Dzień był dość normalny. Dalej siedziałam na ławce i szukałam pracy w ogłoszeniach na telefonie. Ostatnia moja praca była tydzień temu w kawiarni ,która trwała 5 miesięcy. Wow najdłużej trwająca praca. Szef mnie wywalił za to ,że niechcąco wylałam wodę na stolik. Wielki pan. Ktoś wyleje wodę ,a on każdego wyrzuca z pracy.
Przyszło mi kilka minut potem powiadomienie o pracy z takiej pewnej popularnej stronki.
Nacisnęłam na powiadomienie.
-Co! Praca u Agresta!
Zakryłam usta. Dopiero sobie uświadomiłam ,że wydarłam się na cały park.
-Przepraszam-szepnełam do przechodniów.
-No powiem ,że nie poskąpił gotówką 300 zł za tydzień. To znaczy ,że za miesiąc bym dostała 1200 zł.
Napisałam pod postem ,że z chęcią bym podjęła się tej pracy. Napisałam ,że tak jak w ogłoszeniu jestem zorganizowana, punktualna i uczciwa. Mieszkałam kilka ulic od ich domu więc nie miałam problemu z dojazdem.
Schowałam zaraz po tym telefon i poszłam do mojego małego mieszkania nie opodal. Po drodze wstąpiłam do moich rodziców po świerze krusanty.
Z zawodu również byłam projektantem i projektowałam ciuchy. Pan Agrest kilka razy mnie widział na imprezach ,bo stałam się dość popularna w świecie mody. Ale po co mi praca jak mam tak wielkie osiągnięcia. Muszę po pierwsze mieć na czynsz który taki tani nie jest ,ale i też na materiały do ubrań i dodatków ,bo jestem nie licznym projektantem który sam szyje projekty.
Weszłam do mojego mieszkania. Było zorganizowane i uporządkowane moim zasadom.
Zasiadłam wygodnie na kanapie i na tablecie rysikiem zaczęłam projektować nową torebkę ,która ostatnio była w modzie.
Była już około 18. Skończyłam w końcu projekt i zaczęłam go realizować. Dostałam ostatnio zaproszenie na Modową Galę.
Między innymi miał być tam pan Agreste którego podziwiałam za jego projekty.
Sama miałam niewielką część jego projektów.
Gdy szyłam materiał zadzwonił domofon. Poszłam odebrać.
-Tak?
-Hej Marinette to ja Ayla.
-O cześć. Wejdź.
Kilka sekund potem usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je ,a ona wparowała mi do mieszkania i zaczęła gadać o jakiś newsach o biedronce.
-Co chcesz?
-A tak Marinette. Uszyła byś mi tą suknię. Jadę do Nowego Yorku za 2 dni na spotkanie biedrofanów. Będzie z tej okazji bal ,a ja nie mam sukni.
Ayla pokazała mi na wyświetlaczu bardzo piękną sukienkę.
-A co z tego będę miała?
-Jak będą mnie się pytać z kąd mam taką piękną suknię powiem ,że to od projektantki z Paryża Marinette Dupain-Cheng.
A jesteś dość sławna w Paryżu ,a jak by ktoś usłyszał o tobie w Nowym Yorku to pomyśl.
-Dobra masz mnie. Przyjdź jutro to będziesz ją miała. Ale wiesz ,że robię po swojemu więc będzie trochę inna.
-Tak wiem. Podać ci miarę?
-Nie potrzebna mi byłaś u mnie po ubrania chyba z... czekaj mam zapisane...167 razy więc mam twoją miarę. A nie widać by coś się zmieniło.
-Ok. Jutro będę u cb tak o 20.
-Pa
-Pa
Ayla wyszła ,a ja zaczęłam szyć dla niej suknię. Następnego dnia o 20 dałam jej suknię i się z nią pożegnałam.
°3 dni później°
Nadal nie było powiadomienia od Agresta.
Ja szykowałam się na Galę. Założyłam na siebie suknię i upiełam ładnie włosy. Spakowałam do pudełka mój projekt. Między innymitorebkę, i ubrania zaprojektowane do niej.
Zamówiłam limuzynę i pojechałam na Galę. Wkońcu było trzeba jakoś wyglądac. Gdy tak jechałam próbowałam sobie jeszcze ra przypomnieć mowę z czego i jak zrobiłam dany produkt.
Byłam na miejscu widziałam tam wielu projektantów.
Szłam po czerwonym dywanie z innymi projektantami. Robiono mi zdjęcia ,a ci co interesowali się modą i chcieli być projektantami prosili mnie nawet o podpis.
Weszłam do środka. Sala była piękna. Czekałam na mojego partnera ,który miał mi towarzyszyć. Na zaproszeniu zawsze jest napisane ,że będzie nam pisany jakiś partner, a najlepsze było w tym ,że niewiadomo kto to był. Albo to jakiś model albo projektant. Ja zazwyczaj miałam samych projektantów. Kilka minut potem podeszła do mnie jakaś osoba. To była Zoe. To moja modelka ,którą wypatrzyłam na ulicach Paryża. Miała piękną sylwetkę i bardzo dobry chód.
-Dzień dobry pani.
-Witaj Zoe. Czy już ktoś mnie szukał?
-Jeszcze nie.
-Dobrze chodź pokażę ci mój projekt.
...
-Proszę pani to jest cudowne. Nie dziwię się dlaczego pani jest taka sławna w Paryżu. Czy to będzie w sklepach czy tylko na pokaz?
-Tylko na pokaz.
Zoe się zachwycała suknią ,gdy nagle podszedł do mnie ochroniarz.
-Panno Cheng. Pani partner już czeka.
-Dobrze. Zoe pilnuj tego ,a jak przyjdzie czas to załóż.
-Dobrze proszę pani.
Szłam między projektantami. Stanęliśmy obok rzeźby ,a ochroniarz odszedł ,by przyprowadzić mojego partnera. Po minucie zobaczyłam jak ochroniarz prowadzi ze sobą ...Pana Agresta?
-Witaj Pani Dupaing-Cheng.
-Witaj panie Agrest.
Zaczęliśmy rozmawiać. Jejku byłam taka szczęśliwa wkońcu mogę porozmawiać z Panem Agrestem.
-Wystawiłem ostatnio ogłoszenie na stronie internetowej. Pani się zgłosiła. Dlaczego?
-Muszę mieć pieniądze na czynsz ,ale i też na materiały.
-Rozumiem. Po pokazie zapraszam panią do mojego domu. Zrobimy rozmowę i jak będzie pani dobrym kandydatem podpiszemy umowę.
-Dobrze. Bardzo dziękuję.
W oddali zaczął się odzywać głos z głośnika ,by wejść do sali z wybiegiem i przygotować modelki.
-Ja już pójdę panie Agreste. Jestem 4 w kolejce.
Dygnełam i poszłam za kulisy.
Modelka była już przebrana.
-Pemiętaj idź swobodnie lecz jak modelka. To jest projekt bardzo delikatny ,bo chodzi w tych projektach o to ,by były naturalne. Moja torebka jest z prawdziwej wełny. Jest naturalna. Pamiętaj. Uważaj.
-Dobrze będę. Nigdy pani nie zawiodę.
Usłyszeliśmy dzwonek na naszą kolej ,a moje imię i nazwisko rozległo się po sali. Modelka wyszła ,a ja za nią.
Stanęła na końcu i zaczęła prezentować mój projekt. Ja stałam na środku i wszystko tłumaczyłam. Ha dla Agresta ,aż oczy z orbit wyszły i to dosłownie. Jak był aż tak zszokowany to znaczy ,że wziął projekt z tamtego roku i go trochę zmienił.
2 godziny później ogłoszono wyniki. No i to ja wygrałam drugi raz. Zazwyczaj zajmowałam 2 i 3 miejsce w postaci dyplomu. To dla mnie był zaszczyt.
Wyszłam na scenę ogłosiłam mowę i podziękowałam.
Gdy wyszłam pan Agreste czekał z otwartymi drzwiami przy samochodzie. Weszłam do środka i do mojej torby schowałam dyplom.
-Gratulacje. Coraz częściej pani wygrywa.
-Dziękuję.
Zaraz potem siedzieliśmy w ciszy. Gdy dojechaliśmy kazał mi zaczekać i wysiadł z samochou. Otworzył mi drzwi. Ja wyszłam i podziękowałam.
Weszliśmy do willi ,a zaraz na górze schodów zobaczyłam Adriena. Jejku jak ja go długo nie widziałam.
-O mój boże! Marinette!
-Cześc Adr-Nie dokończyłam ,bo mnie dusił swoim uściskiem.
-Adrien daj pannie Marinette odetchnąć.
-Co tu robisz Mari?
-Prawdopodobnie będę tu pracować.
-To super. Uhh muszę iść Kagami zaraz wróci z przyjęcia.-Zadzwonił jego alarm w telefonie.
-Pa.
-Pa.
Pan Agreste się na mnie spojrzał dziwnym wzrokiem po czym zaprosił do gabinetu.
Ja powiedziałam to co miałam.
Agreste się chwilę zastanawiał po czym dał mi umowę do podpisania.
Ja ją podpisałam ,ale trzymałam swoje szczęście głęboko w duszy.
Chwilę powiedział co miałabym tu robić po czym odprowadził do drzwi.
Wyszłam. Tak bardzo mnie to ucieszyło , że nie mogłam potem zasnąć.