Nie ufaj za bardzo. Nie kochaj za bardzo...

37 5 0
                                        


Był wrzesień, rozpoczęcie roku szkolnego, wiadomo nowa szkoła, znajomi, wydawałoby się, że wszystko będzie jak zawsze. Pierwsze trzy tygodnie ciężko było mi się przystosować do nowej szkoły i internatu, ale z początkiem października było już lepiej.

- Wiktoria! Co jest z Tobą? - usłyszałam głos przyjaciółki, który wyrwał mnie z zadumy.

- Em, przepraszam, co mówiłaś?

- Pytałam jaką mamy teraz lekcję - odparła lekko zdenerwowana

- Chyba biologię, poczekaj zaraz sprawdzę - mówiąc to wyciągnęłam telefon, żeby to sprawdzić. W tym momencie zobaczyłam, że ktoś do mnie napisał, oczywiście był to mój najlepszy przyjaciel, którego poznałam niedawno, ale bardzo dobrze się dogadywaliśmy.

Odruchowo zaczęłam z nim pisać, kiedy Lena coraz bardziej się niecierpliwiła.

- To mamy tą biologię, czy jak?

- Tak, w 13 - odpowiedziałam jej nie odrywając wzroku od urządzenia

- Kurwa Wiki, ja już naprawdę nie mam do Ciebie siły, piszesz z nim cały czas, nie wiem, zakochałaś się, czy jak? - po tych słowach poszła w stronę klasy, a ja zaraz za nią.

Lekcje minęły mi bardzo szybko, wracając do internatu cały czas myślałam o tym, że za chwilę obiad, a potem spędzanie czasu z Maksem i moimi koleżankami.

Czas mijał nam bardzo szybko, nim się obejrzeliśmy była 15:30. Dziewczyny stwierdziły, że muszą coś jeszcze załatwić zanim zacznie się nauka własna.

- Pewnie poszły zapalić - pomyślałam

Takim sposobem zostałam sama z Maksem. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, niestety czas szybko minął i wychowawca przyszedł, żeby go wygonić ode mnie z pokoju.

- Zobaczymy się później? - spytałam

- Jasne, przyjdę po Ciebie i gdzieś pójdziemy - po tych słowach mocno mnie przytulił i wyszedł

Usiadłam na łóżku czekając na dziewczyny i zaczęła przeglądać facebooka...

- ach ta nauka własna... nie wiem po co ktoś to wymyślił - rzekłam do siebie w myślach

Następnego dnia lekcje minęły mi wyjątkowo szybko, z czego się bardzo cieszyłam, ponieważ mogłam spędzać czas ze znajomymi. Byłam też bardzo szczęśliwa, że znalazłam kogoś kto pokazywał mi szkołę, jej wady i zalety, chociaż miałam wrażenie że ta znajomość wpędzi mnie w kłopoty - czym nie przejmowałam się w tamtym momencie.

- Słuchasz mnie? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos Maksa

- Tak, przepraszam zamyśliłam się - uśmiechnęłam się spuszczając głowę w dół

Chłopak tylko się zaśmiał i objął mnie ramieniem.

- Pytałem jak Ci minął dzisiejszy dzień

- Emm.. w porządku, choć na angielskim było trochę nudno

- Hah, bo mnie tam nie było - odpowiedział z figlarnym uśmiechem

Przemilczałam jego słowa, ponieważ wprawiły mnie w lekkie zakłopotanie, trochę go poznałam i wiedziałam że nie jest to typ grzecznego chłopaka. Wręcz przeciwnie, był to facet, który potrafił rozmawiać na każdy temat, bez wyjątku. Nasłuchałam się o nim wiele od uczniów ze starszych klas, mimo to coś mnie do niego ciągnęło.. w tamtym momencie myślałam że to zwykła przyjaźń, ale czy na pewno..?

Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i zobaczyłam, że jest godzina 15:30, dlatego zaproponowałam, żeby iść się przejść. Maks zgodził się, pytając czy pójdziemy zrobić kółko wokół terenu szkoły, na co przytaknęłam. Chodziliśmy tak do 16:00, gadając o wszystkim, śmiejąc się. Z jednej strony fascynował mnie swoją osobą, a z drugiej zaczynało mnie to przerażać na jakie tory schodzi nasza relacja, ponieważ miałam wrażenie, że zaczyna być dla mnie w jakiś sposób ważny. Starałam się odpychać od siebie te myśli, ponieważ wiedziałam, że on już ma swoją drugą połówkę, jednakże nie rozumiałam jego zachowania względem mnie.

FriendsWhere stories live. Discover now