Uzdolnieni

By Glanoholiczka

3.9K 412 5.6K

Psychopatyczny ogrodnik, studiujący fizykę punk i uzależniona od kawy otaku. More

1
2
3
4
5
6
7
8
9
*Święta*
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
✨100✨
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128

81

19 3 80
By Glanoholiczka

Lilianne zerknęła ukradkiem na zajętego czytaniem jakiejś podejrzanej księgi 4-4, który sprawiał wrażenie, jakby zapomniał o obecności dziewczyny. Jasnowłosa czuła się z nim wyjątkowo nieswojo, gdyż chłopak cały czas milczał i jedynie na sekundę na nią spoglądał, z nieco podejrzanym wyrazem twarzy. Westchnęła ciężko, zaczynając się powoli niecierpliwić, niespokojnie wyczekując powrotu Ósemki, który był przynajmniej bardziej gadatliwy od zielonookiego. Miała nadzieję, że naprawdę pomoże jej się stąd wydostać, bo z każdą chwilą czuła się tutaj coraz gorzej, co kilka minut odnosząc wrażenie, że ktoś już się o niej dowiedział i zaraz ludzie Rosalesa wparują do tego pokoju, żeby zamknąć ją w jakiejś celi i zrobić pranie mózgu. Usiadła na łóżku, rozglądając się po raz setny po pomieszczeniu i znów starając się wymyślić jakiś sposób na ucieczkę. Jeśli alarm już minął, być może dałaby radę się wymknąć, jednak jeśli nadal przeszukują siedzibę, tylko wystawiła by im się jak na tacy. Przygryzła wargę, czując napływające łzy frustacji i przeklinając samą siebie za własną głupotę.
- Trzeba było siedzieć na dupie w bazie - wymamrotała cierpko do siebie, zaciskając dłonie w pięści i żałując, że wpakowała się w takie kłopoty. Na dobrą sprawę nie udało jej się zbyt wiele osiągnąć, jeśli Scott stracił pamięć to pewnie jej liścik nijak na niego nie wpłynie, poza tym chłopak może przekazać liścik Rosalesowi, skoro uzdolnieni są posłuszni politykowi i działają według jego zasad. - Cholerna kretynka ze mnie... - mruknęła gorzko, obiecując sobie w duchu, że jeśli uda jej się stąd wyjść, będzie bezwarunkowo słuchać się Melody i Genevieve, oraz już nigdy więcej nie zrobi niczego tak ryzykownego. Westchnęła ponownie, próbując się uspokoić, lecz po chwili podskoczyła gwałtownie, gdy drzwi do pokoju niespodziewanie się otworzyły.
- Wróciłem - rzekł zdyszany Ósemka, zatrzaskując drzwi i kładąc na komodzie karton soku. - Nie mają pojęcia, kim jest intruz, ani że tu jesteś - powiedział szybko, zwracając się do Lilianne i jednocześnie doskakując do czarnowłosego i rzucając mu się na szyję. - Nie wiedzą, że cię znalazłem, przyniosłem ci sok, później załatwię ci kolację, opowiedzieć ci coś o twoim Scotcie? Mogę powiedzieć o tobie osobom, które też chcą zwiać? - dziewczyna zamrugała zdezorientowana, potrzebując chwili na przetworzenie potoku słów uzdolnionego, po czym zamrugała znowu, nieco spanikowana tym, że Ósemka chce komuś o niej powiedzieć.
- Ktoś chce stąd zwiać..? - powtórzyła, nadal skołowana i nieufna, bo uświadomiła sobie, że błękitnooki może ją wydać. Jednocześnie zainteresowała ją wiadomość o tym, że jacyś uzdolnieni chcą stąd uciec, bo pamiętała o chłopaku, który przekazał Rickowi pendrive'a z informacjami o bazie. Zamrugała i zadrżała delikatnie na wspomnienie o Ricku i jego śmierci, przymknęła na krótki moment powieki i po chwili odetchnęła głęboko, przybierając podejrzliwy i pewny siebie wyraz twarzy. - Kim są ci uzdolnieni? - spytała, zakładając ręce na piersi i starając się sprawiać wrażenie, że wcale nie trzęsie się w środku ze strachu.
- A chcesz się z nimi spotkać? - jasnowłosy uniósł brew z wyczekiwaniem, licząc na to, że dziewczyna zgodzi się na współpracę, ponieważ z nią ich szanse na ucieczkę znacząco by wzrosły. Lilianne zawahała się, wciąż niepewna, czy może zaufać Ósemce, jednak dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że jest teraz na jego łasce. Zerknęła na 4-4, który się nie odzywał i jedynie spoglądał na nią nieprzeniknionym spojrzeniem, od którego przechodziły jej po plecach ciarki.
- Wolałabym najpierw... czegoś się o nich dowiedzieć - odparła zdawkowo, po cichu mając nadzieję, że będzie mogła przespacerować się po siedzibie i osobiście sprawdzić tych uzdolnionych. Błękitnooki pokiwał głową z zamyśleniem, drapiąc się po głowie i przenosząc wzrok na czarnowłosego, zastanawiając się nad słowami uzdolnionej.
- Chyba mam pomysł - mruknął po kilku minutach, zakładając ręce na piersi i wpatrując się w nią z delikatną podejrzliwością. - Mógłbym zorganizować z nimi małe... spotkanie - zaczął, a widząc, że dziewczyna zamierza się odezwać, dał znak dłonią, by mu nie przerywała. - Byłabyś niewidzialna, nie wiedzieli by o tobie - rzekł, na co jasnowłosa zamrugała i krótko skinęła głową, słysząc, że chłopak domyślił się, że miała zamiar zaznaczyć, że nie chce zostać ujawniona. - Od ciebie by zależało, czy się im... pokażesz - uzdolniony podszedł do komody i nalał soku do kubka, po czym podał go szarookiej, spoglądając na nią z wyczekiwaniem. Lilianne wahała się przez dłuższą chwilę, wpatrując się w niego niepewnie i zagryzając wargę, rozważając w głowie wszystkie opcje i zagrożenia, a następnie westchnęła ciężko, biorąc od niego sok i z pewną rezygnacją kiwając głową.
- Niech będzie - mruknęła, mając wciąż pewne wątpliwości. - Ale tylko ja zdecyduję, czy się ujawnię - zaznaczyła stanowczo, mrużąc oczy i biorąc łyk soku, a Ósemka odetchnął z ulgą i uśmiechnął się szeroko do zielonookiego.
- Miałaś naprawdę dojebane szczęście, że trafiłaś na kogoś, kto chce stąd zwiać - rzekł z pewnym niedowierzaniem jasnowłosy, nawet nie chcąc się domyślać, co by się stało, gdyby Lilianne została znaleziona przez kogoś innego.

- Zack długo nie wraca - mruknęła zmartwiona Ophelia, siadając na łóżku koło Vincenta i podając mu szklankę wody, po czym upiła duży łyk kawy że swojego kubka.
- Kawy chyba nie powinno się... - zaczął niepewnie czarnowłosy, ale zrezygnował, dochodząc do wniosku, że nie ma sensu mówić dziewczynie o szkodliwości picia kawy.
- A co jeśli Genevieve naprawdę go zastrzeliła?! - rudowłosa zamrugała i spojrzała strwożona na chłopaka, ściskając panicznie kubek. - Ale wtedy byśmy słyszeli strzał - mruknęła po krótkiej chwili, uspokajając się szybko. - Ale Genevieve może mieć pistolet z tłumikiem! - dotarło do niej, a wówczas zerwała się z łóżka, prawie rozlewając kawę na ciemnookiego i chciała ruszyć do drzwi, ale zachwiała się i złapała za głowę, upuszczając kubek, który rozbił się o podłogę.
- Ophelia! Ostrożnie - pirokinetyk zerwał się i złapał dziewczynę, zanim upadła, biorąc ją na ręce i wzdychając ciężko, widząc, że telekinetyczka nadal jest w pewnym szoku. - Musisz odpocząć - rzekł stanowczo, przytulając ją do siebie i ze zmartwieniem się w nią wpatrując. Rudowłosa nadal nie doszła do siebie po tym, co zobaczyli w jej rodzinnym domu, a nawet jeśli ona sama tego nie czuła, jej ciało było wycieńczone przez ogromny stres i szok. - Idziemy spać, dobrze? - zarządził, kładąc ją na łóżko i spoglądając na nią nieznoszącym sprzeciwu spojrzeniem. Telekinetyczka chciała zaprotestować, jednak odpuściła, widząc upór w oczach chłopaka. Westchnęła ciężko i odwróciła się na bok, twarzą do ściany. - Twój brat na pewno poszedł do swojego pokoju - powiedział, chociaż on sam odrobinę martwił się w duchu o stan zdrowia Zacka. - On też musiał być... wyczerpany - dodał gorzko, domyślając się, przez co rudowłosy musiał przejść. Na razie jeszcze o tym nie rozmawiali, bo wszyscy byli zbyt zdezorientowani i zdruzgotani, ale Vincent spodziewał się, że jutro ten temat musi zostać poruszony. - Jeśli będziesz czegoś potrzebowała... - zaczął, lecz dziewczyna mu przerwała cichym pociągnięciem nosa.
- Zostań ze mną - poprosiła zbolałym głosem, zwijając się w kulkę i wtulając twarz w poduszkę. Czarnowłosy zamrugał, po czym uśmiechnął się smutno i położył obok niej, przytulając ją i delikatnie całując w tył głowy.
- Zostanę - obiecał, przymykając powieki i delikatnie gładząc ją po ramieniu.
- Ale... Ale najpierw może sprawdź, czy Zack jeszcze żyje - mruknęła, zerkając na niego błagalnie i z niepokojem miętosząc rąbek koszulki. Ciemnooki zamrugał, a potem westchnął cicho, z rezygnacją kiwając głową i wstając z łóżka.

- Ósemka zachowuje się ostatnio jakoś dziwnie - mruknęła Jasmine, wspominając, jak jasnowłosy wparował do pokoju wspólnego, mamrocząc coś pod nosem i zgarniając z lodówki podejrzanie dużo soku z czarnej porzeczki. - Dziwniej, niż zwykle - dodała, siadając na krawędzi basenu i ostrożnie zanurzając stopę, krzywiąc się delikatnie, kiedy woda okazała się dla niej trochę za zimna.
- Co masz na myśli? - spytał radosnym głosem Dwójka, podpływając do niej i rozchlapując trochę wody dookoła, przez co dziewczyna prychnęła z frustracją, wzdrygając się lekko.
- Po prostu... Jest jakiś rozkojarzony i strachliwy - powiedziała, myśląc o tym, jak błękitnooki podskoczył i zniknął, gdy podeszła do niego i dotknęła jego ramienia. - Może to przez... no wiesz, ale w sumie przedtem tak nie reagował - mruknęła, zagarniając włosy na jedno ramię i z zamyśleniem przeczesując je palcami.
- Może dopiero teraz to zauważyłaś? - zasugerował niebieskowłosy, wychodząc z basenu i siadając obok niej, przyglądając się jej kręconym włosom i obserwując świetliste refleksy na jej rudych kosmykach.
- Nie, to nie to - odparła stanowczo, kręcąc głową i zarzucając włosy na plecy, przenosząc wzrok na chłopaka i spoglądając na kropelki wody, które przez jego zdolność odrywały się od ciała i wracały do basenu. - Jestem z nim w drużynie od trzech lat, widzę, kiedy coś jest nie tak - dodała nieco sfrustrowanym tonem, wzdychając cicho i mimowolnie się niepokojąc.
- Trzech? - zdziwił się chłopak, marszcząc brwi. - Zmieniałaś drużynę? - spytał, mając świadomość, że wszyscy uzdolnieni, może poza Wade'em i Harley, byli przydzielani do drużyn wcześniej niż trzy lata temu. Jasmine zamrugała, po czym szybko odwróciła głowę, znów zarzucając sobie włosy na ramię od strony Dwójki i nerwowo wplatając w nie palce, prychając cicho pod nosem.
- Widzisz się niedługo ze swoją dziewczyną, prawda? - zmieniła pospiesznie temat, nadal nie patrząc na niebieskowłosego i starając się skupić całą swoją uwagę na pękniętej płytce obok swojego uda. Błękitnooki uniósł brew z konsternacją, nie rozumiejąc trochę zachowania rudowłosej, ale wzruszył ramionami, uznając, że to pewnie niewygodny temat. Uśmiechnął się delikatnie na myśl o Siódemce, westchnął cicho z zachwytem i przeczesał włosy, mając nadzieję, że nie ma jeszcze odrostów.
- Za jakieś pół godziny - rzekł, spoglądając na duży zegar na ścianie i ponownie przeniósł wzrok na Jasmine, która nadal wpatrywała się w płytki. - Pewnie będzie chciała u... no wiesz, razem z nami - dodał z nadzieją w głosie, kładąc się na plecach i zakładając ręce za głowę, spoglądając na sufit. - Powinienem ją wtajemniczyć - powiedział z pewnością w głosie, obracając głowę do dziewczyny i czekając na jej aprobatę. - Ej, coś nie tak? - spytał po chwili, kiedy zielonooka nic nie odpowiedziała, nadal na niego nie patrząc.
- Woda jest za zimna - mruknęła cierpko rudowłosa, wyciągając nogi z wody i spoglądając na Dwójkę chłodno. - Włosy zaczynają mi się puszyć od wilgoci - dodała z frustracją, wstając i przygryzając wargę, z pewnym wahaniem odwracając się w stronę wyjścia. Niebieskowłosy zmarszczył brwi i również wstał, drapiąc się po karku i odnosząc dziwne wrażenie, że to nie o to chodzi, bo uzdolniona często przesiadywała z nim na basenie i tylko czasem narzekała na wilgoć, ale zwykle nie wychodziła.
- A tak serio, o co chodzi? - uniósł brew z wyczekiwaniem, zakładając ręce na piersi i wpatrując się w nią podejrzliwie.
- O nic - mruknęła tylko, unikając jego spojrzenia i nerwowo przeczesując włosy.
- Powiedz, albo wrzucę cię do wody - zagroził ze złośliwym uśmieszkiem, robiąc kilka kroków i zagradzając jej drogę do drzwi.
- Przecież powiedziałam, że o nic - prychnęła zirytowana, mrużąc oczy i starając się go wyminąć, jednak chłopak tylko zachichotał wrednie i złapał ją obiema dłońmi w talii, szybko podniósł i przyciągnął do siebie, po czym wskoczył razem z nią do basenu, rozchlapując wodę dookoła. Zdezorientowana i zszokowana Jasmine odruchowo wydała z siebie cichy okrzyk, lecz po tym gwałtownie kaszlnęła, kiedy woda dostała się do jej gardła. Dwójka przytrzymał ją za uda, żeby się nie zanurzyła, dodatkowo swoją zdolnością kontrolując, aby woda nie przykryła jej nosa. Uniósł kąciki ust w złośliwym uśmieszku, słysząc, jak rudowłosa gniewnie prycha, równocześnie ciasno oplatając nogami jego tors i kurczowo obejmując go za szyję.
- Nie cierpię cię, mały kurwiu - wymamrotała z furią, przyciskając policzek do jego twarzy i mocniej zaciskając nogi. Poczuła, jak chłopak delikatnie ścisnął jej uda, przez co zarumieniła się nieznacznie, ze złością przygryzając wargę. - Puszczaj mnie, kretynie..! - warknęła stanowczo, ale błyskawicznie uświadomiła sobie, czym to może poskutkować. - Nie! Nie puszczaj..! - poprawiła się, słysząc, jak niebieskowłosy wrednie zachichotał i ostrzegawczo puścił jedną jej nogę.

Vincent ziewnął krótko i zapukał do drzwi pokoju, który został przydzielony bratu Ophelii. Zmarszczył brwi, kiedy po odczekaniu dłuższej chwili nie dostał żadnej odpowiedzi, ani znaku, że ktoś jest w środku, więc ostrożnie nacisnął klamkę i cicho uchylił drzwi na tyle, aby zajrzeć do wnętrza pomieszczenia. Zmarszczył brwi jeszcze bardziej, odkrywając, że pokój jest pusty, po czym zamknął drzwi i podrapał się po karku, spoglądając na korytarz prowadzący do pokoju Genevieve. Zastanowił się przez moment, a następnie westchnął ciężko i ruszył w tym kierunku, mimowolnie odczuwając pewien niepokój, w jakim stanie mógłby znaleźć Zacka. Stanął przed wejściem do pokoju blondynki i przeczesał włosy, rozważając, czy to aby na pewno dobry pomysł, lecz nagle drzwi same się otworzyły, sprawiając, że jego prawe przedramię na kilka sekund zajęło się ogniem.
- A ty co tu robisz? - Zachary uniósł pytająco brew, spoglądając ze zdumieniem i delikatną niechęcią na czarnowłosego, który tylko zamrugał, nadal lekko skołowany. - Nie wiem, gdzie się tu wyrzuca szkło, więc zrób to za mnie - mruknął, wpychając zdezorientowanemu pirokinetykowi worek na śmieci. Vincent zdążył tylko zauważyć kątem oka jakieś podejrzane zadrapania na szyi i obojczyku rudowłosego, zanim ten zatrzasnął mu drzwi przed nosem, ostatni raz spoglądając na niego nieufnie. Ciemnooki zamrugał znowu, po czym z niezrozumieniem spojrzał na worek, próbując jakoś wytłumaczyć sobie, co przed chwilą zaszło.
- Chyba jednak nie chcę wiedzieć - mruknął w końcu, odwracając się na pięcie i starając się nie rozmyślać zbytnio nad tym, dlaczego brat Ophelii tak długo siedzi w pokoju Genevieve.

Melody przygryzła wargę, wpatrując się w płaczącą cicho Lilith, którą delikatnie gładziła po plecach równie zdruzgotana Maya, z trudem powstrzymująca drżenie warg. Czarnowłosa wstała z podłogi i założyła ręce na piersi, starając się opanować oddech i zebrać myśli.
- Mia... Lilianne... - mruknęła cicho smutnym głosem, czepiając się nadziei, że obie są wciąż żywe. Ledwo odganiała od siebie myśli o Arthurze, mając świadomość, że nawet po tym, co się z nim stało, musi zachować trzeźwość umysłu i przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo tych, których jeszcze można uratować. - Gdyby jakoś można było tam wejść... - wymamrotała cierpko, zastanawiając się nad ewentualnymi planami odbicia porwanych. - Jakiś szpieg..? - uniosła z zamyśleniem brew, próbując ocenić, czy wprowadzanie szpiega do bazy Rosalesa mogłoby znacząco pomóc w uratowaniu dziewczyn. Zmarszczyła brwi, pamiętając o uzdolnionym od polityka, który zadeklarował chęć ucieczki i nadal nosił kolczyk z lokalizatorem. Nie była w stanie ustalić, czy kolczyk nosiła Siódemka, czy Dwójka, lecz tak czy owak byliby sporym wsparciem przy próbie odbicia Mii i Lilianne. Żałowała, że nie wiedzieli, co stało się z Dziewiątką, ale postanowiła nie bawić się w domysły, ani nie snuć planów bez potwierdzonych i pewnych elementów. Westchnęła ciężko, domyślając się, że szpieg w personelu niewiele by zdziałał, skoro sukcesywnie tracili kontakt z kolejnymi informatorami. Przyszło jej na myśl, aby jakiś uzdolniony wniknął w szeregi Rosalesa, lecz skrzywiła się, orientując się, że Marcus stosował na swoich uzdolnionych wyjątkowo perfidne sposoby na ich kontrolowanie, więc nawet gdyby udało im się wprowadzić swojego szpiega z zewnątrz, ten tylko straciłby pamięć i utraciliby następnego uzdolnionego. Pomijając fakt, że Melody wątpiła, by udało jej się znaleźć chętnego do tej misji uzdolnionego, którego mogliby bez większych obaw wysłać do siedziby, taka osoba musiałaby być w jakiś sposób odporna na kontrolę umysłu. Skrzywiła się znowu, nie znając nikogo poza Genevieve, kto ewentualnie byłby w stanie oprzeć się takiej kontroli, dlatego, dobrze wiedząc, że nie ma mowy o poświęcaniu blondynki, prychnęła z frustracją, uznając pomysł z nowym szpiegiem za niewykonalny. Po kilku minutach jednak zmarszczyła brwi i z zamyśleniem przygryzła wargę, przypominając sobie o osobie, która mogłaby im posłużyć za swego rodzaju zwiadowcę.

Oli spoglądał na Jacksona w milczeniu, mechanicznie drapiąc jeżyka po brzuszku, podczas gdy czarnowłosy głaskał Kruszynkę za uszami, starając się ignorować nieco przytłaczające spojrzenie małego ogrodnika.
- O co chodzi? - spytał w końcu wyraźnie zirytowanym głosem, unosząc brew i przenosząc wzrok na białowłosego, który zamrugał i drgnął delikatnie, jakby ocknął się z głębokiego zamyślenia.
- Theo może znać plany Rosalesa - zaczął Oleander, odkładając jeża na podłogę i odrobinę nerwowym ruchem poprawiając opaskę na oku. - Może coś wiedzieć o innych uzdolnionych na wolności, albo przynajmniej ma jakieś informacje o... - nagle przerwał, zagryzając wargę, mając wrażenie, że usłyszał jakieś kroki na podwórku. Jackson spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami, także słysząc coś niepokojącego na zewnątrz, a po chwili oboje podskoczyli z przestrachem, kiedy ktoś mocno i gwałtownie zaczął dobijać się do drzwi.

- Jasmine, dusisz mnie - wymamrotał z trudem Dwójka, próbując nieco odchylić głowę od przyklejonej do niego dziewczyny.
- I dobrze - odparła sfrustrowanym tonem, jednocześnie lekko rozluźniając uścisk na jego szyi i odsuwając się nieznacznie od jego twarzy, spoglądając na niego z urazą. Chłopak odetchnął głęboko z ulgą, mogąc znów swobodnie oddychać, po czym spojrzał na rudowłosą, unosząc pytająco brew.
- Serio nie umiesz pływać? - słysząc to pytanie, uzdolniona tylko prychnęła cierpko, krzywiąc się delikatnie i na moment odwracając wzrok.
- Nie, nie cierpię wody - mruknęła z lekkim zażenowaniem i wstydem, zerkając na niebieskowłosego i odkrywając, że w tym świetle jego oczy nabrały nowych odcieni błękitu. Przesunęła swoje dłonie na jego ramiona, czując, że uzdolniony nadal pewnie ją trzyma, dzięki czemu poczuła się trochę bezpieczniej.
- Kurde, szkoda... - odparł wyraźnie zawiedzionym głosem, wzdychając ciężko. - Chciałem z tobą popływać i się pościgać - rzekł z delikatnym uśmiechem, na co Jasmine zamrugała i zdziwiona uniosła brew, równocześnie zauważając dołeczek w jego lewym policzku, który wydał jej się dziwnie uroczy. - Mogę nauczyć cię pływać! - zaproponował z lekkim podekscytowaniem, nieco podnosząc ją wyżej, na co zielonooka zamrugała ponownie, tym razem z większym zdumieniem. W pierwszym odruchu chciała kategorycznie odmówić, jednak na widok jego pociesznego, kretyńskiego uśmiechu jakoś nie mogła się do tego zmusić, więc jedynie uniosła brew z konsternacją, czekając, co jeszcze powie lub zrobi Dwójka. Mimowolnie zerknęła kątem oka na zegar na ścianie, uświadamiając sobie, co było przyczyną tej nagłej ekscytacji niebieskowłosego.
- Twoja dziewczyna zaraz przyjdzie - mruknęła delikatnie zgorzkniałym tonem, puszczając jego ramię i wplatając dłoń we włosy, krzywiąc się z niezadowoleniem, gdy odkryła, że są całe mokre. Błękitnooki zamrugał i nieco wstydliwie uśmiechnął się na słowa rudowłosej o ,,jego dziewczynie". Jasmine to dostrzegła i jedynie przewróciła oczami, widząc, że chłopak zaraz całkiem rozpłynie się w zachwycie nad Siódemką. - Odstaw mnie - powiedziała stanowczo, a kiedy Dwójka posadził ją na płytkach, szybko wstała, mamrocząc gniewnie pod nosem i starając się pozbyć nadmiaru wody z ubrań i włosów, odwróciła się plecami do basenu, chcąc od razu wyjść, ale poczuła, jak niebieskowłosy delikatnie złapał ją za kostkę.
- Nie odpuszczę ci wspólnego pływania - mruknął z pewną przyjazną prowokacją, na co zielonooka zamrugała i prychnęła krótko z rezygnacją, jednocześnie mimowolnie unosząc nieco kąciki ust w ciepłym uśmiechu.

- Gdzie jest Leo?! - Poppy wparowała do domu Oliego, gdy tylko ten otworzył drzwi po upewnieniu się, kto się do nich dobija. - Gdzie on jest?! Nie było go w mieszkaniu, więc od razu pomyślałam o tobie i..! - jasnowłosa przytuliła mocno małego ogrodnika, zalewając go potokiem słów i nie dając mu dojść do słowa, podczas gdy białowłosy z trudem ukrywał za plecami awaryjną strzykawkę z trucizną.
- Dlaczego tu..? - chciał spytać chłopak, kiedy niebieskooka zrobiła krótką chwilę na złapanie oddechu, ale nie dała mu dokończyć, na nowo rozpoczynając swoją niekończącą się paplaninę.
- Dowiedziałam się o jego mamie i..! - pociągnęła nosem, żałując, że nie znalazła punka wcześniej. - Gdzie on jest? Jak się trzyma? Czegoś mu trzeba? - zauważyła wychylającego się zza framugi Jacksona, który spoglądał na nią z pewnym lękiem, przestraszony trochę jej nadmiarem energii i gadatliwością. - Kto to? Przyjaciel? Jestem Poppy - podeszła do niego bez namysłu, przytulając go krótko, a wówczas czarnowłosy o mało nie zemdlał z paniki. - Jaki słodki piesek! - Kruszynka podbiegła do niej i ciekawsko zaczęła obwąchiwać jej torebkę i przyjacielsko trącać pyskiem jej dłoń. Dziewczyna skupiła na suce całą swoją uwagę, a wtedy Jackson ostrożnie przysunął się do Oliego, nachylając się do jego ucha.
- Może jednak ją dźgnij, wydaje się niebezpieczna - szepnął ponaglająco, na co białowłosy zastanowił się krótko, dochodząc jednak do wniosku, że skoro to przyjaciółka Leo, to nie może być aż taka zła, chociaż i tak miał co do tego pewne wątpliwości.

Continue Reading

You'll Also Like

1.1K 234 22
Wybuch reaktora spopielił dotychczasowe życie Lany, pielęgniarki o wielkim sercu. W jednej chwili straciła wszystko: największą miłość, wspólne marze...
244K 7.6K 27
- Przestań, Dax. Nie spojrzałam mu w oczy, nie mogłam. Jego gorący oddech ciągnął się po mojej szyi, a jego miękkie usta muskały odsłonięte ciało...
738 82 26
Przyszłość po pandemii jest całkiem inna niż można by przypuszczać. Jest rok 2050. U dzieci które urodziły się po 2020, odkryto nowy gen. Gdy dorasta...
Wattpad App - Unlock exclusive features