wzdychnął pozwalając Erwinowi na zaspokojenie swoich niecodziennych potrzeb. Nie mógł zaprzeczać temu co powiedział Pastor kręcił go w każdym calu od czupka jego siwych włosów po koniuszki palców u stup którymi teraz pieścił jego przyrodzenie.

   - "Erwin ja...." - zagryzł wargę zasłaniając twarz ręką .

    - "No i patrz jednak ci się podoba , nie wiem czy wiesz Grzesiu ale jest to dość trudne zajęcie i potrzebuje się skupić" - odpowiedział ukochany przejeżdżając po całej długości prącia.

Odgłosy zachwytu Monthany szybko rozniosły się po całej przestrzeni łazienki ,a to dodawało Knucklesowi motywacji by kontynuować zabawe.Co prawda robił to nieporadnie, czasami za mocno ściskał czule miejsca, ale Gregory był masochistą.Kończyło się to tylko dłuższym jękiem z jego strony. Oboje oddawali się przyjemności która z każdym ruchem była coraz bliższa eksplozji.Do której doszło chwilę później, wiedzieli że nie powinni się wstydzić jednak obie twarze czerwieniały z każdym spotkanym spojrzeniem.

Po tym jakże żenującym akcie opuścili wannę Monthana wyszedł jako pierwszy i po lekkim osuszeniu ręcznikiem ,z podaniem ręki pomógł Erwinowi wydostać się z zimnej już wody,na której malowała się mleczna warstwa resztek piany.

Po spuszczeniu wody mężczyźni udali się w końcu do łóżka. Erwin wskoczył na nie jako pierwszy i szybko zawinął się w koc który znalazł pod poduszką, w tym samym czasie Gregory sprawdził czy na pewno zakluczył wejście do pokoju. Erwin przykry się po szyję polarowym kocem, nie mogąc oderwać oczu od umięśnionego ciała. Mimo przygotowanych piżam obaj woleli pozostać nadzy by móc nacieszyć oczy swoimi widokami.Gdy Monthana ciężko opadł na łóżko natychmiast poczuł jak ręką partnera opłata jego klatkę piersiową . Erwin był delikatnej budowy a połączenie z porcelanowa skóra i anielskimi kolorami ,tworzy niewyobrażalny kontrast z jego osobowością. Gregory jednak potrafił zjednać sobie wizję mężczyzny w spójną całość ,i z tym obrazem chciał spędzić resztę życia.

Nie wiedział kiedy się w nim zakochał , ale każde spojrzenie bursztynowych oczu w jego kierunku sprawiało że jego serce było na wyciągnięcie dłoni. Dobrze wiedząc że Erwin w kolejnym momencie mógłby je pochłonąć. Knuckles składał coraz więcej pocałunków na ciele umiłowanego policjanta , gdy ten myślami błądził w wizji siwowłosego incubusa konsumującego jego zachłanna duszę.Długie kościste palce wędrowały po miednicy bruneta , sugerując podniecenie jakie czuł ich właściciel. Wyrwany z zamyślenia Gregory spojrzał na swojego partnera którego oczy błagalnie czekały na pozwolenie o kontynuację zabawy.

     - "Jesteś pewien że nic ci nie zrobię ?" - zapytał zmartwiony, gładząc mężczyznę po poliku.

     - "Obiecuję ,że powiem gdy tylko coś będzie nie tak" - odpowiedział Erwin gdy jego oczy mieniły się niczym płomienie.

    - " W takim razie proszę Ekscelencję o ułożenie się wygodnie na plecach ".-

Erwin wykonał prośbę natychmiast , podczas gdy Montana udał się do torby leżącej pod komodą naprzeciw łóżka, z której wyciągnął tube lubrykantu, obroże ze smyczą oraz prezerwatywy. Gdy Gregory spojrzał ponownie w stronę łóżka , jego jeszcze przed chwilą niecierpliwie czekający partner leżał teraz wtulony w jedną z poduszek mieszcząca się na skraju jego części łóżka. Monthana pozostawił rzeczy w torbie i podszedł bliżej.Erwin słynął z jego żarcików co mogło szybko eskalować w kłótnie za niesubordynację policjanta, gdy usiadł na krańcu łóżka, mężczyzna nadal nie reagował, kołdra była naciągnięta na czubek jego głowy, tak że gdyby charakterystyczny kolor włosów, trudno byłoby wiedzieć kto znajduje się pod pierzyną. Gregory westchnął lekko z uśmiechem i ucałował wystający czubek głowy Knucklesa , po czym wstając powoli udał się do lodówki i wyciągnął butelkę z alkoholem. Nie był to jego ulubiony burbon, ale jego wybranek preferował słodsze alkohole , więc był to jeden z rozejmów jaki musieli podjąć z początkiem ich relacji. Następnie udał się w stronę komody na której leżał pilot do telewizora,i ułożył się na łóżku próbując nie obudzić przy tym siwowłosego który teraz porzucił poduszkę i leżał w zrozumiałej tylko dla kota pozycji. Monthana przeskakiwał po kanałach , popijając przy tym alkohol, gładząc niekiedy włosy Erwina gdy słyszał mruczenie. Wkrótce przeskakiwanie po kanałach przestało być interesujące, a butelka pusta. Oczy bruneta ciężko opadały , ledwo pozwalając na wyłączenie telewizora i odłożenie butelki na podłogę. Mężczyzna położył się na bok i przysuwając się do partnera objął go całując po raz ostatni w czoło zasypiając przy tym szybko.

Continue Reading

You'll Also Like

15.9M 68.7K 6
~A kiedy przegramy ostatnią bitwę, błagam, ugaś ten wciąż tlący się żar w moim doszczętnie zwęglonym sercu~ Trzecia część trylogii "Hell". __________...
87.6K 5.9K 20
Dwa lata temu Wayne Gallagher uklęknął na szczycie niemieckich Alp, wierząc, że odnalazł dom w ramionach swojej najlepszej przyjaciółki z czasów lice...
170K 6.2K 33
Delia Cohen ma niemalże wszystko o czym zwyczajna siedemnasatolatka może zamarzyć. No może z wyjątkiem jednej rzeczy... chłopak, który jej się podoba...
239K 28.6K 26
Noelle nie wierzy w przypadki. Dlatego jej pierwszy lot nie jest dziełem losu. Jest młodą stewardessą, która z determinacją dostała się do jednych z...
Wattpad App - Unlock exclusive features