I

48 6 0
                                        

     Ból. Psychiczny ból. Taki, który nie chce odejść. Prześladuje, a nasila się z każdym dniem. Nie da się go pozbyć. Jest częścią duszy, umysłu. Zabija. Zabija powoli, a skutecznie. Odechciewa się wszystkiego. Oddala od przyjaciół. Zamyka nas w sobie. Karmi się samotnością i nieszczęściem.

     Przykrość. Cholerna przykrość. W oczach gromadzą się łzy. Kłucie przeszywa serce, która wydaje się być już od dawna martwe. Przerażająca pustka zamieniająca się w toń bólu i zimna. Jedyną nadzieją jest złapanie ciszy. Jednak ta ucieka, jakby się z nami bawiła. A nasze chęci, by ją złapać marnieją.

Aż się nie poddamy.

Tak jak za każdym razem.

     Bycie idealnym. Złudnie idealnym. Bo nikt taki nie jest. Możemy się starać, ale to tylko gra za przeźroczystą ścianą. 

     Przyjaciele. Fałszywi przyjaciele. Obrzydliwi, zakłamani, idealni tylko w głowie. Czarne, nieszczere masy. W oczach kolorowe, jedynie, wyidealizowani. Dostający nową i nową szansę.

Niepotrzebnie.

     Przyjaciele. Prawdziwi przyjaciele. Okłamywani, omijani. Kolorowi, czasem smutni. Przy nich jesteśmy tylko kroplą. Nie raz wesołą. Nie raz tylko udającą. Zaufani, niezapomniani, pomocni.

     Ból. Kolejny ból. Przeszywający ból. Paraliżujący całe ciało. Wyrywający serce. Zaćmiewający umysł. Uczciwy i szczery. Powracający, nie opuszczający. Czyhający.

     Atencja. Zwykła, pierdolona atencja. Nic więcej. Pożal się boże.

Ludzie nie mają problemów.

Po prostu się wszyscy zapierdolmy.

     Zaćmienie. Zapomnienie. Co się teraz dzieje?

Co się stało?

Co się stanie?

     Odurzająca mgła. Zasłania widoczność. Później się budzisz i widzisz, że znów przeszło tornado. Tajfun, który zmył wszystko.

A Ty to posprzątasz.

Znów.

I znów.

I znów.

Aż...

...

• • •

     Powietrze. Świeże, mroźne powietrze. Wpadające w nasze płuca. Przynoszące jakąś ulgę. Chwilową. Dające chwilę zastanowienia i oddechu.

Przynoszące ukojenie.

A zarazem duszące nas.

Sprawiające o wymioty.

     Noc. Okropnie zimna noc.

     Noc. Przerażająco ciemna noc.

     Noc. Zagadkowa noc. Stąpasz po murku, a w twoje ciało uderza wiatr. Stawiasz kolejne kroki. Krzywe, nieidealne, niepewne. W końcu spadniesz. Jak za każdym razem.

     Życie. Piękne życie.

     Życie. Piekielne życie.

     Życie. Zmienne życie. Cudowne uczucia posiadania kogoś lub czegoś. Spoglądanie na barwy i piękną naturę. Akt szczęścia deptany aktem nieszczęścia. Przychodząca katastrofa, zmieniająca nas. Zanikające kolory. Słońce chowające się za mrocznymi chmurami.

Desperacja.

     Kłamstwa. Drobne kłamstwa.

     Kłamstwa. Duże kłamstwa.

     Kłamstwa. Karmiące innych kłamstwa. Niewidoczne, zatuszowane. Idealizujące nędzne życie. Zakrywające ludziom oczy. Zapychające, a zarazem karmiące ból i cierpienie. Oddalające nas od społeczeństwa. Doprowadzające nas do łez, śmiechu.

Dlaczego?

Są, aż tak piękne.

I zdradliwe.

Nieliczni mogą je dostrzec.

Nieliczni chcą je dostrzec.

• • •

     Biegniemy przez ten las. Uciekamy, a za nami pędzą potwory. Nie potrafiąc się z nimi zmierzyć, nie chcąc się z nimi zmierzyć - tylko je karmimy, a te nieustannie rosną. Pragną nas zdobyć.

     I możemy uciekać, aż do końca świata. Aż nie zapędzą nas na szczyt góry. Zostawią bez ucieczki. Wygłodniałe będą się zbliżać. Spojrzymy im w oczy. Jedyne co ujrzymy to nas samych.

Zostaniemy pożarci.

Lub skoczymy samym to kończąc.

     Potwory. Przerażające potwory.

     Potwory. Stworzone przez nas i z nas potwory.

     Potwory. Tak straszne i mroczne, a jednak przyciągające. Odstraszające, przypominające nam kogoś. Czarna masa chowająca w sobie coś co dobrze znamy.

Ludzie.

Ludzie to potwory.

Zniszczą nas.

Zniszczymy się sami.

_____
508

PotworyStories to obsess over. Discover now