Sienna
-Rozumiem że umiesz tańczyć?-zapytał mnie właściciel klubu.
-Po to tu jestem gdybym nie była pewna swoich umiejętności nie było by mnie tu.
-Nikomu nie wierzę na słowo, pokaż jak się poruszasz nawet bez muzyki, wiesz nie kupuję kota w worku, niebrzydka z ciebie dziewczyna wiadomo w tańcu zarobisz sporo ale musisz być w tym naprawdę dobra, tu nikt nikogo nie przyucza, nie ma na to czasu rozumiesz?
-Tak.
Weszłam na pustą scenę , w klubie nie było jeszcze nikogo, stanęłam przy rurze i zaczęłam tańczyć w myślach odtwarzając sobie ulubiony kawałek piosenki.
Miałam na sobie czerwoną obcisłą sukienkę i szpilki cielistego koloru, rozpuściłam włosy i usta pomalowałam jaskrawo czerwoną szminką.
-No nieźle, nieźle, dobra masz tę robotę .
Szef zawołał na jedną z dziewczyn.
-Rita to nowa tancerka , zabierz ją do garderoby, pokaż wszystko i wybierz dla niej jakiś seksowny strój.
-Jasne szefie, chodź kochanie- zwróciła się do mnie poufale jedna z dziewczyn.
Udałam się posłusznie za nią do garderoby.
Weszłam do obszernej garderoby, kilka dziewczyn już przygotowało się do wieczornych występów, kuse stroje, mocny makijaż.
-Czy na scenie trzeba się rozbierać?-zapytałam Ritę.
-Naturalnie ale nie do końca, nie martw się, ściągasz tylko stanik, zostawiasz majtki.
Byłam przerażona-Ja nie jestem striptizerką.
-No właśnie one rozbierają się do naga i chodzą z klientami no wiesz to dodatkowa kasa.
-Znaczy sypiają z klientami.
-Tak, ale ty nie musisz jeśli nie chcesz, skoro tylko tańczysz, zatańczysz po Ruth, poszukamy dla ciebie teraz jakiegoś stroju.
Nic mi się nie podobało ani kusy strój ani ostry makijaż, ale cóż trudno nie miałam wyboru, nie mogłam narzekać, wiedziałam na co się pisze i co się z czym wiąże, to nie było miejsce dla grzecznych dziewczynek.
Nie lubiłam siebie takiej , gdy byłam gotowa spojrzałam w lustro, widziałam tanią zdzirę w tandetnych ciuchach i wyzywającym makijażu, czy dam rade pójść do łóżka jeśli będę zmuszona? Wprost odrzucało mnie od Nico, ale jeśli owinę go sobie wokół palca to usłyszę to czego pragnę, o co zabiegam, zrobię wszystko by go posłać do więzienia, nieważne czyim jest bratem.
Wyszłam na scenę gdy Ruth pół naga zbiegłą ze sceny żegnana okrzykami i brawami rozochoconych mężczyzn.
-Przygotuj się mała zaraz ty wyjdziesz na scenę, jeśli się spiszesz dobrze szef na pewno cię zatrudni- rzekła Rita.
Byłam pewna że wywalę się na zbity pysk w tych 15 centymetrowych szpilkach a co tu mówić jeszcze bym w nich tańczyła.
Wyszłam na scenę , mężczyzn na widok nowej twarzy ochoczo zaczęli klaskać i bić brawo mimo że nawet jeszcze nie zaczęłam tańczyć, postanowiłam się skupić i rozpoczęłam taniec, na początku szło mi całkiem dobrze, mężczyźni nawet gwizdali i i wiwatowali mnie dopóki nie zobaczyłam jego, a gdy go zobaczyłam potknęłam się i upadłam.
Ten mężczyzna, znałam go, jeśli to był Fabrizio Ponte byłam skończona.
Fabrizio
Ubiliśmy dobry interes z Tejerą, kokaina była najczystszej postaci, klient dostał towar a Simon był zadowolony, przyszedłem świętować do jego budy i miałem znakomity humor, przychylniej patrzyłem nawet na jego rozkoszne ukraińskie tancerki.
Ta jednak nie wyglądała na Ukrainkę ani nawet na Rosjankę., wyprostowałem się w loży i wbiłem w nią wzrok, skądś znałem tę twarz, ale skąd?
Co to za dziewczyna? I wtedy spojrzała na mnie i zbladła, gdy się potknęła już wiedziałem że ona mnie zna a ja znam ją, gwizdy mężczyzn się nasiliły, rozległy się jęki rozczarowania, pozbierała się i uciekła ze sceny, wstałem i ruszyłem w stronę biura Tejery.
-Co to była za dziewczyna na rurze?-zapytałem go wprost.
-Zwalniam ją, jest beznadziejna!
-Natychmiast ją przyprowadź do mojej loży.
-Co jest Fabio? O co chodzi z ta dziewczyną? Ona jest nowa, mówiła że umie tańczyć a tu taka scena.
-Pieprzyć jej taniec, przyprowadź ją do loży czekam.
-Jasne Fabio, idę do niej i tak mam zamiar ją zwolnić.
Kilka minut później dziewczyna zjawiła się w towarzystwie Tejery, spojrzała na mnie spod przymrużonych powiek.
-Zostaw nas samych Tejera, niech nikt nam nie przeszkadza a ty siadaj-poleciłem jej, była lekko zmieszana.
Usiadła , patrzyła mi prosto w oczy.
-To ty-powiedziałem- Znam cię a ty rozpoznałaś mnie!
Skinęła głową- Tak, twój przyjaciel podrywał mnie a ja powiedziałam Nie!
-No i? Co tu robisz?
-Zarabiam na życie, rozstałam się z chłopakiem! Zdradził mnie, nie mogę po nim wiecznie płakać, zostałam bez środków do życia i postanowiłam zarobić , był wakat tancerki.
-Nie masz do tego talentu.
-Owszem nie mam, rozproszyłeś mnie, szef jednak mnie wyrzucił.
Uniosłem brwi-To był komplement czy co?
Wzruszyła ramionami -Naprawdę mnie rozproszyłeś i się potknęłam, nie skoncentrowałam się jak powinnam.
Nie była w moim typie ale była ładna, musiałem to przyznać.
-Czuję się winny bo to przeze mnie straciłaś robotę, zmarnowałabyś się w tej spelunie.
-Naprawdę potrzebuję jakiejkolwiek pracy, mogę nawet zamieszkać gdzie indziej poza domem i tak mieszkam kątem u koleżanki, zrobię wszystko by odbić się od dna.
- Jesteś gotowa na wszystko?
- Tak, może bardziej zdesperowana tak bym siebie nazwała.
- Znajdę coś dla ciebie jeśli chcesz i zabiorę ze sobą.
-Zgoda.
Podobała mi się jej postawa, była gotowa na wiele, wyglądała jakby nie miała nic do stracenia.
-Przyjdź tu jutro będę miał dla ciebie propozycję z zamieszkaniem.
-Będę.
Sienna
To on mnie uratował przed Nico, teraz musiałam zrobić wszystko by mnie do niego doprowadził lub do Dona, a wtedy jego brat już będzie w zasięgu mojej ręki.
Kątem oka zobaczyłam komisarza Acostę który siedział w innej loży i popijał drinki rozglądając się wokół, jego spojrzenie skrzyżowało się z moim, widział mnie z Fabrizio.
Tejera mnie faktycznie zwolnił, wszedł do garderoby i oznajmił.
-Słuchaj dziewczyno może i jesteś ładna ale uroda i cycki to za mało, jak się nie umiesz poruszać miejsca tu dla ciebie nie ma, poza tym jesteś zbyt nieśmiała i nie wyglądasz na taką, która chce iść na całość.
-To było tylko małe potknięcie-broniłam się, jeśli mnie wyrzuci nie będę mogła już nic tu zdziałać.
-Małe ale skutecznie odstraszyłaś wszystkich klientów, nie mogę cię zatrudnić, ale masz szczęście , pan Ponte cię zauważył, nie wiem czemu bo jesteś beznadziejna, chyba że zrobiłaś to specjalnie i przez to wpadłaś mu w oko, on nigdy nie zwraca uwagi na moje dziewczyny, ty musiałaś zrobić na nim wrażenie, chce cię poznać, zaprowadzę cię do niego a potem radź sobie sama.
-Dobrze.
Właśnie o to mi chodziło ale wtedy zauważyłam ze Ponte to mężczyzna którego już znam ten który obronił mnie przed Nico, wiedziałam że muszę powiedzieć prawdę ale nie całą.
Miał twardy wzrok, w jego oczach czaił się mrok, tajemniczość i niebezpieczeństwo, był consigliere dona, najniebezpieczniejszego człowieka w kraju.
Miałam świadomość z kim mam do czynienia ale nie mogłam okazać mu swojej słabości za to musiałam okazać mu szacunek patrząc mu w oczy oczywiście bez cienia zuchwałości, jest różnica miedzy zuchwałym spojrzeniem a spojrzeniem pełnym szacunku.
Ledwo wyszłam z klubu komisarz wyszedł kilka minut później, podjechał po mnie autem.
-Wsiadaj Sienno sądzisz że pozwolę ci wrócić do domu w środku nocy?
-Nikt nie powinien nas widzieć razem komisarzu.
-Wsiadaj zaryzykuję!
Rozejrzałam się ale nie widziałam nikogo w pobliżu i wsiadłam do auta.
-Co to za facet z którym rozmawiałaś?
-To consigliere dona Fabrizio Ponte , właśnie go poznałam, dałam mu do zrozumienia że szukam każdej pracy i nie zawaham się przed przyjęciem jej u niego i że jestem gotowa na wiele by ją dostać.
-Co on na to?
-Jutro mam się stawić, będzie miał dla mnie ofertę pracy, liczę że pomoże mi zbliżyć się do Nico.
-Musisz uważać, będziesz mi wysyłać lokalizację gdzie przebywasz, nie możesz mieć nadajnika bo to ryzykowne, zabija cię od razu a na to nie możemy pozwolić, zrobimy tak, pójdziesz jutro tak jak się umówiłaś, gdy będziesz na miejscu wyślesz mi lokalizację, puszczasz mi sygnały raz dziennie gdy danego dnia nie wyślesz sygnału że z tobą w porządku to będzie dla mnie znak ze mam przyjechać z policją bo zostałaś zdemaskowana rozumiesz?
-Tak.
-Nie bój się, cokolwiek się stanie przyjadę.
-Najpierw muszę sprawić by Nico się przyznał i to nagrać to będzie niepodważalny dowód że zabił Massimo z chęci zemsty i odrzuconej męskiej dumy, chcę żeby zapłacił.
-Ja też a przy okazji jeśli uda się przyskrzynić dona to upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu.
Rebeca
Martwiłam się o Siennę, znikała na cały dzień i nic nie mówiła a przecież była w ciąży, gdzie się podziewała? Miałam dość zmartwień na głowie nie chciałam martwić się jeszcze i o nią, mama piła więc na dodatek musiałam jej pilnować, byłam uziemiona w domu.
Gdy raz wyszłam z domu omal nie spaliła kuchni, postawiła coś na gazie po czym upiła się i poszła spać, miałam powoli dość jej niańczenia.
Na dodatek wkurzał mnie własny ojciec który chciał abym przeprowadziła się do mieszkania które chce mi kupić obok siebie, i co mam zostawić matkę w tym stanie? Nie przeprowadzę się nigdzie, nie będzie mi mówił co mam robić, od lat utrzymuję się sama i nie potrzebuję jego pomocy.
Sienna wróciła pod wieczór, wyjrzałam przez okno, przyjechała z kimś autem, co to za facet? Ona jest w ciąży i prowadza się teraz z innym? Wiem Massimo nie żyje a ona nie musi być mu wierna, nikt tego od niej nie wymaga ale czy to nie przesada?
Wysiadła z jego auta ale pożegnali się normalnie skinieniem głowy, jak para dobrych znajomych, to nie mógł być jej nowy facet, poczekałam aż wejdzie do domu.
-Widziałam cię z okna, nie chcę żebyś mi się tłumaczyła, to twoje życie chcę tylko byś wiedziała że się martwię o ciebie i chcę żebyś uważała.
-Spokojne Rebeco, to żaden mój przyjaciel czy nowy chłopak, nic z tych rzeczy, myślisz że mogłabym mieć kogoś kiedy Massimo nadal jest w moim sercu, nie, to komisarz Rafael Acosta.
-Komisarz? Czego chciał? Widać że się dobrze znacie.
-Acosta prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Massima, jestem z nim w kontakcie stałym.
-Masz wiec jakieś wieści w sprawie śmierci Massima?
-Nie, po prostu komisarz jak będzie wiedział cokolwiek to nam powie, tylko mnie przesłuchał a ja mam tylko swoje podejrzenia nic więcej, to za mało .
Sienna coś ukrywała, nie powiedziała mi wszystkiego, nie wiem co planowała ale nie wyjdzie z tego nic dobrego.
-Sienno zostaw tę sprawę z Massimem, to może być niebezpieczne.
-Twierdzisz że mam siedzieć z założonymi rękami i zostawić to policji?
-Przecież wiemy że policja i tak nic z tym nie zrobi ale ty to zostaw, ja się i tak dowiem co się stało z Massimem, a ty musisz zając się sobą i dzieckiem, proszę cię abyś w nic się nie wmieszała co może zaszkodzić tobie i dziecku.
-Będę ostrożna nie martw się o mnie.
-Nic nie rób Sienno.
-Będzie dobrze, położę się jestem zmęczona.
-Dobranoc.
Wiedziałam że coś musze zrobić bo policja nic nie zrobi w tej sprawie a ja nie będę żyła spokojnie dopóki nie dowiem się kto zabił mojego brata.
Sienna
Dziś wieczorem wybierałam się na spotkanie z Ponte, Rebeca robiła się coraz bardziej podejrzliwa i wiedziałam że z trudem mi będzie ukrywać przed nią co zamierzam zrobić ale wkrótce rozwiążę tę sprawę i nie będę musiała już okłamywać więcej mojej przyjaciółki.
Nie chcę jej w to szambo mieszać, wolę ja się w tym umoczyć niż żeby ona cokolwiek robiła.
Już niedługo to wszystko się skończy, winny śmierci Massima pójdzie siedzieć a my odetchniemy z ulgą.
Tego wieczoru ubrałam się staranniej niż zwykle i zrobiłam mocniejszy makijaż, czekało mnie spotkanie z Fabrizio chcę żeby myślał że jestem gotowa na wszystko.
Skorzystałam z okazji że Rebeca wyszła, nie chciałam się z nią żegnać bo musiałabym jej wyznać wszystko, lepiej będzie jeśli o niczym nie będzie wiedziała.
Stanęłam przed klubem i po chwili wahania ruszyłam przed siebie, ochroniarzom powiedziałam zgodnie z prawdą że tego wieczoru jestem umówiona z panem Ponte i zapewne mnie oczekuje.
Sala była pełna ludzi, rozejrzałam się po niej, wszystkie loże były zajęte, tak go nie znajdę w tym tłumie, udałam się więc do biura Tejery.
Na mój widok nie zareagował mile.
-Dziewczyno co ty tu robisz? Chyba cię wczoraj zwolniłem prawda?
-Prawda, ale jestem umówiona dzisiejszego wieczoru z panem Ponte, oczekuje mnie, gdzie mogę go znaleźć?
-Serio? Nie ściemniasz?
-Nie.
-No dobra chodź zaprowadzę cię do jego loży, skoro mówisz że cię oczekuje, odważna jesteś nie ma co i sprytna.
Pozostawiłem to bez komentarza, zaprowadził mnie do prywatnej loży Ponte, słowo się rzekło wiec oto byłam i stanęłam naprzeciw niego, spojrzał na mnie z uznaniem.
-A więc przyszłaś.
-Zawsze dotrzymuje słowa.
-Siadaj-powiedział a Tejera spojrzał na mnie niechętnie- Bawcie się dobrze.
Usiadłam gdy powiedział-Czego się napijesz?
-Tylko wodę poproszę.
Skinął na kelnera aby przyniósł to co zamówiłam, przez chwilę obserwował dziewczyny tańczące na scenie, krępowało mnie i stresowało to milczenie.
-A więc- powiedziałam wolno-Masz dla mnie pracę?
Spojrzał na mnie , jego spojrzenie na chłodno oceniało moją figurę.
-Zależy co chcesz robić?
-Potrzebuję pieniędzy, nie cofnę się przed niczym.
Nasze spojrzenia się spotkały, on myślał o tym o czym dokładnie ja oczami mu przekazałam.
-Nie masz żadnego bagażu?
-Niczego nie potrzebuję, dasz mi wszystko czego potrzebuję.
Spojrzałam mu prosto w oczy, był w moim typie, choć był tylko pionkiem w mojej grze, ale to przecież nie gra, to nawet nie zemsta, to sprawiedliwość, on doprowadzi mnie do Nico, sprawię aby cierpiał tylko Nico nie Fabrizio.
Jeśli mi się nie uda, dokończy Rebeca, zostawiłam dla niej list z wyjaśnieniami i szczegółami.
Fabrizio wstał-Zatem chodźmy!
Wyszliśmy z kilkoma jego ochroniarzami, do jednego z aut wsiadłam razem z nim, o rety miał szofera, nieźle.
-Boisz się?-zapytał.
-A powinnam?
-Lubię odważne dziewczyny które wiedzą czego chcą.
Jechaliśmy resztę drogi w milczeniu, na miejscu włączyłam dyskretnie lokalizację w telefonie zgodnie z umową którą zawarłam z komisarzem Acostą.
Przede mną ukazała się imponująca willa, strażnicy przy żelaznej bramie nagle ją otworzyli i wjechaliśmy do środka.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam.
-W domu-odpowiedział krótko Ponte.
-Nie mów że sam mieszkasz w takiej rezydencji.
Uśmiechnął się ale nie odpowiedział, nie czułam przy nim niepokoju mimo że wiedziałam że jest niebezpieczny.
Nie wiedziałam jaką pracę właściwie ma dla mnie, co miałabym robić, było mi wszystko jedno byle dotrzeć do Nico, jeszcze nie wiedziałam jak zapytać o niego Ponte.
Skierowaliśmy się do lewego skrzydła willi którą zajmował Ponte, posiadłość prawdopodobnie nie należała do Ponte.
-Czyja to posiadłość?-zapytałam.
-Należy do dona.
-On tu mieszka?
-Tak.
Jeśli don tu mieszka to jego brat Nico również, jestem więc blisko moich wrogów.
Zaprowadził mnie do pokoju.
-To twój pokój.
Rozejrzałam się, elegancko, przytulnie, wygodne łóżko, komoda i szafa.
-Co będę robić?
-Będziesz mi towarzyszyć dziś na kolacji u dona, będziesz moją towarzyszką, to twoje pierwsze zadanie.
-Nie mam się w co ubrać.
-Wiem, ale w szafie znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie, przyjdę po ciebie o 19.
Rozejrzałam się, łazienka była obok, miałam do dyspozycji obszerną okrągłą wannę a szafkach całe wyposażenie kosmetyków, niczego nie brakowało, były nawet pachnące kule do kąpieli, no rarytas, westchnęłam ironicznie.
I po co to wszystko? Ten mężczyzna miał wszystko, tu kobieta ma prawo poczuć się jak księżniczka, ale ja jestem tu w innym celu a Fabrizio nie mam w swoich planach, może gdybyśmy się spotkali w innych okolicznościach w innym życiu.
To miałoby sens.
Z rozkoszą zanurzyłam się w wannie pełnej piany i pachnącej , zamknęłam oczy, włosy upięłam w kok na czubku głowy, dziś poznam dona.
Fabrizio
Szaleństwem byłoby zabrać Siennę na kolacje gdyby tam był Nico, nie chciałem kłopotów, zwłaszcza że odbiło mu na jej punkcie.
Zdecydowanie go odtrąciła, a wiedziałem jaki jest Nico nie potrafił trzymać fiuta w spodniach gdy tylko zobaczył ładną dziewczynę, ta nie dość że była ładna to nie wyglądała na głupią, szkoda jej było rzucać na pożarcie Nicowi.
Już wolałem podsunąć ją donowi, jego Elena wkurwiała mnie każdego dnia coraz bardziej i chętnie zrzuciłbym ją z piedestału, wyobrażała sobie że jest królową a przynajmniej żoną Simona, jeszcze się taka nie narodziła w której zakochałby się Simon, mógł mieć kochanek ile zechciał z jakiegoś powodu nie szukał innych , był przywiązany do Eleny, czas zmienić tę sytuację, ta jędza miała za duży wpływ na mojego przyjaciela, wiedziałem że nie jest w niej zakochany bo nie wierzył w miłość ale przywiązanie do jednej kobiety również nie jest bezpieczne dla naszych interesów.
Na szczęście jej obecność nie wpływała aż tak na głowę i rozum Simona, gorzej by było gdyby się w niej zakochał.
To na szczęście mu nie groziło, Elena była u jego boku już od trzech lat i nic się nie zmieniło.
Co do Nico zastanawiałem się co zrobić z tym gnojkiem, stale z nim były kłopoty, musiałem mu zlecić jakąś robotę, by się czymś zajął a nie myślał o głupotach.