Kim Jesteś?

By bialyatrament3

437K 11K 228

Faith Darkness właśnie zamknęła pewien rozdział życia, który ciążył jej przez ostatnie siedem lat. Teoretyczn... More

Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
Rozdział 51
Rozdział 52
Rozdział 53
Rozdział 54
Rozdział 55
Rozdział 56
Rozdział 57
Rozdział 58
Rozdział 59
Rozdział 60
Rozdział 61
Rozdział 62
Rozdział 63
Epilog

Rozdział 28

6.7K 179 2
By bialyatrament3

 - Zapomniałem zapytać - zaczął Eric, gdy wysiadaliśmy do jego samochodu. - Jak wrażenia Tess po pierwszej randce?

- Wróciła czerwona jak burak - zaśmiałam się, na wspomnienie czerwonej twarzy siostry, tuż po tym jak odprowadził ją chłopak.

- Dlaczego?

- Dostała buziaka w policzek na pożegnanie.

- Czyli zapowiada się poważnie.

- Na to wygląda.

- A tak poza tym słodkim incydentem? - i on się zaśmiał.

- W skrócie, jest wniebowzięta. Podobno cały czas rozmawiali, mimo tego, że znają się sześć lat, dalej potrafi ją pozytywnie zaskoczyć i poznali się jeszcze lepiej.

- To dobrze.

Przez moment zapanowała między nami przyjemna cisza.

- Boisz się - to było bardziej stwierdzenie niż pytanie i miał całkowitą rację.

- Tak - westchnęłam. - Nie chce, by za parę lat stało się z nimi to samo co ze mną i Danielem.

- Czasami bywa tak, a czasami inaczej. Możliwe, że z nimi będzie właśnie to inaczej.

- Może ich miłość będzie prawdziwa - szepnęłam sama do siebie.

- Może od razu pojedziemy po twoją siostrę i do mnie - spytał, gdy wyszliśmy ze sklepu.

- Tess miała dzisiaj trening do siedemnastej trzydzieści więc możemy podjechać pod szkołę.

- Czirliderka? Jak ty?

- Nie. Lekkoatletka - wyznałam. - Pod względem zainteresowań trochę się różnimy.

- To znaczy? - dopytywał.

- Ona uwielbia piec, ja pielęgnuje rośliny. Tess jest artystką, choć lubi matematykę, ja jestem ekonomistką. Ona zdecydowanie woli biegać, a ja wybrałam gimnastykę i taniec.

- Taniec?

- Tak jakby.

- Towarzyski?

- Indywidualny.

- Zatańczysz kiedyś dla mnie? - spytał z nadzieją w głosie parkując tuż przy wejściu do podstawówki.

- Raczej nie.

- No proszę - złapał mnie delikatnie za brodę i zmusił bym spojrzała w jego błagające oczy.

- Może - powiedziałam raz jeszcze.

Wysiedliśmy z samochodu, gdy tylko zauważyłam małą wychodzącą ze szkoły, ku mojemu wbrew pozorom miłemu zaskoczeniu, miała splecione palce wraz z palcami Bena, a przy tym wszystkim śmiała się wniebogłosy.

- Ale radosna z was parka - stwierdziłam, zwracając tym samym na nas uwagę. - Nawet nas nie zauważyli - zaśmiałam się delikatnie szturchając mężczyznę, który również się śmiał.

- Eric! - przytuliła się do mężczyzny.

- A ja to co? - spytałam oburzona.

- Cześć siostro-mamo - i mnie przytuliła.

- Już wiem jak się czujesz - szepnęłam w stronę czekoladookiego.

- Dzień dobry Faith - chłopak posłał mi szeroki uśmiech. - Dzień dobry proszę pana.

- Żaden pan. Eric - brunet wyciągnął rękę w jego stronę, co błękitnooki niepewnie odwzajemnił.

- Benjamin.

- Co wy tu robicie? - spytała nas Tessa.

- Zabieramy cię na obiad i musisz upiec nam to co mi obiecałaś - puściłam jej oczko.

- Jasne - odwróciła się do chłopaka. - Do zobaczenia jutro - i cmoknęła go w policzek.

- Pa Tess.

Wsiedliśmy do samochodu i już kilka minut później byliśmy pod jego domem.

- Skądś kojarzę tę willę - stwierdziła oglądając dom.

- Trochę się zmienił od czasu, gdy byłaś tu ostatnio - stwierdził.

- Ja już tu byłam? - zdziwiła się.

- Gdy miałaś cztery lata mieszkałyśmy tu.

- To, to był nasz dom? - jej oczy niemal wychodziły z orbit.

- Tak.

- Eric? - zapytała niepewnie, gdy stanęliśmy przy drzwiach.

- Tak?

- Mogłabym zobaczyć mój stary pokój? Chciałabym zobaczyć jak się zmienił.

- Jasne, że możesz.

Gdy tylko otworzyły się drzwi, usłyszałam tupot małych stópek na szczycie schodów.

- Fi! - krzyknął malec i w swoim tempie "zbiegł" po schodach, po czym wpadł prosto w moje objęcia.

- Cześć kochanie - cmoknęłam go w czółko.

- On na panią naprawdę ma radar - stwierdziła Anastasia stając obok nas.

- To prawda - zaśmiał się Eric.

- Tesknilem - wyznał i mnie pocałował prosto w czubek nosa.

- Co to za mały szkrab? - spytała Tess klękając tuż obok nas.

- Tess, poznaj Elijahe. Elijah, to moja siostra Tessa - przedstawiłam ich.

- Ceść - przywitał się niepewnie i wtulił w moją szyję.

- Nie musisz się mnie bać - zaśmiała się i połaskotała go delikatnie.

- Psestan Tess! - i on się zaśmiał.

- Kochanie, Tess chciałaby zobaczyć pokój ten obok tatusiowego - oznajmiłam. - Pokażemy jej go?

- Tak! - chłopiec złapał mnie za dłoń i wyciągnął drugą do mojej siostry. - Idziemy Tess? - spytał.

Ta posłała mu szeroki uśmiech, z resztą tak jak Eric obserwując tę scenę. Brunetka ujęła dłoń malca i ruszyliśmy do góry.

Gdy tylko weszliśmy do środka mnie i Tess zamurowało. Jedna ze ścian tak jak w moim starym została zamieniona na szybę, więc był stąd piękny widok na ogród. Reszta ścian pozostały w dokładnie tym samym kolorze, czyli w cudownej słonecznikowej żółci, Na środku było spore łóżko z ramą w odcieniu jasnego czekoladowego drewna, reszta mebli, również była utrzymana w tej tonacji.

- Ale tu pięknie - wyszeptała.

- Zostawiłeś żółty - stwierdziłam i wzięłam na ręce szkraba, który się tego wyraźnie domagał.

- Jak zobaczyłem ten radosny kolor, wiedziałem, że to ten, żaden inny nie mógł pasować do niego lepiej.

- Nie pamiętam, dobrze moich chwil tu, ale często śnił mi się ten pokój, a teraz jest nawet fajniejszy - wyznała. - Dziękuję, że mogłam... - szukała odpowiedniego słowa.

- Nie masz za co - posłał jej delikatny uśmiech. - Umówmy się tak... - zaczął, - jak tylko będziecie wpadać do nas z Faith, to będzie twój pokój.

- Naprawdę? - małej aż zabłysły oczy.

- Naprawdę.

- Dziękuję - siostra wtulił się mocno w talię mężczyzny, a on delikatnie ją objął. - Nie tylko za to.

- A za co jeszcze? - zapytał zaskoczony.

- Że dzięki tobie moja siostro-mama w końcu jest szczęśliwa - z jej słowami, po policzku pociekła mi łza.

Czekoladooki patrzył raz na brunetkę, a raz na mnie, nie mogąc nic z siebie wydusić.

- Elijah, pokażesz Tess, też swój pokój? - spytałam nieco zachrypniętym głosem.

- Dobze - odstawiłam go na ziemię, po czym ruszył w stronę dziewczyny.

- Zaraz do was dołączymy - odezwał się.

Gdy tylko zamknęły się drzwi, brunet podszedł tak blisko jak tylko się dało. Nie byłam w stanie spojrzeć mu jednak w oczy, więc zacisnęłam powieki, chcąc powstrzymać kolejne krople.

Nagle poczułam ciepło na policzku.

Kciukiem starł ścieżkę, pozostawioną przez łzę.

- Spójrz na mnie - wyszeptał. - Proszę.

Powoli uchyliłam powieki i uniosłam wzrok.

- Eric...

- To prawda? - spytał.

- Odkąd cię poznałam jestem o wiele szczęśliwsza - odparłam łamiącym się głosem. - Przy tobie, Elijahy i Tess czuję się na miejscu...

Nie dane mi było dokończyć, gdyż delikatne usta mężczyzny moich marzeń połączyły się z moimi, w cudownym pocałunku, który natychmiast oddałam.

Czuła pieszczota szybko zmieniła się w namiętną.

Tym razem się nie odsunęłam.

Pragnęłam tego całą sobą.

Póki ponownie nie było mi dane zasmakować jego idealnych ust, nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mi ich brakowało.

Jedna dłoń mężczyzny znajdowała się na mym karku, pogłębiając pocałunek jeszcze bardziej, natomiast druga sunęła w dół moich pleców i gdy tylko dotarła do talii, przysunął mnie jeszcze bardziej, zamykając tym samym w silnym uścisku.

Dłonie miałam oparte na jego piersi i czułam, jak z sekundy na sekundę serce Erica przyspiesza. Niemal galopuje.

Dokładnie tak jak moje.

W tej chwili nie liczyło się nic.

Daniel.

To, że brunet jest moim szefem.

Nawet to, że dzieci są za ścianą.

Pragnęłam już do końca życia muskać te wargi.

Oderwaliśmy się w końcu od siebie ciężko dysząc.

- Tęskniłem za tymi wiśniowymi ustami - wyznał tuż przy nich i delikatnie pocałował dolną wargę, tuż przy kąciku.

- Ja również - tym razem ja delikatnie pocałowałam bruneta i mocno się w niego wtuliłam.

- Musimy chyba do nich iść - stwierdził po chwili.

- Chyba tak.

Obiad minął nam w radosnej atmosferze, choć nie obyło się bez podejrzliwego wzroku Tess, mierzącego naszą dwójkę, jednak jej uśmiech zdradzał, że cokolwiek myśli, jest zadowolona.

- Dlacego Tess mówi ci sostro-mamo? - spytał nagle Elijah.

Już miałam odpowiadać, gdy odezwała się brunetka.

- Moja mama umarła, gdy się urodziłam - zaczęła. - Faith mnie wychowała i jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie, tak jak dla ciebie tatuś - zmierzwiła mu włoski. - Dlatego mówię do niej mamo, ponieważ tak ją traktuję.

- Lozumiem.

- Elijah, chciałbyś być moim pomocnikiem w pieczeniu ciasta? - zapytała Tessa, gdy przenieśliśmy się na kanapę.

- Mogę tatusu? - zrobił słodkie oczka.

- Jasne, że tak skarbie.

Gdy tylko nasze maluchy zniknęły w kuchni, Eric złapał moją dłoń i delikatnie gładził ją kciukiem, oparłam głowę o jego ramię i delektowałam się dotykiem.

Wieczorem w czwórkę pochłonęliśmy całą blachę ciasta, a malec zaczął powoli zasypiać wtulony w moją klatkę.

- Położę go już - wyznałam cicho i ruszyłam w stronę jego pokoju.

Piętnaście minut później Elijah spał w piżamce w łóżeczku, a my zbierałyśmy się do wyjścia.

- Dziękuję ci za dzisiaj - pocałowałam go delikatnie w policzek.

- To ja dziękuję - posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech.

- Do jutra Ericu.

- Do jutra Faith, pa Tess.

- Cześć - siostra pomachała mu, gdy wychodziłyśmy.

Continue Reading

You'll Also Like

15.7K 907 35
Historia opowiada o Elise, która każdej nocy zamienia się w wilka. Kiedy miała dziesięć lat, jej starszy brat Alex miał zostać przywódcą watahy. Nies...
11.4K 314 6
Hannah potrzebuje kasy. BARDZO potrzebuje kasy. Jest zdesperowana do tego stopnia, że kiedy szkolny automat nie wydaje jej reszty, omal go nie demolu...
2.1K 113 14
Elodie dorastała na oczach całego świata. Miała się ładnie uśmiechać, mówić i wyglądać. Nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła i miłości. Wychowana jedy...
212K 15.5K 49
Ariana Walker nigdy nie miała łatwo. Matka zmarła przy porodzie, a ojciec to człowiek, który nigdy się nią nie interesował. Wychowała ją ciotka, któr...
Wattpad App - Unlock exclusive features