Biegnąc przez długi kręty korytarz mijając wiele nic nie różniących się od siebie białych drzwi w końcu napotykam wzrokiem stare, czarne, drewniane drzwi z widocznymi śladami pazurów, zatrzymując się przed nimi ostrożnie rozglądam się, łapiąc za klamkę szybkim ruchem wchodzę do środka mym oczom ukazuje się las w pięknej pełni zachwycający swoją tajemniczością. Idąc w głąb lasu mijam wielki dąb na którym pohukuje sowa, czując delikatny niepokój przypieszam kroku idąc coraz dalej. Spacerując podziwiam piękno natury o tej porze roku.
- Nigdy wcześniej nie widziałam tak pięknej jesieni u nas. Mówiąc to usłyszałam za sobą szelest lici oraz pękanie gałązek pod ciężarem, szybko schowałam się za najbliższym drzewem by nikt mnie nie zobaczył. Delikatnie wychylając głowę zauważyłam wielkiego czarnego wilka węszącego mnie, gdy jego wzrok poszedł w moim kierunku ujrzałam jego czerwone oczy pełne złoci, chcąc się odsunąć nadepnęłam na gałązkę dając mojemu oprawcy znak gdzie jestem. Nie czekając na reakcje wilka zaczynam uciekać pomiędzy drzewami i krzewami zahaczając się o gałąź skaleczyłam sobie nogę lecz nie mogłam się zatrzymać, próbując przeskoczyć obalone drzewo na mojej drodze ląduje twarzą w ziemi nie mając siły się podnieść. Próbując się doczołgać pod najbliższe drzewo czuje jak ciężka łapa powala mnie do ziemi, ostatnimi siłami odwracam się na plecy by spojrzeæ mu w oczy przez ostatnie chwile mojego życia. Ku mojemu zdziwieniu zwierzę patrzy na mnie swoimi czerwonymi oczami z ciekawością i współczuciem, siedział tak dłuższą chwilę patrząc mi prosto w oczy jakby próbował wyczytać ze mnie emocje.
Nie pamiętam w którym momencie straciłam przytomność i otwierając oczy ujrzałam nad sobą przystojnego czarnowłosego chłopaka mniej więcej mojego wieku.
- Jak dobrze a już myślałem, że odeszłaś z tego świata. Powiedział to odgarniając moje włosy z twarzy. Nie byłam pewna co się dokładnie wydarzyło i co ten chłopak robił w lesie o tej godzinie.
- Przepraszam, spacerowałam i chyba zrobiło mi się słabo. Dziękuje. Mówiąc to próbowałam wstać ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa, w ostatnim momencie złapał mnie tajemniczy nieznajomy.
- Nie ma sprawy, to dla mnie sama przyjemność. A tak z innej beczki jestem Szymon a ty?
- Alison. Spojrzałam mu w oczy przedstawiając się, ujrzałam w nim co znajomego ale nie byłam pewna co to było.
- No to Alison, pora odwieźć Cię do domu bo już późno a pewnie twoja rodzina się zamartwia. Powiedział to tak spokojnym tonem, wiedziałam, że mogę mu zaufać.
- Dobrze ale to dość spory kawałek stąd nie chce robić problemu.
- Żaden problem, chodź chwila moment i będziemy. Uśmiechnął się i podał mi rękę prowadząc w stronę auta które stało kilka metrów dalej. Jadąc tak przez las pochłonęły mnie myśli jak się wytłumaczę rodzicom, w pewnym momencie ogarnął mnie błogi sen, pochłonęła mnie czerń a wszystko przerwał dźwięk budzika.
YOU ARE READING
Krwawa pełnia
FantasyAlison to na pozór zwyczajna nastolatka, uczęszcza do najlepszego liceum w swoim mieście. Za dnia jest dobrą uczennicą oraz przyjaciółką lecz w nocy podczas snu przenosi się w miejsce gdzie dowiaduje się o sobie dużo więcej niż przypuszczała.
