-Sophie! Wstawaj! - usłyszałam głos mojej rodzicielki.
Nie chciało mi się wstawać, jednak gdy przypomniało mi się jaki jest dziś dzień - wstałam w podskokach. Mianowicie dziś wracam do Hogwartu (po wakacjach). Nie chodzi o to, że czułam się tam lepiej niż w domu - chociaż to była prawda - ale miałam tam przyjaciół i... nie muszę ciągle siedzieć sama w domu lub z rodzicami, którzy nawet jak są to nie mają dla mnie czasu. Ale i tak ich kocham. Jeśli chodzi o moich przyjaciół to są nimi: Hermiona Greanger, Harry Potter, Ron Weasley, Ginny Weasley, Fred i Georgie Wesley, Olivier Wood oraz Blaise Zabini. Mam oczywiście także wrogów: Draco Malfoy'a, Pansy Parkinson, Astoria Greengrass, Lavender Brown, Cho Chang i wiele innych (a w szczególności psychofanki Malfoy'a).
Dalej w piżamie zeszłam na dół (mieszkam w domu jednorodzinnym i mam pokój na pierwszym piętrze), gdzie czekało już na mnie śniadanie, a dokładniej tosty z miodem, które dosłownie kocham. Po zjedzeniu wróciłam do mojego pokoju i chwytając w ręce outfit, który naszykowałam sobie wczoraj, czyli białą koszulkę a na to czarną, obcisłą sukienkę na ramiączkach, i jak zapewne wiadomo - bieliznę - weszłam do łazienki. Gdy się ubrałam zrobiłam sobie lekki makijaż składający się z podkładu, przezroczystego żelu do brwi (ponieważ były naturalnie ciemne) oraz maskary. Włosy jedynie rozczesałam, bowiem były naturalnie proste.
Wyszłam z pomieszczenia i biorąc samartfona - czyli mój ulubiony mugolski wynalazek - rzuciłam się na łóżko i zaczęłam przeglądać social-media. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, na które odpowiedziałam cichym „proszę".
-Sophie, musimy wychodzić. Weź swoją torbę, a ja wezmę walizkę. - rozkazał ojciec.
Zarzuciłam na ramię małą torbę sportową marki Ellesse w odcieniu czarnym i zakładając na nogi białe air-force wyszłam. Wsadziłam bagaż do bagażnika i odjechaliśmy. Do szkoły woził mnie ojciec, ponieważ nie chciał bym jeździła pociągiem, przez to co wydarzyło się Harry'emu na trzecim roku. Mówię o sytuacji z dementorami.
Gdy dojechaliśmy wysiadłam i pożegnałam się z ojcem, a już chwilę później zostałam przywitana przez Filtch'a w drzwiach Hogwartu. Garbaty mężczyzna wziął moje bagaże i kazał mi iść do Wielkiej Sali. Tak też zrobiłam. Zajęłam miejsce obok Blaise'a, iż muszę siedzieć przy stole z Ślizgonami. Chwilę później usłyszałam nad moim uchem znienawidzony przeze mnie głos. Malfoy.
-Witaj Blockemann. Jak ci minęły wakacje?
Czemu on jest taki miły?
-Eee... Dobrze? Dziękuję? Naćpany jesteś?
-Nie. A po czym to poznajesz?
-No... Bo jesteś... Jakość... Dziwnie... Miły?
-Wiesz, ludzie się zmieniają.
-Taa...
Potem Dumbledore zaczął coś pieprzyć, potem Tiara przydzielała nowych, jednak ja czekałam tylko na to, aż Dumbledore wypowie słowo „smacznego" i w końcu będę mogła iść do stołu Gryfonów.
-Smacznego - do moich uszu doszedł z nienacka dobrze znany mi dźwięk. Szybko podbiegłam do przyjaciół.
-Co Malfoy od ciebie chciał? - zapytała się od razu Miona.
-Ehh... Nic ważnego. Pytał się tylko jak mi minęły wakacje. A wam? Jak minęły?
Wszyscy po kolei zaczęli opowiadać.
-Sop... Malfoy cały czas na ciebie patrzy... - szepnęła do mnie Hermiona.
Odwróciłam się w stronę stołu Slytherinu i faktycznie... Malfoy nawet, gdy nasze spojrzenia się spotkały nie odrywał ode mnie wzroku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
POLSAAAAAT!
Zachęcam do kliknięcia gwiazdeczki, bo ten mały gest naprawdę motywuje i sprawia, że rozdziały pojawiają się szybciej. Z góry dziękuję! 😻😽
YOU ARE READING
Hotter Than Hell
RomanceBo gracica między miłością, a nienawiścią jest bardzo cienka... *** Opowiadanie mojego autorstwa, wszelkie podobieństwa do innych prac są przypadkowe, Wszelkie prawa zastrzeżone, Występują wulgaryzmy i sceny 18+
