Dla kogoś z zewnątrz nie było różnicy, czy w Tokyo jest noc, czy dzień. Jeśli nie słońce, lampy i slogany sklepów rozświetlały kamienne ulice. Będąc tam bez przerwy, można było stracić rachubę czasu.
Ale niektórzy nie mogli sobie pozwolić na takie potknięcie.
Rozbiegany wzrok Bokuto nie pozwalał mu się skoncentrować. Płytki oddech, krople potu spływające po czole. Beretta M9 w prawej dłoni. Ostatnio zastanawiał się gdzie popełnił błąd, lądując ostatecznie w środku cholernej intrygi dwóch największych mafii w Japonii.
Dłoń mu się trzęsła. Tak, kurwa, bardzo trzęsła, a on nie potrafił tego powstrzymać. A może nie chciał. Może to sprawiłoby, że strzał nie byłby śmiertelny. W końcu jeszcze nigdy nikogo nie zabił.
Ale teraz liczyło się tylko uratowanie przyjaciół.
YOU ARE READING
what if we rewrite the stars?
FanfictionBywało gorzej. Zdarzało się, że cały dzień smętnie patrzyli przed siebie, nie odzywając się praktycznie do nikogo, ale to, co ich łączyło, to członkostwo w szkolnej drużynie siatkówki. Kuroo Tetsurō, Akāshi Kenji, Oikawa Tōru i Nishinoya Yū. Tego dn...
